Wysuń menu główne / MAIN MENU «•» wysuń / schowaj MENU
uStronie INDEX
Strona zgodna z najnowszą normą XHTML 1.1.: uStronie :. Spis artykułów / CONTENT
forum | chat | księga gości
INDEX Biblia Artykuły Hebrajski

Watykan a włoski FASZYZM

„Watykan zabronił swym duchownym okazywania
wrogości wobec faszyzmu i uczynił swoich biskupów
cerberami, strzegącymi bezpieczeństwa reżimu”
Avro Manhattan [ 1 ]

Współdziałanie Kościoła i państwa opiera się na zasadzie Do ut des — wzajemnego poparcia. Na tej podstawie, katolicyzm i protestantyzm sprzymierzają się z wszelkimi reżimami, nawet tymi najbardziej zbrodniczymi, co wykazał stosunek danych Kościołów do Mussoliniego, generała Franco, chorwackiego Pavelića i Hitlera.

POMIĘDZY Watykanem a przedfaszystowskimi Włochami istniały stosunki napięte, po części ze względu na liberalny charakter zeświecczonego państwa włoskiego, po części zaś z powodu jego pretensji do przejęcia posiadłości papieskich. Natomiast dyktatura faszystowska została niezadługo obdarzona pełnią łaskawości ze strony Kurii.

Watykan i faszyzm — karykatura

Papież Pius XI (1922-39) interesował się losami nowej partii faszystowskiej już wtedy, gdy był kardynałem, i poparł ją, zanim doszło do „marszu na Rzym”, sfinansowanego przez mający ścisłe powiązania z Watykanem Banco di Roma. Na początku roku 1923 rozpoczęły się rozmowy sekretarza stanu, kardynała Gasparriego, z Mussolinim. Watykan zobowiązał się do tego, iż przysłuży się Mussoliniemu wyeliminowaniem partii katolickiej, Partito Popolare, bo przecież po faszystach mógł papież spodziewać się o wiele bardziej radykalnego, a zatem skuteczniejszego, zwalczania liberalnych, demokratycznych i komunistycznych wrogów Watykanu. Mussolini zagwarantował Kościołowi likwidację socjalizmu i respektowanie praw tej instytucji.

Pierwsza przysługa, wyświadczona przez owego eks-socjalistę Stolicy Apostolskiej, miała związek z finansami. Uratował on bowiem Banco di Roma (któremu i sama Kuria, i niejeden z jej dostojników powierzyli spore sumy) przed bankructwem — poprzez subsydium państwowe na kwotę bez mała półtora miliarda lirów [2]. (Dzisiaj bank ten pozostaje pod kontrolą rodziny Pacellich.)

Od tamtego momentu datuje się wychwalanie Mussoliniego przez włoskich purpuratów, a także przez papieża. Dziekan tak zwanego Świętego Kolegium, kardynał Vannutelli, już wówczas stwierdził, że Mussolini „został wybrany jako ten, który ocali naród i przywróci mu pomyślność” [3]. Papież nie zaprotestował ani jednym słowem, gdy faszyści zaatakowali członków partii katolickiej, dopuściwszy się morderstw, a wśród ofiar znaleźli się również kapłani, między innymi ksiądz Minzoni [4]. Kiedy zaś Mussolini chciał wiosną 1923 roku, poprzez zmianę ordynacji wyborczej, wyeliminować parlament i zaprowadzić dyktaturę, który to zamiar spotkał się z gwałtownym sprzeciwem także ze strony partii katolickiej, papież wymusił na jej przywódcy, sycylijskim księdzu Sturzo ustąpienie, co nastąpiło 9 czerwca 1923 roku, a ponadto zalecił rozwiązanie partii [5]. Wyżsi duchowni katoliccy chwalili Mussoliniego i jego politykę; mało tego, arcybiskup Florencji, kardynał Mistrangelo, uściskał go dziesięć dni później i nawet ucałował w oba policzki [6].

