uStronie INDEX
Strona zgodna z najnowszą normą XHTML 1.1.: uStronie :. Spis artykułów / CONTENT
forum | chat | księga gości
INDEX Biblia Artykuły Hebrajski
Człowiek poszukuje Boga - rozdział 2

Jak powstała RELIGIA?

HISTORIA religii jest równie długa, jak dzieje samego człowieka. Tak twierdzą archeolodzy i antropolodzy. Są dowody, że nawet w cywilizacjach najbardziej „prymitywnych”, to znaczy słabo rozwiniętych, występowały jakieś formy kultu. Dzieło The New Encyclopœdia Britannica informuje: „Jak wskazują dotychczasowe odkrycia uczonych, nigdzie i nigdy nie istniał żaden lud, który nie byłby w pewnym stopniu religijny”.

[2] Religia nie tylko sięga korzeniami w daleką przeszłość, ale też przybiera najróżniejszą postać. Łowcy głów z dżungli Borneo, Eskimosi z mroźnej Arktyki, nomadzi z Sahary, mieszkańcy wielkich metropolii świata i właściwie wszystkie ludy i nacje na ziemi mają boga lub bogów, którym w taki czy inny sposób oddają cześć. Rozmaitość religii jest rzeczywiście zdumiewająca.

[3] W związku z tym nasuwa się szereg pytań. Skąd się wywodzą te wszystkie religie? A skoro tyle jest między nimi istotnych różnic i zarazem tyle podobieństw, to czy rozwinęły się niezależnie od siebie, czy może wzięły początek z jednego źródła? Warto by się zastanowić, dlaczego w ogóle powstała religia i jak do tego doszło? Znalezienie odpowiedzi na te pytania ma żywotne znaczenie dla każdego, kto chciałby poznać prawdę o religii i wierzeniach religijnych.

Pochodzenie religii

[4] Kiedy mowa o powstawaniu religii, członkom poszczególnych wyznań przychodzi na myśl Muhammad, Budda, Konfucjusz albo Jezus. Prawie w każdej religii występuje taka kluczowa postać, której przypisuje się założenie „prawdziwej wiary”. Czasami był to reformator-ikonoklasta, w innym wypadku filozof i moralista albo też szlachetny bohater narodowy. Pisma bądź wypowiedzi wielu z nich stały się fundamentem nowych religii. Z czasem ich słowa i czyny szczegółowo spisano i upiększono, jednocześnie nadając im mistyczną otoczkę. Ba, niektórych takich przywódców duchowych wyniesiono do rangi bogów.

Budda, Konfucjusz, Luter Budda, Konfucjusz, Luter i inni nie stworzyli religii, lecz wprowadzili zmiany w istniejących systemach religijnych

[5] Owi ludzie uchodzą wprawdzie za założycieli znanych nam wielkich systemów religijnych, ale trzeba pamiętać, iż w gruncie rzeczy nie byli twórcami religii jako takiej. Większość z nich głosiła nauki, które najczęściej — nawet wtedy, gdy przedstawiano je jako natchnione przez Boga — wyrastały z już istniejących wierzeń. Inni zaś jedynie zmodyfikowali i zreformowali dotychczasowe religie, które z jakiegoś powodu trudno im było dłużej uznawać.

[6] Zilustrujmy to przykładami. Według dostępnych nam źródeł historycznych, Budda był księciem, którego przerażały cierpienia i opłakane warunki życia w społeczeństwie zdominowanym przez hinduizm. Zaczął poszukiwać rozwiązań tych dręczących problemów życiowych i tak oto zrodził się buddyzm. Podobnie Muhammadowi nie podobało się bałwochwalstwo i niemoralność, towarzyszące praktykom religijnym w jego otoczeniu. Jak później twierdził, otrzymał od Boga specjalne objawienia. Weszły one w skład Koranu i stały się podstawą nowego ruchu religijnego — islamu. Z kolei protestantyzm wyłonił się z katolicyzmu w wyniku reformacji, która rozpoczęła się w zaraniu XVI wieku, gdy Marcin Luter wystąpił przeciwko sprzedawaniu odpustów, praktykowanemu podówczas przez Kościół katolicki.

