Wysuń menu główne / MAIN MENU «•» wysuń / schowaj MENU
uStronie INDEX
Strona zgodna z najnowszą normą XHTML 1.1.: uStronie :. Spis artykułów / CONTENT
forum | chat | księga gości
INDEX Biblia Artykuły Hebrajski

Czynnik RH a ty


Podwyższony poziom bilirubiny — powód do transfuzji?

Lekarze od dawna bardzo się boją skutków podwyższenia poziomu bilirubiny u dzieci i kiedy tylko zaczyna on wzrastać — zwłaszcza gdy zbliża się do stężenia 20 mg/100 ml — często stanowczo mówią o konieczności zastosowania transfuzji wymiennej, która ma „zapobiec uszkodzeniu mózgu” (kernicterus). Czy ich obawy, jak również podanie transfuzji są uzasadnione?

Doktor Anthony Dixon zauważa: „Badania przeprowadzone u takich dzieci nie ujawniły żadnych następstw — ani natychmiastowych, ani późniejszych — spowodowanych poziomem bilirubiny między 18 a 51 mg/100 ml”. Doktor A. Dixon mówi dalej o „lęku przed 20”. Chociaż nie dowiedziono, by leczenie podwyższonego poziomu bilirubiny przyniosło jakieś efekty, dr Dixon oświadcza na koniec: „Problem jest oczywisty. W wypadku podwyższonego poziomu bilirubiny w surowicy — standardową metodą jest obecnie intensywne leczenie. Standardowych metod nie należy kwestionować, dopóki się nie dowiedzie, czy są złe; jednaże już każdą próbę wykazania tego uważa się za nieetyczną!” (Canadian Family Physician z października 1984 roku, strona 1981).

Natomiast włoska specjalistka w tej dziedzinie, dr Ersilia Garbagnati, pisze o zabezpieczającej roli bilirubiny i o „potencjalnych, niespodziewanych zagrożeniach, związanych z niewłaściwym, niskim poziomem bilirubiny w surowicy” (Pediatrics z marca 1990 roku, strona 380). Doktor Joan Hodgman posuwa się nawet krok dalej, oświadczając w pewnym czasopiśmie medycznym: „Transfuzja wymienna nie zapobiegnie zabarwieniu komórek w mózgu przez bilirubinę przy jej niskich poziomach i jak wykazują wspomniane wyżej badania, może być wręcz szkodliwa” (Western Journal of Medicine z czerwca 1984 roku, strona 933).

 
płód

DUMNY ojciec radośnie spogląda na swoje nowo narodzone dziecko, śpiące spokojnie w ramionach matki. Wydawało się, że ta noc w sali porodowej nigdy się nie skończy, ale teraz to już przeszłość. Wchodzi lekarz, by zbadać swe pacjentki i wszystkim pogratulować. „Pozostała jeszcze tylko jedna rzecz” — mówi — „zwykły rutynowy zastrzyk”.

Matka ma krew z ujemnym czynnikiem Rh, a dziecko — jak wykazały badania — z dodatnim, więc matce trzeba będzie wstrzyknąć pewien preparat. „To po prostu zastrzyk sporządzony z ludzkich przeciwciał, ale bardzo ważny, żeby zapobiec komplikacjom, które mogłyby się pojawić przy następnych ciążach” — zapewnia lekarz.

Możliwe, że lekarzowi chodzi o rutynowy zastrzyk, lecz sama wzmianka o nim oraz o ewentualnych „komplikacjach” nasuwa zatroskanym rodzicom sporo pytań. Właściwie czemu służy taki zastrzyk? Czy rzeczywiście jest konieczny? Co by się stało, gdyby się na niego nie zgodzili? A chrześcijanie stają przed jeszcze jedną kwestią: Skoro Biblia nakazuje 'powstrzymywać się od krwi', czy chrześcijanka może z czystym sumieniem przyjąć preparat zawierający przeciwciała z krwi innego człowieka? (Dzieje 15:20, 29).

