Wysuń menu główne / MAIN MENU «•» wysuń / schowaj MENU
uStronie INDEX
Strona zgodna z najnowszą normą XHTML 1.1.: uStronie :. Spis artykułów / CONTENT
forum | chat | księga gości
INDEX Biblia Artykuły Hebrajski

Czy Ojcowie Kościoła byli obrońcami prawdy biblijnej?

Niezależnie od tego, czy uważasz się za chrześcijanina, czy nie, na twój sposób postrzegania Boga przedstawionego w Biblii, a także Jezusa oraz chrystianizmu mogli wywrzeć wpływ pewni ludzie. Jednego z nich nazywano Złotoustym, a innego Wielkim. Wszystkich razem określono mianem „najwznioślejszego ucieleśnienia Chrystusowego stylu życia”. O kim mowa? O Ojcach Kościoła, czyli starożytnych myślicielach religijnych, pisarzach, teologach i filozofach, którzy w znacznym stopniu ukształtowali współczesną myśl „chrześcijańską”.

Ojcowie Kościoła
OJCOWIE KAPADOCCY

„Kościół prawosławny (…) otacza szczególną czcią pisarzy z IV wieku n.e., a zwłaszcza tych, których nazywa ‘trzema Wielkimi Hierarchami’: Grzegorza z Nazjanzu, Bazylego Wielkiego i Jana Chryzostoma” — napisał mnich Kallistos. Czy wspomniani Ojcowie Kościoła opierali swe nauki na natchnionym Piśmie Świętym? W książce Ojcowie Kościoła tak powiedziano o Bazylim Wielkim: „Platon, Homer, a także historycy i oczywiście retorzy, sądząc na podstawie jego pism, byli mu bliscy przez całe życie, określając mimo woli jego sposób wyrażania i styl. (…) Bazyli pozostaje w tej dziedzinie ‘Grekiem’” (tłum. K.Wierszyłowski). To samo można powiedzieć o Grzegorzu z Nazjanzu. Uważał on, iż „poprzez całkowite przejęcie klasycznych tradycji kulturalnych ma się wykazać zwycięstwo i wyższość Kościoła”.

O całej tej trójce profesor Panagiotis K.Christou napisał: „Chociaż czasem ostrzegali oni przed ‘filozofią i pustym zwodzeniem’ [Kolosan 2:8] — aby być w zgodzie z nakazem z Nowego Testamentu — to jednocześnie z zapałem studiowali filozofię i związane z nią dyscypliny, a nawet polecali to drugim”. Rzecz jasna, tacy nauczyciele Kościoła uważali, że Biblia niewystarczająco popiera ich poglądy. Czy szukając oparcia w innych autorytetach, nie sprawili, że głoszone przez nich nauki stały się obce Biblii? Apostoł Paweł ostrzegł chrześcijan pochodzenia hebrajskiego: „Nie dajcie się porwać rozmaitym i obcym naukom” (Hebrajczyków 13:9).

 

CYRYL ALEKSANDRYJSKI —
KONTROWERSYJNY OJCIEC KOŚCIOŁA
Ojcowie Kościoła

Jedną z najbardziej kontrowersyjnych postaci wśród Ojców Kościoła jest Cyryl Aleksandryjski (ok.375-44 n.e.). Historyk kościelny Hans von Campenhausen opisuje go jako człowieka dogmatycznego, gwałtownego i przebiegłego, „przejętego wielkością swego stanowiska oraz godnością swego urzędu”, po czym dodaje, że „zawsze uważał za słuszne tylko to, co było korzystne dla jego władzy i autorytetu (…) Brutalność i brak jakichś skrupułów w stosowaniu środków walki nigdy go nie gnębify” (tłum. K.Wierszyłowski). Będąc biskupem Aleksandrii, za pomocą przekupstwa i oszczerstw, pozbawił urzędu patriarchę Konstantynopola. Uważa się, iż był odpowiedzialny za brutalne zamordowanie w roku 415 sławnej filozof Hypatii. Na temat pism teologicznych Cyryla, wspomniany wyżej historyk oświadczył: „Dzięki niemu weszło w zwyczaj decydowanie w kwestiach wiary zasadniczo nie tylko już poprzez Pismo, lecz również za pomocą cytatów i zbiorów cytatów z wcześniejszych, uznanych pism”.

