Wysuń menu główne / MAIN MENU «•» wysuń / schowaj MENU
uStronie INDEX
Strona zgodna z najnowszą normą XHTML 1.1.: uStronie :. Spis artykułów / CONTENT
forum | chat | księga gości
INDEX Biblia Artykuły Hebrajski

Jak powinny być finansowane organizacje religijne?

koszyczek

Dawanie — radość czy brzemię?

„MOŻECIE mnie nazwać żebrakiem, wcale mi to nie przeszkadza. Żebrzę dla Jezusa”. Te dobitne słowa, które padły z ust pewnego protestanckiego duchownego, kierują uwagę na kontrowersje wokół finansowania organizacji religijnych. Wydaje się, że zorganizowana religia nie mogłaby przetrwać bez ogromnych pieniędzy. Niezbędne są środki na wypłaty pensji, budowę i utrzymanie obiektów sakralnych oraz prowadzenie działalności ewangelizacyjnej. Skąd pochodzą potrzebne na to pieniądze?

W wielu kościołach zbiera się w tym celu dziesięcinę [dziesięcinę definiuje się jako daninę lub podatek, w wysokości 10% dochodów] „Dziesięcina to sposób, w jaki Bóg finansuje swe Królestwo na ziemi” — twierdzi kaznodzieja Norman Robertson w książce Tithing-God's Financial Plan (Dziesięcina — Boży plan finansowy) — „Dzięki Bożemu systemowi ekonomiczne mu możliwe jest głoszenie Ewangelii”. Kaznodzieja ów bez zażenowania przypomina wiernym o obowiązku składania datków, podkreślając, że „płacenie dziesięciny nie jest jedynie powinnością tych, których na to stać. To akt posłuszeństwa. Niedopełnienie go stanowi jawne pogwałcenie przykazań Bożych. To defraudacja”.

finansowanie religii

Zapewne przyznasz, że dawanie jest nieodłączną częścią chrześcijańskiego wielbienia Boga. Czy jednak ciągłe dopominanie się o datki nie wydaje ci się natrętne, a może nawet odpychające?

Brazylijski teolog Inácio Strieder oskarża kościoły o to, że wymagają składania dziesięcin, by „rozwiązać swe problemy finansowe”, i uznaje takie praktyki za „bezprawne nadużycie i teologiczne wypaczenie”. W rezultacie — twierdzi — „bezrobotni, wdowy, mieszkańcy slumsów i ludzie przyjmujący wszystko bezkrytycznie dochodzą do wniosku, iż Bóg ich opuścił i muszą dawać ‘kaznodziei’ tyle, że ich własne rodziny przymierają głodem”.

Niewykluczone, że zadajesz sobie pytania:

Dawanie, które sprawia radość

GENIVAL, mieszkający w dzielnicy slumsów w północno-wschodniej Brazylii, utrzymywał żonę i dzieci ze skromnej pensji pracownika ochrony w szpitalu. Pomimo trudnej sytuacji materialnej sumiennie składał dziesięcinę. „Czasami moja rodzina była głodna” — wspomina, znacząco dotykając brzucha — „ale pragnąłem oddawać Bogu to, co miałem najlepszego, bez względu na wyrzeczenia, jakich to wymagało”.

Chociaż potem Genival utracił pracę, wciąż oddawał dziesięcinę. Duchowny zachęcił go, by wystawił Boga na próbę i złożył duży datek. Zapewniał, że Bóg bez wątpienia sowicie mu to wynagrodzi. Genival zdecydował się, więc, sprzedać dom i uzyskane środki przeznaczyć na kościół.

Genival nie jest jedyną osobą, która okazuje taką szczerą ofiarność. Wielu bardzo ubogich ludzi skrupulatnie przeznacza część dochodów na cele religijne, ponieważ w swoich kościołach słyszy, że składanie dziesięcin to wymaganie biblijne. Ale czy rzeczywiście tak jest?