[7] Jeżeli więc chodzi o dzisiejsze religie, dość dużo wiadomo o ich początkach i rozwoju, założycielach, świętych pismach i tak dalej. Ale jak ma się rzecz z religiami istniejącymi nieco wcześniej albo tymi z zamierzchłej przeszłości? Gdy sięgniemy myślą dostatecznie daleko wstecz, prędzej czy później wyłoni się pytanie: Jak powstała religia? Aby się tego dowiedzieć, z całą pewnością trzeba wyjść poza ramy poszczególnych wyznań.

Liczne teorie

[8] Badanie początków oraz rozwoju religii to stosunkowo młoda dziedzina. Przez wieki w większym czy mniejszym stopniu ludzie szli po prostu za tradycją przodków, zgodnie z którą ich wychowywano. Przeważnie zadowalali się wyjaśnieniami przekazywanymi im przez rodziców i uważali swą religię za prawdziwą. Rzadko kiedy powątpiewali w cokolwiek i nie odczuwali potrzeby dociekania, jak, kiedy albo dlaczego coś powstało. Przez setki lat, na skutek ograniczonych możliwości podróżowania i porozumiewania się, właściwie mało kto zdawał sobie sprawę z istnienia odmiennych systemów religijnych.

[9] Jednakże w XIX wieku sprawy zaczęły przybierać inny obrót. Wraz z szybkim upowszechnieniem się teorii ewolucji w kołach intelektualnych oraz z nastaniem ery badań naukowych, wielu ludziom nasuwały się wątpliwości co do ustalonych systemów, w tym również systemów religijnych. Nie mogąc doszukać się wskazówek w ówczesnych religiach, niektórzy uczeni zajęli się pozostałościami po dawnych cywilizacjach bądź prymitywnymi społeczeństwami żyjącymi jeszcze w dalekich zakątkach naszej planety. Liczyli na to, że za pomocą psychologii, socjologii, antropologii i innych nauk dowiedzą się, jak i dlaczego powstała religia.

[10] Do czego doprowadziły te poszukiwania? Nagle pojawiło się mnóstwo (chyba tyle, ilu było badaczy) sprzecznych teorii, prześcigających się wzajemnie śmiałością i oryginalnością. Wnioski jednych okazały się istotne, natomiast dzieła drugich poszły w zapomnienie. Rzut oka na wyniki tych dociekań z pewnością wzbogaci naszą wiedzę. Pomoże nam też lepiej zrozumieć przekonania religijne osób, z którymi się stykamy.

[11] Angielski antropolog Edward Tylor (1832-1917) wystąpił z teorią powszechnie zwaną animizmem. Jego zdaniem doznania w rodzaju snów, wizji i halucynacji oraz obserwowanie zwłok nasunęło ludom pierwotnym myśl, iż w ciele mieszka dusza (po łacinie: anima).

Wraz z nastaniem ery badań naukowych i rozpowszechnieniem teorii ewolucji wielu ludziom nasunęły się wątpliwości co do religii

Ponieważ ludzie często śnili o nieżyjących bliskich — głosi owa teoria — więc uznali, że ich dusze żyją po śmierci, to znaczy opuszczają ciało i zadomawiają się, na przykład, w drzewach, skałach czy rzekach. Z czasem zmarłym oraz przedmiotom rzekomo przez nich zamieszkanym zaczęto oddawać cześć boską. I tak, według Tylora, powstała religia.

[12] Inny angielski antropolog, R.R.Marett (1866-1943), przedstawił zmodyfikowaną wersję animizmu, którą na zwał animatyzmem. Po przeprowadzeniu studiów nad wierzeniami Melanezyjczyków, żyjących na wyspach Oceanu Spokojnego, oraz rdzennej ludności Afryki i Ameryki doszedł do przekonania, że ludom pierwotnym obca była myśl o duszy pojmowanej osobowo, wierzono bowiem, iż wszystko jest ożywiane bezosobową siłą, mocą nadprzyrodzoną; taka wiara wzbudzała w człowieku lęk i uwielbienie, a uczucia te stały się podstawą jego prymitywnej religii. Zdaniem Maretta religia była głównie reakcją emocjonalną na nieznane. Zwykł mawiać, że „została nie tyle wymyślona, ile wytańczona”.

