Wysuń menu główne / MAIN MENU «•» wysuń / schowaj MENU
uStronie INDEX
Strona zgodna z najnowszą normą XHTML 1.1.: uStronie :. Spis artykułów / CONTENT
forum | chat | księga gości
INDEX Biblia Artykuły Hebrajski

Bliskie spotkanie ze ŚWISTAKAMI

świstak

PROPONUJEMY czytelnikom tego artykułu zawarcie znajomości z małym płochliwym stworzeniem, bardzo interesującym i zabawnym. Oto relacja ze spotkania ze świstakami — gryzoniami pokrytymi puszystym futerkiem.

Wędruję z żoną po Dolomitach, paśmie górskim wznoszącym się w północnych Włoszech. Jesteśmy między dwoma majestatycznymi szczytami: Latemarem i Catinaccio. Stromą ścieżką wspinamy się po zboczach Catinaccio. Hale mienią się bogactwem polnych kwiatów. Przystajemy, by się napatrzyć na przepyszną lilię złotogłów. Nasz wzrok przyciąga też niewielki ciemnogłów wąskolistny o charakterystycznym zapachu wanilii i kwiatach zebranych w kwiatostany. Rosną tu z rzadka drzewa szpilkowe — limby, świerki, modrzewie. Słońce jest już dość wysoko i zdążyło rozgrzać ich korę, więc w powietrzu unosi się intensywna, balsamiczna woń.

Potem idziemy bezleśną doliną. Po prawej stronie mamy stromy stok porośnięty trawą, a po lewej duże bloki skalne. Nagle zauważamy jakieś poruszenie. Odruchowo się rozglądam, ale panuje już spokój. Wytężam wzrok i wreszcie widzę: na szczycie skały przycupnął świstak. Przypuszczalnie jest ich tu więcej, cała kolonia — mieszkają w szczelinach między skałami.

Świstaki to krępe gryzonie, największe w rodzinie wiewiórkowatych. Do bardziej znanych gatunków należy świszcz z Ameryki Północnej. W Europie występują świstaki alpejskie (W Polsce, podgatunek tatrzański różni się od alpejskiego mniejszymi rozmiarami i jaśniejszym umaszczeniem). Są dość towarzyskie i żyją gromadnie.

świstak

Schodzimy ze ścieżki, by się bliżej przyjrzeć zwierzątku, ale jest płochliwe i już się skryło. Czekamy, czy nie wyłoni się powtórnie. Po chwili podekscytowana żona daje mi znaki: świstak zerka na nas zza głazu! Szarobrunatne futerko zlewa się ze skałą, co czyni jego właściciela niemal niewidocznym. Wytężam wzrok i dostrzegam drugiego, młodego świstaka, również wpatrującego się w nas. Za moment pojawia się trzeci, którego uznajemy za głowę rodziny. To tylko przypuszczenie, ale miło wyobrazić sobie, że oto naszym oczom ukazała się cała rodzinka świstaków.

„Ojciec” ma jakieś 45 centymetrów wzrostu. Siedzi wyprostowany na tylnych łapach i wygląda, jakby pełnił straż. Dwa pozostałe świstaki kręcą się tymczasem w zaroślach różaneczników. Żeby zdobyć pokarm, świstak rozkopuje ziemię przednimi łapami, uzbrojonymi w silne pazury. Wygrzebawszy odpowiedni dla siebie korzeń, siada w pozycji pionowej, podnosi go do pyszczka i ogryza. Żeruje dwa razy dziennie (z przerwą na odpoczynek): wcześnie rano oraz wieczorem. Oprócz roślin zjada pasikoniki, chrząszcze, robaki i ptasie jaja. Nie magazynuje pożywienia w norze.

