uStronie INDEX
Strona zgodna z najnowszą normą XHTML 1.1.: uStronie :. Spis artykułów / CONTENT
forum | chat | księga gości
INDEX Biblia Artykuły Hebrajski
Człowiek poszukuje Boga — rozdział 8

SINTOIZM — Japończycy poszukują Boga

sintoistka Pobożna sintoistka prosi bogów o przychylność

„Mój ojciec był kapłanem sintoistycznym, toteż kazał nam codziennie przed śniadaniem składać na kamidana [ołtarzyku domowym] ofiarę ze szklanki wody i miseczki ryżu, ugotowanego na parze. Po dopełnieniu obrzędu zdejmowaliśmy miseczkę i jedliśmy ryż. Wydawało mi się, że w ten sposób zapewniamy sobie opiekę bogów”.

„Przed kupnem domu upewniliśmy się u szamana, czyli medium, czy położenie naszego nowego domu w stosunku do starego wróży pomyślność. Ostrzegł nas przed demonami w trojgu drzwiach i kazał dokonywać oczyszczenia zaleconego przez ojca. Dlatego raz w miesiącu oczyszczaliśmy mieszkanie solą”

(Mayumi T.)

SINTOIZM (lub sinto) jest przede wszystkim religią Japończyków. Według dzieła Nihon Shukyo Jiten (Encyklopedia religii japońskich) „zaczął się rozwijać niemal jednocześnie z japońską kulturą narodową, jest więc swego rodzaju kulturą religijną, która nigdy nie istniała niezależnie od tego społeczeństwa”. Ponieważ jednak wpływy gospodarcze i kulturalne Japonii są dziś niezwykle rozległe, warto się dowiedzieć, jakie czynniki religijne kształtowały historię tego kraju i mentalność jego mieszkańców.

[2] Podobno sintoizm wyznaje przeszło 91 milionów Japończyków (czyli jakieś 75 procent), jednakże pewna ankieta wykazała, że za wierzących sintoistów podaje się zaledwie 2 miliony mieszkańców, to znaczy 3% wszystkich dorosłych. Niemniej Sugata Masaaki, badacz tej religii, oświadczył: „Sintoizm tak nierozerwalnie splótł się z życiem codziennym Japończyków, że prawie zapominają o jego istnieniu. Jest dla nich nie tyle religią, ile niedostrzegalnym elementem rzeczywistości — niczym powietrze, którym oddychają”. Nawet ci, którzy twierdzą, iż religia jest im obojętna, kupują sintoistyczne amulety, mające zapewniać bezpieczeństwo na ulicy, urządzają zaślubiny zgodnie z tradycją sintoizmu i wydają pieniądze z okazji dorocznych świąt sintoistycznych.

Fuji Yama Sintai, czyli przedmiotem kultu jest niekiedy cała góra jak na przykład Fudżi-jama

Początki

[3] Nazwę „sinto” ukuto w VI wieku n.e. dla odróżnienia religii rodzimej od buddyzmu, który zawitał wtedy do Japonii. „Oczywiście ‘religia Japończyków’ (…) istniała przed erą buddyzmu” — wyjaśnia japoński religioznawca Sachiya Hiro — „lecz była to religia tkwiąca w podświadomości, a składały się na nią zwyczaje i obyczajowość. Niemniej pojawienie się buddyzmu uzmysłowiło ludziom, że obyczajowość ta tworzyła ich religię, odmienną od obcego im buddyzmu”. A jak owa religia się rozwijała?

[4] Trudno dokładnie określić, kiedy powstał pierwotny sintoizm, to znaczy „religia Japończyków”. Wraz z wprowadzeniem irygacji do upraw ryżu, stało się jasne, iż „nawadnianie pól wymaga dobrze zorganizowanych i trwałych wspólnot” — podaje Kodansha Encyclopedia of Japan (Encyklopedia Japonii). „Pojawiły się też rytuały związane z rolnictwem, odgrywające później ważną rolę w sintoizmie”. Wyobraźnia dawnych mieszkańców tego kraju zrodziła liczne bóstwa przyrody, które zaczęto otaczać czcią.

sinto SINTO
„droga bogów”