[13] W roku 1890 szkocki etnolog James Frazer (1854 -1941) opublikował słynną książkę Złota gałąź, w której dowodził, że religia wyrosła na gruncie magii. Według Frazera, człowiek najpierw próbował pokierować swym życiem i przyrodą, naśladując występujące w niej zjawiska. Na przykład uważał, że zdoła sprowadzić deszcz przez skrapianie ziemi wodą przy akompaniamencie bębnów, których dudnienie przypominało grzmoty, albo że zaszkodzi wrogowi, gdy będzie nakłuwał wyobrażającą go figurkę. W rezultacie zaczął w różnych sytuacjach odprawiać rytuały, rzucać uroki i używać magicznych przyborów. A gdy praktyki te nie przynosiły oczekiwanych skutków, zrezygnował z prób opanowania sił nadprzyro dzonych, postanowił natomiast je pozyskać i błagać o pomoc. Obrzędy i zaklęcia przekształciły się w ofiary i modlitwy — i tak powstała religia. Frazer uznał ją za „zjednywanie sobie czy zyskiwanie przychylności sił wyższych od człowieka”.

Freud Zdaniem austriackiego psychoanalityka, Zygmunta Freuda, religia powstała z lęku przed postacią ojca

[14] Nawet słynny austriacki psychoanalityk, Zygmunt Freud (1856-1939), usiłował w pracy Totem i tabu wyjaśnić genezę religii. Zgodnie ze swą profesją argumentował, iż najwcześniejsza religia wywodzi się z czegoś, co nazwał kompleksem ojca. Zakładał, że w społeczeństwie pierwotnym, podobnie jak w stadach dzikich koni i dzikiego bydła, rodem rządził ojciec. Synowie, którzy darzyli go w równym stopniu nienawiścią i podziwem, zbuntowali się i postanowili go zabić. Chcąc zdobyć jego moc — twierdził Freud — „ci dzicy ludożercy oczywiście zjedli swą ofiarę”. Później dręczyły ich wyrzuty sumienia, toteż wymyślili ryty i obrzędy, by odpokutować za swój czyn. Według teorii Freuda, ojciec stał się Bogiem, wspomniane ryty i obrzędy utworzyły pierwotną religię, a zjedzenie zamordowanego ojca znalazło odbicie w zwyczaju przyjmowania komunii, który zakorzenił się w wielu religiach.

[15] Można by przytoczyć jeszcze mnóstwo innych teorii, usiłujących wyjaśnić pochodzenie religii. Większość z nich poszła jednak w zapomnienie, a przy tym żadna nie okazała się bardziej wiarogodna od innych ani nie zyskała szerszego uznania. Dlaczego? Po prostu nigdy nie potwierdziły ich żadne dowody historyczne. Teorie te były wyłącznie wytworem fantazji i domysłów badaczy, toteż szybko ustępowały miejsca nowym koncepcjom.

Wadliwy fundament

[16] Po latach mozolnych badań nad tym zagadnieniem niejeden doszedł do przekonania, że najprawdopodobniej nie da się znaleźć odpowiedzi na pytanie, jak powstała religia. Przede wszystkim kości i inne szczątki nic nie mówią nam o tym, jak ludzie w dawnych czasach rozumowali, czego się obawiali albo dlaczego kogoś lub coś otaczali czcią. Wszelkie wnioski wyciągnięte z tych znalezisk są w najlepszym razie sensownymi przypuszczeniami. Poza tym praktyki religijne dzisiejszych ludów, określanych mianem prymitywnych, na przykład australijskich aborygenów, stanowią niezbyt wiarogodną podstawę do rekonstrukcji sposobu postępowania i myślenia staroźytnych plemion. Nikt bowiem nie potrafi orzec ponad wszelką wątpliwość, czy lub jak zmieniała się w ciągu wieków ich kultura.

centrum wszechświata Założenie, że Ziemia znajduje się w centrum wszechświata, doprowadziło do mylnych wniosków na temat ruchu planet

[17] Ze względu na wszystkie te niejasności, książka World Religions — From Anciem History to the Present (Religie świata — od starożytności do czasów nowożytnych) zawiera następujące podsumowanie: „Współczesny historyk zajmujący się religią wie, iż nie da się dotrzeć do jej korzeni”. Z kolei o wysiłkach historyków czytamy: „W przeszłości aż nazbyt wielu teoretykom zależało nie tyle na opisaniu i objaśnieniu religii, ile na pomniejszeniu jej znaczenia, w ich mniemaniu bowiem wykazanie, że pierwotne kulty opierały się na złudzeniach, mogłoby wstrząsnąć posadami również późniejszych, wyższych form religii”.

