Wysuń menu główne / MAIN MENU «•» wysuń / schowaj MENU
uStronie INDEX
Strona zgodna z najnowszą normą XHTML 1.1.: uStronie :. Spis artykułów / CONTENT
forum | chat | księga gości
INDEX Biblia Artykuły Hebrajski

Wniebowzięcie mitu

W połowie sierpnia Kościół obchodzi uroczystość wniebowzięcia Maryi. Katoliccy apologeci przyznają, że „o wniebowzięciu nie mówi bezpośrednio ani Nowy Testament, ani najwcześniejsza tradycja, jednak prawda ta wyrasta z nich organicznie, jako pogłębienie zrozumienia Objawienia…”.

Jakże przewrotne to rozumienie Objawienia! W mariologii chodzi o to samo, o co chodzi w doktrynie o papiestwie: o wywyższenie człowieka kosztem Boga. Zarówno papież, jak i Maria, przesuwają bowiem centrum wiary z Chrystusa na Jego konkurentów. Przywłaszczają sobie Jego atrybuty i skupiają na sobie uwagę katolików. Choć Kościół przyznaje, że Maryja tylko prowadzi do Chrystusa, to w sprzeczności z tym stoi wyjednywanie łask właśnie u niej i sam fakt pośrednictwa. Przecież apostoł Paweł zachęca nas, żebyśmy „z ufną odwagą przystąpili do tronu łaski” (Hebrajczyków 4:16) i nie mówi o czyimś pośrednictwie. Sam Chrystus nauczał: „Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” (Mateusza 11:28).

Wniebowzięcie — El Greco

To nie Maryję ukrzyżowano, to nie ona znosiła hańbę i przekleństwo; nie ona przejęta nasze grzechy, nie ona za nie umarła. Maryja umarła za własne grzechy, bo przecież „zapłatą za grzech jest śmierć”. Była świadoma swej grzesznej natury i potrzeby zbawienia, gdy wołała: „Raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy (Łukasza 1:47). Była skromną i pobożną kobietą, więc nie umknęło jej uwagi, że ludzie wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej”, a w tej grupie jest i ona. Jednak wbrew jej przekonaniom, wbrew Słowu Bożemu, a nawet wbrew tradycji, Kościół uczynił ją bezgrzeszną i zabrał w podróż do nieba… „z ciałem i duszą”, jak ogłosił 53 lata temu Pius XII (w 1950r). Dogmat o niepokalanym poczęciu Maryi głosi, że Maria, tak jak Jezus, została urodzona w sposób nadprzyrodzony, a więc bez udziału mężczyzny, lecz z Ducha Świętego. I właśnie w to „wszyscy wierni muszą mocno i niezachwianie wierzyć”orzekł autorytarnie w 1854 r. Pius IX. Dogmat ten był pierwszą doktryną rzymskokatolicką opartą wyłącznie na autorytecie papieża — bez usankcjonowania przez sobór. Co ciekawe, stał w jawnej sprzeczności z twierdzeniami poprzednich „nieomylnych” przywódców Kościoła: o wyłącznej bezgrzeszności Jezusa byli przekonani, na przykład, Leon I, Gelazjusz i Grzegorz Wielki. Poglądowi o niepokalanym poczęciu Marii sprzeciwiał się nawet gorący zwolennik mariologii Bernard z Clairvaux (XII w.) oraz Tomasz z Akwinu (XIII w.).

Następstwem teologicznym tego dogmatu było ogłoszenie wniebowstąpienia Marii… bez jej śmierci i bez zmartwychwstania. Ale konsekwencje są znacznie głębsze. Otworzyło to drogę do zrównania Marii z Chrystusem, usprawiedliwiając takie tytuły, jak Współodkupicielka i Pośredniczka. Papież Benedykt XV powiedział wprost, że Maria „wraz z Chrystusem zbawiła ludzkość”. Przeczy temu, w sposób oczywisty, Objawienie, na które Kościół się powołuje. Czytamy, bowiem, w Biblii, że służba Jezusa była wystarczająca, by zbawić ludzi (Hebrajczyków 12:2), a dzięki swej ofierze, Chrystus stał się jedynym i wystarczającym Pośrednikiem między Bogiem a ludźmi (Hebrajczyków 8:1; 9:24; 1 Tymoteusza 2:5). Wszystko, co potrzebne wierzącemu, może on otrzymać bezpośrednio od Jezusa. Twierdzenie, że Jezus bez wstawiennictwa Marii nie uczyniłby niektórych rzeczy dla ludzkości, jest największą herezją i bluźnierstwem.

