Wysuń menu główne / MAIN MENU «•» wysuń / schowaj MENU
uStronie INDEX
Strona zgodna z najnowszą normą XHTML 1.1.: uStronie :. Spis artykułów / CONTENT
forum | chat | księga gości
INDEX Biblia Artykuły Hebrajski

Watykan a niemiecka inwazja na Jugosławię

„Sono tutti quanti barbari” (Wszyscy oni są barbarzyńcami)

Pius X (w 1913 roku) [64]

Całą masę drastycznych zdjęć, ukazujących zbrodnię ludobójstwa w Chorwacji, czasów II wojny światowej znajdziesz w artykule uStronia: Pavelić, czyli katolicki nazizm po chorwacku oraz na stronie w sieci: Holocaust Archive Pictures

Stepinac Arcybiskup Stepinac i nuncjusz papieski, Marcone; za nimi podąża niemiecki genreał.

Jugosławia międzywojenna

DZIEJE stosunków pomiędzy Watykanem a Słowianami południowymi spisał — w sposób znakomity — belgradzki historyk Viktor Novak [65]. Nie odtworzymy ich tutaj szczegółowo, ale realia jugosłowiańskie zostaną tu z konieczności zaprezentowane obszerniej, bo w niedawnej przeszłości tego państwa powtórzyły się potworności katolickiego średniowiecza i państwo jugosłowiańskie jest poniekąd modelową egzemplifikacją tego, do czego doszłoby w prawosławnej Rosji, gdyby Watykan rozpoczął tam kiedyś swą działalność misyjną.

Linia podziału między chrześcijaństwem katolickim a prawosławnym przebiega w poprzek Bałkanów. Obie te odmiany chrystianizmu tworzyły tam swe bastiony, przy czym papiestwo posługiwało się w swojej walce z prawosławiem zarówno fanatycznie katolickimi Chorwatami, jak też monarchią austro-węgierską.

Pavelic Stepinac Błogosławiony arcybiskup Stepinac (1898-1960) wita się z nazistą, Ante Paveliciem

Wyzwolenie prawosławnych Bałkanów spod jarzma tureckiego, do czego doszło przed I wojną światową, nie mogło nie zaniepokoić Kurii. A w przededniu wojny, Pius X nie upominał się bynajmniej o pokój, lecz wyrażał żal, iż Austro-Węgry nie podejmowały podobnych ultymatywnych kroków wcześniej. Myśli papieża znalazły swoje odbicie w ważnym dla historii dokumencie, jaki stanowi przeznaczona dla ministra spraw zagranicznych informacja ówczesnego posła Austro-Węgier, hrabiego Pálffy'ego, o jego rozmowie z sekretarzem stanu, kardynałem Merry del Valem, odbytej 27 lipca 1914 roku: „Kilkakrotnie w ciągu ostatnich lat wyrażał Jego Świątobliwość ubolewanie z tego powodu, że Austro-Węgry nie zdobyły się na ukaranie ich niebezpiecznego naddunajskiego sąsiada. (…) Papież i Kuria postrzegają Serbię jako dokuczliwą chorobę, która z wolna niszczy szpik kostny monarchii i z czasem przyczyni się do jej upadku. Zniszczenie tego bastionu oznaczałoby dla Kościoła utratę najmocniejszego przyczółka w walce z prawosławiem, a zarazem utratę najpotężniejszej siły militarnej”. Sekretarz stanu, kardynał Merry del Val, ze swej strony wyraził nadzieję, że monarchia „nie cofnie się przed ostatecznością” [66]. Cóż, entuzjazm niemieckich jezuitów na wieść o wybuchu I wojny światowej (t. II, s. 202 i nast.) jest już chyba zrozumiały.