[18] Ostatnia wypowiedź ukazuje, dlaczego różni „naukowcy”, badający pochodzenie religii, nie byli w stanie udzielić wyjaśnień, które oparłyby się krytyce. Sama logika podpowiada, że wniosek może być trafny tylko wtedy, gdy opiera się na właściwych przesłankach. Jeżeli ktoś przyjmuje błędne założenia, to jest mało prawdopodobne, aby doszedł do mądrej konkluzji. Ponieważ owym „na ukowcom” nie udało się dotąd przedstawić w rozsądny sposób genezy religii, nasuwają się poważne wątpliwości co do przesłanek, na których oparli swe rozumowanie. Starając się pod wpływem wcześniej ukształtowanych poglądów ‘pomniejszyć znaczenie religii’, w rzeczywistości usiłowali pomniejszyć znaczenie Boga.

Dlaczego człowiek jest religijny?

W książce Man's Religions (Religie człowieka) John B. Noss pisze: „Wszystkie religie mówią na swój sposób, iż człowiek nie jest ani nie może być samowystarczalny; jest nie tylko ściśle związany z siłami zewnętrznymi — siłami Natury i Społeczeństwa — ale wręcz od nich zależny; lepiej lub gorzej rozumie, że nie stanowi samoistnego źródła siły i że nie może egzystować niezależnie od świata”.

Podobną myśl zawiera książka World Religions-From Ancient History to the Present: „Jak wykazują studia nad religią, w dużej mierze stanowi ona wyraz tęsknoty do sensownego życia oraz wiary, iż nie powstało ono przypadkowo i nie jest bezcelowe. Poszukiwanie jego sensu prowadzi do uwierzenia w silę górującą nad człowiekiem, a następnie we wszechpotężny, nadludzki umysł, który chce i jest zdecydowany zachować najwyższe wartości ludzkiego bytowania”.

A zatem religia zaspakaja pewną elementarną potrzebę człowieka, tak jak jedzenie pozwala nasycić głód. Wiemy, że pusty żołądek można napełnić czymkolwiek, by przestal boleć, lecz z czasem takie postępowanie na pewno okaże się szkodliwe. Chcąc się dobrze czuć, trzeba jeść zdrowe i pożywne posiłki. Tak samo do zachowania zdrowia duchowego niezbędny jest wartościowy pokarm duchowy. Dlatego Biblia mówi: „Nie samym tylko chlebem żyje człowiek, ale człowiek żyje wszystkim, co pochodzi z ust Jahwe” (Powtórzonego Prawa [5 Mojżeszowa] 8:3, BT).

[19] Podobna sytuacja panowała przed XVI wiekiem, kiedy to ówcześni astronomowie wysuwali liczne koncepcje na temat ruchu planet. Wprawdzie nie brakowało różnych teorii, ale żadna nie okazała się zadowalająca. Dlaczego? Ponieważ u podstaw leżało założenie, iż gwiazdy i planety krążą wokół Ziemi, która znajduje się w środku wszechświata. Prawdziwy postęp dokonał się dopiero wtedy, gdy uczeni (a także Kościół katolicki) zdobyli się na uznanie faktu, że Ziemia nie stanowi centrum wszechświata, ale że obiega Słońce, będące centralnym ciałem Układu Słonecznego. Przekonawszy się o niemożności wyjaśnienia obserwowanych zjawisk na podstawie mnóstwa dotychczasowych teorii, ludzie światli nie próbowali opracowywać nowych, lecz zrewidowali punkt wyjścia swych dociekań. I dopiero to zapewniło sukces.

[20] Tę samą zasadę można odnieść do badań nad pochodzeniem religii. Odkąd upowszechnił się ateizm, a teoria ewolucji zyskała ogólną aprobatę, wiele osób uznaje za oczywiste, iż Boga nie ma, nie próbując nawet sprawdzić dowodów. Na tej podstawie dochodzą do wniosku, że wyjaśnienie istnienia religii tkwi w samym człowieku w jegó myślach, potrzebach, lękach i „kompleksach”. Traktują Boga jako wytwór umysłu ludzkiego, zgodnie z tym, co swego czasu powiedział Wolter: „Gdyby Bóg nie istniał, należałoby go wymyślić” (patrz ramka obok).