Bogini słońca w mitach sintoistycznych

Według pewnego mitu sintoistycznego dawno, dawno temu bóg Idzanagi „przemył sobie lewe oko i tak narodziła się Wielka Bogini Amaterasu, bogini Slońca”. Kiedyś bóg morza Susanoo tak ją przeraził, że „skryła się w skalnej jaskini Niebios, a wejście zatarasowała głazem. Świat pogrążył się w ciemnościach. Wówczas bogowie obmyślili plan wywabienia Amaterasu z groty. Zebrali koguty, zapowiadające pianiem świt i sporządzili ogromne lustro. Na drzewach sakaki rozwiesili klejnoty i wstęgi. Bogini Amanoudzume poczęła tańczyć na kadzi, bębniąc po niej nogami. W dzikim tańcu zrzuciła z siebie odzież i bogowie wybuchnęli śmiechem. Wszystko to obudziło ciekawość Amaterasu, która wyjrzała i zobaczyła w lustrze swe odbicie. Wychyliła się z jaskini, a wtedy bóg Siły chwycił ją za rękę i wyciągnął na zewnątrz. „Promienie bogini Słońca znowu oświetliły świat” (New larousse Encyclopedia of Mythology; porównaj 1 Mojżeszową 1:3-5, 14-19; Psalm 74:16-17; 104:19-23).

[5] Nie koniec jednak na tym. Z obawy przed duszami zmarłych celebrowano obrzędy mające je udobruchać. Dały one początek kultowi duchów przodków. Sintoiści wierzą, iż po zgonie dusza zachowuje osobowość, ale zostaje skalana piętnem śmierci. Jeżeli rodzina odprawia rytuały ku jej pamięci, dusza oczyszcza się do tego stopnia, że wyzbywa się wszelkiej złośliwości i jest usposobiona pokojowo i życzliwie. Po jakimś czasie duch przodka urasta do rangi bóstwa rodowego bądź opiekuńczego. Mamy zatem do czynienia z kolejną religią, której podstawę stanowi wiara w nieśmiertelność duszy, oddziałująca na poglądy i postępowanie wiernych (Psalm 146:4; Kaznodziei 9:5-6, 10).

[6] Uważano, iż bóstwa przyrody i bóstwa rodowe są duchami „unoszącymi się” tłumnie w powietrzu. Podczas świąt proszono je, by zstąpiły na specjalnie z tej okazji poświęcone miejsca. Wierzono, że bogowie ci przejściowo obierają sobie siedzibę w sintai —przedmiotach kultu, takich jak drzewa, kamienie, lustra bądź miecze. Szamani, czyli media, celebrowali rytuały w celu przywołania owych bóstw.

[7] „Miejsca zstępowania” bogów, oczyszczane pierwotnie tylko na święta, stopniowo zatracały swój tymczasowy charakter. Ludzie zaczęli wznosić chramy*[W Japonii sintoistyczne obiekty sakralne nazywa się chramami, a buddyjskie — świątyniami.] poświęcone dobrotliwym bóstwom, które zdawały się im błogosławić. Z początku nie wykonywali żadnych wizerunków, lecz czcili sintai, w których miały przebywać duchy bogów. Obiektem takiego kultu mogła być nawet cała góra, na przykład Fudżi-jama. Z czasem powstało tylu bogów, iż Japończycy zaczęli mówić o jaojorodzu-no-kami, co dosłownie znaczy „osiem milionów bogów” (kami-bogowie, bóstwa). Dziś wyrażenia tego używa się w odniesieniu do „niezliczonych bogów”, ponieważ w sintoizmie stale ich przybywa.

[8] Rytuały sintoistyczne odprawiano w pobliżu chramów, toteż każdy ród starał się wybudować własną świątynię dla swego bóstwa opiekuńczego. Kiedy jednak w VII wieku n.e. rodzina cesarska zjednoczyła naród, uczyniła ze swej bogini słońca Amaterasu-omikami bóstwo narodowe i centralną postać panteonu sintoistycznego (patrz ramka obok). Z czasem upowszechnił się mit głoszący, iż cesarz jest w linii prostej potomkiem owej bogini. Chcąc oprzeć to wierzenie na silniejszych podstawach, w VIII stuleciu n.e. skompletowano dwie główne księgi sintoistyczne: Kodziki i Nihongi. Zawierały one mity gloryfikujące ród panujący jako potomstwo bogów, toteż przyczyniały się do umocnienia władzy cesarzy.

