uStronie INDEX
Strona zgodna z najnowszą normą XHTML 1.1.: uStronie :. Spis artykułów / CONTENT
forum | chat | księga gości
INDEX Biblia Artykuły Hebrajski
Jak powstało życie — rozdział 15

Dlaczego tylu ludzi akceptuje ewolucjonizm?

nauczanie Rzadko kiedy uczniowie mają możność usłyszeć argumenty zaprzeczające ewolucji

JAK mogliśmy się przekonać, mnóstwo dowodów przemawia za tym, że miało miejsce stwarzanie. Dlaczego więc tylu ludzi w to nie wierzy, tylko akceptuje ewolucję? Jedną z przyczyn są programy szkolne. W podręcznikach szkolnych z reguły popiera się punkt widzenia ewolucjonistów. Rzadko kiedy — jeśli w ogóle — uczniowie mają możność usłyszeć argumenty zaprzeczające ewolucji. Prawdę mówiąc, na ogół unika się zamieszczania w podręcznikach takich argumentów.

Nauki przyrodnicze i inne dziedziny wiedzy są przesiąknięte ewolucjonizmem

[2] W czasopiśmie American Laboratory pewien biochemik tak się wypowiedział o nauczaniu w szkole jego dzieci: „Nie przedstawia się dziecku ewolucjonizmu jako teorii. W podręcznikach dla drugiej klasy (twierdzę to na podstawie lektury książek szkolnych moich dzieci) daje się już delikatnie do zrozumienia, że ewolucja to rzeczywistość, a nie pogląd, którego słuszność można by kwestionować. Autorytet systemu szkolnego zmusza potem uczniów do podzielania takiego poglądu”. W sprawie wykładania ewolucjonizmu w wyższych klasach, napisał: „Uczniowi nie wolno mieć ani wyrażać własnego zdania. Gdy się na to zdobędzie, nauczyciel ośmiesza go lub krytykuje. Nierzadko uczeń traci możliwość dalszego kształcenia się na wyższej uczelni, ponieważ nie jest `prawomyślny’ i dostaje gorsze stopnie”.*przyp.1

[3] Nie tylko szkoły, lecz także cała gałąź nauk przyrodniczych, jak również inne dziedziny wiedzy, na przykład historia i filozofia, są przesiąknięte ewolucjonizmem. W książkach, czasopismach, filmach i programach telewizyjnych przedstawia się ewolucję jako dowiedziony fakt. Często się słyszy albo czyta sformułowania w rodzaju: „Kiedy jeszcze człowiek rozwijał się z niższych zwierząt”, albo: „Miliony lat temu, gdy w oceanach powstawało życie”… Urabia się w ten sposób opinię, że ewolucja to fakt, a dowody przeciwne pozostają w cieniu.

Tyrania autorytetu

spory Czy dziś jeszcze toczą się gwałtowne dysputy co do tego, że Ziemia krąży wokól Slońca, że woda składa się z wodoru i tlenu oraz że istnieje ciążenie powszechne?

[4] Ilu laików odważy się sprzeciwić czołowym pedagogom i uczonym, gdy zapewniają, iż ewolucja jest faktem, i dają do zrozumienia, że tylko nieuk nie chce w nią uwierzyć? Właśnie to rzucanie na szalę autorytetu w obronie ewolucjonizmu jest główną przyczyną akceptowania go przez wielu ludzi.

Wielu pedagogów i uczonych mówi lub daje do zrozumienia, że tylko nieuk nie chce uwierzyć w ewolucję

[5] Typowym przykładem poglądów, którymi często dają się zastraszyć laicy, jest następujące twierdzenie Richarda Dawkinsa: „Teorię Darwina popierają wszelkie dostępne obecnie, konkretne dowody, i żaden liczący się współczesny biolog nie ma wątpliwości, że jest słuszna”.*przyp.2 Ale czy tak jest naprawdę? Nic podobnego. Z łatwością można się przekonać, że wielu uczonych, w tym również „liczący się współcześni biologowie”, nie tylko powątpiewają w słuszność ewolucjonizmu, ale wcale w niego nie wierzą.*przyp.3 Ich zdaniem, dowody przemawiające za stwarzaniem są o wiele bardziej przekonujące. Tak więc wszelkie ogólnikowe oświadczenia w rodzaju wypowiedzi Dawkinsa rozmijają się z prawdą. Są jednak typowym przykładem prób pognębienia opozycji przez posługiwanie się takimi sformułowaniami. Pewien człowiek, któremu to podpadło, napisał w czasopiśmie New Scientist: „Czy Richard Dawkins aż tak słabo wierzy w dowody popierające ewolucję, że musi sięgać po naciągane uogólnienia, aby odeprzeć odmienne poglądy swoich oponentów?” *przyp.4

[6] „Ewolucja jest faktem” — twierdzą ewolucjoniści Luria, Gould i Singer w książce A View of Life (Pogląd na życie) i zapewniają: „Równie dobrze moglibyśmy wątpić w to, że Ziemia krąży wokół Słońca albo że woda składa się z wodoru i tlenu”.*przyp.5 W książce tej powiedziano również, że ewolucja tak samo jest faktem, jak istnienie grawitacji. Rzecz jednak w tym, iż można eksperymentalnie udowodnić, że Ziemia krąży wokół Słońca, że woda składa się z wodoru i tlenu oraz że istnieje ciążenie powszechne, natomiast ewolucji eksperymentalnie dowieść się nie da. Poza tym, ci sami ewolucjoniści przyznają, że „wokół teorii ewolucyjnych toczą się gwałtowne dysputy”.*przyp.6 A czy takie dysputy toczą się dziś jeszcze w sprawie krążenia Ziemi wokół Słońca, składu chemicznego wody bądź też istnienia grawitacji? Nie. Czy wobec tego zdrowy rozsądek pozwala twierdzić, że ewolucja jest takim samym faktem?

„[Ewolucjonistyczna] nauka zdradza niepokojącą skłonność do przyjmowania czegoś na wiarę przed podjęciem badań”

[7] W przedmowie do książki Johna Readera Missing Links (Brakujące ogniwa) David Pilbeam zwraca uwagę na to, iż wnioski uczonych nie zawsze są oparte na faktach. Jest tak — twierdzi Pilbeam — między innymi dlatego, że uczeni „też są ludźmi, a grają o wysoką stawkę, bo jest nią ponętna nagroda w postaci sławy i popularności”. W książce tej przyznano, że ewolucjonizm jest „nauką, której siłą napędową są osobiste ambicje, co czyni ją podatną na wpływ wszelkich z góry powziętych przekonań”. Zilustrowano to następującym przykładem: „Jeżeli przedwczesne opinie są akceptowane i lansowane tak entuzjastycznie, jak to było w wypadku człowieka z Piltdown, to nauka zdradza niepokojącą skłonność do przyjmowania czegoś na wiarę przed podjęciem badań”. Autor dodaje: „Współcześni [ewolucjoniści] są skłonni do obstawania przy błędnych danych, jeśli przemawiają one za słusznością ich przedwczesnych opinii, w nie mniejszym stopniu niż dawni badacze, (…) odrzucali [bowiem] obiektywne oceny i trzymali się wyobrażeń, w które chcieli wierzyć”.*przyp.7 Tak, więc, gdy już niektórzy uczeni opowiedzieli się za ewolucją, a chcą zrobić karierę, to nie wypada im przyznać się do możliwości popełnienia błędu. Starają się raczej usprawiedliwiać swoje z góry powzięte opinie, zamiast uznać fakty, które mogłyby być dla nich niekorzystne.

„Fakty oraz interpretacje, na których opierał się Darwin, dziś już nie przekonują”

[8] W przedmowie do wydania wydrukowanego w setną rocznicę pierwszego opublikowania dzieła Darwina O powstawaniu gatunków, W.R.Thompson nawiązuje z ubolewaniem do takiego nienaukowego podejścia i pisze: „Jeżeli po przeanalizowaniu argumentów okazuje się, że nie sposób ich obronić, to powinno się je odrzucić, a całkowitą zmianę zapatrywań na podstawie wątpliwych dowodów należy uznać za godną ubolewania”. Poza tym Thompson powiedział: „Fakty oraz interpretacje, na których opierał się Darwin, dziś już nie przekonują. Długoletnie badania nad dziedzicznością i odmianami, podkopały jego naukę”.*przyp.8

[9] Poza tym Thompson oświadczył: „Długotrwałym i pożałowania godnym następstwem sukcesu dzieła O powstawaniu gatunków stała się panująca wśród biologów mania wdawania się w spekulacje, których słuszności nie da się sprawdzić. (…) Powodzeniu darwinizmu towarzyszył zanik rzetelności naukowej”. Na koniec powiedział: „Sytuacja, w której uczeni sprzymierzają się po to, aby stawać w obronie doktryny, której nie są w stanie naukowo zdefiniować ani z naukową dokładnością przedstawić i której wiarogodność w opinii publicznej starają się podtrzymywać tłumieniem krytyki oraz przemilczaniem trudności, jest w nauce czymś nienormajnym i niepożądanym”.*przyp.9

„Tłumienie krytyki (…) jest w nauce czymś nienor-malnym i niepożadanym”