[21] Skoro wszystkie wspomniane teorie nie udzieliły naprawdę zadowalającej odpowiedzi, to czy nie należałoby zmienić założenia, na którym opierały się badania? Czy nie mądrzej jest szukać rozwiązania gdzie indziej, zamiast wciąż podążać tą samą koleiną, prowadzącą donikąd? Trzeba bezstronnie przyznać, że podjęcie takich działań byłoby rozsądne i zgodne z duchem nauki. A poza tym jest ono logicznie uzasadnione, co łatwiej zrozumiemy na prostym przykładzie.

Rozumowanie przeprowadzone w starożytności

[22] W I wieku n.e. Ateny stanowiły sławny ośrodek życia naukowego. Ale wśród ateńczyków spotykało się przedstawicieli rozmaitych szkół filozoficznych, na przykład epikurejczyków i stoików, a każda z nich propagowała własne wyobrażenia o bóstwach. Ta różnorodność koncepcji sprzyjała czczeniu rozlicznych bogów i powstaniu wielu kultów. W mieście było więc mnóstwo bożków i świątyń — dzieł rąk ludzkich (Dzieje 17:16).

[23] Około roku 50 n.e. chrześcijański apostoł Paweł odwiedził Ateny i przedstawił ich mieszkańcom krańcowo odmienny punkt widzenia. Powiedział: „Bóg, który stworzył świat i wszystko, co na nim, Ten, będąc Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach ręką zbudowanych ani też nie służy mu się rękami ludzkimi, jak gdyby czego potrzebował, gdyż sam daje wszystkim życie i tchnienie, i wszystko” (Dzieje 17:24-25).

[24] Inaczej mówiąc, Paweł zwrócił ateńczykom uwagę, że prawdziwy Bóg, który „stworzył świat i wszystko, co na nim”, nie jest wytworem wyobraźni oraz że nie można Mu służyć sposobami wymyślonymi przez ludzi. Prawdziwa religia nie jest wynikiem jednostronnych dążeń człowieka do zaspokojenia jakiejś wewnętrznej potrzeby lub uwolnienia się od lęków. Przeciwnie, skoro prawdziwy Bóg jest Stwórcą, który obdarzył nas zdolnością myślenia i rozumowania, sama logika wskazuje, że otworzył On ludziom drogę do nawiązania z Nim dobrych stosunków. I jak oświadczył Paweł, Bóg faktycznie tak uczynił. „Z jednego człowieka wyprowadził cały rodzaj ludzki, aby zamieszkiwał całą powierzchnię ziemi (…), aby szukali Boga, czy nie znajdą Go niejako po omacku. Bo w rzeczywistości jest On niedaleko od każdego z nas” (Dzieje 17:26-27, BT).

[25] Zwróćmy uwagę na kluczowy punkt argumentacji Pawła: Bóg „z jednego człowieka wyprowadził cały rodzaj ludzki”. Chociaż dziś na całym naszym globie żyje wiele narodów, uczeni wiedzą, że w istocie wszystkie wywodzą się z jednego pnia. Informacja ta jest bardzo ważna, bo gdy mówimy o wspólnym pochodzeniu ludzi, mamy na myśli znacznie więcej niż tylko pokrewieństwo pod względem biologicznym i genetycznym. Chodzi również o pokrewieństwo w innych dziedzinach.

[26] Oto, co w książce Story of the World's Worship (Dzieje kultów świata) czytamy, na przykład, o mowie ludzkiej: „Ci, którzy badali języki świata i porównywali je ze sobą, twierdzą to samo, a mianowicie: Wszystkie języki da się połączyć w rodziny czy grupy, które najwyraźniej wywodzą się z jednego źródła”. Innymi słowy, istniejące teraz języki nie pojawiły się oddzielnie i niezależnie od siebie, jak chcieliby nam wmówić ewolucjoniści. Według ich teorii, ludzie zamieszkujący jaskinie w Afryce, Europie i Azji najpierw porozumiewali się za pomocą chrząknięć i pomruków, z których później wykształciły się odrębne języki. Ale tak nie było. Dowody przemawiają za tym, że języki „wywodzą się z jednego źródła”.