„W rezultacie, Kościół rzymski ma poważny dylemat — pisze biblista Elliot Miller — gdyż albo rola Marii jest zbyteczna, albo służba kapłańska Chrystusa pomniejszona. Próbując uniknąć obu pułapek, Kościół pogrążył się w jednej i drugiej… Tragiczną rzeczą jest to, że wiele milionów ludzi poszukuje pośrednika w osobie, która chociaż wywyższona jako służebnica Pańska, nie może pełnić roli pośrednika, ani nie została do niej powołana. Jest to tragiczne, gdyż Pośrednik-Chrystus żyje i jest dla nas zawsze dostępny)” (1 Tymoteusza 2:50).

Apostoł Jan pisze, że „jeśliby kto zgrzeszył, mamy orędownika u Ojca — Jezusa Chrystusa”, który „jest ubłaganiem za grzechy nasze” (1 Jana 2:1-2). Sam Jezus zachęca nas: „O cokolwiek prosić mnie będziecie w imię moje, ja to spełnię” (Jana 14:14). A jednak kardynał Alfons Liguori, w najpopularniejszej książce o Marii, zarzuca Bogu kłamstwo, skoro pisze, że „zostaniemy prędzej wysłuchani, kiedy udajemy się do Marii, wzywając jej świętego imienia, niż gdybyśmy wywali imienia Jezusa… Cała moc jest wam dana na niebie i na ziemi, aby wszyscy byli posłuszni rozkazowi Marii — nawet Bóg”.

Katolicy często dziś argumentują, że ich prośby są szybko wysłuchiwane, gdy zwrócą się z nimi do świętych, a zwłaszcza do Marii. Zapominają jednak, że takim samym argumentem posługiwali się Izraelici, którzy odstąpili od Boga i modlili się do Aszery — współczesnej im Królowej Niebios. Nie byli świadomi prawdziwych skutków takiego postępowania, które ściągnęło klątwę i zniszczyło ich naród (Jeremiasza 7:16-20; 44:15-23).

Skąd to zauroczenie osobą Marii? Skąd w katolicyzmie taka fascynacja kobietą-bogiem? Może rację ma biblista Jonatan Dunkel, który pisze: „Bóg określany jest w Piśmie Świętym męskim zaimkiem, obdarzony jest męskimi cechami i nazywany niebiańskim Ojcem. Skłania to wielu mężczyzn, szczególnie tych, którzy pielęgnują życie w celibacie, do poszukiwania cech feministycznych poza Nim. Może to być jednym z powodów wyniesienia Marii przez wielu duchownych katolickich”. Można też to założenie rozszerzyć. W ludzkiej kulturze dokonał się schematyczny podział: pierwiastek męski kojarzony jest z surowością, a często wręcz z brutalnością, natomiast kobiecy — z łagodnością i uczuciowością. Zatem w sprawach przebłagania ludzie uciekają się do kobiecej natury, licząc na zrozumienie i miłosierdzie. Przedstawiany „po męsku” Bóg kojarzy się im bardziej z sędzią-prokuratorem, niż ze współczującym obrońcą. Tymczasem takie spojrzenie na Boga jest błędne. Biblia mówi, że zarówno Adam, jak i Ewa, zostali stworzeni na Jego obraz i podobieństwo. Oznacza to więc, że Bóg posiada również te cechy, które tradycyjnie przypisuje się kobiecie: współczucie, wrażliwość i miłosierdzie. Znajdziemy je wszystkie w Jezusie, który przecież przyszedł, by pokazać nam Ojca.

Ciekawe, że wszystkie dogmaty Kościoła katolickiego — odkąd papież uznał, że jest nieomylny — dotyczą wyniesienia Marii. Jeśli kryje się za tym duch fałszywej religijności (a na to wskazuje biblijne świadectwo) — papiestwo, a zatem cały Kościół katolicki, wywyższając go, pozbawia się Bożego prowadzenia. Nic zatem dziwnego, że dogmat o wniebowstąpieniu Marii pojawił się w katolicyzmie jako „pogłębienie zrozumienia Objawienia”. Na drodze błędu, którą kroczy Kościół, nie towarzyszy mu jednak Duch Święty. Pozbawienie Bożej opieki wyjaśnia, dlaczego Watykan pozostaje duchowo ślepy: „Ponieważ nie przyjęli miłości prawdy, która mogła ich zbawić… zsyła Bóg na nich ostry obłęd, tak, iż wierzą kłamstwu” (2 Tesaloniczan 2:10-11)

topŹródło: Fakty i Mity nr 33 z 14-21 sierpnia 2003



     [Pokrewne linki w uStroniu]
w dziale ARTYKUŁY: w dziale BIBLIA: