uStronie INDEX
Strona zgodna z najnowszą normą XHTML 1.1.: uStronie :. Spis artykułów / CONTENT
forum | chat | księga gości
INDEX Biblia Artykuły Hebrajski
Człowiek poszukuje Boga — rozdział 14

NOWOŻYTNY BRAK WIARY — czy dalej poszukiwać Boga?

„Bóg nie interesuje już ludzi tak jak dawniej. Coraz rzadziej myślą o nim w życiu codziennym lub przy podejmowaniu decyzji. (…) Zastąpiły go inne wartości: dochody i wydajność. O ile kiedyś może uważano, iż nadaje sens wszelkiej działalności człowieka, o tyle dzisiaj został zepchnięty do ciemnych lochów historii. (…) Bóg zniknął ze świadomości ludzi” (The Sources of Modern Atheism)

DO NIEDAWNA Bóg odgrywał znaczącą rolę w życiu mieszkańców Zachodu. Kto chciał być akceptowany przez społeczeństwo, musiał dawać dowody wiary w Boga, choćby nie zawsze szczerze stosował się do tego, co rzekomo wyznawał. Wszelkie wątpliwości przezornie zachowywano dla siebie. Publiczne wyjawianie ich byłoby szokujące, a nawet mogłoby się spotkać z potępieniem.

[2] Jednakże dzisiaj sytuacja się zmieniła. Człowiek mający ustalone przekonania religijne uchodzi często za kogoś ograniczonego, dogmatycznego czy wręcz za fanatyka. W wielu krajach daje się zauważyć, iż maleje zainteresowanie Bogiem i religią, a rośnie obojętność. W zasadzie nie poszukuje się już Boga, bo większość albo nie wierzy, albo wątpi w Jego istnienie. Nasza epoka bywa określana mianem „postchrześcijańskiej”. Nasuwają się więc pytania: Jak to się stało, że ludzie do tego stopnia wyrugowali ze swego życia pojęcie Boga? Co przyczyniło się do tej zmiany? Czy są jakieś ważne powody, by dalej poszukiwać Boga?

Następstwa reformacji

[3] Jak się dowiedzieliśmy z rozdziału 13, reformacja zapoczątkowana w XVI wieku ogromnie zmieniła stosunek ludzi do władzy — czy to religijnej, czy każdej innej. Miejsce podporządkowania się i uległości zajęła walka o prawa i o wolność słowa. Mimo iż większość nie wykroczyła poza granice tradycyjnej religii, niektórzy zajęli radykalniejsze stanowisko i zaczęli kwestionować dogmaty oraz podstawowe nauki istniejących kościołów. Inni natomiast stracili zaufanie do religii jako takiej, uświadomiwszy sobie jej odpowiedzialność dziejową za wojny, niesprawiedliwość i cierpienia.

[4] Już w roku 1572 w raporcie zatytułowanym Discourse on the Present State of England (Rozprawa o obecnym stanie Anglii) powiedziano: „Królestwo dzieli się na trzy partie: papistów, ateistów i protestantów. Wszystkie są jednakowo popularne, przy czym pierwsza i druga dlatego, że ze względu na ich liczebność lepiej się im nie narażać”. Inne źródło ocenia, iż w roku 1623 około 50 tys. mieszkańców Paryża było ateistami — określeniem tym posługiwano się jednak dość swobodnie. W każdym razie reformacyjne dążenie do zrzucenia jarzma władzy papie kiej bezspornie sprawiło też, że na widowni pojawili się ludzie, którzy wystąpili przeciw powszechnie uznanym religiom. Jak piszą Will i Ariel Durant w części VII dzieła The Story of Civilization (Dzieje cywilizacji), zatytułowanej The Age of Reason Begins (Początek ery rozumu), „myśliciele Europy — owa europejska awangarda intelektualna — nie dyskutowali już o władzy papieskiej — debatowali nad istnieniem Boga”.

Atak nauki i filozofii

[5] Na osłabienie pozycji chrześcijaństwa złożyło się nie tylko jego wewnętrzne rozbicie, ale też inne czynniki. Wątpliwości co do Boga i religii oraz sceptycyzm narosły również pod wpływem nauki, filozofii, laicyzacji i materializmu.