[27] Skoro coś tak charakterystycznego dla człowieka jak mowa ma wspólne pochodzenie, to czyż sam rozsądek nie podpowiada, iż podobnie przedstawia się rzecz z ludzkimi wyobrażeniami o Bogu i religii? Religia jest przecież związana z myśleniem, a myślenie — z umiejętnością po sługiwania się mową. Nie chodzi o to, że wszystkie formy kultu rozwinęły się z jednej religii, lecz że idee i wierzenia religijne powinny wywodzić się z tego samego źródła — tego samego zbioru pojęć religijnych. Czy można tego dowieść? A jeśli religie naprawdę mają wspólny początek, to jaki? I jak do niego dotrzeć?

Różne, lecz podobne

[28] Chcąc znaleźć odpowiedź na powyższe pytania, za tosujmy metodę, za pomocą której lingwiści rozstrzygnęli pewne kwestie co do pochodzenia mowy. Przez porównywanie języków i odnajdywanie zbieżności etymolodzy potrafią prześledzić ich rozwój aż do punktu wyjścia. Tak samo można porównać religie, badając choćby ich nauki, legendy, rytuały, ceremonie oraz instytucje, żeby się przekonać, czy nie wiąże ich nić podobieństwa, a jeśli tak, to dokąd ona prowadzi.

madonna Buddyjska bogini miłosierdzia z dzieciątkiem (Chiny) oraz katolicka Madonna z dzieciątkiem Jezus (po prawej). Dlaczego buddyzm i katolicyzm zdają się mieć wiele wspólnego?

[29] Na pierwszy rzut oka wiele nowożytnych religii bardzo się od siebie różni. Jednakże gdyby usunąć zwykłe upiększenia i późniejsze dodatki oraz odmienności, które narosły pod wpływem klimatu, języka, specyficznych warunków miejscowych i innych czynników, okazałoby się, że większość religii jest zdumiewająco podobna.

Wygląda na to, że istniało jedno źródło, z którego każda religia zaczerpnęła podstawowe wierzenia

[30] Ogółowi ludzi trudno sobie, na przykład, wyobrazić dwie bardziej odmienne religie niż Kościół rzymskokatolicki na Zachodzie i buddyzm na Wschodzie. Co się jednak okazuje, jeśli pominąć różnice językowe i kulturowe? Trzeba obiektywnie przyznać, że religie te mają dużo wspólnego. Zarówno w katolicyzmie, jak i w buddyzmie aż roi się od rytuałów i ceremonii, podczas których używa się świec, kadzidła, wody święconej, różańca, wizerunków świętych postaci, śpiewników i modlitewników, a nawet krzyża. Obie religie mają mnichów i mniszki, a ponadto znane są z celibatu kapłanów, ze specjalnych szat, świąt i potraw. Przykłady można by mnożyć. Nasuwa się więc pytanie: Dlaczego tyle łączy dwie religie, które na pozór zupełnie się różnią?

[31] Tak samo pouczające może się okazać porównanie ze sobą innych wyznań. Stwierdzimy wówczas, że pewne nauki i wierzenia występują niemal w każdej religii. Powszechnie znane są takie doktryny, jak nauka o nieśmiertelnej duszy ludzkiej, o niebiańskiej nagrodzie dla wszystkich dobrych ludzi, o wieczystych mękach czekających niegodziwców w świecie podziemi, o czyśćcu, o trójjedynym bogu lub o bóstwie składającym się z wielu bogów, a także o bogini będącej matką boga (czy królową niebios). Ale podobną popularnością cieszą się też liczne legendy i mity — na przykład o upadku człowieka, który stracił łaskę Bożą, gdyż bezprawnie sięgnął po nieśmiertelność, o potrzebie składania ofiar przebłagalnych za grzech, poszukiwaniu drzewa życia czy źródła młodości, bogach i półbogach żyjących wśród ludzi i wydających na świat nadludzkie potomstwo oraz o katastrofalnym potopie, w którym zginęła prawie cała ludzkość.*[Szczegółowe porównanie legend o potopie, krążących wśród różnych ludów, można znaleźć w leksykonie Insight on the Scriptures (Wnikliwe poznawanie Pism), wydanym przez Towarzystwo Strażnica w roku 1988, tom 1, strony 328, 610-611]

różaniec Tybetański buddysta z modlitewnym młynkiem i różańcem Katoliczka modli się, używając różańca (po prawej)

[33] Jaki wniosek wypływa z tych rozważań? Warto za znaczyć, że ludy wierzące w te mity i legendy mieszkały daleko od siebie. Wyraźnie różniły się kulturą i tradycją. Stworzyły zupełnie inne zwyczaje. Tymczasem ich wyobrażenia religijne były często bardzo zbliżone. Każdy z tych ludów uznawał przynajmniej część z nich, a niekiedy nawet wszystkie. Nieodparcie nasuwa się pytanie: Dlaczego? Wygląda na to, że istniało jedno źródło, z którego każda religia zaczerpnęła mniej lub więcej podstawowych wierzeń. Z biegiem czasu zostały one tak upiększone i przekształcone, że powstały z nich inne nauki. Ale łączące je pokrewieństwo można bezbłędnie rozpoznać.