Po rozpadzie naddunajskiego mocarstwa, Kuria — świadoma zagrożenia katolickiego „przedmurza” na Bałkanach — odniosła się zgoła nieprzyjaźnie do nowego państwa południowych Słowian, Królestwa Serbów, Chorwatów i Słoweńców (od 1929 roku: Królestwa Jugosławii). Zostało ono uznane przez Watykan dopiero po rocznym istnieniu, 6 listopada 1919 roku, i dopiero w lecie roku 1920 przybył do Belgradu nuncjusz papieski, monsignore Cherubini [67].

nazi messe Chorwacki katolicki duchowny udziela apostolskiego błogosławieństwa „arcychrześcijańskim” oddziałom chorwackich ustaszy, wyruszających na front walki ze schizmatyckimi i heretyckimi Serbami i niewiernymi Żydami.

W latach dwudziestych i trzydziestych Watykan rozwinął i w Jugosławii intensywną działalność, zwłaszcza za pośrednictwem Akcji Katolickiej. Intencje są oczywiste. W czołowym niegdyś praskim dzienniku katolickim „Deutsche Presse” pisano w sierpniu 1936 roku między innymi co następuje: „Katolicyzm chorwacki można określić jako najwłaściwszy przyczółek, który w odpowiednim momencie (!) posłuży do pokonania przepaści dzielącej dwa światopoglądy”. Dalej czytamy, że Kościół rzymski znajduje się w Chorwacji w „ciągłej ofensywie przeciwko prawosławnemu chrześcijaństwu” i że funkcja religijna tego kraju jest zgodnie postrzegana jako funkcja „przyczółka strategicznego, który pozwoli na związek Rzymu z Kościołem prawosławnym, o ile ten ostatni wykaże dobrą wolę, nie dopuści jednak do nieklarownego i niebezpiecznego «zbratania», które odbyłoby się ze szkodą dla Kościoła katolickiego” [68].

W październiku 1937 roku, 19 arcybiskupów i biskupów jugosłowiańskich, zebranych w Zagrzebiu, wydało oświadczenie, które głosi: „Episkopat katolicki potrafi w każdym przypadku ochronić prawa Kościoła katolickiego i sześciu milionów katolików w tym państwie, i podjął już kroki niezbędne dla naprawienia wszystkich niesprawiedliwości” [69].

Groźba Pacellego

Podówczas Watykan poniósł w Jugosławii klęskę. W roku 1937 bowiem obywatele Jugosławii odrzucili konkordat. Był to dotkliwy cios dla Piusa XI i jego sekretarza stanu, kardynała Pacellego, który brał udział w przygotowaniu konkordatu. Przemawiając w grudniu 1937 roku do członków konsystorza, Pacelli posunął się wręcz do groźby: „Nadejdzie taki dzień (kardynał mówi to niechętnie, ale jest pewien tego, co mówi), kiedy nie zabraknie ludzi, którzy będą bardzo żałować odrzucenia — będącego owocem wielkiej wspaniałomyślności — dobrego dzieła, ofiarowanego ich krajowi przez namiestnika Chrystusa” [70].

Pius XII Groźba Piusa XII zaczęła spełniać się w 1941 roku

Tamta groźba ówczesnego sekretarza stanu i późniejszego papieża Piusa XII zaczęła się spełniać 6 kwietnia 1941 roku, na skalę nie mniejszą niż ta, jaką osiągnęły najgorsze zbrodnie chrześcijańskiego średniowiecza, a jednak — i to jest być może najbardziej zadziwiające — po dziś dzień nikt w większości krajów europejskich, nie wie w ogóle nic o tamtych wydarzeniach w Jugosławii. Kuria rzymska zadbała, bowiem, o to, żeby na chrześcijański Zachód nie przedostały się żadne informacje.

Papieskie błogosławieństwo dla zbrodniarzy

Pavelic & Stepinac Arcybiskup Stepinac przyjmuje w Zagrzebiu Pavelicia w dniu otwarcia Saboru, czyli parlamentu chorwackiego (23 luty 1942)

Gdy wojska niemieckie 6 kwietnia 1941 roku wkroczyły do Jugosławii, żeby zająć i ten kraj, podjęły one współpracę z ruchem ustaszów, faszystowsko-katolickim z ducha. Ich ideolog, Ante Starcević, twierdził, że nie ma właściwie Serbów, że wszystko, co serbskie, musi zniknąć, i dlatego — jak pisał — „Serbowie są bydłem rzeźnym” [73]. W imię tej doktryny ustasze, którym przewodził dr Ante Pavelić, niegdyś adwokat w Zagrzebiu, wystąpili przeciw Serbom, pod względem kulturowym najwyżej stojącemu narodowi na Bałkanach, ale niestety niekatolickiemu. Od roku 1928 Pavelić przebywał głównie we Włoszech, gdzie zorganizował zamach na króla Aleksandra, który 9 października 1934 roku został zamordowany przez Chorwatów — razem z nim zginął francuski minister spraw zagranicznych Barthou — w marsylskiej dzielnicy portowej, tuż po zejściu z pokładu statku, a składał on w sojuszniczej Francji wizytę oficjalną.

Po wkroczeniu Niemców, został Pavelić (którego bandy były przedtem dozbrajane i finansowane przez Mussoliniego) głową Niepodległego Państwa Chorwackiego. W maju udał się on, wraz z grupą ministrów i duchownych (wśród tych ostatnich był biskup Salis-Sewis, wikariusz generalny arcybiskupa Stepinaca) do Rzymu. Pavelić odstąpił Włochom znaczne połacie kraju i zaproponował tak zwaną koronę Zvonimira królowi i cesarzowi Wiktorowi Emanuelowi dla jego syna, księcia Spoleto — Aimone, który już 17 maja przybył do Watykanu jako desygnowany król Chorwacji [74].

Nazajutrz, 18 maja 1941 roku, między innymi Pavelić — będąc dwukrotnie (z powodu podwójnego morderstwa w Marsylii) zaocznie skazany na śmierć (we Francji i w Jugosławii) — wraz z liczną asystą został przyjęty na szczególnie uroczystej audiencji przez Piusa XII i w jej trakcie pobłogosławiony. Papież pożegnał się z Paveliciem i z jego świtą w przyjaznej formie, życząc mu, by okazała się owocna jego „dalsza praca” [75]

(…) że naród chorwacki musi pozbyć się wszystkich obcych elementów,
które go osłabiały, a tymi elementami są Serbowie i Żydzi.
(Minister spraw zagranicznych dr Mladen Lorković,
27lipca 1941 roku)
[76]

Część Serbów wybijemy, część wygnamy, a resztę, która musi przyjąć religię katolicką, włączymy do narodu chorwackiego.
Minister edukacji dr Mile Budak [77]

(…) łatwo jednak dostrzec w tym dziele rękę Boga.
Arcybiskup Stepinac [78]

Po swym powrocie, Pavelić, popierany przez ustaszów (jeden z ich najpobożniejszych przywódców, Mile Budak, powiedział 13 lipca 1941 roku: „Wszystkie nasze poczynania wynikają z wierności wobec religii i Kościoła katolickiego” [79]) — ściśle współpracował z biskupami katolickimi. Ważnym partnerem tej współpracy był arcybiskup Zagrzebia, dr Stepinac, niegdyś porucznik i żarliwy nacjonalista chorwacki [80]. Arcybiskup Stepinac, który znał (co sam przyznał publicznie) już wcześniej wszystkich przywódców ustaszów, przyjął przejęcie przez nich władzy entuzjastycznie i jego postawa była dla nich największym bodaj atutem propagandowym, którego nie omieszkali wyzyskać i w kraju, i za granicą [81].

W liście pasterskim z 28 kwietnia 1941 roku Stepinac pisze: „Któż mógłby nam czynić zarzut z tego, że jako duszpasterze podzielamy radość i entuzjazm narodu, wyrażając głęboką wdzięczność Bożemu majestatowi. Mimo że aktualne wydarzenia, tak wielkiej wagi, są bardzo zawikłane, łatwo jednak dostrzec w tym dziele rękę Boga. Ab domino factum est istud et est mirabile in oculis nostris. (Stało się to przez Pana: cudem jest w oczach naszych, psalm 117:23.) Dlatego usłuchacie naszego apelu i tak przyczynicie się do zachowania i rozwoju niepodległej Chorwacji. Znamy tych ludzi, którzy dziś mają w swoich rękach los narodu chorwackiego, i jesteśmy niezbicie przekonani, iż Kościół będzie mógł w odrodzonym państwie chorwackim całkiem swobodnie głosić słuszne pryncypia prawdy i wiecznej sprawiedliwości (…)” [82].