Historia konfliktu Rh

Kilkadziesiąt lat temu naukowcy odkryli, iż krew każdego człowieka zawiera wiele czynników, inaczej antygenów, dzięki którym jej skład jest niepowtarzalny. Z czasem stwierdzili, że większość problemów medycznych, do których dochodzi w wyniku zetknięcia się krwi różnych osób, powodują dwa układy antygenowe w krwinkach czerwonych. Jeden z nich określa się mianem „AB0 [ABzero]”, a drugi — „Rh”. Krótkie omówienie układu Rh pozwoli nam odpowiedzieć na istotne pytania, które zadają sobie zaniepokojeni rodzice i nad którymi może ty też się zastanawiasz.

W 1939 roku lekarze opublikowali opis pewnego zagadkowego przypadku 25-letniej kobiety. Jej drugie dziecko zmarło podczas ciąży. Po porodzie martwego płodu, kobiecie kilkakrotnie podano transfuzję i mimo że krew pochodziła od jej męża i była zgodna pod względem antygenów AB0 — u pacjentki wystąpiły ostre powikłania. Lekarze podejrzewali później, iż jakiś nieznany czynnik z krwi płodu przedostał się do jej własnej i ją „uczulił”, co doprowadziło zarówno do reakcji na krew męża, jak i do utraty drugiego dziecka.

Ten nieznany czynnik odkryto później podczas doświadczeń na rezusach (po angielsku Rhesus), dlatego nazwano go „czynnikiem Rh”. W latach sześćdziesiątych stał się on przedmiotem żywego zainteresowania środowiska medycznego, gdyż dowiedziono, że jest przyczyną dość rozpowszechnionej i często śmiertelnej choroby dzieci — erytroblastozy płodowej. W miarę prowadzenia badań nad czynnikiem Rh i nad tą chorobą, tworzył się fascynujący wątek w historii medycyny.

Rh, genetyka i chore dzieci

Większość ludzi nie pozostaje obojętna, gdy nowo narodzone dziecko poważnie choruje lub umiera. Sam widok chorego lub cierpiącego noworodka jest dla wielu trudny do zniesienia. Lekarze nie reagują inaczej. Zabójczym dla dzieci czynnikiem Rh zainteresowano się żywo z jeszcze dwóch innych powodów.

Pierwszym było to, że lekarze dostrzegli pewną prawidłowość w przebiegu choroby i zaczęli rozumieć, jaką rolę w jej powstawaniu i śmiertelnych następstwach odgrywa czynnik Rh. Antygen ten zawierają krwinki od 85 do 95 procent ludzi — zarówno mężczyzn, jak i kobiet — których określa się mianem „Rh dodatnich”. Pozostałe 5-15 procent to osoby „Rh ujemne”. Jeżeli do krwiobiegu człowieka Rh ujemnego dostanie się krew Rh dodatnia, może on wytworzyć cząsteczki zwane przeciwciałami, które niszczą krew o dodatnim czynniku Rh.

Jest to po prostu normalna odpowiedź układu odpornościowego, zwalczającego obce ciała. Problem polega na tym, że matka o ujemnym Rh może mieć dziecko, które po swym ojcu dziedziczy dodatni czynnik Rh. Nic by to nie przeszkadzało, gdyby łożysko funkcjonowało idealnie i krew płodu nie mieszała się z krwią matki (porównaj Psalm 139:13). Ponieważ jednak nasze organizmy nie są doskonałe, niewielka ilość krwi dziecka może czasem przeniknąć do krwiobiegu matki. Niekiedy następuje to w wyniku jakiegoś zabiegu medycznego, na przykład amniocentezy (pobrania próbki płynu z worka płodowego otaczającego rozwijające się dziecko). Również w czasie porodu część krwi dziecka może zmieszać się z krwią matki. Tak czy inaczej, matka wówczas się uczula i wytwarza przeciwciała, niszczące krew z dodatnim Rh.

