Wysuń menu główne / MAIN MENU «•» wysuń / schowaj MENU
uStronie INDEX
Strona zgodna z najnowszą normą XHTML 1.1.: uStronie :. Spis artykułów / CONTENT
forum | chat | księga gości
INDEX Biblia Artykuły Hebrajski

Pionierzy medycyny :: Historia transfuzji :: Bezkrwawa medycynam

operacja

Pionierzy medycyny

W WIEKU 61 lat José, Belgijczyk z miasteczka Oupeye, dowiedział się, że musi mieć przeszczepioną wątrobę. „To był największy szok, jakiego doznałem w życiu” — opowiada. Jeszcze 40 lat temu taki zabieg był nie do pomyślenia. Nawet w latach siedemdziesiątych przeżywało go jedynie 30 procent zoperowanych. Dzisiaj przeszczepy wątroby wykonuje się rutynowo i ze znacznie większym powodzeniem.

Jednakże transplantacje wątroby w dalszym ciągu wiążą się z poważnym niebezpieczeństwem. Podczas operacji często występuje silne krwawienie, toteż lekarze zwykle stosują transfuzję. Ze względu na przekonania religijne, José nie chciał przyjąć krwi. Chciał natomiast, by mu przeszczepiono wątrobę. Niewykonalne? Niektórym mogło się tak wydawać. Ale naczelny chirurg uważał, że on i jego koledzy mają szansę dokonać udanej operacji bez użycia krwi. I właśnie tak zrobili! Zaledwie 25 dni po transplantacji Jose był już w domu z żoną i córką.

Dzięki umiejętnościom ludzi, których czasopismo Time nazwało „bohaterami medycyny”, operacje bez krwi są dziś przeprowadzane częściej niż kiedykolwiek przedtem. Skąd ta popularność bezkrwawej medycyny? Aby odpowiedzieć na to pytanie, prześledźmy burzliwą historię transfuzji krwi.

Długa historia kontrowersji wokół transfuzji

ZIMĄ 1667 roku do Jeana Baptiste Denisa, słynnego lekarza króla Francji Ludwika XIV, przyprowadzono szaleńca Antoine'a Mauroya. Denis miał na tę przypadłość idealne „lekarstwo” — krew zwierzęcą, która jego zdaniem powinna podziałać na pacjenta kojąco. Ale Mauroy nie wyszedł na tym dobrze. Wprawdzie po drugiej transfuzji jego stan się poprawił, lecz wkrótce potem znowu ogarnęło go szaleństwo i w końcu zmarł.

Chociaż później ustalono, że przyczyną śmierci Mauroya było w rzeczywistości zatrucie arszenikiem, eksperymenty Denisa z krwią zwierzęcą wywołały we Francji zażarte dyskusje. Ostatecznie w 1670 roku zakazano tego rodzaju praktyk. Z czasem taki zakaz wydał też parlament angielski, a nawet sam papież. Na półtora wieku transfuzje poszły w zapomnienie.

Bezkrwawa medycyna — wybrane metody leczenia
Płyny: Płyn Ringera, dekstran, skrobia hydroksyetylowana (HES) oraz inne płyny służą zwiększaniu objętości krwi i zapobiegają wstrząsowi hipewolemicznemu. Obecnie prowadzi się badania nad płynami, które mogą przenosić tlen.
leki
LEKI: Białka otrzymywane metodami genetycznej, mogą stymulować wytwarzanie krwinek czerwonych (erytropoetyna), płytek krwi (interleukina-11) oraz krwinek białych (GM-CSF, G-CSF). Inne leki w dużej mierze zmniejszają utratę krwi podczas operacji (aprotynina i inne leki antyfibrynolityczne) albo pomagają zahamować ostry krwotok (desmopresyna).
preparaty krwiopochodne
Biologiczne środki hemostatyczne: Kolagen oraz opatrunki celulozowe stosuje się bezpośrednio, by zahamować krwawienie. Kleje, między innymi fibrynowe, mogą zatamować krwawienie z ran kłutych, a także z większych obszarów uszkodzonej tkanki.
odzyskiwanie krwi
Odzyskiwanie krwi: Specjalne urządzenie odzyskuje krew, utraconą podczas operacji bądź urazu. Krew krąży w systemie zamkniętym i po oczyszczeniu wraca do pacjenta. Używając tej aparatury, można odzyskać nieraz sporą ilość krwi.
techniki chirurgiczne
Techniki chirurgiczne: Dokładne planowanie przedoperacyjne, obejmujące konsultacje ze specjalistami, pomaga zespołowi chirurgów uniknąć komplikacji. Decydujące znaczenie ma szybkie zatrzymanie krwawienia. Opóźnienia, trwające dłużej niż 24 godziny, znacznie zwiększają prawdopodobieństwo śmierci pacjenta. Podzielenie większych operacji na kilka etapów, zmniejsza całkowita utratę krwi.
narzędzia chirurgiczne
Narzędzia chirurgiczne: Niektóre narzędzia jednocześnie przecinają i sklejają naczynia krwionośne. Inne mogą zatamować krwawienie z dużego obszaru uszkodzonej tkanki. Laparoskopy oraz minimalnie inwazyjne narzędzia, pozwalają na przeprowadzenie operacji bez utraty krwi, związanej z większymi cięciami.

