Wysuń menu główne / MAIN MENU «•» wysuń / schowaj MENU
uStronie INDEX
Strona zgodna z najnowszą normą XHTML 1.1.: uStronie :. Spis artykułów / CONTENT
forum | chat | księga gości
INDEX Biblia Artykuły Hebrajski

U korzeni ateizmu

Marks, Feurbach, Nietzsche

Korzenie ATEIZMU

ŻYJEMY na planecie wstrząsanej licznymi kryzysami (aby się o tym przekonać, wystarczy rzut oka na nagłówki gazet). Fatalna sytuacja światowa budzi u wielu wątpliwości co do istnienia Boga. A niektórzy, podający się za ateistów, twierdzą nawet, że nikogo takiego nie ma. Czy ty również tak uważasz?

Wiara w Boga lub jej brak może w ogromnym stopniu wpłynąć na twój pogląd na przyszłość. Jeżeli Boga nie ma, przetrwanie ludzkości zależy jedynie od człowieka, a nie jest to zbyt wesoła perspektywa, gdy się zważy na ludzkie zdolności do niszczenia. Jeżeli, natomiast, wierzysz w Boga, to prawdopodobnie uznajesz, że życie na ziemi istnieje w określonym celu, który w końcu zostanie urzeczywistniony.

Chociaż w całych dziejach ludzkości pojawiały się niekiedy osoby zaprzeczające istnieniu Boga, to ateizm zdobył wielką popularność dopiero w ostatnich stuleciach. Czy wiesz dlaczego?

Docieranie do korzeni

Niebotyczne drzewo wygląda imponująco. Jednakże nasze oko dostrzega jedynie liście, konary oraz pień. Korzenie, które podtrzymują życie drzewa, są ukryte w ziemi.

Podobnie jest z ateizmem. W ciągu stuleci, poprzedzających wiek XX, kwestionowanie istnienia Boga przybrało niebywałe rozmiary, rozwinęło się niczym wysokie drzewo. Czy wszechświat i życie mogły powstać bez żadnej nadprzyrodzonej Praprzyczyny? Czy oddawanie czci Stwórcy jest zwykłą stratą czasu? Czołowi filozofowie tamtego okresu wypowiadali się na ten temat głośno i bez ogródek. „Jak nie potrzebujemy już kodeksu moralnego, tak nie jest nam potrzebna religia” — oświadczył Fryderyk Nietzsche. „Religia jest urojeniem ludzkiego umysłu” — twierdził Ludwik Feuerbach. A Karol Marks, którego pisma miały w nadchodzących dziesięcioleciach wywrzeć ogromny wpływ na ludzi, zuchwale oznajmił: „Dążę do tego, by sumienia wyzwolić od zmory religii”.

Rzesze ludzi były tym wszystkim zafascynowane. Jednakże dostrzegali oni jedynie liście, konary i pień ateizmu. Korzenie pojawiły się i zaczęły rozrastać na długo przed nastaniem XIX wieku. Zadziwiające, ale do rozwoju ateizmu w czasach nowożytnych znacząco przyczyniły się religie chrześcijaństwa. Jak to możliwe? Otóż panujące w nich zepsucie wywoływało ogromne rozczarowanie i liczne protesty.

Wysiewanie nasienia

W średniowieczu Kościół katolicki miał wielką władzę nad wiernymi. „Hierarchia, jak się wydaje, była bardzo słabo przygotowana do dbania o potrzeby duchowe ludzi” — podaje The Encyclopedia Americana. „Wyżsi duchowni, zwłaszcza biskupi, wywodzili się z arystokracji i traktowali swój urząd głównie jako źródło władzy i prestiżu”.

Jan Kalwin, Marcin Luter i im podobni starali się uzdrowić Kościół. Jednak nie zawsze stosowali w tym celu chrześcijańskie metody, toteż okres reformacji cechowała nietolerancja i przelew krwi (porównaj Mateusza 26:52). Dochodziło do tak brutalnych aktów przemocy, że trzysta lat później Thomas Jefferson, trzeci prezydent USA, napisał: „Łatwiej byłoby wybaczyć przekonanie, że w ogóle nie ma Boga, niż uwłaczające Mu, ohydne poczynania Kalwina”.