[6] Rozwój wiedzy poderwał zaufanie do wielu nauk kościelnych, opartych na błędnej interpretacji pewnych fragmentów Biblii. Na przykład odkrycia takich astronomów, jak Kopernik i Galileusz, bezpośrednio zaprzeczały popieranemu przez Kościół geocentryzmowi, zgodnie z którym Ziemia znajduje się w centrum wszechświata. Kiedy zrozumiano prawa przyrody rządzące światem fizycznym, nie było już potrzeby przypisywać Bogu czy Opatrzności zjawisk uznawanych dotąd za niewytłumaczalne, chociażby takich jak grzmoty i błyskawice czy nawet ukazywanie się pewnych gwiazd i komet. Z niedowierzaniem zaczęto się odnosić do „cudów” oraz „ingerencji Bożych” w życie człowieka. Wszystko, co wiązało się z Bogiem i religią, nagle uznano za staroświecczyznę, toteż ludzie chcący uchodzić za nowoczesnych szybko się od Niego odwrócili i tłumnie przyłączyli się do kultu nauki, czczonej niczym „święta krowa”.

Darwin, Marks, Freud, Nietsche Darwin, Marks, Freud, Nietzsche i inni wysunęli teorie, które podkopały wiarę w Boga

[7] Bezspornie najdotkliwszy cios zadała religii teoria ewolucji. W roku 1859 angielski przyrodnik Karol Darwin (1809-1882) opublikował pracę O powstawaniu gatunków, jednoznacznie kwestionując biblijną naukę o stwarzaniu. Jak zareagowały na to kościoły? Początkowo kler w Anglii i innych krajach potępił ową teorię. Ale sprzeciw ten szybko osłabł. Wydaje się, że niejeden duchowny do strzegł w rozważaniach Darwina usprawiedliwienie dla swych skrytych wątpliwości. W dziele The Encyclopedia of Religion (Encyklopedia religii) powiedziano, iż jeszcze za życia Darwina „bardziej wnikliwi i elokwentni duchowni doszli do wniosku, że ewolucja jest całkowicie zgodna z Pismem Świętym, odczytywanym w sposób światły”. Zamiast bronić Biblii, chrześcijaństwo uległo presji naukowców i skwapliwie uchwyciło się popularnych poglądów. W ten sposób podkopało wiarę w Boga (2 Tymoteusza 4:3-4).

[8] Pod koniec XIX wieku krytycy religii przypuścili na nią śmielszy atak. Nie poprzestali na wytykaniu błędów kościołom — podważali nawet podstawy religii. Zadawali pytania w rodzaju: Kim jest Bóg? Dlaczego miałby być potrzebny? Jak wiara w Boga wpływa na społeczeństwo? Ludwik Feuerbach, Karol Marks, Zygmunt Freud, Fryderyk Nietzsche i inni wystąpili ze swymi koncepcjami z dziedziny filozofii, psychologii i socjologii. Teorie typu: „Bóg jest jedynie tworem wyobraźni człowieka”, „Religia to opium dla ludu” lub „Bóg jest martwy” sprawiały wrażenie nowych i pasjonujących na tle nudnych i bezsensownych dogmatów oraz tradycji kościelnych. Wydawało się, że wielu ludzi znalazło wreszcie sposób jasnego wyrażenia wątpliwości i podejrzeń, które od dawna kryli na dnie serca. Ochoczo przyjęli te idee niczym nową ewangelię.

Wielki kompromis

[9] Jak zachowały się kościoły — zaatakowane i poddane krytyce przez naukę i filozofię? Zamiast stanąć w obronie Pisma Świętego, uległy naciskom i poczyniły ustępstwa nawet w kwestii tak podstawowych artykułów wiary, jak stwarzanie czy autentyczność Biblii. Do czego to doprowadziło? Zmalało zaufanie do kościołów chrześcijaństwa i wiele ludzi zaczęło tracić wiarę. Nieudolna obrona kościołów szeroko otworzyła ich podwoje, przez które tłumnie odpływali wierni. Dla niejednego religia stała się socjologicznym przeżytkiem, czymś pomagającym upamiętnić ważniejsze momenty w życiu — narodziny, ślub, śmierć. Mnóstwo osób w gruncie rzeczy zrezygnowało z poszukiwania prawdziwego Boga.

