Wysuń menu główne / MAIN MENU «•» wysuń / schowaj MENU
uStronie INDEX
Strona zgodna z najnowszą normą XHTML 1.1.: uStronie :. Spis artykułów / CONTENT
forum | chat | księga gości
INDEX Biblia Artykuły Hebrajski

KREW: czyj wybór i czyje sumienie?

Przedruk z New York State Journal of Medicine, 1988;
copyright by the Medical Society of the State of New York.

LEKARZE są obowiązani do robienia użytku ze swej wiedzy, umiejętności i doświadczenia w walce z chorobami i śmiercią. Ale co wtedy, gdy pacjent nie chce się zgodzić na zalecane leczenie? Najprawdopodobniej zdarzy się to, jeśli jest Świadkiem Jehowy, a do leczenia ma być użyta pełna krew, masa czerwonokrwinkowa, osocze lub płytki krwi.

Jeśli chodzi o użycie krwi, to lekarz niekiedy odnosi wrażenie, że dokonany przez pacjenta wybór leczenia z jej pominięciem, wiąże ręce ofiarnie pracującemu personelowi medycznemu. Nie wolno jednak zapominać, że również pacjenci, nie będący Świadkami Jehowy, często postanawiają nie usłuchać zaleceń lekarza. Appelbaum i Roth [1] poinformowali, że 19 procent pacjentów klinik co najmniej raz odrzuciło jakieś leczenie lub zabieg, mimo iż w 15 procentach przypadków taka odmowa „stanowiła potencjalne zagrożenie dla życia”.

Pod wpływem ogólnie przyjętego poglądu, że „lekarz wie najlepiej”, większość chorych gotowa jest polegać na jego umiejętnościach i wiedzy. Ale jakże podstępne niebezpieczeństwo czyhałoby na lekarza, gdyby uznał to za fakt naukowy i zgodnie z tym postępował i leczył! To prawda, że dzięki naszemu wykształceniu, uprawnieniom i doświadczeniu, mamy znaczne przywileje w dziedzinie medycyny. Jednakże nasi pacjenci mają prawa. Z pewnością też wiemy, iż ustawodawstwo (w tym także Konstytucja) większe znaczenie przywiązuje do praw.

W większości szpitali wisi „Karta praw pacjenta”. Jedno z nich to prawo do świadomego wyrażenia zgody, które ściślej można by nazwać prawem do świadomego wyboru. Pacjent zostaje poinformowany o przewidywanych skutkach zastosowania (bądź niezastosowania) różnych metod leczenia, po czym sam podejmuje decyzję. W Szpitalu im. Alberta Einsteina (w nowojorskiej dzielnicy Bronx) przestrzega się następującej reguły postępowania wobec Świadków Jehowy i transfuzji krwi: „Każdy dorosły pacjent, który nie jest ubezwłasnowolniony, ma prawo odmówić zgody na leczenie bez względu na to, jak szkodliwie taka odmowa odbiłaby się na jego zdrowiu” [2].

Wprawdzie lekarze podnoszą nieraz kwestię etyki lub odpowiedzialności prawnej, ale sądy uznają wyższość wyboru dokonanego przez pacjenta.[3] Nowojorski Sąd Apelacyjny orzekł, iż „prawo pacjenta do wyboru sposobu leczenia ma znaczenie pierwszorzędne (…) Lekarzowi nie można zarzucić naruszenia obowiązków zawodowych ani ustawowych, gdy uszanuje decyzję dorosłego pacjenta, który zachowuje pełnię władz umysłowych i ma prawo odmówić zgody na proponowane leczenie” [4] Ten sam sąd oświadczył, iż „etyka zawodu lekarskiego, aczkolwiek ważna, nie może górować nad zagwarantowanymi tu podstawowymi prawami jednostki. Potrzeby i życzenia jednostki maja pierwszeństwo przed wymaganiami instytucji” [5]

Kiedy Świadek Jehowy odmawia przyjęcia krwi, lekarze mogą odczuwać wyrzuty sumienia przewidując, że nie wykorzystają wszystkich możliwości. Ale Świadek prosi sumiennych lekarzy o jak najlepsze leczenie zastępcze, osiągalne w danych warunkach. Często jesteśmy zmuszeni zmienić metodę leczenia, aby ją dostosować do różnych okoliczności, takich jak nadciśnienie, ostre uczulenie na antybiotyki albo brak dostępu do drogiej aparatury. W wypadku chorego, który jest Świadkiem Jehowy, chodzi o rozwiązanie problemu medycznego lub chirurgicznego zgodnie z wyborem i sumieniem pacjenta, z jego moralno-religijną decyzją wstrzymywania się od krwi.