Ustasze Arcybiskup Sarajewa, Dr Saric, z uniesioną ręką woła: „Heil Hitler” wraz z grupą ustaszów i nazistów na lotnisku w Butmir,w 1943. Saric był ustaszowskim agitatorem od roku 1934.

Owe słuszne pryncypia prawdy i wiecznej sprawiedliwości głosił Kościół katolicki odtąd tak bardzo „swobodnie , że były jugosłowiański minister Veceslav Vilder mógł już 16 lutego 1942 roku powiedzieć, w udzielonym w Londynie wywiadzie radiowym: „I teraz w otoczeniu Stepinaca popełnia się straszliwe zbrodnie. Bratnia krew leje się strumieniami. Prawosławnych zmusza się do przyjmowania wiary katolickiej i arcybiskup Stepinac nie nawołuje do oporu. Czytamy natomiast o tym, że bierze on udział w paradach faszystów chorwackich i hitlerowców. Co gorsza, biskup Zagrzebia, Salis-Sewis, nie zawahał się wprost pochwalić Pavelicia, kiedy wygłaszał orędzie noworoczne, zaś arcybiskup Sarajewa, Sarić, ułożył 24 grudnia 1941 roku dłuższą odę na cześć Pavelicia” [83].

Od początku do końca istnienia tamtego reżimu trwała w Chorwacji ścisła współpraca między ruchem ustaszowskim a najwyższymi przedstawicielami Kościoła katolickiego. Arcybiskup Stepinac wzywał do niej expressis verbis [84]. Rozkazał on, by kler szczególnie uroczyście obchodził rocznicę proklamowania Niepodległego Państwa Chorwackiego (10 kwietnia) oraz urodziny głowy państwa, Pavelicia (13 kwietnia) [85]. Stepinac, uhonorowany przez Pavelicia najwyższym odznaczeniem, Orderem Zvonimira, „za demaskowanie zdrajców w kraju i za granicą”, odznaczeniem noszonym przezeń także podczas uroczystości organizowanych przez ustaszów, wziął między innymi udział w inauguracyjnej sesji ich parlamentu (23 lutego 1943 roku), którą uczczono ponadto odśpiewaniem kościelnego hymnu Te Deum; tenże Stepinac w towarzystwie całego duchowieństwa Zagrzebia przywitał dwukrotnie skazanego na śmierć i obdarzonego papieskim błogosławieństwem Pavelicia u wrót kościoła Świętego Marka [86].

Dla Watykanu było bowiem ze wszech miar korzystne to, co działo się w Niepodległym Państwie Chorwackim pod rządami niemieckich, włoskich i chorwackich przyjaciół Piusa XII. Zezwolono na praktykowanie tylko katolicyzmu oraz islamu (istniały nawet muzułmańskie dywizje SS, które miały swych imamów polowych), natomiast wyznawców judaizmu, a zwłaszcza prawosławia, poddano represjom tak okrutnym, że katolicy nie zaznali podobnych w całych dziejach swego Kościoła.

Poglawnik Biskupi i arcybiskupi Chorwacji wraz z oficerem ustaszów.

Setki kościołów i klasztorów prawosławnych ograbiono i wyburzono, między innymi 172 cerkwie w prowincji Lika, Kordun i Banija. Wielu serbskich duchownych poddano potwornym torturom; trzech biskupów prawosławnych, Platona, Piotra (metropolitę Sarajewa) oraz Sawę, zamordowano wraz z kilkunastoosobową grupą księży [87]. Od ludności serbskiej zażądano pisemnej deklaracji o przyjęciu wiary rzymskokatolickiej, która czasem chroniła od dalszych szykan, ale częściej konwertyci też stawali się ofiarami rzezi. W jednym tylko miesiącu, w lipcu 1941 roku, katoliccy Chorwaci pozbawili życia ponad 100 000 serbskich kobiet i dzieci — w domach, szkołach, więzieniach i cerkwiach, na ulicach i na polach, a potrwała ta rzeź zaledwie kilka dni. Przykładowo — jak czytamy w relacji, której autorem jest uczestniczący w akcji ustasz Hilmia Berberović — została zamieniona w rzeźnię cerkiew w Glinie. „Krwawa łaźnia trwała od godziny 10 wieczór do godziny 4 rano i była kontynuowana przez osiem dni. Rzeźnicy musieli przebierać się w inne mundury, bo te, które nosili dotychczas, przesiąkły krwią. Znajdowano później powbijane na bagnety dzieci z wykrzywionymi jeszcze z bólu kończynami” [88].