Religia świąt i rytualów

Sintoizm — religia świąt

W Japonii w ciągu roku obchodzi się mnóstwo matsuri, czyli świąt religijnych. Oto kilka ważniejszych:

Sio-gatsu: Nowy Rok, od 1 do 3 stycznia
Setsubun: 3 lutego w mieszkaniu i wokół domu rozrzuca się soję, wołając: „Diabły precz, szczęcie w dom!”
Hina Matsuri: poświęcone dziewczynkom święto lalek, obchodzone 3 marca; na podwyższenlu prezentowane są lalki, wyobrażające dawną rodzinę cesarską
Święto chłopców w dniu 5 maja: na teczkach powiewają koi-nobori (papierowe karpie, symbolizujące siłę)
Tsuktmi: adoracja pełni księżyca w polowie jesieni; połączona ze składaniem na ofiarę małych, okrągłych placków ryżowych oraz pierwocin ze zbiorów
Kanname-sai: w październiku cesarz ofiarowuje pierwszy zebrany ryż
Niiname-sai: święto obchodzone w listopadzie przez rodzinę panującą, podczas którego cesarz — jako najwyższy kapłan sintoizmu państwowego — przeprowadza degustację ryżu z nowych zbiorów
Sici-go-san („siedem-pięć-trzy”): święto obchodzone przez rodziny sintoistyczrte 15 listopada; siedem, pięć i trzy to lata traktowane lako przełomowe; dzieci w barwnych kimonach idą do rodzinnej śwątyni
• Popularne są też liczne śwęta buddyjskie, na przykład w dniu 8 kwietnia obchodzi się urodziny Buddy, a 15 lipca święto Obon, kończące się puszczeniem na morze lub rzekę lampionów, które mają „oświetlać duchom przodków drogę powrotną w zaświaty”

[9] Jednakże owe dwie mitologiczne księgi wcale nie uchodzą za pisma natchnione. Co ciekawe, w sintoizmie nie ma mowy o jakimś założycielu czy świętej księdze. „Sintoizm jest religią całego szeregu ‘braków’ — wyjaśnia znawca przedmiotu Shouichi Saeki. Brak w nim sprecyzowanych nauk, brak szczegółowej teologii. Właściwie brak też przykazań, których należałoby przestrzegać. (…) Chociaż wychowałem się w rodzinie o tradycjach sintoistycznych, nie,pamiętam, by kiedykolwiek udzielono mi głębokich pouczeń religijnych”. Nauki, przykazania, a niekiedy nawet sam obiekt czci, nie mają dla sintoisty większego znaczenia. Pewien badacz sintoizmu oświadczył: „Często zmieniano boga, któremu był poświęcony chram, a modlący się tam wierni niekiedy w ogóle nie zdawali sobie z tego sprawy”.

[10] Do czego w takim razie sintoiści przykładają wagę? Pewne dzieło, poświęcone kulturze japońskiej, informuje: „W pierwotnym sintoizmie uważano, że jeśli uczynki służą zgodzie i pomyślności jakiejś niewielkiej wspólnoty, to są ‘dobre’, a jeśli przeszkadzają — są ‘złe’. Za najwyższą wartość uznawano życie w harmonii z bogami, naturą i otoczeniem. Wszystko, co zakłócało pokój i jedność danej społeczności, było złe bez względu na swój wydźwięk moralny.

[11] Ponieważ sintoizm nie ma wyraźnie sformułowanego zbioru nauk, czynnikiem zespalającym są rytuały i święta. „Najważniejsze w sintoizmie jest to, czy obchodzimy święta, czy nie” — informuje encyklopedia Nihon Shukyo Jiten (patrz ramka obok). Wspólnie odprawiane uroczystości ku czci bóstw rodowych rozbudzały ducha współpracy wśród wieśniaków, zajmujących się uprawą ryżu, z którą były i dalej są związane główne święta. Wiosną rolnicy proszą o przybycie do ich wioski „boga pól ryżowych” i błagają go o urodzaj. Jesienią dziękują bogom za zbiory. Podczas świąt obnoszą swych bogów na mikosi, przenośnej kapliczce, i dzielą się z nimi jedzeniem oraz winem ryżowym (sake).