[33] Logicznie rzecz biorąc, podobieństwo między zasadniczymi elementami wielu religii świata stanowi niezbity dowód, iż nie pojawiły się one oddzielnie, niezależnie od siebie. W odległej przeszłości ich nauki musiały mieć wspólny początek. Gdzie go szukać?

Złoty wiek w zaraniu dziejów

[34] Ciekawe, że do legend powtarzających się w licznych religiach należy opowieść o złotym wieku w początkach dziejów ludzkich. Człowiek żył wtedy w niewinności, szczęściu i pokoju, cieszył się bliską zażyłością z Bogiem i był wolny od chorób i śmierci. Pomimo różnic w szczegółach, ta sama koncepcja istniejącego ongiś idealnego raju występuje w pismach i legendach wielu religii.

Chuang Ti Chińskie legendy opowiadaja o złotym wieku za panowania mitycznego Huang Ti (Zółtego cesarza)

[35] Jak mówi Awesta, święta księga zoroastryzmu, religii dawnej Persji, pierwszym śmiertelnikiem, z którym rozmawiał Ahura Mazda (stwórca), był „prawy Jima, dobry pasterz”. Od Ahury Mazdy usłyszał polecenie, by ‘żywił jego świat, rządził nim i troszczył się o niego’. W tym celu miał dla wszystkich żyjących istot zbudować podziemny dom (wara). Nie było tam „wyniosłości ani podłości, głupoty ani przemocy, nędzy ani oszustwa, słabowitości ani kalectwa, wielkich zębów ani nienaturalnych rozmiarów ciała. Mieszkańcy nie byli zdeprawowani przez złe duchy. Żyli wśród pachnących drzew i złotych kolumn — najwyższych, najlepszych i najpiękniejszych na ziemi; tworzyli ród rosły i urodziwy”.

[36] Jeżeli chodzi o starożytnych Greków, to Hezjod w poemacie Prace i dnie wspomina o pięciu wiekach w dziejach ludzkości. Pierwszym z nich był „złoty okres”, kiedy to człowiek cieszył się pełnią szczęścia. Hezjod pisał:

„Najpierw stworzyli na ziemi szerokiej niebiescy bogowie
To pokolenie, co złotym ludzkości okresem się zowie.
(…) Żyli zaś niby bogowie nie będąc nigdy w potrzebie,
Pracy ni trudów nie znając, ni cierpień przykrej starości,
Ani w nogach ni w rękach nie tracąc młodzieńczej świeżości.
Żyli w dostatku radośnie, od wszelkich cierpień z daleka”

(przekład Wiktora Steffena)

Według mitologii greckiej ten legendarny złoty wiek dobiegł końca, gdy Epimeteusz poślubił piękną Pandorę, podarowaną mu przez olimpijskiego boga, Zeusa. Pewnego dnia Pandora uchyliła wieka swej ogromnej puszki i nieoczekiwanie wypuściła z niej kłopoty, cierpienia i choroby, od których ludzkość już nigdy nie miała się uwolnić.

[37] Z kolei starożytne legendy chińskie mówią o złotym wieku za dni Huang Ti (Żółtego Cesarza), który podobno panował całe XXVI stulecie p.n.e. Przypisywano mu wynalezienie wszystkiego, co się wiąże z cywilizacją: odzieży i domów, środków transportu, broni i taktyki wojennej, uprawy roli, rzemiosła, hodowli jedwabników, muzyki, języka, matematyki, kalendarza i tak dalej. Powiada się, że za jego rządów „w Chinach nie znano złodziei ani walk; ludzie byli skromni i żyli w spokoju. Deszcze i pogoda następowały we właściwym czasie i zapewniały rok w rok obfite żniwa. I co najdziwniejsze, nawet dzikie zwierzęta nie zabijały, a drapieżne ptactwo nie wyrządzało nikomu krzywdy. Krótko mówiąc, historia Chin zaczyna się od raju”. Po dziś dzień Chińczycy uważają się za potomków Żółtego Cesarza.