[10] Skoro tak się rzeczy mają, sama logika każe się zastanowić: Czy nauka i filozofia istotnie zadały śmiertelny cios wierze w Boga? Czy niepowodzenie kościołów oznacza, że zawiodła również Biblia, na podstawie której jakoby nauczają? Czy naprawdę należy dalej poszukiwać Boga? Rozważmy pokrótce te kwestie.

Podstawa wiary w Boga

[11] Mówi się, że istnienia Boga dowodzą dwie księgi: „księga” stworzenia, czyli otaczająca nas przyroda, oraz Biblia. Stanowią one podstawę wiary milionów ludzi żyjących dawniej i dziś. Na przykład pewien król z XI stulecia p.n.e. poetycko wyraził swój zachwyt nad rozgwieżdżonym niebem, oznajmiając: „Niebiosa opowiadają chwałę Boga, a firmament głosi dzieło rąk jego” (Psalm 19:2). A w XX wieku imponujący widok naszego globu skłonił jednego z astronautów, odbywających lot wokół Księżyca, do przytoczenia słów: „Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię” (1 Mojżeszowa 1:1).

Dowody autentyczności Biblii

Niezwykłe autorstwo: Biblia składa się z 66 ksiąg — od 1 Mojżeszowej do Objawienia — sporządzonych przez około 40 mężczyzn, którzy różnili się pochodzeniem społecznym, wykształceniem oraz zawodami. Spisywano ją ponad 1600 lat — od roku 1513 p.n.e. do 98 n.e. Mimo to powstała spoista i jednolita Księga, logicznie rozwijająca jeden główny temat: oczyszczenie z zarzutów Boga i urzeczywistnienie Jego zamierzenia za pośrednictwem mesjańskiego Królestwa (patrz ramka, pt. Kto napisał Biblię w rozdziale 10).

Dokładność historyczna: Zdarzenia przedstawione w Biblii są całkowicie zgodne z ustalonymi faktami historycznymi. Książka A Lawyer Examines the Bible (Prawnik bada Biblię) podaje: „W powieściach, legendach oraz fałszywych zeznaniach pieczołowicie umiejscawia się omawiane wydarzenia w jakimś dalekim miejscu i bliżej nieokreślonym czasie (…). Natomiast sprawozdania biblijne precyzują z największą dokładnością czas i miejsce omawianych wydarzeń” (Ezechiela 1:1-3). A w dziele The New Bible Dictionary (Nowy słownik biblijny) czytamy: [Pisarz Dziejów Apostolskich] umieścił swe opowiadanie w ramach ówczesnej historii: Na kartach tej księgi jest mnóstwo wzmianek o władzach miejskich, namiestnikach prowincji czy królach zależnych od cesarstwa oraz wiele innych szczegółów, które po kolei okazują się zgodne z miejscem i epoką” (Dzieje 4:5, 6; 18:12; 23:26).

Dokładność naukowa: Księga 3 Mojżeszowa zawiera przepisy co do kwarantanny i higieny nadane Izraelitom, a w ogóle nie znane sąsiednim narodom. W Kaznodziei 1:7 opisano cykl opadów deszczu i parowania oceanów, o którym starożytni nie mieli wyobrażenia. Wersety z Księgi Izajasza 40:22 i Joba 26:7 informują, że ziemia jest kulista i zawieszona w przestrzeni, co nauka potwierdziła dopiero w XVI stuleciu. Księga Przypowieści 4:23 ukazała rolę ludzkiego serca na 2200 lat przedtem, nim William Harvey opublikował swe odkrycia dotyczące krążenia krwi. Chociaż więc Biblia nie jest podręcznikiem naukowym, to gdy porusza kwestie mające związek z nauką, znacznie wyprzedza swe czasy znajomością tematu.

Niezawodne proroctwa: Zburzenie starożytnego Tyru, upadek Babilonu, odbudowa Jeruzalem oraz rządy kolejnych królów Medo-Persji i Grecji przepowiedziano tak szczegółowo, że krytycy zarzucali, choć bezskutecznie iż proroctwa te spisano już po fakcie (Izajasza 13:17-19; 44:27 do 45:1; Ezechiela 26:3-7; Daniela 8:1-7, 20-22). Co do joty sprawdziły się prorocze wypowiedzi o Jezusie, sformułowane setki lat przed jego narodzeniem . Urzeczywistniło się też dokładnie to, co on sam zapowiedział o zburzeniu Jeruzalem (Łukasza 19:41-44; 21:20-21). Za naszych czasów spełniają się proroctwa Jezusa i apostoła Pawła odnoszące się do dni ostatnich (Mateusza 24; Marka 13; Łukasza 21; 2 Tymoteusza 3:1-5). Ale za jedyne Źródło wszystkich tych proroctw Biblia uznaje Jehowę Boga (2 Piotra 1:20-21).