Mussolini Mussolini z dostojnikami kościelnymi, tuż po podpisaniu konkordatu

W czerwcu 1924 roku został zamordowany przez faszystów najzacieklejszy przeciwnik Mussoliniego, przywódca socjalistów i deputowany do parlamentu, Giacomo Matteotti. Wywołało to ogromne oburzenie we Włoszech. Wydawało się, że kariera Mussoliniego dobiegła końca. Zażądano od króla, by go usunął, ale Watykan znowu stanął po stronie Mussoliniego i nakazał nawet wystąpienie wszystkich księży z partii katolickiej, co równało się rozwiązaniu tej ostatniej. Tak, więc, papież zlikwidował jedną z największych przeszkód na drodze do dyktatury faszystowskiej i tenże Ojciec Święty obwieścił 20 grudnia 1926 roku całemu światu: „Mussolini został nam zesłany przez Opatrzność” [7].

Współpraca Watykanu z faszystami doprowadziła w roku 1929 do zawarcia układu laterańskiego, który z jednej strony przydał faszystom prestiżu w oczach świata, z drugiej zaś okazał się bardzo korzystny dla Kościoła rzymskiego. Otóż katolicyzm stał się we Włoszech religią państwową, a ponadto Kuria otrzymała miliard lirów w papierach wartościowych oraz 750 milionów lirów gotówką jako odszkodowanie za nacjonalizację watykańskich posiadłości. Pius XI uznał znowu — 13 lutego 1929 roku — za konieczne złożenie oświadczenia, iż Mussolini jest mężem opatrznościowym, i polecił, by wszyscy kapłani kończyli codzienne msze modlitwą za króla i Wodza (Pro Rege et Duce) [8].

Pakta Laterańskie Pakta Laterańskie

Dodajmy na marginesie tej sprawy, że po podpisaniu układu laterańskiego, ówczesny nadburmistrz Kolonii, Konrad Adenauer, zapewnił Mussoliniego w wystosowanym doń telegramie gratulacyjnym, iż jego nazwisko zostanie zapisane złotymi zgłoskami w dziejach Kościoła katolickiego [9]. Nawiasem mówiąc, również abisyńscy mahometanie zatelegrafowali do przywódcy Włoch w roku 1937 z nie mniejszym zachwytem — po to, by zapewnić, że świat muzułmański uważa go za „swego protektora” [10]. Bo też Mussolini już dawno dał się poznać jako „przyjaciel świata islamskiego”, kazał wznieść bądź odrestaurować wiele meczetów w Libii oraz zakładać szkoły arabskie i przyczynił się nawet do powstania wyższej uczelni, na której poznawano islamską kulturę i prawo koraniczne [11].

Mussolini, ze swej strony, przysłużył się Watykanowi tym, że narzucił dyrektorom i rektorom włoskich szkół, by czytano w nich Nowy Testament. Była to lektura obowiązkowa dla profesorów uczelni i nauczycieli, którzy mieli objaśniać go dzieciom. „Ta książka jest największym, i najpotrzebniejszym dziełem” — głosi pewien dekret. „W ten sposób rząd narodowy chce dzieci, a poprzez nie duszę narodu włoskiego sprowadzić na drogę, która powinna pozwolić naszej ojczyźnie osiągnąć prawdziwą, majestatyczną wielkość” [12].

Po zawarciu układu laterańskiego również kardynałowie zaświadczyli w piśmie skierowanym 9 marca 1929 roku do papieża, iż faszystowski dyktator rządzi „na polecenie Bożej Opatrzności” [13]. W rok później kardynał Vannutelli po raz kolejny stwierdził: „Bardzo podziwiam Mussoliniego, który zasługuje na wielki szacunek” [14]. I wkrótce dzieci włoskie wypowiadały następującą modlitwę, ułożoną przez Kościół: „Duce, dziękuję ci, że mi pozwoliłeś dorastać w zdrowiu i sile. Boże drogi, chroń naszego Duce, żeby długo rządził faszystowskimi Włochami” [15]. Zresztą, w ogóle ówczesne podręczniki dla włoskich szkół podstawowych składały się w jednej trzeciej z fragmentów katechizmu i modlitw, a w dwóch trzecich z wypowiedzi gloryfikujących faszyzm i wojnę.

Nic dziwnego więc, że Watykan zaakceptował bez zastrzeżeń faszystowską agresję na Abisynię. Włoski marszałek de Bono przyznaje bez ogródek w poprzedzonej wstępem Mussoliniego książce La preparazione e le prime operazioni, że sam w roku 1932 namówił Mussoliniego do tej wojny i czynił do niej od roku 1933 tajne przygotowania, między innymi poprzez przekupywanie dowódców, podległych negusowi Etiopii, przy czym postawa władcy tego kraju nie miała dla niego żadnego znaczenia [16].

Podczas gdy cały świat potępił tamtą faszystowską agresję, Kościół katolicki, a zwłaszcza wyższy kler włoski, stanął po stronie Mussoliniego. W dniu 27 sierpnia 1935 roku, kiedy Włochy intensywnie przygotowywały się do wojny, papież oświadczył, iż wojna obronna (!) mająca za cel ekspansję (!) coraz liczniejszej ludności, może być sprawiedliwa i słuszna [17]. Zaledwie w kilka dni później, a na cztery tygodnie przed inwazją, 19 arcybiskupów i 57 biskupów wystosowało do Mussoliniego, zamieszczony w „Osservatore Romano”, telegram, w którym czytamy: „Katolickie Włochy modlą się o to, by nasza ukochana ojczyzna, dzięki jej rządowi bardziej zjednoczona niż kiedykolwiek przedtem, stawała się coraz potężniejsza” [18].

Gdy 3 października Włosi wkroczyli do Abisynii, entuzjazm faszystów i purpuratów — przez naród nie podzielany — był bezgraniczny. Włoscy biskupi wezwali duchowieństwo do przekazywania złota i dzwonów na potrzeby — oby zwycięskiej — wojny i z ambon dołączali swoje głosy do wypowiedzi agitatorów, którzy reprezentowali partię faszystowską. Arcybiskup Tarentu nazwał ową agresję „świętą wojną, krucjatą”, a poprzedziło tę konstatację odprawienie mszy na pokładzie jednej z łodzi podwodnych [19]. Arcybiskup Neapolu urządził procesję z Pompei do Neapolu, w trakcie której niesiono obraz Madonny, równocześnie zaś samoloty wojskowe zrzucały ulotki gloryfikujące w tym samym zdaniu Najświętszą Panienkę, faszyzm oraz kampanię abisyńską [20]. Włoscy żołnierze przesyłali z tej wojny nawet karty pocztowe, na których widać otoczoną gwiazdami Madonnę z Dzieciątkiem na wieżyczce czołgu, spowitego dymem w czasie ostrzeliwania przez piechotę. Podpis: „Ave Maria” [21]. Arcybiskup Mediolanu, kardynał Schuster, który jesienią 1935 roku pobłogosławił wojska wyruszające na front, porównał Mussoliniego z Cezarem, Augustem i Konstantynem, i pouczył włoską dziatwę szkolną, że poprzez to, czego dokonuje Duce, „wypowiedział się Bóg, który jest w niebie” [22].

Wielu innych purpuratów błogosławiło podczas tej wojny armaty i bombowce, i wyrażało w imieniu Kościoła katolickiego aprobatę dla niej [23]. Jeden z naukowców związanych z Harvard University twierdzi, iż co najmniej 7 włoskich kardynałów, 29 arcybiskupów i 61 biskupów poparło tamtą faszystowską agresję natychmiast, i to nie zważając na zawarty w roku 1929 konkordat, bezwzględnie zakazujący biskupom wszelkiej aktywności politycznej [24]. Nawet pewien katolik przyznał później: „Mussolini został potępiony przez cały świat — z wyjątkiem papieża” [25].

Właśnie w czasie wojny abisyńskiej watykańskie czasopismo jezuickie „Civiltà Cattolica” przedstawiło przesłanki etyczne kolonizacji gospodarczej tak oto, iż „katolicka teologia moralna nie potępia bynajmniej wszelkiej ekspansji gospodarczej, której dokonuje się z zastosowaniem przemocy”. Przeciwnie: państwo może w przypadku nieuniknionej konieczności „dowieść swego prawa do istnienia agresywnym podbojem”, o ile całkowicie wyczerpały się jego rezerwy i o ile przedtem bezskutecznie zastosowało wszelkie pokojowe metody działania [26].