Dziesięciny w Prawie Mojżeszowym

Nakaz płacenia dziesięcin był częścią Prawa, danego przez Jehowę dwunastu plemionom starożytnego Izraela, ponad 3500 lat temu. Prawo to stanowiło, że dziesiątą część płodów rolnych i owoców oraz nowych sztuk z trzody należy przekazywać członkom plemienia Lewiego, aby wspierać ich w pełnieniu służby w przybytku (Kapłańska 27:30, 32; Liczb 18:21, 24).

Czy Ojcowie Kościoła popierali składanie dziesięcin?

„Bogaci pośród nas pomagają potrzebującym (…) Zamożni, którzy mają chęć, dają tyle, ile uznają za słuszne” (Justyn Męczennik, Apologia pierwsza, ok.150 n.e.).

„Żydzi w istocie poświęcali Mu [Bogu] dziesięciny ze swych dóbr, ale ci, którzy dostąpili wolności, oddają całą swoją majętność na cele Pańskie, (…) jak to uczyniła owa uboga wdowa, która wrzuciła do skarbca Pana wszystko, co miała” (Ireneusz, Przeciw herezjom, ok.180 n.e.).

„A jeśli jest rodzaj jakiejś kasy, to nie powstaje ona z wpisowego, jak gdyby za sprzedaną religię, ale każdy przynosi umiarkowany datek w oznaczonym dniu miesiąca, albo kiedy chce i o ile chce i może. Nikogo tu nie niewolą, ale każdy swój datek daje dobrowolnie” (Tertulian, Apologetyk, ok.197 n.e., tłum. J. Sajdak).

„Wraz z rozwojem Kościoła i związanych z nim instytucji, niezbędne stało się stworzenie praw, które zapewniłyby duchowieństwu odpowiednie i stałe źródło materialnego wsparcia. Postanowienia dotyczące dziesięcin wzięto z Prawa Mojżeszowego (…) Wydaje się, że pierwsze dokumenty, sankcjonujące dziesięciny, to list biskupów zgromadzonych w Tours w roku 567 oraz uchwały synodu w Macon z roku 585” (The Catholic Encyclopedia).

Jehowa zapewnił Izraelitów, że przestrzeganie Prawa nie będzie dla nich zbyt trudne (Powtórzonego Prawa 30:11). Dopóki wiernie spełniali przykazania, również te dotyczące dziesięcin, mogli liczyć na obfite plony. Zabezpieczeniem było też odkładanie dodatkowej, corocznej dziesięciny, którą zazwyczaj spożywano, gdy naród spotykał się z okazji świąt. Dzięki temu mogli się nasycić „osiadły przybysz i chłopiec nie mający ojca, i wdowa” (Powtórzonego Prawa 14:28-29; 28:1-2, 11-14).

Prawo nie przewidywało żadnej kary za niezłożenie dziesięciny, jednak każdy Izraelita miał moralny obowiązek popierać w ten sposób prawdziwe wielbienie. Gdy w czasach Malachiasza niektórzy zaniedbali płacenia dziesięcin, Jehowa zarzucił im obrabowywanie Go w dziesięcinach i daninach (Malachiasza 3:8). Czy taki sam zarzut można postawić chrześcijanom, którzy nie składają dziesięcin?

Zastanówmy się nad taką kwestią: ustawodawstwo danego kraju zazwyczaj nie obowiązuje poza jego granicami. Na przykład prawo, które nakazuje kierowcom w Wielkiej Brytanii jeździć lewą stroną drogi, nie dotyczy kierowców we Francji. Podobnie jest z prawem nakazującym płacenie dziesięcin — było ono częścią przymierza, zawartego przez Boga wyłącznie z narodem izraelskim (Wyjścia 19:3-8; Psalm 147:19-20). Tylko Izraelici byli zobowiązani go przestrzegać. Co więcej, chociaż sam Bóg jest niezmienny, Jego wymagania mogą ulegać zmianom (Malachiasza 3:6). Biblia jednoznacznie oznajmia, że ofiarna śmierć Jezusa w roku 33 n.e. wymazała, czyli zniosła Prawo, a razem z nim „nakaz, by (…) pobierać dziesięciny” (Kolosan 2:13-14; Efezjan 2:13-15; Hebrajczyków 7:5, 18).