Nie ulega wątpliwości, że reformacja nie przywróciła czystego wielbienia. Osłabiła za to potęgę Kościoła katolickiego. Watykan stracił monopol w dziedzinie wiary. Wielu wstępowało do nowo powstałych sekt protestanckich. Inni rozczarowali się do religii i obiektem kultu uczynili intelekt. Przyjmując postawę liberalną, ludzie dali przystęp do swych umysłów odmiennym poglądom na temat Boga.

Rozkwit sceptycyzmu

W XVIII wieku, za panaceum na bolączki świata powszechnie uważano racjonalne myślenie. Filozof niemiecki, Immanuel Kant twierdził, że przeszkodą w rozwoju człowieka jest jego uzależnianie się od polityki i religii, w których szuka kierownictwa. „Odważ się być mądrym!” — nawoływał — „Miej odwagę posługiwać się własnym umysłem!”

Była to postawa charakterystyczna dla oświecenia, nazywanego także epoką rozumu. Okres ten, trwający przez całe XVIII stulecie, cechowało usilne dążenie do wiedzy. „Ślepą wiarę zastąpił sceptycyzm” — powiedziano w książce Milestones of History (Kamienie milowe historii) — „Zakwestionowano wszystkie tradycyjne przekonania”.

Pod lupę wzięto między innymi religię. W pewnym dziele historycznym oznajmiono: „Ludzie zmienili swój pogląd na religię. Przestała ich zadowalać obietnica nagrody w niebie i zaczęli się domagać lepszego życia na ziemi. Stopniowo tracili wiarę w rzeczy nadprzyrodzone” (The Universal History of the World). W istocie, większość filozofów oświecenia wyrażała się o religii z pogardą. Potępiali zwłaszcza żądnych władzy przywódców Kościoła katolickiego za trzymanie ludzi w ciemnocie.

Wielu tych filozofów, niezadowolonych z religii, stało się deistami — wierzyli w Boga, ale jednocześnie uważali, że On nie interesuje się człowiekiem.*// Niektórzy zaś otwarcie głosili ateizm. Należał do nich Paul Henri Thiry d'Holbach, który twierdził, że religia jest „źródłem podziałów, szaleństwa i zbrodni”. Z biegiem lat coraz więcej osób zniechęcało się do chrześcijaństwa i akceptowało poglądy Holbacha.

*// [Deiści twierdzili, iż Bóg niczym zegarmistrz wprawił swe dzieło stwórcze w ruch, po czym przestał się nim zajmować i ma do niego zupełnie obojętny stosunek. Według książki The Modern Heritage (Nowożytne dziedzictwo) deiści „byli przekonani, iż ateizm popełnia błąd spowodowany desperacją, ale jeszcze bardziej godna potępienia jest autorytarna struktura Kościoła katolickiego oraz brak elastyczności i tolerancji w jego doktrynach”.]

Cóż za ironia — chrześcijaństwo przyśpieszyło rozwój ateizmu! „Kościoły były glebą, na której wyrósł ateizm” — napisał profesor teologii Michael J.Buckley — „Religie oparte na wyznaniach wiary siały wielkie zgorszenie i urażały sumienia ludzi Zachodu. Kościoły i sekty pustoszyły Europę, doprowadzały do rzezi, wzniecały rewolucje i zamieszki na tle religijnym, usiłowały ekskomunikować lub obalać władców”.

Ateizm w pełnym rozkwicie

W wieku XIX zaprzeczano już istnieniu Boga otwarcie i powszechnie. Filozofowie oraz naukowcy śmiało, bez żadnych skrupułów głosili swe poglądy. „Naszym wrogiem jest Bóg” — oświadczył pewien zdeklarowany ateista — „Nienawiść do Boga jest początkiem mądrości. Jeżeli ludzkość ma uczynić prawdziwy postęp, za jego podstawę musi obrać ateizm”.

Jednakże w XX stuleciu nastąpiła pewna subtelna zmiana. Nie kwestionowano już tak zaciekle istnienia Boga, zaczął się natomiast rozwijać inny rodzaj ateizmu, oddziałując nawet na tych, którzy podają się za ludzi wierzących.


ODRZUCANIE BOGA w XX wieku

„Ludzie pogodzili się z myślą, że Boga nie ma, i radząc sobie lepiej lub gorzej,
żyją niezależnie, w ogóle nie biorą Go pod uwagę”

(One Hundred Years of Debate Over God — The Sources of Modern Atheism
[Sto lat dyskusji o Bogu — u źródeł nowożytnego ateizmu])

CHOCIAŻ niebotyczne drzewo sprawia w pierwszej chwili imponujące wrażenie, z czasem staje się czymś zupełnie normalnym. Jego widok powszednieje, a wysokość przestaje budzić podziw.