‘BIBLIA nie jest pełnią słowa Bożego’ — twierdzi Demetrios J.Constantelos, profesor religioznawstwa z greckiego Kościoła prawosławnego. „Duch Święty, który objawia słowa Boże, nie może być ‘ograniczony’ kartami żadnej księgi”. Co jeszcze mogłoby stanowić źródło Boskiego objawienia? W swym dziele Understanding the Greek Orthodox Church (Wykład nauk greckiego Kościoła prawosławnego) profesor ten nadmienia: „Święta Tradycja i Pismo Święte — to dwie strony tej samej monety”.

Podstawą owej „Świętej Tradycji” są między innymi nauki i pisma Ojców Kościoła — czołowych teologów i „chrześcijańskich” filozofów, żyjących w okresie od II do V wieku n.e. W jakim stopniu wpłynęli oni na współczesną myśl „chrześcijańską”? Czy w swych naukach mocno trzymali się Biblii? Co dla naśladowców Jezusa Chrystusa powinno być solidnym fundamentem chrześcijańskiej prawdy?

Tło historyczne

W połowie II wieku n.e. ludzie podający się za chrześcijan bronili swej wiary zarówno przed rzymskimi prześladowcami, jak i heretykami. A w owym czasie istniało mnóstwo poglądów teologicznych. Debaty religijne na temat „boskości” Jezusa oraz natury i działania ducha świętego doprowadziły do czegoś więcej niż tylko rozdźwięków intelektualnych. Zacięte spory o doktrynę „chrześcijańską” i związane z tym nieodwracalne podziały, objęły też sferę polityczną i kulturalną, wywołując niekiedy rozruchy, bunt, konflikt społeczny, a nawet wojnę. Historyk Paul Johnson napisał: [Odstępcze] chrześcijaństwo rozwijało się wśród zamieszania, kontrowersji i schizmy, i taki stan rzeczy trwał w dalszym ciągu (…) środkowa i wschodnia część basenu Morza Śródziemnego w I i II wieku po Chr. roiła się od mnóstwa idei religijnych walczących o możliwość rozwoju. (…) A zatem od samego początku istniały różne odmiany chrześcijaństwa, które miały ze sobą mało wspólnego” (tłum. K.Wierszyłowski).

W tym okresie zaczęli się pojawiać pisarze i myśliciele, którzy uważali za konieczne wyjaśnianie nauk „chrześcijańskich” językiem filozoficznym. Aby zadowolić wykształconych pogan, nowo nawróconych na „chrystianizm”, owi pisarze religijni w dużej mierze opierali się na wcześniejszej literaturze greckiej oraz żydowskiej. Począwszy od Justyna Męczennika (ok.100-165 n.e.), który pisał po grecku, rzekomi chrześcijanie w coraz bardziej wyrafinowany sposób adaptowali filozoficzne dziedzictwo kultury greckiej.

Wyraźne tego owoce widać w pismach Orygenesa (ok.185-254 n.e.), greckiego pisarza z Aleksandrii. W swej rozprawie O zasadach jako pierwszy próbował w usystematyzowany sposób sformułować główne myśli teologii „chrześcijańskiej” za pomocą filozofii greckiej. Przełomowym wydarzeniem, które nadało rozmach interpretowaniu nauki „chrześcijańskiej”, był sobór w Nicei (325 n.e.). Starano się na nim wyjaśnić i rozstrzygnąć sprawę „boskości” Chrystusa. W późniejszych latach kolejne sobory powszechne usiłowały jeszcze dokładniej zdefiniować „chrześcijańskie” dogmaty.

