Wysuń menu główne / MAIN MENU «•» wysuń / schowaj MENU
uStronie INDEX
Strona zgodna z najnowszą normą XHTML 1.1.: uStronie :. Spis artykułów / CONTENT
forum | chat | księga gości
INDEX Biblia Artykuły Hebrajski

CYKADY — ‘Do zobaczenia za 17 lat!’

Cykady Cykady wychodzą z otworów o mniej więcej centymetrowej średnicy

Cykady Cykada wydostaje się z powłoki larwy

Cykady Biała cykada po opuszczeniu powłoki larwy

Cykady Dojrzała cykada, gotowa do rozpoczęcia godów

WSZĘDZIE poniewierały się szczątki ich ciał. Niedobitki resztką sił czołgały się po ziemi. Okazy całe i zdrowe tysiącami obsiadły korony drzew. Ale i one już kończyły życie. Mowa o populacji cykad (piewików) z roku 1987.

Siedemnastoletnia cykada amerykańska jest owadem latającym, którego — zgodnie z nazwą — można zaobserwować co 17 lat we wschodniej części Stanów Zjednoczonych. Chociaż różne wylęgi pojawiają się w różnych latach, długość tego cyklu się nie zmienia. Byliśmy świadkami wylęgu oznaczonego przez naukowców numerem 10. U gatunków występujących w innych rejonach świata cykl rozwojowy, który przebiega od jaja do dojrzałego owada mogącego się rozmnażać, trwa krócej. Według pewnego źródła istnieje ponad 1500 gatunków cykad.

• Matuzalemowie w świecie owadów

Ostatnim razem owady te widziano w roku 1970 — gdy w Wietnamie walczyły jeszcze wojska amerykańskie, w Nigerii skończyła się wojna domowa, w Chile obejmował prezydenturę Salvadore Allende, a we Francji zmarł prezydent Charles de Gaulle. Od tamtej pory przez cały czas populacja ta nie dawała o sobie znać.

Te osobliwe stworzenia o długości od 2,5 do 5 centymetrów odznaczają się czarnobrunatną głową i tułowiem oraz przezroczystymi skrzydłami. Mają dwoje czerwonych oczu złożonych, a między nimi trzy przyoczka.

W Baltimore w stanie Maryland, gdzie się zatrzymaliśmy, cykady były wszędzie: na krzakach, drzewach, płotach i drzwiach. Chodząc po ogrodzie musieliśmy uważać, bo bardzo chętnie siadały zarówno na mojej koszuli, jak i ku przerażeniu żony — na jej bluzce. Nie było jednak powodu do obaw, gdyż są nieszkodliwe. Nie gryzą ani nie żądlą.

Zanim cykady, które obserwowaliśmy, pojawiły się wokół jabłoni naszego przyjaciela, miały już za sobą bogate życie. Zaczęło się ono, gdy samiczki powycinały szczeliny w gałęziach i pędach drzew lub krzewów i złożyły tam jaja. Wylęgły się z nich drobne larwy, które spadły na ziemię i drążąc grunt dotarły aż do korzenia, na głębokość mniej więcej pół metra. Tu czekały 17 lat, ale nie w stanie „snu zimowego”, lecz odżywiając się sokami rośliny. Podczas pobytu w glebie powoli osiągały dojrzałość: kilkakrotnie liniały, przechodząc 5 stadiów rozwojowych. Jest to najdłuższy znany człowiekowi cykl życiowy u owadów, wśród których nasze cykady są matuzalemami.

• „Zdumiewający przykład złożoności biologicznej”

Następny etap stanowi niepojętą zagadkę dla naukowców. Dlaczego cykady wychodzą spod ziemi dokładnie w określonym czasie? Pewien biolog powiedział: „Jest to zdumiewający przykład złożoności biologicznej”. Wprost nieodparcie nasuwała mi się myśl o tym, jak różnorodne i skomplikowane są dzieła Stwórcy (Rzymian 1:19-20).

Naukowcy sądzą, że wchodzi tu w grę działanie hormonów. Tak czy inaczej, w maju i czerwcu minionego roku [chodzi o rok 1987 — Rumburak] w stanie Maryland pojawiły się cykady. U podstawy pnia pewnego drzewa w ogródku naszego przyjaciela zaczęły się otwierać setki kanalików, niekiedy podobnych do przewodów kominowych. Niezdarnie wychodziły z nich owady w przedostatnim stadium rozwoju — jasnobrunatne, bezskrzydłe, o długości mniej więcej 25 milimetrów. Co teraz zrobią? Patrzyliśmy, jak kilka z nich mozolnie wdrapuje się na drzewo, żeby wyszukać sobie miejsce, gdzie mogłyby bezpiecznie przejść końcowe przeobrażenie.

Chowały się na krótko w upatrzonej kryjówce, po czym dokonywał się cud. Pękała osłona na ich grzbiecie, przez którą przeciskała się najpierw nowa główka, potem odnóża, a w końcu cały osobnik wyglądający na albinosa. Po kilku godzinach przybierał jednak ubarwienie. Nie był już jasnobrązową larwą poruszającą się po ziemi — potrafi latać! Na drzewie pozostały tysiące pustych powłok. A wokół nas z gałązki na gałązkę i z liścia na liść fruwały cykady.

• Niezrównane w robieniu hałasu

W najupalniejszej porze dnia było je nie tylko widać, lecz także słychać. Niezliczone mnóstwo samców wprawiało swoje narządy dźwięku w drgania o częstotliwości od 120 do 600 herców. Jednego złapaliśmy w domu, z czego był bardzo niezadowolony, okazując to charakterystycznym trzeszczeniem i terkotem. A gdy odzywają się naraz całe tysiące, można odnieść wrażenie, że to wiatr wyje w odległym tunelu. Uważa się, że wśród owadów cykady nie mają sobie równych w robieniu hałasu.

Na szczęście samiczki nie zabierają głosu. Może dlatego pewien starożytny Grek zażartował: „Błogi żywot cykad chwalę, bo ich żony milczą stale”. Pociechą było to, że wieczorem cichną i samce, pozwalając drugim zasnąć.

To, co widzieliśmy, było jednak początkiem ostatniej fazy cyklu życiowego tych owadów. Pod koniec maja i w czerwcu, kiedy jest gorąco i wilgotno, przypada ich okres godowy. Samiczki przygotowują się do składania jajeczek. Niebawem trzytygodniowy pobyt dorosłych cykad na powierzchni dobiegnie kresu i powymierają. W kilka tygodni później z jajeczek wylęgną się drobne larwy, które spadną na ziemię i zaczną drążyć dojście do korzeni, aby się dostać do soku drzew. Zostawią jednak po sobie wiadomość: „Do zobaczenia za 17 lat, w roku 2004!”.

topPrzebudźcie się! nr 12 z 8 grudnia 1988