Z ambon wzywano katolików do prześladowania prawosławnych Serbów, a podczas eksterminacji tego narodu szczególnie wyróżnili się synowie świętego Franciszka z Asyżu, których klasztory od dawna służyły ustaszom za arsenały.

Franciszkanin Augustino Cievola chodził po ulicach „z rewolwerem w ręku i zachęcał ludzi do brania udziału w mordowaniu prawosławnych”[89].

Franciszkanin Miroslav Filipović-Majstorović przyjął funkcję kata w obozie koncentracyjnym Jasenovac, znanym z masowego ścinania głów. Zginęło tam aż 120 000 Serbów. Inny franciszkanin, Brzica, w ciągu jednej nocy, z 28 na 29 sierpnia 1942 roku, ściął specjalnym nożem głowy 1360 osobom [90]. Istnieją ponadto dokumenty, świadczące o tym, że w Jasenovcu i innych ustaszowskich obozach koncentracyjnych wymordowano tysiące Serbów, którzy przeszli na katolicyzm [91].

nazi zakonnicy Chorwaccy mnisi — pamiątkowe zdjęcie z ustaszą.

Po zakończeniu katolickich rządów — znamienny to fakt — właśnie klasztory franciszkańskie w innych krajach stały się azylami ludobójców: w Austrii — klasztor w Klagenfurcie, we Włoszech — klasztor w Modenie, a także klasztory francuskie. „Wszystkie one przechowywały zbiegłych ustaszów. Ci zbrodniarze otrzymywali wszędzie pomoc i wsparcie ze strony Kościoła. Było to aż nazbyt oczywiste, bo «czyny ustaszów są czynami Kościoła»” [92].

Mordowali jednak również duchowni spoza zakonów. Oto ksiądz Božidar Bralo, „jeden z głównych wspólników biskupa-mordercy Saricia, z Sarajewa, mianowany prefektem, jeździł potem już tylko z karabinem maszynowym po kraju, wciąż pokrzykując: «Precz z Serbami!». Wziął on osobiście udział w masakrze dokonanej na 180 Serbach w miejscowości Alipati-Most, po czym dookoła trupów pomordowanych razem z ustaszami odtańczył triumfalny taniec” [93].

Ale oczywiście po stronie katolickiej rozlegały się też — co prawda nie publicznie — głosy protestu. Były chorwacki minister, dr Provislav Grizogno, napisał na przykład w liście do arcybiskupa Stepinaca, że Kościół katolicki nie wykazał się ani chrześcijańskim, ani po prostu ludzkim współczuciem dla ofiar tego nielegalnego reżimu, „który dopuszcza się straszliwych zbrodni na serbskich wyznawcach prawosławia” [94]. Mało tego, nawet przedstawiciel Kurii, francuski kardynał Tisserant, oświadczył chorwackiemu ambasadorowi przy Watykanie co następuje: „Wiadomo mi z wiarygodnego źródła, że franciszkanie Bośni i Hercegowiny zachowywali się w sposób godny pożałowania. Ludzie cywilizowani i wykształceni nie powinni dopuszczać się takich czynów, a księżom przystoi to jeszcze mniej” [95] — ta wypowiedź świadczy zresztą o tym, że w Watykanie dobrze wiedziano o chorwackich okrucieństwach.

Nuncjusz apostolski Watykan był dobrze poinformowany co dzieje się pod rządami ustaszów w Chorwacji, gdyż miał tam swojego reprezentanta. Od prawej: arcybiskup Stepinac, w białym uniformie — nuncjusz papieski Marcone (reguły dominikańskiej). Wokół nich siedzą naziści oraz ustasze.