Pisarze i mówcy

Euzebiusz z Cezarei, który pisał w okresie pierwszego soboru w Nicei, utrzymywał bliskie kontakty z cesarzem Konstantynem. Przez nieco ponad 100 lat po tym zjeździe, teologowie, z których większość pisała po grecku, długo i zacięcie dyskutowali nad czymś, co miało stać się charakterystyczną nauką chrześcijaństwa — nad dogmatem Trójcy. Czołową rolę wśród nich odgrywali: Atanazy, pewny siebie biskup z Aleksandrii, oraz trzej przywódcy kościelni z Kapadocji w Azji Mniejszej — Bazyli Wielki, jego brat Grzegorz z Nyssy i ich przyjaciel Grzegorz z Nazjanzu.

Ówcześni pisarze i kaznodzieje odznaczali się niezwykłą elokwencją. Grzegorz z Nazjanzu i Jan Chryzostom (czyli „Złotousty”), którzy pisali po grecku, a także Ambroży z Mediolanu i Augustyn z Hippony, piszący po łacinie, do perfekcji opanowali oratorstwo — najbardziej wówczas szanowaną i popularną formę sztuki. Szczególnie wpływowym pisarzem tego okresu był Augustyn. Jego rozprawy teologiczne w znacznym stopniu ukształtowały dzisiejszą myśl „chrześcijańską”. Za sprawą najwybitniejszego z ówczesnych biblistów, Hieronima, powstała Wulgata, czyli łaciński przekład Biblii z języków oryginalnych.

Nasuwają się jednak ważne pytania: Czy wspomniani Ojcowie Kościoła ściśle trzymali się Biblii? Czy w swych naukach nie odstępowali od natchnionego Słowa Bożego? Czy ich pisma stanowią bezpieczne źródło dokładnej wiedzy o Bogu?

Nauki Boże czy ludzkie?

Jakiś czas temu dla wykazania, że dzięki kulturze i filozofii greckiej powstały zręby współczesnej myśli „chrześcijańskiej”, prawosławny metropolita pizydyjski, Metody, napisał książkę To Eλληνιχό Yπóßαθςo τoν Xςιστιανισμnoν (Hellenistyczny fundament chrześcijaństwa), w której otwarcie przyznał: „Niemal wszyscy czołowi Ojcowie Kościoła uważali podstawowe elementy greckie za nader przydatne, toteż zapożyczali je z antyku i wykorzystywali jako środki pozwalające rozumieć i poprawnie wyrażać chrześcijańskie prawdy”.

Rozważmy na przykład pogląd, jakoby Ojciec, Syn i duch święty tworzyli Trójcę. Wielu Ojców Kościoła w okresie ponicejskim stało się zagorzałymi trynitarianami. Swymi pismami i wystąpieniami w znacznej mierze przyczynili się do uczynienia dogmatu Trójcy jedną z głównych nauk chrześcijaństwa. Ale czy znajduje ona oparcie w Piśmie Świętym? Bynajmniej. Skąd więc Ojcowie Kościoła ją wzięli? W dziele Dictionary of Religiom Knowledge (Słownik wiedzy religijnej) zauważono, iż zdaniem wielu Trójca to „odstępczy pogląd, zapożyczony z religii pogańskich i włączony do wiary chrześcijańskiej”. A w książce The Paganism in Our Christianity (Elementy pogańskie w naszym chrystianizmie) powiedziano, iż pojęcie Trójcy „ma całkowicie pogańskie pochodzenie” (Jana 3:16; 14:28).*

* [Wnikliwe omówienie nauki o Trójcy można znaleźć w uStroniu, między innymi w artykule Czy wierzyć w Trójcę?]

A oto inny przykład: nauka o nieśmiertelności duszy, głosząca, iż jakaś cząstka człowieka dalej żyje po jego śmierci. Również w tym wypadku Ojcowie Kościoła wnieśli ogromny wkład we wprowadzenie tego pojęcia do religii, której obca była koncepcja duszy żyjącej po śmierci ciała. Z Biblii wyraźnie wynika, że dusza umiera: „Dusza, która grzeszy, ta umrze” (Ezechiela 18:4). Na czym Ojcowie Kościoła oparli wiarę w duszę nieśmiertelną? W dziele New Catholic Encydopedia powiedziano: „Chrześcijańskie pojęcie duchowej duszy, stworzonej przez Boga i wlewanej do ciała w chwili poczęcia, żeby uczynić człowieka żywą całością, jest owocem długiego rozwoju filozofii chrześcijańskiej. Dopiero Orygenes na Wschodzie oraz św. Augustyn na Zachodzie uznali, że dusza jest substancją duchową, i stworzyli jej koncepcję filozoficzną. (…) Jego [Augustyna] nauka dużo zawdzięcza (łącznie ze swymi słabymi stronami) neoplatonizmowi”. A w czasopiśmie Presbyterian Life nadmieniono: „Nieśmiertelność duszy jest pojęciem greckim, powstałym w starożytnych tajemnych kultach i rozwiniętym przez filozofa Platona”.*