Z licznych doniesień o poważnych operacjach wykonywanych u Świadków Jehowy wynika, iż wielu lekarzy potrafi pomyślnie i z czystym sumieniem zastosować się do żądania, aby nie przetaczać krwi. Na przykład w roku 1981 Cooley przeanalizował wyniki 1026 operacji sercowo-naczyniowych, z których 22 procent przeprowadzono u nieletnich. Jak wyliczył, „ryzyko operowania pacjentów będących Świadkami Jehowy w zasadzie nie jest większe niż u pozostałych”. [6]  Kambouris[7] opisał duże operacje dokonane u Świadków Jehowy, którym wcześniej „odmówiono niezbędnego leczenia operacyjnego, gdyż nie zgadzali się na przetoczenie krwi”. Oświadczył: „Wszystkich pacjentów zapewnialiśmy przed operacją, że bez względu na jej przebieg, uszanujemy ich przekonania religijne. Postępowanie takie nie przyniosło żadnych ujemnych skutków”.

Gdy pacjent jest Świadkiem Jehowy, to oprócz kwestii wyboru wchodzi w grę sumienie. Nie można brać pod uwagę tylko sumienia lekarza. A co z sumieniem pacjenta? Świadkowie Jehowy uważają życie za dar Boży, którego symbolem jest krew. Uznają nakaz biblijny, zgodnie z którym chrześcijanie maja 'trzymać się z dala od krwi' (Dzieje Apostolskie 15:28-29).[8] Gdyby więc lekarz bez skrupułów ranił takie głęboko zakorzenione przekonania religijne swego pacjenta, mogłoby to mieć tragiczne następstwa. Papież Jan Paweł II powiedział, że zmuszanie kogoś do działania wbrew sumieniu to „najboleśniejszy cios wymierzony godności ludzkiej. W pewnym sensie jest to gorsze niż zadanie śmierci fizycznej” [9]

Podczas gdy Świadkowie Jehowy odmawiają przyjmowania krwi ze względów religijnych, coraz więcej pacjentów, nie będących Świadkami, unika jej z uwagi na takie zagrożenia, jak AIDS, zapalenie wątroby typu nie-A, nie-B czy reakcje immunologiczne. Możemy im tłumaczyć, że naszym zdaniem niebezpieczeństwo wydaje się znikome, w porównaniu z korzyściami. Ale Stowarzyszenie Lekarzy Amerykańskich podkreśla, iż pacjent „sam rozstrzyga, czy podjąć ryzyko, wiążące się z leczeniem lub operacją zaleconą przez lekarza, czy też zdecydować się na zrezygnowanie z nich. Takie jest zagwarantowane ustawowo, przyrodzone prawo jednostki”. [10]

Związaną z tym kwestię ryzyka i korzyści poruszył Macklin,[11] podając przykład Świadka, „który odmówił transfuzji ryzykując, że wykrwawi się na śmierć”. Pewien student medycyny powiedział: „Pacjent był w pełni władz umysłowych. Co pan robi, gdy czyjeś przekonania religijne nie dopuszczają jedynej możliwości leczenia?” Macklin odpowiedział: „Według naszego głębokiego przeświadczenia, ten człowiek popełnia błąd. Ale Świadkowie Jehowy wierzą, że przyjęcie transfuzji krwi (…) [może] się skończyć wiecznym potępieniem. Jesteśmy przyzwyczajeni do analizowania w medycynie ryzyka i korzyści, ale gdy resztę życia na ziemi przeciwstawia się wiecznemu potępieniu, analiza ta przybiera inny wymiar”. [11]