[38] Podobne legendy o okresie szczęśliwości i doskonałości, na początku dziejów człowieka, pojawiają się w religiach wielu innych ludów — na przykład Egipcjan, Tybetańczyków, Peruwiańczyków i Meksykanów. Czy to ślepy traf zrządził, że wszystkie te grupy, mieszkające z dala od siebie, całkowicie różniące się kulturą, językiem i zwyczajami, mają takie same wyobrażenia o swym pochodzeniu? Czy to tylko przypadek lub zbieg okoliczności, iż zaczęły wyjaśniać je w bardzo zbliżony sposób? Logika i doświadczenie podpowiadają, że byłoby to niemożliwe. Wprost przeciwnie — wspólne wątki przewijające się w owych podaniach muszą zawierać ziarna prawdy o początkach człowieka i jego religii.

mezopotamia Rozchodząc się z Mezopotamii, ludzie zabrali ze sobą wyobrażenia religijne i wspomnienia

[39] We wszystkich tych legendach, dotyczących najwcześniejszego okresu dziejów ludzkich, rzeczywiście można dostrzec sporo jednakowych elementów, które po zestawieniu układają się w następujący obraz: Bóg stworzył pierwszego mężczyznę i pierwszą kobietę i umieścił ich w raju. Początkowo czuli się niezwykle zadowoleni i szczęśliwi, lecz wkrótce podnieśli bunt. W rezultacie utracili tę doskonałą siedzibę, a wtedy poznali ciężką, mozolną pracę oraz ból i cierpienie. W końcu ludzie stali się tak źli, że Bóg ukarał ich wielkim potopem, podczas którego zginęli wszyscy z wyjątkiem jednej rodziny. Kiedy rodzina ta się rozrosła, pewni jej potomkowie sprzymierzyli się i na przekór Bogu przystąpili do budowy olbrzymiej wieży. Bóg pokrzyżował ten plan, mieszając im język i rozpraszając ich aż po krańce ziemi.

[40] Czy ta układanka powstała w wyniku jakichś czysto teoretycznych rozważań? W żadnym wypadku. W gruncie rzeczy taki właśnie obraz nakreślono w pierwszych 11 rozdziałach biblijnej Księgi Rodzaju, czyli 1 Mojżeszowej. Chociaż nie będziemy tu omawiać wiarogodności Biblii, warto zaznaczyć, iż zasadnicze elementy wielu legend są odbiciem biblijnej relacji o początkowym okresie dziejów człowieka.*[Więcej szczegółów na ten temat podano w książce „Biblia — słowo Boże czy ludzkie?”, wydanej przez Towarzystwo Strażnica (w języku polskim w roku 1992)] Sprawozdanie to ujawnia, że gdy ludzie zaczęli się rozchodzić z Mezopotamii, zabrali ze sobą wspomnienia, doświadczenia i poglądy. Z czasem zostały one upiększone i przekształcone i utworzyły ramy religii we wszystkich częściach świata. Wracając do użytej wcześniej analogii, można powiedzieć, że relacja z Księgi Rodzaju stanowi pierwotne, krystalicznie czyste źródło, z którego wywodzą się główne koncepcje o pochodzeniu ludzkości i religii, głoszone przez różne wyznania na świecie. Mimo iż każde z nich dodało swoiste nauki i zwyczaje, pokrewieństwo jest bardzo wyraźne.

[41] W następnych rozdziałach tej książki omówimy dokładniej, jak powstały i rozwinęły się poszczególne religie. Pouczające będzie przyjrzenie się nie tylko występującym między nimi różnicom, ale także podobieństwom. Ustalimy też ich miejsce w dziejach człowieka i w dziejach religii, związek zachodzący między ich świętymi księgami, oddziaływanie innych wierzeń na założycieli lub przywódców danej religii oraz wpływ, jaki wywierała ona na postępowanie ludzi i na bieg historii. Mając w pamięci wyszczególnione tu punkty, przeanalizujmy długotrwałe wysiłki człowieka poszukującego Boga, a łatwiej dojdziemy prawdy o religii i jej naukach.

top[Rozdziały:]