Chrześcijańskie dawanie

Jednakże ofiarowywanie środków materialnych w celu wspierania prawdziwego wielbienia wciąż było niezbędne. Jezus polecił swym uczniom, by byli jego świadkami aż do najodleglejszego miejsca na ziemi (Dzieje 1:8). Wraz z pomnażaniem się liczby wyznawców, rosła też potrzeba odwiedzania i umacniania zborów przez chrześcijańskich nauczycieli i nadzorców. Czasami zachodziła konieczność opiekowania się wdowami, sierotami i innymi będącymi w potrzebie. W jaki sposób pierwsi chrześcijanie pokrywali związane z tym koszty?

moneta

Około roku 55 n.e. do chrześcijan pochodzenia pogańskiego w Europie i Azji Mniejszej wystosowano prośbę o wsparcie ubogich zborów w Judei. W swoich listach do zboru w Koryncie apostoł Paweł pisał, jak organizowano zbiórki na świętych (1 Koryntian 16:1). Być może zdziwi cię to, w jakim świetle przedstawił chrześcijańskie dawanie. Apostoł nie przymuszał współwyznawców do dawania. Wręcz przeciwnie, chrześcijanie w Macedonii, którzy sami byli „w uciśnieniu” i w „głębokim ubóstwie”, musieli usilnie go błagać, bezustannie prosząc o przywilej życzliwego dawania oraz o udział w usługiwaniu prze widzianym dla świętych (2 Koryntian 8:1-4).

moneta

To prawda, że Paweł nawoływał lepiej sytuowanych Koryntian, żeby naśladowali szczodrość swych macedońskich braci. Ale i w tym wypadku, jak zauważa pewne dzieło, niczego nie nakazywał, wolał raczej prosić, proponować, zachęcać, apelować. Wymuszanie ofiar pozbawiłoby Koryntian możliwości okazania spontanicznych, ciepłych uczuć. Paweł wiedział, że „Bóg miłuje dawcę rozradowanego”, a nie takiego, który daje „z ociąganiem się albo pod przymusem” (2 Koryntian 9:7).

grosz

Do ochoczego i dobrowolnego dawania miała skłonić Koryntian głęboka wiara i wiedza połączona ze szczerą miłością do współchrześcijan(2 Koryntian 8:7-8).

‘Tak, jak postanowił w swoim sercu’

Paweł nie wyznaczył żadnej kwoty ani procentu dochodów, ale zaproponował, że „każdego pierwszego dnia tygodnia, każdy (…) powinien odłożyć pewną sumę pieniędzy, stosownie do swych dochodów” (1 Koryntian 16:2, New International Version). Regularnie odkładając zaplanowane sumy, Koryntianie nie czuliby się przymuszani do dawania i nie musieliby tego robić z niechęcią lub pod wpływem emocjonalnego impulsu w momencie przyjazdu Pawła. Decyzja, ile dać, była osobistą sprawą każdego chrześcijanina — była zgodna z tym, co postanowił w swoim sercu (2 Koryntian 9:5, 7).

Chcąc żąć obficie, Koryntianie musieli też obficie siać. Nie było jednak mowy o dawaniu, stanowiącym brzemię ponad siły. Nie chodzi mi o to, żeby było wam ciężko — zapewnił Paweł. Składane datki były szczególnie godne upodobania według tego, co się ma, a nie według tego, czego się nie ma (2 Koryntian 8:12-13; 9:6). W późniejszym liście apostoł ostrzegł: „Jeśli ktoś nie dba (…) o domowników, ten wiary się zaparł i jest gorszy niż człowiek bez wiary” (1 Tymoteusza 5:8). Paweł, więc, nie zachęcał do dawania na cele religijne, naruszającego tę zasadę.