Tymczasem Pius XII ani myślał interweniować, skoro natychmiast uznał to państwo i osobiście pobłogosławił jego przywódcę, Pavelicia. Katolicki prymas Chorwacji, arcybiskup Stepinac, który w owych latach dwa razy był w Rzymie i którego Kuria uczyniła wikariuszem wojskowym ustaszów, mógł ponadto poinformować Piusa XII, w napisanym przez siebie memorandum, o dobrodziejstwach Niepodległego Państwa Chorwackiego, w którym to udało się ocalić dla katolicyzmu rzymskiego dusze 250 000 konwertytów [96]. Spełniło się proroctwo arcybiskupa Stepinaca z początkowego okresu rządów klerofaszystowskich, z kwietnia 1941 roku, iż w tym państwie Kościół będzie mógł całkiem swobodnie głosić słuszne pryncypia prawdy i wiecznej sprawiedliwości.

Niemniej około 600 000 prawosławnych obywateli Chorwacji, z ogólnej liczby 2 milionów, straciło życie jako ofiary masowej zagłady.

Sam arcybiskup Stepinac nie zabił co prawda nikogo i nie zburzył ani jednej cerkwi, ale przez cztery lata nie sprzeciwiał się masakrom i eksterminacji, toteż za rządów marszałka Tito został (jako główny winowajca) skazany na dożywotnie więzienie, papież natomiast wyniósł go — już po jego aresztowaniu — do godności kardynalskiej.

topNa podstawie książki: Karlheinz Deschner „I znowu zapiał kur” rozdział 68


[Źródła:]
[64] Cyt.: „Internationale Politik”, Belgrad, 16 lipca 1954
[65] Artykuł V.Nowaka o stosunkach między Watykanem a Słowianami południowymi w belgradzkim czasopiśmie „International Politik” (Polityka międzynarodowa) z 16 maja 1954
[66] jak wyżej, z 16 lipca 1954
[67] jak wyżej
[68] A.Miller z powołaniem się na katolicki „Grazer Volksblatt” z 6 września 1936
[69] „Reichspost Wien” z 30 października 1937
[70] Novak, art. „Stosunki między Watykanem…” w: „Internationale Politik” z 16 lipca 1954
[71] Źródła wykorzystywane tutaj przeze mnie we fragmentach dotyczących Jugosławi, zawdzięczam zyczliwej pomocy pani Katariny Maletins oraz panów: dr Milana P.Kostiča, prof. dr Victora Novaka, Alexandra Zvekiča (z Belgradu) i pana Alfreda Millera z Leonbergu koło Stuttgartu (Archiv für Zeitgeschichte)
[72] Por.: A.Miller, „Informationsdienst zur Zeitgeschichte”, 9/1958. Na ten temat słowo wstępne tegoż w: „;Die Freigeistige Aktion”, Hannover, listopad 1961
[73] A.Miller
[74] Novak, art. „Stosunki między Watykanem…” w „Internetionale Politik” z 16 lipca 1954
[75] jak wyżej
[76] A.Miller
[77] A.Miller
[78] A.Miller
[79] A.Miller
[80] Intensywne współdziałanie arcybiskupa Stepinaca z ustaszami udowodnił niezbicie V.Novak w:Principium et Finis-Veritas
[81] jak wyżej
[82] A.Miller
[83] jak wyżej
[84] Novak, Principium et Finis-Veritas
[85] jak wyżej
[86] jak wyżej
[87] Martyrdon of the Serbs, str.179, Chicago 1943, wg:Scheinmann, str.249. Por. także: Hagen, str.238;243-244;253-254
[88] A.Miller
[89] jak wyżej
[90] jak wyżej
[91] Novak, Principium et Finis-Veritas
[92] A.Miller
[93] A.Miller
[94] A.Miller
[95] A.Miller
[96] Novak, Principium et Finis-Veritas
[Link w uStroniu:] Katolicki nazizm po chorwacku
[Link w sieci:] Chorwacja 41-45: Katolickie Eldorado
[Link zagraniczny:] Ante Pavelić — killer