[12] Według wierzeń sintoistów, pozostawanie w jedności z bogami wymaga oczyszczenia się od wszelkiej skazy moralnej i grzechu. Właśnie temu celowi służą rytuały. Istnieją dwa sposoby oczyszczania ludzi oraz rzeczy: oharai i misogi. Oharai polega na tym, że nad człowiekiem lub przedmiotem, poddawanym oczyszczeniu, kapłan macha gałązką wiecznie zielonego drzewa sakaki, do której koniuszka umocowane są skrawki papieru czy strzępki lnu. Z kolei podczas misogi używa się wody. Obrzędy te odgrywają w sintoizmie tak ważną rolę, iż w pewnym miarodajnym źródle japońskim zaznaczono: „Można śmiało powiedzieć, że bez tych rytuałów sintoizm nie mógłby przetrwać [jako religia]”.

Elastyczność sintoizmu

[13] Wspomniane święta i obrzędy są po dziś dzień nieodłącznym elementem sintoizmu, mimo iż w ciągu wieków ulegał on rozmaitym przeobrażeniom. Na czym one polegały? Pewien badacz sintoizmu przyrównuje go do lalki, mającej różne stroje. Kiedy pojawił się buddyzm, sintoizm „przywdział” jego naukę. Chcąc dostarczyć ludowi potrzebnych mierników moralnych, sięgnął po konfucjanizm. Okazał się zatem niezwykle elastyczny.

sintoistyczny obrzęd Machanie gałązką wiecznie zielonego drzewa, do której przyczepiono skrawki papieru albo strzępki lnu, ma oczyścić człowieka lub przedmiot i zapewnić ochronę

[14] Owo stapianie się elementów różnych religii (synkretyzm) było widoczne już w bardzo wczesnych dziejach sintoizmu. Przejął on wiele z konfucjanizmu oraz taoizmu, znanego w Japonii jako „droga in i jang”, nie mniej najwięcej wspólnego ma z buddyzmem.

[15] Po dotarciu buddyzmu przez Chiny i Koreę do Japonii, jej mieszkańcy określili swą tradycyjną formę kultu terminem sinto, co znaczy „droga bogów”. Jednakże pojawienie się nowej religii podzieliło kraj na jej stronników i przeciwników. Pierwsi twierdzili: „Wszystkie okoliczne państwa idą tą drogą. Dlaczego Japonia ma być inna?” Drudzy zaś argumentowali: „Jeżeli zaczniemy czcić bóstwa sąsiadów, ściągniemy na siebie gniew naszych bogów”. Po dziesiątkach lat sporów zwyciężyli zwolennicy buddyzmu. Gdy pod koniec VI wieku n.e. przyjął go książę Siotoku, nowa religia na dobre zapuściła korzenie w tym kraju.

[16] Kiedy buddyzm rozszerzył się na tereny wiejskie, nastąpiło zetknięcie z lokalnymi bóstwami sintoizmu, które wrosły już w życie codzienne ludzi. Współistnienie tych dwóch religii wymagało pewnych ustępstw. Proces scalenia ułatwili asceci buddyjscy, żyjący w górach. Ponieważ uchodziły one za siedzibę sintoistycznych bogów, ascetyczne praktyki tych mnichów nasunęły myśl o zespoleniu buddyzmu i sinto, zaczęto więc wznosić dzingudzi — budowle stanowiące połączenie świątyni buddyjskiej z chramem. Obie religie stopniowo się stapiały, choć buddyzm odgrywał czołową rolę w formułowaniu teorii religijnych.

modlący się Japończyk Japończyk nie widzi sprzeczności w zanoszeniu modlitw zarówno przed domową kapliczką sintoistyczną (po lewej), jak i przed ołtarzem buddyjskim

[17] W tym samym czasie umacniano się w przekonaniu o boskości narodu japońskiego. Kiedy w XIII stuleciu kraj ten najechali Mongołowie, zrodziła się wiara w kamikadze, co znaczy dosłownie „boski wiatr”. Potężna flota Mongołów dwukrotnie zaatakowała wyspę Kiusiu i za każdym razem szyki pomieszał im sztorm. W oczach Japończyków owe burze czy wiatry (kadze) zesłali sintoistyczni bogowie (kami), co ogromnie podniosło ich autorytet.