Niebezpieczne początki

Powrót do transfuzji nastąpił w XIX wieku. Stało się to głównie za sprawą angielskiego położnika Jamesa Blundella. Używał on udoskonalonych technik i nowoczesnych narzędzi, a ponadto obstawał przy przetaczaniu jedynie krwi ludzkiej, dzięki czemu transfuzje znowu wzbudziły ogólne zainteresowanie.

Jednakże odradzający się zapał do tej metody ostudził w 1873 roku F.Geselius, polski lekarz, który dokonał przerażającego odkrycia: więcej niż połowa przeprowadzonych transfuzji skończyła się śmiercią. Kiedy dowiedzieli się o tym znani lekarze, zaczęli potępiać tę praktykę, wskutek czego popularność transfuzji po raz kolejny przygasła.

Później, w roku 1878, francuski lekarz Georges Hayem przygotował roztwór soli kuchennej, który jego zdaniem mógł zastąpić krew. W przeciwieństwie do niej nie powodował skutków ubocznych, nie krzepł i łatwo go było transportować. Zrozumiałe, że wszedł do powszechnego użytku. Co zastanawiające jednak, wkrótce krew ponownie zyskała zwolenników. Dlaczego?

W roku 1900 austriacki patolog Karl Landsteiner odkrył istnienie grup krwi oraz stwierdził, iż daną krew nie zawsze można zastąpić inną. Nic więc dziwnego, że wcześniej tyle transfuzji kończyło się tragicznie! Teraz można było to zmienić — wystarczyło tylko upewnić się, czy grupa krwi dawcy jest zgodna z grupą krwi biorcy. Dysponując tą wiedzą, lekarze na nowo zaufali transfuzjom. Właśnie wtedy rozpoczęła się I wojna światowa.

transfuzje a wojna


Transfuzje a wojna

W czasie I wojny światowej krew bardzo często podawano rannym żołnierzom. Ze względu na to, że płyn ten szybko krzepnie, kiedyś przewożenie go na pole bitwy byłoby raczej niemożliwe. Ale na początku XX wieku dr Richard Lewisohn z Mount Sinai Hospital w Nowym Jorku dokonał udanych eksperymentów z cytrynianem sodu — środkiem zapobiegającym krzepnięciu krwi. Niektórzy lekarze uważali to niezwykłe, przełomowe wydarzenie za istny cud. „To prawie tak, jak gdyby zatrzymało się słońce” — pisał ówczesny wybitny lekarz dr Bertram M.Bernheim.

Zapotrzebowanie na krew wzrosło w trakcie II wojny światowej. Społeczeństwo było bombardowane plakatami, na których widniały sloganowe hasła typu: „Oddaj teraz krew”, „Twoja krew może go uratować”, „On oddał swą krew. Czy ty oddasz swoją?” Wezwania takie spotykały się z żywym oddźwiękiem. W USA podczas II wojny światowej oddano jakieś 13 000 000 jednostek krwi. Podobno w Londynie zebrano i rozprowadzono przeszło 260 000 litrów krwi. Ale transfuzje niosły ze sobą liczne zagrożenia dla zdrowia, co szybko wyszło na jaw.