Jak ostentacyjne było poparcie Kościoła katolickiego dla faszyzmu właśnie we Włoszech, niech uzmysłowi także relacja z pompatycznego wiecu na zakończenie kongresu eucharystycznego, który odbył się w maju 1937 roku w Taranto (Tarencie), relacja zaczerpnięta z niemieckiego czasopisma „Stimmen der Zeit”, wydawanego przez jezuitów: „Kardynał udał się z Najświętszym Sakramentem na pokład okrętu wojennego, nad którym powiewała flaga papieska. Dookoła niego zgromadzili się najwyżsi rangą dowódcy, a na innych okrętach floty wojennej pozostali dowódcy oddali honory wojskowe Bogu eucharystycznemu. Na nadmorskich ulicach było wprost czarno, gdyż znalazło się tam ponad sto tysięcy ludzi. W przejrzystym powietrzu leciały z wolna samoloty eskadry przybrzeżnej. Na wszystkich okrętach wojennych, które zarzuciły tam kotwice, załogi w mundurach galowych czekały na Najświętszy Sakrament. Na przystani kutrów torpedowych kardynał z monstrancją wsiadł do wspaniałego samochodu-ołtarza, poczym — przy dźwiękach muzyki i wśród powiewających flag — przejechał przez fantastycznie udekorowane lampionami i kolorowym płótnem miasto, a towarzyszyły mu świetne deputacje władz kościelnych i świeckich, delegacje wszystkich rodzajów wojsk, wszystkich komórek Partii Faszystowskiej i wspólnot zakonnych” [27].

Jeszcze 12 stycznia 1938 roku Mussolini przyjął 72 biskupów i 2340 księży w Palazzo Venezia, gdzie arcybiskup Nogara, w wygłoszonym przemówieniu, poprosił Boga o to, by wspierał przywódcę Włoch we wszystkich walkach — na pożytek chrześcijańskiej Italii.

Tuż po Nogarze wystąpił ksiądz Menossi: „Ekscelencjo! Kapłani włoscy modlą się o to, by dziś i zawsze Bóg udzielał swego błogosławieństwa osobie Waszej Ekscelencji, wszystkiemu, co czyni Pan jako mąż stanu, który restauruje Italię i tworzy imperium, oraz rządowi faszystowskiemu. Pragniemy ponadto, aby Pana i Pański rząd otaczała aureola rzymskiej mądrości cnoty.
Duce! Słudzy Chrystusa, duszpasterze ludu, z całym oddaniem wyrażają Panu swój szacunek. Błogosławią oni Waszą Ekscelencję. Zapewniają o swej wierności. Z nabożnym zapałem, głosem narodu i z głębi serca narodu wołamy: Chwała Ci, Duce!”
Wówczas to wszyscy biskupi i księża krzyknęli: „Duce! Duce! Duce!” [28].

Gdy władza Mussoliniego się skończyła, kler Italii pospieszył przypodobać się Amerykanom…

topNa podstawie książki: Karlheinz Deschner „I znowu zapiał kur” rozdział 67


[Źródła:]
[1] Manhattan, str.117
[2] Manhattan, str.112 i następne
[3] Manhattan, str.112 i następne
[4] Manhattan, str.112 i następne
[5] Manhattan, str.112 i następne
[6] Manhattan, str.112 i następne
[7] Manhattan, str.115
[8] Tondi, Die geheime Macht, str.34. Tenże, Die Jesuiten, str.73
[9] „Hamburger Fremdenblatt” z 12 lutego 1929
[10] „Stampa Italiana” 19 i 24 marca 1937 wg:„Stimmen der Zeit”,rocz.67, str.322
[11] Por. „Theologische Blätter”, 1937, nr10, str.243
[12] jak wyżej, nr 1, kol.31
[13] Manhattan, str.118
[14] Tondi, Die geheime Macht, str.34
[15] Manhattan, str.120 z powołaniem się na „New York Times” z 20 stycznia 1938 oraz T.L.Gardini, Towards the New Italy
[16] Wg: „Stimmen der Zeit”, rocz.67,t.132,str.107
[17] Manhattan, str.121 i następne
[18] Manhattan, str.112 i następne
[19] Manhattan, str.112 i następne
[20] Manhattan, str.112 i następne
[21] Ilustracja w: Becker, Sag nein zum Krieg, str.103
[22] Tondi, Die geheime Macht, str.36
[23] Werner, Glaube und Aberglaube, str.205
[24] Manhattan, str.123
[25] Manhattan, str.122 z odniesieniem do:Teeling, The Pope in Politics
[26] Na ten temat por.:„Stimmen der Zeit” rocz.67, t.132, str.107-108
[27] jak wyżej, str.323
[28] Tondi, Die Jesuiten, str73 i następne
[Linki w sieci:] Poparcie Kościoła :: Pakty Laterańskie