* [Szczegółowe omówienie biblijnej nauki o duszy można znaleźć w serii arykułów, zamieszczonych w uStroniu, w dziale biblijnym.]

Solidna podstawa chrześcijańskiej prawdy

Już choćby po tej krótkiej analizie historii Ojców Kościoła, jak również pochodzenia ich nauk, warto zadać sobie pytanie: Czy szczery chrześcijanin powinien opierać swe wierzenia na tym, czego nauczali Ojcowie Kościoła? Odpowiedzi niech udzieli Biblia.

Przede wszystkim sam Jezus Chrystus wykluczył posługiwanie się wyrazem „ojciec” jako tytułem religijnym, oświadczył bowiem: „Nikogo na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem, bo jeden jest wasz Ojciec, ten niebiański” (Mateusza 23:9). Używanie określenia „ojciec” w stosunku do jakiegokolwiek dostojnika religijnego jest niechrześcijańskie i niebiblijne. Spisywanie Słowa Bożego dobiegło końca około roku 98 n.e., kiedy to powstały pisma apostoła Jana. A zatem prawdziwi chrześcijanie nie muszą nikogo z ludzi uważać za źródło natchnionego objawienia. Starannie wystrzegają się ‘unieważniania słowa Bożego’ przez ludzką tradycję. Pozwalanie, by zajęła jego miejsce, jest zgubne pod względem duchowym. Jezus ostrzegł: „Jeśli ślepy prowadzi ślepego, obaj wpadną do dołu” (Mateusza 15:6, 14).

Czy oprócz słowa od Boga, które zawiera Biblia, chrześcijanin potrzebuje czegoś jeszcze? Nie. Księga Objawienia przestrzega przed dokładaniem czegokolwiek do natchnionych Pism: „Jeżeli ktoś doda coś do tych rzeczy, Bóg doda mu plag zapisanych w tym zwoju” (Objawienie 22:18).

Chrześcijańską prawdę zawiera spisane Słowo Boże, Biblia (Jana 17:17; 2 Tymoteusza 3:16; 2 Jana 1-4). Właściwe zrozumienie tej Księgi nie zależy od znajomości świeckiej filozofii. W odniesieniu do ludzi, którzy usiłowali za jej pomocą wyjaśniać objawienia Boże, słusznie można powtórzyć pytania zadane przez apostoła Pawła: „Gdzież jest mędrzec? Gdzież uczony w piśmie? Gdzież uczestnik dysput tego systemu rzeczy? Czyż Bóg nie obrócił mądrości świata w głupstwo?” (1 Koryntian 1:20).

Ponadto „filarem i podporą prawdy” jest prawdziwy zbór chrześcijański (1 Tymoteusza 3:15). Jego nadzorcy strzegą czystości swych pouczeń, uważając, by nie wkradło się do niego żadne skażenie doktrynalne (2 Tymoteusza 2:15-18, 25). Bronią zbór przed ‘fałszywymi prorokami, fałszywymi nauczycielami i zgubnymi sektami’ (2 Piotra 2:1). Po śmierci apostołów Ojcowie Kościoła dopuścili do zakorzenienia się w zborze chrześcijańskim „zwodniczych natchnionych wypowiedzi oraz nauk demonów” (1 Tymoteusza 4:1).

Konsekwencje tego odstępstwa są widoczne w dzisiejszym chrześcijaństwie. Jego wierzenia i praktyki diametralnie się różnią od prawdy zawartej w Piśmie Świętym.

topStrażnica nr 8, z 15 kwietnia 2001