[10] Również profesor antropologii, Anthony Ostric, skrytykował swych uczonych kolegów, którzy ogłaszają „za fakt” pochodzenie człowieka od stworzeń małpopodobnych. Zaznaczył, że „jest to co najwyżej hipoteza, w dodatku niezbyt dobrze udokumentowana”, oraz że „nie ma dowodu na to, iż człowiek zmienił się w istotny sposób od czasu, z którego pochodzą pierwsze nie budzące wątpliwości oznaki jego istnienia”. Zdaniem tego antropologa, szerokie rzesze fachowców dołączyły do rzeczników teorii ewolucji „z obawy, że nie uzna się ich za poważnych uczonych lub usunie z poważnych kręgów akademickich”.*przyp.10 Podobnie wypowiadają się Hoyle i Wickramasinghe: „Albo ktoś wierzy w te poglądy, albo nie uniknie okrzyknięcia go heretykiem”.*przyp.11 Rezultatem takiego stanu rzeczy jest między innymi niechęć wielu uczonych do bezstronnego zbadania nauki o stwarzaniu. W liście do wydawcy czasopisma Hospital Practice słusznie powiedziano: „Nauka zawsze chlubiła się swoim obiektywizmem, obawiam się jednak, że my, uczeni szybko popadamy w ciasnotę i uprzedzenia, do których tak długo czuliśmy odrazę.*przyp.12

Niedopisanie kościołów

nazistowskie sztandary w kościele Wielu ludzi zraziło popieranie przez kler wojny po obu stronach frontu, nietolerancja i szerzenie fałszywych nauk, np. o ogniu piekielnym

[11] Jeszcze innym powodem zaakceptowania teorii ewolucji jest niedopisanie uznawanych kościołów — tak pod względem nauk, jak i działalności, a ponadto — w przedstawianiu biblijnej relacji o stwarzaniu. Ludzie obeznani z historią dobrze wiedzą, że na dziejach religii wycisnęła piętno obłuda, ucisk oraz inkwizycja. Nie uszło ich uwagi, że duchowieństwo nieraz udzielało poparcia krwawym dyktatorom. Wiedzą, że miliony wyznawców tej samej religii zabijało się nawzajem podczas wojen, a kler po obu stronach frontu to popierał. Nie widzą więc powodu, by wierzyć w Boga, którego te kościoły rzekomo reprezentują. Taką niechęć jeszcze pogłębiają absurdalne nauki, które nie mają nic wspólnego z Biblią. Błędne poglądy, na przykład o wiecznych mękach — że Bóg będzie bez końca przypiekać ludzi w dosłownie rozumianym ogniu piekielnym — są dla ludzi myślących odrażające!

[12] Takie nauki i praktyki religijne są odrażające nie tylko dla myślących ludzi. Z Biblii wynika, że są też wstrętne w oczach Boga. Poza tym Biblia bez ogródek obnaża obłudę niektórych przywódców religijnych. Na przykład powiedziano w niej: „Na zewnątrz wydajecie się ludziom sprawiedliwi, ale wewnątrz jesteście pełni obłudy i bezprawia” (Mateusza 23:28). Jezus mówił ludziom, że ich duchowni są „ślepymi przewodnikami”, którzy nie nauczają tego, co pochodzi od Boga, tylko„nakazów ludzkich” (Mateusza 15:9, 14). Tak samo Biblia potępia fanatyków religijnych, którzy „publicznie opowiadają, że znają Boga, ale swymi uczynkami się Go wyrzekają” (Tytusa 1:16). Tak więc wbrew swoim twierdzeniom kościoły, które popierają bądź rozgrzeszają obłudę i rozlew krwi, nie pochodzą od Boga ani Go nie reprezentują. Zostały nazwane „fałszywymi prorokami” i przyrównane do drzew wydających „owoc bezwartościowy” (Mateusza 7:15-20; Jana 8:44; 13:35; 1 Jana 3:10-12).

[13] Na dodatek wielu przywódców religijnych skapitulowało wobec ewolucjonizmu, nie pozostawiając wyznawcom żadnego wyboru. Na przykład w New Catholic Encyclopedia powiedziano: „Powszechna ewolucja, w tym również ewolucja ciała ludzkiego, wydaje się najprawdopodobniejszym naukowym wyjaśnieniem powstawania organizmów”.*przyp.13 Na pewnym spotkaniu w Watykanie 12 uczonych, reprezentujących najwyższe gremium naukowe Kościoła katolickiego, doszło zgodnie do następującego wniosku: „Jesteśmy przekonani, że mnóstwo dowodów pozwala nam bezspornie odnieść koncepcję ewolucji do człowieka i innych naczelnych”.*przyp.14 Czy można się dziwić, że przy takiej aprobacie ze strony religii niedoinformowani wyznawcy różnych kościołów dali się zbić z tropu, chociaż to „mnóstwo dowodów” nie popiera teorii ewolucji, tylko relację o stwarzaniu?