Podobnie było z ateizmem. Co prawda, w XIX wieku wywoływał on liczne kontrowersje, ale dzisiaj kwestionowanie istnienia Boga nikogo już nie oburza ani nie drażni. Era tolerancji sprawiła, że ateizm oraz wiara w Boga mogą bez konfliktów istnieć obok siebie.

Nie znaczy to, jakoby większość ludzi otwarcie odrzucała Boga. Przeciwnie, z badań przeprowadzonych w 11 krajach Europy, Azji i obu Ameryk wynika, iż za ateistów podaje się mniej niż 2 procent ludności. Jednakże ateistyczny duch panuje wszędzie — przesiąkło nim nawet sporo osób wierzących w istnienie Boga. Jak to możliwe?

Nieuznawanie władzy Boga

„Niekiedy słowem ateizm określa się odrzucanie Boga, wyrażane w czynach lub nieliczenie się z Nim” — zauważa The Encyclopedia Americana. Właśnie dlatego The New Shorter Oxford English Dictionary podaje jeszcze drugą definicję wyrazu „ateista”: „ten, kto odrzuca Boga w sensie moralnym; człowiek bezbożny”.

Ateizm faktycznie może oznaczać zaprzeczanie istnieniu Boga lub nieuznawanie Jego władzy albo jedno i drugie. Biblia wspomina o takiej ateistycznej postawie w Liście do Tytusa 1:16: „Publicznie oznajmiają, iż znają Boga, lecz swymi uczynkami się go zapierają” (porównaj Psalm 14:1).

Takie odrzucanie władzy Boga sięga czasów pierwszej pary ludzkiej. Ewa wierzyła w istnienie Boga, niemniej zapragnęła być jak Bóg, znający dobro i zło. A zatem chciała stać się panią swej woli i móc ustalić własny kodeks moralny. Później do tego buntu przeciwko władzy Bożej przyłączył się także Adam. (1 Mojżeszowa 3:5-6).

UMACNIANIE KORZENI ATEIZMU

W połowie XVIII wieku poproszono Filozofa Denisa Diderota, by przetłumaczył z języka angielskiego na francuski jednotomowa encyklopedię. On jednak poszedł znacznie dalej, niż tego oczekiwał zleceniodawca. W ciągu trzydziestu lat opracował Encyklopédie czyli Wielką Encyklopedię Francuską — 28-tomowe dzieło, w którym uchwycił ducha epoki.

Co prawda encyklopedia ta zawierała wiele praktycznych informacji, ale przede wszystkim kładła nacisk no mądrość człowieka. W serii wydawniczejGreat Ages of Man (Wielkie epoki w dziejach człowieka) powiedziano o niej, iż „ośmieliła się głosić radykalne credo [filozoficzne], że ludzie poprawią swój los, gdy przestaną się kierować wiarą, a zaczną — rozumem”, Wyraźnie rzucał się w oczy brak jakichkolwiek wzmianek o Bogu. „Swym wyborem haseł redaktorzy pokazali, że religia nie należy do spraw, o których wiedza byłaby człowiekowi potrzebna” — wyjaśniono w książce The Modern Heritage. Nic więc dziwnego, że kościół starał się wstrzymać publikowanie tej encyklopedii. Ówczesny prokurator królewski potępił ją, nazywając dziełem wywrotowym w dziedzinie polityki, moralności i religii.

Chociaż encyklopedia Diderota miała tylu wrogów, zamówiło ją około 4000 osób, co — przy tej wygórowanej cenie — stanowiło zdumiewającą liczbę. Od tej chwili, dalszy rozwój, ateizmu i całkowite odrzucenie Boga były już tylko kwestia czasu.

Czy taka postawa jest dziś rozpowszechniona? Owszem. Bardziej wyrafinowana forma ateizmu wyraża się w dążeniu do niezależności. „Dzisiejszym ludziom znudziło się życie pod nadzorem Boga” — powiedziano w książce One Hundred Years of Debate Over God — The Sourees of Modern Atheism„Wolą być niezależni”. Nie uznają biblijnych zasad moralnych, uważając je za niepraktyczne i nierealistyczne. W swym sposobie myślenia wielu przypomina egipskiego faraona, który wyzywająco oświadczył: „Któż to jest Jehowa, żebym miał usłuchać jego głosu? (…) Nie znam żadnego Jehowy”. Tym sposobem nie uznał Jego władzy (Wyjścia [2 Mojżeszowa] 5:2, New Word Translation).