[18] Ten wzrost zaufania do bóstw sintoistycznych sprawił, iż zaczęto je uważać za bogów pierwotnych, podczas gdy Buddów („oświeconych”) i bodhisattwów (przyszłych Buddów, którzy pomagają innym osiągnąć oświecenie; patrz rozdział 6, akapity: 14-16 i 29) uznano jedynie za tymczasowe i lokalne manifestacje bóstwa. Rywalizacja między obiema religiami doprowadziła do powstania różnych szkół sintoistycznych. Niektóre wychwalały buddyzm, inne sławiły rodzimy panteon, a jeszcze inne upiększyły swe nauki, sięgnąwszy do późniejszej formy konfucjanizmu.

Kult cesarza i sintoizm państwowy

[19] Po wielu latach kompromisów teologowie sintoizmu orzekli, iż został skażony chińską myślą religijną. Zaczęli się więc domagać przywrócenia mu prastarego japońskiego charakteru. Powstała nowa szkoła, zwana „odrodzonym sinto”. Do jej głównych teoretyków należał żyjący w XVIII wieku uczony Norinaga Motoori. W poszukiwaniu źródeł kultury japońskiej studiował dzieła klasyczne, zwłaszcza sintoistyczne Kodziki. Nauczał, iż najwyższą pozycję zajmuje bogini słońca Amaterasu-omikami, a pozostali bogowie są w jakiś sposób odpowiedzialni za zjawiska przyrodnicze. Twierdził ponadto, że nie da się przewidzieć zrządzeń boskiej opatrzności i że próba ich zrozumienia świadczyłaby o braku szacunku ze strony człowieka. Jego dewiza brzmiała: „Nie zadawać pytań i poddać się opatrzności bożej” (Izajasza 1:18).

cesarz Hirohito Cesarz Hirohito (na podwyższeniu) był otaczany czcią, jako potomek bogini słońca

[20] Jeden z uczniów Motooriego, Atsutane Hirata, rozwinął jego koncepcję, usiłując gruntownie oczyścić sintoizm z „chińskich” naleciałości. Jak chciał tego dokonać? Po prostu połączył sintoizm z teologią odstępczego „chrześcijaństwa”! Przyrównał Amenominakanusi-no-kami, boga wspomnianego w księdze Kodziki, do Boga „chrystianizmu” i ogłosił, iż owemu panu wszechświata podlega dwóch bogów: „Najwyższa Święta Moc Życiodajna (Takami-musubi) oraz Boska Moc Życiodajna (Kami-musubi), prawdopodobnie wyobrażających pierwiastek męski i żeński” (Religions in Japan). Ponadto zapożyczył z katolicyzmu pojęcie trójjedynego boga, chociaż nigdy nie stało się ono główną nauką sintoizmu. Ale dzięki temu mariażowi z rzekomym chrystianizmem, wyznawcy sinto przyswoili sobie monoteizm w postaci nauczanej przez chrześcijaństwo (Izajasza 40:25-26).

[21] Teologia Hiraty stanowiła fundament ruchu, który propagował kult cesarza i z czasem doprowadził do obalenia władzy szogunów — feudalnych dyktatorów wojskowych — oraz do przywrócenia w roku 1868 rządów cesarskich. Uczniowie Hiraty zostali wówczas mianowani rządowymi komisarzami sintoizmu i popierali ruch mający przekształcić sintoizm w religię państwową. Nowa konstytucja przedstawiała cesarza jako potomka bogini słońca Amaterasu-omikami, określając go mianem „świętego i nietykalnego”. Stał się więc najwyższym bogiem sintoizmu państwowego (Psalm 146:3-5, BT).