[12] Obie te księgi są jednak celem ataków osób twierdzących, iż nie wierzą w Boga. Według nich badania naukowe otaczającego nas świata dowiodły, że życie powstało nie w wyniku rozumnego stwarzania, ale przez ślepy traf i chaotyczny proces ewolucji. Tak więc ich zdaniem nie było Stwórcy, stąd nie ma potrzeby zadawać pytań na temat Boga. Ponadto wielu z nich uważa, iż Biblia po prostu jest przestarzała, a jej argumentacja — nielogiczna, wobec czego nie zasługuje na zaufanie. W rezultacie nie dostrzegają żadnych podstaw do wiary w istnienie Boga. Ale czy ich argumenty są słuszne? Co mówią fakty?

Przypadek czy projekt?

[13] Gdyby nie było Stwórcy, życie musiałoby się pojawić samorzutnie, przez przypadek. W tym celu określone substancje chemiczne musiałyby się ze sobą zetknąć we właściwych proporcjach. Konieczne przy tym byłyby odpowiednie warunki, między innymi temperatura i ciśnienie, a cały ów proces musiałby trwać przez ściśle określony czas. Co więcej, by życie mogło się na ziemi pojawić i utrzymać, ten splot przypadków musiałby się powtórzyć tysiące razy. A jakie są szanse, że takie zdarzenie zajdzie choćby jeden jedyny raz?

dwie księgi „Księga” stworzenia i Biblia stanowią podstawę wiary w Boga

[14] Jak przyznają ewolucjoniści, prawdopodobieństwo przypadkowego spotkania się odpowiednich atomów i molekuł, z których powstałaby zaledwie jedna prosta cząsteczka białka, wynosi 1 do 10113 (jedynka ze 113 zerami). Liczba ta jest większa od szacunkowej liczby wszystkich atomów we wszechświecie! Tymczasem matematycy uważają, że nie nastąpi już nawet takie zdarzenie, którego prawdopodobieństwo wyraża się liczbą mniejszą niż 1 do 1050. A przecież do tego, by zaistniało życie, nie wystarczy jedna prosta cząsteczka białka. Do funkcjonowania pojedynczej komórki potrzeba około 2000 różnych protein, prawdopodobieństwo zaś przypadkowego ich powstania wynosi 1 do 1040000! „Choćby nawet czyjeś przekonanie lub wykształcenie pozwalało mu bez uprzedzeń przychylić się do poglądu, że życie powstało na Ziemi [samorzutnie], to ten prosty rachunek całkowicie przekreśla taką koncepcję” — oświadczył astronom Fred Hoyle.

[15] Z drugiej strony przez poznawanie materialnego świata — od maleńkich cząstek elementarnych po olbrzymie galaktyki — naukowcy odkryli, że wszelkie znane zjawiska przyrodnicze przebiegają zgodnie z określonymi podstawowymi prawami. Innymi słowy, dostrzegli konsekwencję i ład we wszystkim, co zachodzi we wszech świecie, i zdołali to wyrazić za pomocą nieskomplikowanych formuł matematycznych. Profesor fizyki Paul Davies tak się wypowiedział na łamach czasopisma New Scientist: „Mało jest naukowców, którzy nie byliby pod wrażeniem wprost niepojętej prostoty i finezji tych praw”.