Próżnia spowodowana błędami w dziedzinie religii często prowadzi do zaakceptowania teorii ewolucji

[14] Powstałą w ten sposób próżnię często wypełniaagnostycyzm i ateizm. Porzucając wiarę w Boga, ludzie przyjmują ewolucję jako rozwiązanie alternatywne. Dziś w niektórych krajach ateizm oparty na teorii ewolucji jest nawet oficjalnie uznawany przez państwo. Odpowiedzialnością za taką niewiarę można w głównej mierze obarczyć religie tego świata.

[15] Poza tym niektóre nauki religijne nasuwają ludziom wniosek, że Biblia uczy czegoś sprzecznego z faktami naukowymi, i tacy ludzie odwracają się od Boga Biblii. Na przykład, jak o tym już wspomniano w jednym z poprzednich rozdziałów, niektórzy błędnie dowodzą, że Biblia uczy, jakoby Ziemia została stworzona w ciągu sześciu literalnych dni, liczących po 24 godziny, i istnieje dopiero od sześciu tysięcy lat. A przecież tak nie jest.

„Wierzę tylko w to, co widzę”

dzieła stwórcze O istnieniu Stwórcy świadczą jego dzieła

[16] Niektórzy otwarcie odrzucają istnienie Stwórcy, mówiąc: „Wierzę tylko w to, co widzę”. Jeżeli czegoś nie można zobaczyć lub zmierzyć, uważają, że tego nie ma. Co prawda na co dzień nie negują istnienia wielu rzeczy, których nie można zobaczyć, na przykład elektryczności, magnetyzmu, fal radiowych i telewizyjnych albo powszechnego ciążenia. Nie skłania ich to do zmiany zapatrywań, ponieważ wszystko to można zmierzyć albo w jakiś inny fizykalny sposób stwierdzić jego istnienie. Nie ma jednak żadnego fizykalnego sposobu, żeby zobaczyć lub zmierzyć Stwórcę, to znaczy Boga.

[17] A przecież są rozsądne powody, żeby wierzyć w istnienie niewidzialnego Stwórcy, ponieważ — jak to wynika z poprzednich rozdziałów tej publikacji — widać tego dowody w postaci namacalnych rezultatów Jego działania. Dostrzegamy je w technicznej doskonałości i złożoności struktury atomu, we wspaniale zorganizowanym wszechświecie, na wyjątkowej planecie Ziemi, w zadziwiającej konstrukcji żywych tworów oraz w imponującym mózgu człowieka. Są to skutki wymagające odpowiednich przyczyn, którymi można by uzasadnić ich istnienie. We wszelkich innych sprawach nawet materialiści uznają to prawo przyczyny i skutku. Dlaczego więc nie uznają go również w odniesieniu do materialnego wszechświata?

[18] Biblia wypowiada się o tej sprawie krótko i węzłowato: „Od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty — wiekuista Jego potęga oraz bóstwo — stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła” (Rzymian 1:20, Biblia Tysiąclecia). Innymi słowy, ze skutku wyciąga się w Biblii wniosek o przyczynie. Widzialne „Jego dzieła”, dzieła stworzenia, są wyraźnym skutkiem, którego przyczyna musi pozostawać w jakimś związku z inteligencją. Tą niewidzialną przyczyną jest Bóg. Poza tym, jako Budowniczy całego wszechświata, Stwórca niewątpliwie jest tak potężny, iż ludzie z krwi i ciała nie powinni się spodziewać, że można Go zobaczyć i dalej żyć. Słusznie powiedziano w Biblii: „Żaden człowiek nie może (…) widzieć [Boga] i mimo to pozostać przy życiu” (Wyjścia 33:20).

Inna ważna przyczyna braku wiary

Widząc wszechobecność cierpień, wielu przestaje wierzyć w Boga i uznaje teorię ewolucji

[19] Jest jeszcze inna ważna przyczyna, dlaczego wielu ludzi przestaje wierzyć w Boga i uznaje teorię ewolucji. Chodzi o wszechobecność cierpień. Od wieków panoszy się niesprawiedliwość i ucisk, zbrodnie, wojny, choroby i śmierć. Wielu nie rozumie, dlaczego wszystko to spadło na ludzkość. Są zdania, iż wszechmocny Stwórca nie dopuściłby do tego. Ponieważ jednak panują takie stosunki, więc są przekonani, że Boga nie ma. Kiedy więc jest im przedstawiana teoria ewolucji, nie widzą innego wyboru, jak zaakceptowanie jej, często nawet bez głębszego zastanowienia. Dlaczego więc wszechpotężny Stwórca pozwala tak cierpieć? Czy zawsze tak będzie? Odpowiedź na te trudne pytania (w kolejnym rozdziale) pomoże nam zarazem zrozumieć głębszą, ukrytą przyczynę, dlaczego teoria ewolucji tak się dziś rozpowszechniła.

top[Rozdziały:]