„Święte pisma” sintoizmu

[22] Wprawdzie takie dzieła, jak Kodziki, Nihongi i Engisiki, zawierały opisy starożytnych dziejów, rytuałów i modlitw, ale sintoizm państwowy potrzebował swojej świętej księgi. W roku 1882 cesarz Meiji (Meidzi) wydał „Dekret cesarski do żołnierzy i marynarzy”. Ponieważ dokument ten pochodził od cesarza, został potraktowany przez Japończyków jak święty tekst i stał się przedmiotem codziennych medytacji mężczyzn, służących w armii. Podkreślał, że spłacanie długu boskiemu cesarzowi i spełnianie wobec niego powinności jest ważniejsze niż wszystkie ewentualne zobowiązania względem innych osób.

ema Młoda kobieta umocowuje na ścianie świątyni kupioną wczesniej ema — drewnianą płytkę z modlitwą

[23] Dnia 30 października 1890 roku sintoizm wzbogacił się o dalszy święty tekst — „Dekret cesarski o wychowaniu”. „Nie tylko położył on fundament pod system szkolnictwa, lecz został zaliczony do świętych pism sintoizmu państwowego” — oświadczył znawca tej religii, Shigeyoshi Murakami. Dokument ów mówił otwarcie, że u podstaw wychowania leżą „historyczne” stosunki między mitycznymi przodkami cesarza a ich poddanymi. Jak Japończycy odnosili się do tych dekretów?

[24] „Kiedy chodziłam do szkoły, wicedyrektor ze czcią wnosił na podium skrzyneczkę, którą trzymał na wysokości oczu” — wspomina Asano Koshino — „Odbierał ją dyrektor i wyjmował zwój z ‘Dekretem cesarskim o wychowaniu’. Musieliśmy go słuchać ze schyloną głową aż do końcowych słów: ‘Imię i pieczęć Jego Wysokości’. Tekst ten słyszeliśmy tyle razy, że znaliśmy go na pamięć”. Do roku 1945 szkolnictwo odwołujące się do mitologii kładło nacisk na wpojenie całemu narodowi bezgranicznego oddania dla cesarza. Sintoizm państwowy uważano za najważniejszą religię, a pozostałe 13 odłamów sinto — głoszących odmienne nauki — zdegradowano do rzędu sekt.

Religijna misja Japonii — podbój świata

[25] Sintoizm państwowy miał również swoje bóstwa. „Każdego poranka klaskałem w kierunku słońca, będącego symbolem bogini Amaterasu-omikami, a potem zwracałem się na wschód, w stronę pałacu cesarskiego, by złożyć hołd cesarzowi” — opowiada starszy wiekiem Japończyk imieniem Masato. Poddani otaczali cesarza boską czcią. Jako potomek bogini słońca, był najwyższym autorytetem zarówno w dziedzinie religii, jak i polityki. Pewien japoński profesor oświadczył: „Cesarz jest bogiem objawianym w ludziach. Jest wcielonym Bóstwem”.

sintoiści Sintoiści dźwigający przenośną kapliczkę mikosi (z lewej) oraz noszący liście malwy (aoi) podczas święta Aoi w Kioto

[26] W rezultacie zaczęto nauczać, iż „kraj mikada [cesarza] stanowi centrum niezrównanego świata. Z tego miejsca należy rozprzestrzeniać na cały świat Wielkiego Ducha. (…) Ekspansja Wielkiej Japonii obejmująca cały świat, wynoszenie go do poziomu krainy Bogów — to obecnie najpilniejsze zadanie, to nasz wieczny i niezmienny cel” (D.C.Holtom, The Political Philosophy of Modern Shinto). Nie było nawet mowy o rozdziale religii od państwa!

[27] John B.Noss napisał w książce Man's Religions (Religie człowieka): „Koncepcję tę szybko wykorzystali japońscy wojskowi. Włączyli ją do swych przemówień wojennych, głosząc, iż świętą misją Japonii jest podbój. Nietrudno zauważyć, że takie wypowiedzi były logicznym następstwem rozbudzenia nacjonalizmu nasyconego wartościami religijnymi”. Ileż nieszczęść miał sprowadzić na Japończyków i inne narody sintoistyczny mit o boskości cesarza oraz połączenie religii z nacjonalizmem!