Warto podkreślić, że Paweł nadzorował zbiórkę na świętych, którzy znaleźli się w potrzebie. W Piśmie Świętym nie ma żadnej wzmianki, jakoby on lub inni apostołowie organizowali zbiórki pieniędzy lub przyjmowali dziesięciny, by finansować swoją działalność (Dzieje 3:6). Paweł, choć zawsze z wdzięcznością przyjmował dary przysyłane mu przez zbory, unikał nakładania na swoich braci „kosztownego brzemienia” (1 Tesaloniczan 2:9; Filipian 4:15-18).

Ochocze dawanie w naszych czasach

Jak widać, w I stuleciu naśladowcy Chrystusa ofiarowywali datki z własnej woli — nie płacili obowiązkowej dziesięciny. Można się jednak zastanawiać, czy taki dobrowolny sposób finansowania dzieła głoszenia dobrej nowiny i opieki nad chrześcijanami, znajdującymi się w potrzebie sprawdza się w naszych czasach?

Zwróćmy uwagę na poniższe fakty: W roku 1879 wydawcy niniejszego czasopisma („Strażnica”) otwarcie oświadczyli, że nigdy nie będą prosić ani błagać ludzi o pomoc finansową. Czy decyzja ta utrudniła Świadkom Jehowy rozgłaszanie prawdy biblijnej?

dobrowolne datki Dobrowolne dawanie sprawia radość

Obecnie Świadkowie rozpowszechniają Biblie, książki i inne wydawnictwa w 235 krajach. Strażnica — czasopismo służące krzewieniu wiedzy biblijnej, początkowo ukazywała się raz w miesiącu w nakładzie 6000 egzemplarzy i tylko w jednym języku. Później stała się pół miesięcznikiem, a teraz jej nakład przekracza 24 000 000 (24 milionów!) egzemplarzy w 146 językach. Aby dobrze zorganizować ogólnoświatową biblijną działalność wychowawczą, Świadkowie w 110 krajach wybudowali lub nabyli odpowiednie obiekty. Ponadto wznieśli tysiące mniejszych miejsc zebrań oraz duże Sale Zgromadzeń, w których spotykają się osoby zainteresowane otrzymywaniem pouczeń z Biblii.

Zaspokajanie potrzeb duchowych jest oczywiście sprawą najważniejszą, ale Świadkowie Jehowy nie zapominają też o materialnych potrzebach współwyznawców. Gdy słyszą o swoich braciach cierpiących z powodu wojen, trzęsień ziemi, susz czy huraganów, niezwłocznie śpieszą im na pomoc, dostarczając lekarstwa, żywność, odzież i inne niezbędne rzeczy. Wszystko to jest finansowane z dobrowolnych datków, zarówno poszczególnych chrześcijan, jak i całych zborów.

Dobrowolne dawanie przynosi piękne rezultaty, a ponadto odciąża tych, którzy podobnie jak wspomniany na wstępie tego artykułu Genival mają ograniczone możliwości finansowe. Na szczęście, zanim mężczyzna ten sprzedał swój dom, odwiedziła go Maria, pełnoczasowa głosicielka Świadków Jehowy.„Rozmowa z nią oszczędziła mojej rodzinie wielu niepotrzebnych cierpień” — wspomina Genival.

Człowiek ten przekonał się, że prowadzenie dzieła Pańskiego nie jest uzależnione od składania dziesięcin. Nie są już one wymaganiem biblijnym. Genival dowiedział się też, że chrześcijanie cieszą się błogosławieństwem Bożym, gdy okazują szczodrość, ale wcale nie są zobowiązani ofiarowywać więcej, niż rzeczywiście mogą dać.

Genival czerpie prawdziwą radość z dobro wolnego dawania. Oto jego słowa: „Bez względu na to, czy mogę przeznaczyć 10 procent, czy nie, cieszę się, gdy składam datek, i jestem pewien że Jehowa też się z tego cieszy”.

topStrażnica nr 23, z 1 grudnia 2002