Choroby na skutek transfuzji

Po II wojnie światowej w medycynie dokonał się ogromny postęp, dzięki czemu możliwe stały się operacje, których przedtem nikt sobie nawet nie wyobrażał. Ponieważ transfuzję uznano za standardową metodę leczenia chirurgicznego, na całym świecie rozwinął się przemysł, który dostarczał potrzebnej krwi, rocznie osiągając obroty rzędu miliardów dolarów. [zob. artykuł Handel krwią to świetny interes w uStroniu]

Wkrótce jednak powszechny niepokój wzbudziły choroby, będące rezultatem transfuzji. Na przykład podczas wojny koreańskiej prawie 22 procent osób, którym podano plazmę, zachorowało na zapalenie wątroby — prawie trzy razy tyle, ile w II wojnie światowej. Amerykański Ośrodek Zwalczania Chorób ocenił, iż w latach siedemdziesiątych na potransfuzyjne zapalenie wątroby rocznie umierało 3500 ludzi. Inni uważali, że 10 razy więcej.

Dzięki lepszym testom diagnostycznym oraz staranniejszej selekcji dawców, liczba zakażeń zapaleniem wątroby typu B w końcu zmalała. Ale wtedy ogromne żniwo zaczął zbierać nowy i niekiedy śmiertelny wirus, wywołujący zapalenie wątroby typu C. Obliczono, że zakażonych zostało cztery miliony Amerykanów, w tym kilkaset tysięcy przez transfuzję krwi. Wprawdzie dokładniejsze testy z czasem zmniejszyły to zagrożenie, ale niektórzy obawiają się pojawienia nowych niebezpieczeństw, z których zdamy sobie sprawę, gdy już będzie za późno.

Kolejny skandal: krew zakażona HIV

W latach osiemdziesiątych odkryto, iż krew może być zakażona HIV, wirusem wywołującym AIDS. Początkowo pracownicy banków krwi odrzucali myśl, że mogłoby to dotyczyć ich zapasów; wielu z nich odnosiło się do tego zagrożenia ze sporym sceptycyzmem. Według dr Bruce'a Evatta „to było tak, jakby ktoś wrócił z podróży po pustyni i powiedział im: ‘Widziałem kosmitę’. Słuchali, ale nie wierzyli”.

W jednym kraju po drugim wybuchały skandale związane z krwią zakażoną HIV. Ocenia się, iż w latach 1982-1985, wskutek przetoczenia krwi, wirusem tym zaraziło się od sześciu do ośmiu tysięcy Francuzów. W Afryce transfuzje są odpowiedzialne za 10 procent zakażeń, a w Pakistanie — za 40. Dzisiaj w bogatszych państwach, dzięki udoskonalonym testom wykrywającym obecność wirusa HIV, zakażenia przez transfuzję zdarzają się rzadko, ale w krajach rozwijających się, które nie dysponują takimi metodami badania, w dalszym ciągu stanowi to problem.

Zrozumiałe więc, że w ostatnich latach zwiększyło się zainteresowanie bezkrwawą medycyną. Ale czy takie leczenie jest bezpieczne?

Rosnąca popularność bezkrwawej medycyny

TRAGEDIA wywołana przez AIDS zmusiła naukowców i lekarzy do wzmożenia wysiłków, aby sala operacyjna stała się bardziej bezpieczna. Wiązało się to z dokładniejszymi testami krwi. Ale zdaniem specjalistów nawet one nie eliminują zagrożenia całkowicie. „Mimo że społeczeństwo wydaje olbrzymie sumy na to, by lepiej niż kiedykolwiek przedtem przebadać zapasy krwi” — podano w czasopiśmie Transfusion„uważamy, iż pacjenci w dalszym ciągu będą się starali unikać transfuzji alogenicznych [przetaczania krwi pobranej od dawców] — po prostu dlatego, że krew nigdy nie będzie zupełnie bezpieczna”.

Nic więc dziwnego, iż sporo lekarzy odnosi się do przetaczania krwi z coraz większą rezerwą. „Transfuzje zasadniczo nie są dobre dla pacjentów, toteż usilnie staramy się ich unikać” — mówi dr Alex Zapolanski z San Francisco w Kalifornii.