życie i wszechświat Życie i wszechświat nie mogłyby istnieć, gdyby pewne wielkości stałe choćby minimalnie się zmieniły

[16] Szczególnie intrygujący jest fakt, iż prawa te obejmują pewne wielkości, których wartość musi być ściśle ustalona, by znany nam wszechświat mógł w ogóle istnieć. Do tych podstawowych stałych należy ładunek elektryczny protonu, masa niektórych cząstek elementarnych i Newtonowska stała grawitacyjna, na ogół oznaczana literą G. Profesor Davies pisze dalej: „Nawet minimalne zmiany niektórych spośród tych wartości radykalnie przeobraziłyby Wszechświat. Na przykład Freeman Dyson wykazał, że gdyby oddziaływanie między nukleonami (protonami i neutronami) zwiększyło się zaledwie o parę procent, Wszechświat byłby pozbawiony wodoru. Nie istniałyby takie gwiazdy jak Słońce, nie mówiąc już o wodzie. Życie — przynajmniej w znanej nam postaci — byłoby niemożliwe. Brandon Carter dowiódł, że znacznie mniejsze zmiany G przekształciłyby wszystkie gwiazdy w niebieskie olbrzymy bądź czerwone karły — z jednakowo fatalnymi następstwami dla życia”. Dlatego profesor Davies dochodzi do wniosku: „Nie sposób więc wykluczyć, że istnieje tylko jeden Wszechświat. Wobec tego nasuwa się interesująca myśl, iż nasza egzystencja, egzystencja świadomych istot, jest nieuniknioną konsekwencją logicznego dzialania”.

[17] Co z tego wszystkiego wynika? Po pierwsze, jeśli wszechświatem rządzą określone prawa, to musi istnieć inteligentny prawodawca, który je sformułował czy ustanowił. Po drugie, skoro można odnieść wrażenie, że te powszechne prawa z góry zakładały powstanie zarówno życia, jak i warunków do jego podtrzymywania, w grę musi wchodzić celowe działanie. Ani planowość, ani celowe dzialanie nie są właściwościami ślepego przypadku, lecz dokładnie tymi cechami, których oczekiwalibyśmy od inteligentnego Stwórcy. I właśnie na to wskazuje Biblia, gdy mówi: „To, co o Bogu wiedzieć można, jest dla nich jawne, gdyż Bóg im to objawił. Bo niewidzialna jego istota, to jest wiekuista jego moc i bóstwo, mogą być od stworzenia świata oglądane w dziełach i poznane umysłem” (Rzymian 1:19-20; Izajasza 45:18; Jeremiasza 10:12).

Liczne dowody wokól nas

[18] Planowość i celowe działanie można oczywiście dostrzec nie tylko w precyzyjnych mechanizmach wszechświata, ale też w codziennych czynnościach żywych organizmów, bardziej lub mniej złożonych, a także w sposobie ich oddziaływania na siebie i na środowisko. Weźmy choćby pod uwagę, iż prawie wszystkie narządy ciała ludzkiego — mózg, oko, ucho, ręka — odznaczają się tak skomplikowaną budową, że współczesna nauka nie potrafi w pełni wyjaśnić ich funkcjonowania. A świat roślin i zwierząt? Coroczne wędrówki ptaków pokonujących tysiące kilometrów nad lądami i morzami, proces fotosyntezy w roślinach, powstanie z zapłodnionego jaja organizmu, który składa się z miliardów zróżnicowanych komórek, pełniących określone funkcje — to tylko kilka dowodów mądrego zaprojektowania.*

* [Więcej szczegółów przemawiających za istnieniem Boga można znaleźć w książce Jak powstato życie. Przez ewolucję czy przez stwarzanie, wydanej przez Towarzystwo Strażnica (w języku polskim w roku 1989), strony 142-178, obejmujące rozdziały: jedenasty, dwunasty, trzynasty, czternasty.]
poznawanie świata Im lepiej poznajemy otaczający nas świat, tym więcej mamy dowodów istnienia inteligentnego Stwórcy

[19] Niektórzy utrzymują jednak, iż dzięki postępom nauki wytłumaczono już mnóstwo wspomnianych cudów przyrody. To prawda, do pewnego stopnia wyjaśniono sporo zjawisk osłoniętych niegdyś tajemnicą. Ale okoliczność, że dziecko poznało zasady działania zegarka, wcale nie oznacza, iż nikt go nie zaprojektował i nie wykonał. Podobnie zrozumienie procesów zachodzących w świecie materialnym bynajmniej nie dowodzi, jakoby nie krył się za nimi inteligentny konstruktor. Przeciwnie, im więcej wiemy o otaczającym nas świecie, tym więcej poznajemy dowodów przemawiających za istnieniem rozumnego Stwórcy—Boga. Jesteśmy wówczas gotowi bezstronnie powtórzyć za psalmistą: „Jak liczne są dzieła Twoje, Jahwe! Ty wszystko mądrze uczyniłeś: ziemia jest pełna Twych stworzeń” (Psalm 104:24, BT).