W niniejszym numerze Vercillo i Duprey,[12] pragnąc podkreślić wagę zapewnienia opieki osobom zależnym, powołują się na sprawę Osborne'a, ale jak się ona zakończyła? Chodziło o ojca dwojga małych dzieci, który doznał ciężkich obrażeń. Sąd postanowił, że w razie jego śmierci opiekę materialną i duchową nad dziećmi roztoczą krewni. Tak więc podobnie jak w innych niedawnych sprawach[13] sąd nie dopatrzył się żadnych istotnych względów społecznych, które by usprawiedliwiały zignorowanie wyboru dokonanego przez pacjenta; nie było podstaw, by wyrokiem sadu narzucić mu sposób leczenia, któremu był zdecydowanie przeciwny.[14] Po zastosowaniu innego leczenia pacjent wyzdrowiał i mógł dalej opiekować się rodziną.

Czyż nie jest prawda, że w ogromnej większości przypadków, z którymi stykają się lekarze, można się obyć bez krwi? Tym, co studiowaliśmy i co najlepiej znamy, są problemy natury medycznej, tymczasem pacjenci to stworzenia ludzkie i nie wolno lekceważyć ich indywidualnych celów i mierników wartości. Sami najlepiej znają własne sumienie, swe zasady moralne i swą hierarchie wartości, które ich zdaniem nadają życiu sens.

Uszanowanie religijnych nakazów sumienia Świadków, będących naszymi pacjentami, może być dla nas sprawdzianem umiejętności. Jeśli nie cofamy się przed nim, bronimy cennych i drogich nam swobód. John Stuart Mill słusznie napisał: „Żadne społeczeństwo, w którym w pełni nie respektuje się tych swobód, nie jest wolne, i to niezależnie od ustroju (…) Każdy jest najlepszym stróżem swego zdrowia cielesnego, psychicznego i duchowego. Ludzie więcej zyskują, gdy pozwalają każdemu żyć według jego uznania, zamiast go zmuszać, aby się dostosował do upodobań ogółu”[15]

J.Lowell Dixon


[1] P.S. Appelbaum, L.H.Roch: Patients who refuse treatment in medical hospitals. JAMA 1983; 250:1296-1301.
[2] R.Macklin: The inner wotkings of an ethics committee: Latest battle over Jehovah's Witnesses. Hastings Cent Rep 1988; 18(1):15-20.
[3] Bouvia v Superior Court, 179 Cal App 3d 1127, 225 Cal Rptr 297 (1986); In re Brown, 478 So 2d 1033 (Miss 1985).
[4] In re Storar, 438 NYS 2d 266, 273, 420 NE 2d 64, 71 (NY 1981).
[5] Rivers v Katz, 504 NYS 2d 74, 80 n 6, 495 NE 2d 337, 343 n 6 (NY 1986).
[6] J.L.Dixon, M.G.Smalley: Jehovah's Witnesses. The surgical/ethical challenge. JAMA 1981; 246:2471, 2472.
[7] A.A.Kambouris: Major abdominal operations on Jehovah's Witnesses. AmSurg 1987; 53:350-356.
[8] Jehovah's Witnesses and the Questions of Blood (Świadkowie Jehowy a kwestia krwi), Brooklyn, NY, Watchtower Bible and Tract Society, 1977.
[9] Pope denounces Polish crackdown. NY Times, 11 stycznia 1982, s. A9.
[10] Office of the General Counsel: Medicolegal Forms with Legal Analysis. Chicago, American Medical Association, 1973, s.24.
[11] D.Kleiman: Hospital philosopher confronts decisions of life. NY Times, 23 stycznia 1984, ss. B1, B3.
[12] A.P.Vercillo, S.V.Duprey: Jehovah's Witnesses and the transfusion of blood products. NY State J Med 1988; 88:493, 494.
[13] Wons v Public Health Trust, 500 So 2d 679 (Fla Dist Ct App) (1987); Randalph v City of New York, 117 AD 2d 44, 501 NYS 2d 837 (1986); Taft v Taft, 383 Mass 331, 446 NE 2d 395 (1983).
[14] In re Osborne, 294 A 2d 372 (DC Ct App 1972).
[15] J.S.Mill: On liberty, in M.J.Adler (ed): Great Books of the Western World. Chicago, Encydopœdia Britannica, Inc, 1952, tom 43, s.273
top