Niebezpieczeństwa związane z transfuzją zaczyna sobie uświadamiać także społeczeństwo. Sondaż przeprowadzony w 1996 roku ujawnił, że 89 procent Kanadyjczyków wolałoby skorzystać z metod alternatywnych. „Nie wszyscy pacjenci będą odmawiać transfuzji homologicznych, tak jak to robią Świadkowie Jehowy” — czytamy w publikacji Journal of Vascular Surgery „ale ryzyko przenoszenia chorób i zaburzeń działania układu odpornościowego wyraźnie wskazuje, że musimy znaleźć inne metody leczenia każdego pacjenta”.

Lepsza metoda

Na szczęście istnieje alternatywa — bezkrwawa medycyna. Sporo pacjentów nie bez powodu uznaje takie leczenie nie tyle za ostateczność, ile za lepszą metodę. Brytyjski chirurg konsultant Stephen Geoffrey Pollard zauważył, iż wskaźniki śmiertelności i umieralności wśród osób operowanych bez krwi są „co najmniej tak dobre, jak u pacjentów, którzy otrzymali krew, a w wielu wypadkach uniknięto pooperacyjnych zakażeń i komplikacji, będących często wynikiem transfuzji”.

Jak doszło do rozwoju bezkrwawej medycyny? W pewnym sensie jest to nieco dziwne pytanie, bo przecież poprzedzała ona zastosowanie krwi. Właściwie dopiero na początku XX wieku ulepszono techniki transfuzji w takim stopniu, że zaczęto ją stosować rutynowo. Niemniej w ostatnich dziesięcioleciach niektórzy znowu popularyzują bezkrwawą chirurgię. Na przykład w latach sześćdziesiątych znany chirurg Denton Cooley przeprowadził pierwsze operacje na otwartym sercu bez użycia krwi.

Co mówią lekarze

„Bezkrwawa chirurgia jest nie tylko dla Świadków Jehowy, lecz dla wszystkich pacjentów. Myślę, że każdy lekarz powinien wziąć to pod uwagę” (dr Joachim Boldt — prof. anestezjologii, Ludwigshafen, Niemcy).

dr Joachim Boldt

„Wprawdzie transfuzje są dziś bezpieczniejsze, niż w przeszłości, ale wciąż niosą ze sobą zagrożenia, do których należą reakcje układu odpornościowego oraz możliwość zakażenia się zapaleniem wątroby, bądź chorobami, przenoszonymi drogą płciową” (dr Terrence J.Sacchi — docent nauk medycznych).

dr Terrence J.Sacchi

„Większość lekarzy przeprowadza transfuzję odruchowo i, po prostu, bezkrytycznie szafuje krwią. Ja tak nie robię” (dr Alex Zapolański — ordynator oddziału kardiochirurgicznego w Instytucie Chorób Serca w San Francisco).

„Moim zdaniem — żadna operacja brzucha, u przeciętnego pacjenta, nie wymaga z zasady transfuzji krwi” (dr Johannes Scheele — prof. chirurgii z Jeny w Niemczech)

Gdy w latach siedemdziesiątych szerzyło się potransfuzyjne zapalenie wątroby, wielu lekarzy zaczęło szukać innych rozwiązań. Już w latach osiemdziesiątych sporo dużych zespołów medycznych dokonywało zabiegów bez krwi. Po wybuchu epidemii AIDS często konsultowały się z nimi inne, które chciały stosować takie same metody. W latach dziewięćdziesiątych w niejednym szpitalu rozpoczęto realizację programów oferujących pacjentom możliwość leczenia bez użycia krwi.

Obecnie lekarze z powodzeniem stosują techniki oszczędzające krew podczas operacji i w nagłych przypadkach, kiedy to w przeszłości zwykle przeprowadzano transfuzje. Na łamach czasopisma Canadian Journal of Anaesthesia David H.W.Wong oświadczył: „Bez krwi i jej pochodnych można pomyślnie dokonywać poważnych operacji kardiologicznych, naczyniowych, ginekologicznych, położniczych, ortopedycznych i urologicznych”.