Czy wierzyć Biblii?

[20] Sama wiara w istnienie Boga nie wystarczy jednak, by ktoś zaczął Go szukać. Miliony współczesnych ludzi nie wypiera się wiary, lecz nie są skłonni wszcząć takich poszukiwań. Amerykański badacz opinii publicznej George Gallup junior stwierdził, iż „naprawdę trudno odróżnić wierzącego od niewierzącego, jeśli chodzi o kłamstwa, oszustwa podatkowe i drobne kradzieże, głównie dlatego, że istnieje mnóstwo religii ‘towarzyskich’. Następnie dodał, iż „niejeden człowiek stara się pogodzić religię z tym, co uważa za wygodne i przyjemne i co nie wymaga od niego zbyt wiele. Ktoś określił to mianem religii a la carte. Oto główna słabość współczesnego chrystianizmu w tym kraju [w USA]: brak silnej wiary”.

[21] Ta „główna słabość” w znacznej mierze wynika z niedostatku wiedzy biblijnej i zbyt małego zaufania do Biblii. Ale jakie mamy podstawy, by jej wierzyć? Przede wszystkim warto zauważyć, iż chyba żadne inne dzieło nie było przez całe stulecia tak niesłusznie krytykowane, nadużywane, nienawidzone i atakowane. Tymczasem Biblia przetrwała to wszystko i okazała się najczęściej tłumaczoną i najszerzej rozpowszechnioną księgą na świecie. Już samo to świadczy, iż nie jest zwykłą książką. Ale istnieje mnóstwo innych przekonujących dowodów, że została spisana pod natchnieniem Bożym i zasługuje na zaufanie (patrz ramka na tej stronie).

[22] Nawet jeśli w oczach wielu Biblia jest mniej lub bardziej nienaukowa, pełna sprzeczności i staroświecka, to fakty dowodzą czegoś innego. Niezwykłe autorstwo, dokładność pod względem historycznym i naukowym oraz niezawodne proroctwa — wszystko to skłania do jednego wniosku: Biblia jest natchnionym Słowem Bożym. Jak powiedział apostoł Paweł, „całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne” (2 Tymoteusza 3:16).

W obliczu braku wiary

[23] Do jakiego wniosku dochodzimy po zbadaniu dowodów dostarczonych przez „księgę” natury i Biblię? Otóż obie te księgi mają dziś nie mniejsze znaczenie niż dawniej. Jeżeli odrzucimy uprzedzenia i zdobędziemy się na obiektywizm, przekonamy się, iż wszystkie wątpliwości mają rozsądne wyjaśnienie. Odpowiedzi są dostępne, trzeba tylko chcieć je odnaleźć. Jezus oświadczył: „Szukajcie, a znajdziecie” (Mateusza 7:7; Dzieje 17:11).

[24] Krótko mówiąc, większość ludzi zrezygnowała z poszukiwania Boga nie dlatego, że po starannym zbadaniu dowodów uznali, iż Biblia się myli. Przeciwnie, wielu zniechęciło się z winy chrześcijaństwa, które nie przedstawiało prawdy o Bogu Biblii. Francuski pisarz P.Valadier powiedział: „Ateizm jest owocem tradycji chrześcijańskiej, która uśmierciła Boga w świadomości ludzi przez ukazywanie Go takim, że nie można weń uwierzyć”. Tak czy inaczej, pokrzepiające są słowa apostoła Pawła: „Cóż z tego, że niektórzy z nich się sprzeniewierzyli? Czyż niewierność ich zniweczy wierność Boga? Przenigdy! Raczej niech się stanie oczywistym, że Bóg mówi zawsze prawdę, chociażby ludzie kłamali” (Rzymian 3:3-4, Kowalski). Istnieją wszelkie powody do kontynuowania poszukiwań prawdziwego Boga. Z końcowych rozdziałów tej książki dowiemy się, jak zostały one uwieńczone powodzeniem i co przyniesie ludzkości przyszłość.

top[Rozdziały:]