Przedstawmy zatem cały problem: Kiedy matka raz wytworzy takie przeciwciała, wszystkie jej kolejne dzieci — jeśli odziedziczą po ojcu dodatni czynnik Rh — są narażone na niebezpieczeństwo. Dzieje się tak, ponieważ w organizmie matki występują już teraz przeciwciała przeciwko krwi Rh dodatniej.

Prawdą jest, że niektóre rodzaje przeciwciał przenikają swobodnie przez łożysko. Jest to proces korzystny, gdyż dzięki niemu wszystkie dzieci rodzą się z pewną miarą tymczasowej, naturalnej odporności, otrzymanej od matki. Jednakże w wypadku niezgodności grup w układzie Rh przeciwciała wytworzone przez matkę uczuloną na ten czynnik przedostają się przez łożysko i atakują krew dziecka z dodatnim Rh. Rzadko zdarza się to przy pierwszym dziecku, częściej przy kolejnych. Wywołuje to tak zwaną chorobę hemolityczną noworodka (a jeśli uszkodzenie jest poważne — erytroblastozę płodową).

Chociaż istnieje wiele metod leczenia tej choroby, to jak się przekonamy, często nie przynoszą one zadowalających rezultatów. A teraz skupmy uwagę na jednym z medycznych aspektów tego problemu — na profilaktyce.

Przełom w zapobieganiu

Jak zapewne pamiętamy, wspomniano tu o dwóch powodach, dla których lekarze tak żywo zainteresowali się ową chorobą. Po pierwsze, poznano i zrozumiano jej mechanizm. Jaki był drugi powód?

Wyłonił się on w roku 1968. Po latach badań i często nieudanych prób leczenia ciężko chorych dzieci odkryto sposób skutecznego zapobiegania konsekwencjom niezgodności w układzie grupowym Rh. Były to dobre wieści. Ale na jakiej zasadzie działa ta metoda?

Przypomnijmy sobie, że do konfliktu Rh (u drugiego dziecka i następnych z dodatnim Rh) dochodzi, gdy krew pierwszego Rh dodatniego dziecka „przecieknie” do Rh ujemnej krwi matki i pobudzi ją do wytworzenia przeciwciał. Czy można by jakimś sposobem zniszczyć czerwone krwinki dziecka w krwiobiegu matki, zanim zdążyłyby ją uczulić?

Metoda ta polega na podawaniu matce preparatu zwanego immunoglobuliną anty-RhD (IgG anty-D), znaną w niektórych krajach pod nazwami handlowymi RhoGAM lub Rhesonativ. Składa się ona z przeciwciał przeciwko antygenowi Rh. Działanie tego preparatu jest złożone, a nawet niejasne, ale zasadniczo można je chyba przedstawić w następujący sposób:

Kiedy zachodzi podejrzenie, że Rh ujemna matka miała kontakt z krwią o dodatnim Rh, na przykład po porodzie dziecka z takim czynnikiem, podaje się jej zastrzyk z IgG anty-D. Przeciwciała te szybko atakują i niszczą wszystkie Rh dodatnie krwinki dziecka, zanim te uczulą matkę. A zatem matka nie wytworzy żadnych przeciwciał przeciw krwi Rh dodatniej i w ten sposób skutecznie zostaje wyeliminowane zagrożenie dla następnego dziecka. Prawdziwej zalety tej metody lekarze upatrują w tym, że zapobiega ona zachorowaniu, a nie jest jedynie próbą leczenia rozwiniętej już choroby.