Jedną z zalet leczenia bez krwi jest zagwarantowanie lepszej opieki medycznej. „W zapobieganiu utracie krwi największe znaczenie mają umiejętności chirurga” — mówi dr Benjamin J.Reichstein, ordynator oddziału chirurgicznego w Cleveland w stanie Ohio. Jak podano w południowoafrykańskim czasopiśmie prawniczym, w pewnych sytuacjach operacje bez zastosowania krwi mogą być „szybsze, czystsze i tańsze”. Dodano też: „Bez wątpienia opieka pooperacyjna w wielu wypadkach okazała się mniej kosztowna i czasochłonna”. To tylko kilka powodów, dla których obecnie około 180 szpitali na świecie specjalizuje się w bezkrwawej medycynie.

Świadkowie Jehowy a krew

Świadkowie Jehowy odmawiają transfuzji krwi z przyczyn uzasadnionych biblijnie.*//[*//zob. w Biblii np. wersety: Ks.Kapłańska 7:26-27; 17:10-14; Powtórzonego Prawa 12:23-25; 15:23; Dzieje Apostolskie 15:20,28-29 albo w dziale BIBLIA uStronia Rumburaka] ale zgadzają się na leczenie metodami alternatywnymi i chętnie się im poddają. „Świadkowie Jehowy wykazują dużą inicjatywę w staraniach o najlepszą opiekę medyczną” — powiedział dr Richard K.Spence, gdy sprawował funkcję ordynatora oddziału chirurgicznego w jednym z nowojorskich szpitali. „Jako grupa, są najlepiej poinformowanymi pacjentami, z jakimi może się zetknąć chirurg”.

Dzięki Świadkom Jehowy lekarze udoskonalili wiele metod operacyjnych, oszczędzających krew. Weźmy za przykład doświadczenia kardiochirurga Demona Cooleya. W ciągu 27 lat, jego zespół wykonał u Świadków Jehowy 663 operacje na otwartym sercu bez użycia krwi. Rezultaty jednoznacznie dowodzą, że nie jest ona konieczna podczas operacji kardiologicznych.

Co powinien zrobić pacjent

Porozmawiaj z lekarzem o metodach leczenia, bez użycia krwi, zanim zajdzie potrzeba ich zastosowania. Jest to szczególnie ważne w wypadku kobiet w ciąży, rodziców mających małe dzieci i osób starszych.

Przedstaw swoje życzenia w formie pisemnej, zwłaszcza, jeśli dostępny jest dokument prawny, służący do tego celu.

Jeśli twój lekarz nie chce cię leczyć bez krwi, poszukaj innego, który uszanuje twoją wolę.

Ponieważ niektóre metody alternatywne wymagają przez pewien czas — aby przynieść pożądane rezultaty, nie zwlekaj z podjęciem leczenia, jeśli wiesz, że czeka cię operacja

Wprawdzie Świadkowie Jehowy niejednokrotnie byli krytykowani za odmowę transfuzji, ale w poradniku, opublikowanym przez Stowarzyszenie Anestezjologów Wielkiej Brytanii i Irlandii, ich postawę nazwano „wyrazem szacunku dla życia”. W gruncie rzeczy, zdecydowane stanowisko Świadków ogromnie przyczyniło się do udostępnienia bezpieczniejszych metod leczenia wszystkim pacjentom.„Świadkowie Jehowy, potrzebujący operacji, wskazali nam kierunek i skłonili do udoskonalania ważnej dziedziny służby medycznej w Norwegii” — pisze profesor Stein A.Evensen z norweskiego Szpitala Krajowego.

Chcąc pomóc lekarzom w zagwarantowaniu leczenia bez użycia krwi, Świadkowie Jehowy powołali do istnienia służbę ułatwiającą wzajemne kontakty. Obecnie na całym świecie, ponad 1400 Komitetów Łączności ze Szpitalami dostarcza lekarzom i badaczom literaturę medyczną, do której materiały zaczerpnięto z przeszło 3000 artykułów, dotyczących bezkrwawych metod leczenia zachowawczego i chirurgicznego. „Dzięki działalności Komitetów Łączności ze Szpitalami nie tylko Świadkowie Jehowy, lecz także inni pacjenci są dzisiaj mniej narażeni na niepotrzebne transfuzje krwi” — zauważa profesor Charles Baron z Boston College Law School. (Przedstawiciele Komitetów Łączności ze Szpitalami zapraszani są na spotkania personelu medycznego szpitali. Poza tym, na życzenie pacjenta, pomagają mu w szybkim nawiązaniu oraz podtrzymywaniu dobrego kontaktu z lekarzem prowadzącym.)