Trwa zabawna rodzinna sielanka, jednak gdy próbuję trochę się przybliżyć z aparatem i uwiecznić tę scenkę, cała trójka zastyga w bezruchu. Robię jeszcze jeden krok i nagle ciszę doliny przeszywają dwa ostre świsty wydane przez „ojca”. W okamgnieniu „matka” i „dziecko” znikają w dwóch wąskich szczelinach skalnych. „Ojciec” jeszcze przez moment mierzy mnie wzrokiem, po czym znów dwukrotnie gwiżdże i kryje się tam, gdzie umknęli jego podopieczni.

świstaki

Nieco dalej w dolinie napotykam skałkę, która jest wymarzonym punktem obserwacyjnym. Zaczajam się na szczycie w pozycji leżącej i czekam. Wkrótce wyłaniają się dwa świstaki. Jeden wdrapuje się na duży blok skalny i kładzie na brzuchu. Tymczasem drugi wspina się na ten sam blok, ale z innej strony. Kiedy spotykają się u góry, odnoszę wrażenie, że się całują.

Zaintrygowany, śledzę zwierzątka, które od czasu do czasu robią szybkie, nieznaczne ruchy. Gdy choć trochę zmienię pozycję, czujnie podnoszą łebki i zamierają w bezruchu. W końcu wygląda na to, że przestały zwracać na mnie uwagę i zapadły w drzemkę.

Na hali, rozpościerającej się przede mną, jest pełno dziur. Łatwo je rozpoznać po usypanym wokół każdej kopczyku jasnej ziemi. To nory, w których świstaki kryją się w razie niebezpieczeństwa podczas krótkich wypadów po pożywienie. Nora składa się z podziemnej komory centralnej i prowadzących do niej tuneli. Poszczególne tunele mają od jednego do sześciu metrów długości. Orientację w tym labiryncie umożliwiają zwierzętom czarne wąsy zwane wibrysami.

Niesprzyjający okres zimy świstaki spędzają w komorach sypialnych, w grupach po 10-15 osobników. Starsze i młodsze zwierzęta, które wcześniej zasiedlały kilka letnich nor, wprowadzają się do wspólnej komory sypialnej, uprzednio wymoszczonej sianem. Kładą się jeden przy drugim, każdy zwija się w kłębek i zapada w długi sen. W czasie snu temperatura ich ciał spada poniżej 8 stopni, puls spowalnia się do 3-5 uderzeń na minutę, a częstotliwość oddechów — zaledwie do 2-3 na minutę. Osiągają w ten sposób najniższy poziom funkcjonowania organizmu, przy którym mogą utrzymać się przy życiu. Przeciętnie raz na miesiąc budzą się, by załatwić potrzeby fizjologiczne w dołkach kloacznych, specjalnie wygrzebanych w innej części nory i hermetycznie przykrytych. Poszczególne komory w norach zimowych pooddzielane są od siebie przegrodami, niezupełnie jednak szczelnymi — umożliwia to dostateczną cyrkulację powietrza.

świstak

Naukowcy nie od dziś łamią sobie głowy, jak świstakom udaje się przeżyć trudny okres zimy. Niedawno stwierdzono, że stan hibernacji regulowany jest przez gruczoły dokrewne, zwłaszcza tarczycę. I rzeczywiście, gdy świstak dostanie zastrzyk pewnych preparatów hormonalnych, nie zapada w sen zimowy. Ciekawe, że latem na intensywny chłód zwierzę reaguje inaczej: wzmożoną pracą tarczycy, a co za tym idzie, wzrostem tempa przemiany materii. Dzięki temu utrzymuje normalną temperaturę ciała. Widocznie instynkt podpowiada mu, że nie pora jeszcze na zimowy spoczynek.

Obserwowanie świstaków tak nas zafrapowało, że wcale nie myśleliśmy, która to godzina. Kiedy się opamiętaliśmy, było już po południu — najwyższy czas, by pożegnać się ze świstakami i zejść w głąb doliny. Dotarliśrm tam o zmroku. Widzieliśmy dziś wiele cudów natury, ale chyba najciekawsze było właśnie spotkanie ze świstakami.

topPrzebudźcie się! nr 1 z 8 stycznia 2003