Teoria brzmi przekonująco, ale czy sprawdza się w praktyce? Najwyraźniej tak. W latach siedemdziesiątych w samych tylko USA liczba noworodków z chorobą hemolityczną zmniejszyła się o 65 procent. Chociaż mogło się do tego przyczynić wiele rzeczy, w 60-70 procentach stało się to dzięki zastosowaniu IgG anty-D. W pewnej prowincji kanadyjskiej liczba dzieci umierających na chorobę hemolityczną spadła z 29 w roku 1964 do 1 między rokiem 1974 a 1975. Środowisko medyczne uznało to za potwierdzenie zasady: „Lepiej zapobiegać niż leczyć”. Te podstawowe informacje pozwolą nam rozważyć niektóre pytania, nasuwające się często w związku z konfliktem Rh.

Jakie jest prawdopodobieństwo, że u matki i dziecka wystąpi niezgodność czynnika Rh?

Obecność czynnika Rh we krwi matki i ojca może wykazać zwykłe badanie krwi. Średnio w co siódmym małżeństwie kobieta ma krew z Rh ujemnym, a mężczyzna dodatnim. Budowa genotypu ojca zmniejsza ryzyko niezgodności mniej więcej do 10 procent.*
[Dane te różnią się w zależności od ras. Wśród większości białych ujemne Rh ma 15 procent ludzi, wśród czarnoskórych mieszkańców Ameryki — 7 do 8 procent, wśród Indoeuropejczyków — około 2 procent, a wśród azjatyckich Chińczyków i Japończyków — prawie nikt (Transfusion Medicine Reviews z września 1988, strona 130).]

Są to jednak dane ogólne. Jeżeli jesteś kobietą o ujemnym Rh, a twój mąż o dodatnim, to prawdopodobieństwo urodzenia się wam dziecka z dodatnim czynnikiem Rh wynosi 50 albo 100 procent, zależnie od genotypu mężczyzny.*
[Niektóre kobiety w takiej sytuacji miały sporo dzieci, ale okazało się, że wszystkie były Rh ujemne, więc matka się nie uczuliła. W innych jednak wypadkach pierwsze dziecko było Rh dodatnie i matka została uczulona]
(Nie ma pewnego sposobu ustalenia jego genotypu, jak również do tej pory niełatwo sprawdzić, czy dziecko w macicy jest Rh dodatnie).

Kiedy matka z ujemnym czynnikiem Rh nosi w łonie Rh dodatnie dziecko, to przy każdej ciąży istnieje 16-procentowe ryzyko, że się uczuli, i wtedy przyszłe ciąże będą zagrożone. Oczywiście są to dane przeciętne. Jeżeli matka nie otrzymała nigdy transfuzji ani w żaden inny sposób nie podano jej krwi, to pierwszemu dziecku zwykle nie grozi niebezpieczeństwo konfliktu Rh. Właściwie trudno też przewidzieć prawdopodobieństwo jego wystąpienia przy kolejnych dzieciach. Jedna kobieta może się uczulić przy pierwszym dziecku o dodatnim Rh. Inna może mieć pięć lub więcej Rh dodatnich dzieci i nigdy się nie uczuli. Kiedy jednak matka jest już uczulona, prawdopodobieństwo śmierci kolejnych Rh dodatnich płodów wynosi 30 procent i nie zmienia się mimo przerw pomiędzy ciążami. A zatem problem należy traktować poważnie.

Czy badania laboratoryjne mogą wykazać, że rozwijającemu się dziecku grozi niebezpieczeństwo?

Tak, do pewnego stopnia. Podczas ciąży można zmierzyć poziom przeciwciał we krwi matki, by sprawdzić, czy produkuje ona przeciwciała przeciwko krwi dziecka. Również amniocenteza pomaga w ustaleniu, czy krwinki dziecka są niszczone i czy znajduje się ono w niebezpieczeństwie. Jednakże sam ten zabieg może spowodować różne komplikacje, należy więc stosować go ostrożnie.

Czy podanie preparatu IgG anty-D pociąga za roba skutki uboczne?