[28] W czasach sintoizmu państwowego i monarchii Japończycy na ogół nie mieli innego wyjścia, jak tylko czcić cesarza. Na ich sposobie myślenia zaciążyła nauka Norinagi Motooriego: „Nie zadawać pytań i poddać się opatrzności bożej”. W roku 1941 pod sztandarem sintoizmu państwowego i wierności wobec „żyjącego człowieka-boga” cały naród wciągnięto w wir drugiej wojny światowej. „Japonia jest boskim krajem” — myśleli sobie ludzie — „więc w krytycznej sytuacji powieje boski wiatr — kamikadze”. Żołnierze i ich rodziny modlili się do bóstw opiekuńczych o powodzenie w walce.

[29] Kiedy w roku 1945 dwie eksplozje atomowe zmiotły z powierzchni ziemi Hirosimę oraz znaczną część Nagasaki i „boski” naród został pokonany, dla sintoizmu rozpoczął się okres głębokiego kryzysu. Hirohito, uważany za niezwyciężonego boskiego władcę, w ciągu jednego dnia stał się zwykłym człowieczym cesarzem, i to pokonanym. Wiara Japończyków została mocno zachwiana. Daremnie liczyli na kamikadze. W encyklopedii Nihon Shukyo Jiten czytamy: „Jedną z przyczyn było rozczarowanie narodu, który poczuł się zdradzony. (…) Co gorsza, światopogląd sintoistyczny nie dostarczył żadnego religijnie uzasadnionego ani przekonującego wyjaśnienia wątpliwości spowodowanych (…) [klęską]. W rezultacie zaczęła się szerzyć opinia, świadcząca o niedojrzałości religijnej: ‘Nie ma ani boga, ani Buddy’.

Droga do prawdziwej harmonii

[30] Losy sintoizmu państwowego wyraźnie wskazują, jak ważne jest dla każdego przeanalizowanie wyznawanych dotąd tradycyjnych wierzeń. Popierając militaryzm, sintoiści być może szukali drogi do harmonii z bliźnimi tej samej narodowości. Jednakże nie zapewniło to jedności światu ani rodzinom japońskim, którym wojna zabrała żywicieli albo dzieci. Zanim więc poświęcimy dla kogoś swe życie, powinniśmy się upewnić, komu i jakiej sprawie się oddajemy. „A zatem upraszam was” — napisał chrześcijański nauczyciel do Rzymian, którzy przedtem czcili cesarza — „abyście przedłożyli swoje ciała jako ofiarę żywą, świętą, miłą Bogu, na świętą służbę pełnioną waszą zdolnością rozumowania”. Dokonanie wyboru, komu służyć, wymagało od chrześcijan z Rzymu zrobienia użytku ze zdolności rozumowania. Podobnie dziś musimy z niej korzystać, gdy chcemy rozstrzygnąć, kogo powinniśmy czcić (Rzymian 12:1-2, NW).

[31] Ogólnie rzecz biorąc, sintoiści nie przykładali wagi do tego, jakiemu bogu oddają cześć. Hidenori Tsuji, wykładowca japońskiej historii religii, twierdzi: „Prostym ludziom było wszystko jedno, czy mają do czynienia z bogami, czy z Buddami, jeśli tylko wysłuchiwane były ich prośby o urodzaj, uleczenie z choroby i bezpieczeństwo rodziny”. Ale czy to zaprowadziło ich do prawdziwego Boga i zjednało Jego błogosławieństwo? Historia nie pozostawia wątpliwości, jak brzmi odpowiedź na to pytanie.

[32] Poszukując boga, sintoiści oparli swe wierzenia na mitologii i podnieśli do rangi bóstwa zwykłego człowieka — cesarza, uznawszy go za potomka bogini słońca Amaterasu-omikami. Tymczasem parę tysięcy lat przed narodzinami sintoizmu prawdziwy Bóg objawił się w Mezopotamii pewnemu Semicie odznaczającemu się wiarą. To doniosłe wydarzenie oraz jego skutki omówimy w następnym rozdziale.

top[Rozdziały:]