Informacje, zgromadzone przez Świadków Jehowy na temat leczenia i operacji bez krwi, przyniosły korzyści wielu osobom w środowisku medycznym. Na przykład, przygotowując materiał do książki Autotransfusion: Therapeutic Principles and Trends (Autotransfuzja — zasady i kierunki terapeutyczne), autorzy poprosili Świadków Jehowy o dostarczenie wiadomości na temat metod alternatywnych. Ci chętnie spełnili to życzenie. Później wdzięczni autorzy wspomnianej książki oznajmili: „Wśród materiałów z tej dziedziny nigdzie nie znaleźliśmy tak zwięzłej i kompletnej listy technik, pozwalających na uniknięcie transfuzji homologicznej”.

Postęp w medycynie skłonił wiele osób do zwrócenia uwagi na bezkrwawą medycynę. Czego możemy się spodziewać w przyszłości? Profesor Luc Montagnier, odkrywca wirusa wywołującego AIDS, mówi: „Coraz głębsze zrozumienie tego zagadnienia pokazuje, że kiedyś transfuzje zostaną całkowicie zarzucone”. A już teraz życie ludzi ratują metody alternatywne.



dr Donat R.Spahn
dr Mark E.Boyd

Leczenie bez krwi
nową „metodą standardową”?

O KORZYŚCIACH z bezkrwawych metod leczenia zachowawczego i chirurgicznego, reporter rozmawia z czterema specjalistami.

■ Kto, oprócz pacjentów, odmawiających transfuzji, ze względów religijnych, jest zainteresowany bezkrwawą chirurgią?

Dr Spahn: W naszym ośrodku o leczenie bez krwi proszą zwykle bardzo dobrze poinformowani pacjenci.
Dr Shander: W roku 1998 liczba pacjentów, którzy odmówili przyjęcia krwi z przyczyn osobistych, prekroczyła liczbę tych, którzy uczynili to z powodu przekonań religijnych.
Dr Boyd: Weźmy na przykład pacjentów z rakiem. Wielokrotnie przekonaliśmy się, że jeśli nie otrzymują krwi, to szybciej dochodzą do zdrowia i rzadziej występuje u nich nawrót choroby.
Dr Spahn: Bez użycia krwi często leczymy profesorów uniwersyteckich i ich żony. Nawet chirurdzy proszą, byśmy unikali transfuzji! Jeden z nich, na przykład, przyszedł do nas w sprawie swej żony, która miała być operowana. „Postarajcie się o jedno” — powiedział — „żeby nie dostała krwi!”
Dr Shander: Moi anestezjolodzy oświadczyli: ”Pacjenci, którzy nie otrzymują krwi, czują się tak samo dobrze, a może nawet lepiej. Dlaczego, więc, mamy stosować dwie metody leczenia? Jeżeli ta jest najlepsza, powinniśmy stosować ją u wszystkich”. Dlatego spodziewamy się, że bezkrwawe leczenie stanie się metodą standardową.
Dr Earnshaw: Tak się składa, że bezkrwawa chirurgia znajduje szczególne zastosowanie u Świadków Jehowy. Ale chcemy leczyć w ten sposób wszystkich.

■ Czy leczenie bez krwi jest droższe czy tańsze?

Dr Earnshaw: Tańsze.
Dr Shander: Koszty leczenia tą metodą są o 25 procent niższe.
Dr Boyd: Powinniśmy je stosować już choćby z tego względu.

■ Jak rozwija sil leczenie bez krwi?

Dr Boyd: Uważam, że bardzo szybko. I na tym nie koniec. Co rusz dostrzegamy nowy, uzasadniony powód, by nie używać krwi.
dr Areyh Shander
dr Peter Earnshaw
topNa podstawie: Przebudźcie się! nr 1 z 8 stycznia 2000