Wprawdzie wciąż istnieją sprzeczne poglądy na temat stosowania IgG anty-D podczas ciąży, z powodu możliwości immunologicznego uszkodzenia rozwijającego się embrionu — jednak większość specjalistów uważa, iż preparat ten jest względnie bezpieczny zarówno dla matki, jak i dziecka w jej łonie.

Jak często zdaniem lekarzy należy przyjmować zastrzyk z tego preparatu?

Specjaliści twierdzą, że za każdym razem gdy mogło dojść do przeniknięcia Rh dodatniej krwi do krwiobiegu Rh ujemnej kobiety. Dlatego obecnie zaleca się, by preparat ten podać przed upływem 72 godzin po porodzie dziecka, jeśli się okazało, że jego krew jest Rh dodatnia. To samo zalecenie odnosi się do amniocentezy albo poronienia.

Ponadto, odkąd badania wykazały, iż niewielka ilość krwi dziecka może się dostać do krwiobiegu matki podczas normalnie przebiegającej ciąży, niektórzy lekarze zalecają podanie tego zapobiegawczego zastrzyku w jej 28 tygodniu. W tym wypadku zastrzyk byłby pożądany również po porodzie.

Czy istnieje jakaś metoda leczenia dziecka z chorobą hemolityczną?

Owszem. Chociaż choroba hemolityczna noworodka jest sprawą bardzo poważną — istnieją dowody, które potwierdzają skuteczność leczenia, nie wymagającego transfuzji wymiennej u dziecka. Komplikacja budząca największe obawy wiąże się z nagromadzeniem związku zwanego bilirubiną,

Czy preparat IgG anty-D otrzymuje się z krwi?

Tak. Przeciwciała, z których składa się ta immunoglobulina, pochodzą z krwi osób uodpornionych lub uczulonych na czynnik Rh. Być może w przyszłości, dzięki inżynierii genetycznej, stanie się dostępny preparat niekrwiopochodny.

Czy chrześcijanie mogą świadomie przyjmować immunoglobulinę anty-RhD?

Chodzi o możliwość niewłaściwego użycia krwi. Pismo Święte stanowczo zakazuje spożywania krwi lub posługiwania się nią w jakiś inny niestosowny sposób (3 Mojżeszowa 17:11-12; Dzieje 15:28-29). Skoro IgG anty-D produkowana jest z krwi, to czy przyjmując ją, chrześcijanka nie narusza biblijnego nakazu powstrzymywania się od krwi?

Kwestię tę zgodnie skomentowano, zarówno w tym czasopiśmie, jak i w siostrzanej publikacji, Strażnica.* [Strażnica z 1 czerwca 1990r oraz numer 5 z roku 1979] Zwrócono w nich uwagę, że przeciwciała zawsze przechodzą swobodnie przez łożysko między matką a płodem. Z tego powodu dla wielu chrześcijan przyjęcie przeciwciał, na przykład immunoglobuliny anty-RhD, nie jest pogwałceniem prawa biblijnego, gdyż przypomina coś, co się odbywa w sposób naturalny.

Jednakże ostateczną decyzję o przyjęciu preparatu IgG anty-D musi podjąć każde chrześcijańskie małżeństwo, zgodnie ze swym sumieniem. Ale jeśli mąż i żona w obliczu konfliktu Rh postanawiają nie przyjmować immunoglobuliny anty-RhD, zalecanej im przez lekarzy — muszą liczyć się z wystąpieniem u przyszłych dzieci poważnej choroby, której prawdopodobnie można było zapobiec. W takiej sytuacji mogą nawet uznać, że mądrze będzie podjąć dodatkowe środki ostrożności, by nie mieć więcej dzieci i w ten sposób nie narażać się na tragedię. Przed podjęciem tak ważnych decyzji troskliwi chrześcijańscy rodzice powinni z modlitwą rozważyć wszystkie aspekty tego problemu.

topŹródło: Przebudźcie się! nr 12 z 8 grudnia 1994