Chrześcijaństwo wyrzeka się Boga

Ale najbardziej skandaliczne jest to, iż władzę Bożą odtrąciło duchowieństwo chrześcijaństwa, które zastąpiło czyste prawdy z Pisma Świętego tradycjami, stworzonymi przez ludzi (porównaj Mateusza 15:9). Co więcej, popierało najkrwawsze wojny XX wieku, ignorując biblijny nakaz okazywania szczerej miłości (Jana 13:35).

Kler odrzuca Boga także przez lekceważenie Jego mierników moralnych — czego dowodem mogą być coraz to nowe procesy przeciwko duchownym oskarżonym o pedofilię. [zob. artykuł Kryzys seksualny wśród duchownych w uStroniu] To, co się dzieje w chrześcijaństwie, przypomina sytuację panującą w starożytności w Izraelu i Judzie. Ezechiel oznajmił: „Kraj jest pełen krwi, a miasto pełne bezprawia, gdyż myślą, że Jehowa opuścił ziemię, że Jehowa tego nie widzi” (Ezechiela 9:9; porównaj Izajasza 29:15). Nic więc dziwnego, iż wielu ludzi całkowicie porzuciło kościoły chrześcijaństwa! Ale czy muszą jednocześnie odrzucać wiarę w Boga?

Czy ateizm ma jakieś uzasadnienie?

Niejeden ateista (bez względu na to, czy dostrzega obłudę religijną, czy też nie) po prostu nie potrafi pogodzić wiary w Boga z obserwowanymi wokół cierpieniami. Simone de Beauvoir powiedziała kiedyś: „Łatwiej mi sobie wyobrazić świat bez stwórcy niż stwórcę, na którym ciążą wszystkie sprzeczności tego świata”.

Ale czy różne formy niesprawiedliwości występujące w tym świecie (nie wyłączając tych, do których przyczyniają się obłudni religianci) stanowią dowód, że Boga nie ma? Rozważ taki przykład: Jeśli ktoś posłużył się nożem, by grozić niewinnej osobie, zranić ją lub nawet zamordować, czy to dowodzi, iż owego noża nikt nie zaprojektował? Czyż nie świadczy raczej o tym, że zrobiono z niego niewłaściwy użytek? Podobnie większość kłopotów ludzkich bierze się stąd, iż człowiek źle korzysta ze zdolności otrzymanych od Boga, a także z samej ziemi.

Niektórzy uważają, że wiara w Boga jest nierozsądna, gdyż nie można Go zobaczyć. Co w takim razie powiedzieć o powietrzu, falach dźwiękowych i zapachach? Nie widzimy ich, a mimo to wiemy, że istnieją. Upewniają nas o tym nasze płuca, uszy i nozdrza. Nie ulega więc wątpliwości, iż jeśli mamy dowody, wierzymy w coś, czego nie potrafimy dostrzec.

Po zastanowieniu się nad dowodami dostarczanymi przez świat materialny — elektrony, protony, atomy, aminokwasy, skomplikowany mózg i tak dalej — Irving William Knobloch, specjalista w zakresie nauk przyrodniczych, poczuł się zmuszony oznajmić: „Wierzę w Boga, gdyż Jego Boskie istnienie jest dla mnie jedynym logicznym wyjaśnieniem obserwowanego porządku rzeczy” (porównaj Psalm 104:24). Podobnie wypowiedział się fizjolog Marlin Books Kreider: „Jako zwykły śmiertelnik, a także jako człowiek, który poświęcił swe życie badaniom naukowym, nie mam żadnych wątpliwości co do istnienia Boga”.

Ludzie ci nie należą do wyjątków. Jak twierdzi profesor fizyki Henry Margenau, „wśród wybitnych uczonych jest bardzo mało ateistów”. Ani rozwój nauki, ani niedopisanie kościołów nie powinny być powodem do odrzucenia wiary w Stwórcę. Zastanówmy się dlaczego.

Odmienność religii prawdziwej

W roku 1803 Thomas Jefferson, prezydent USA, napisał: „To prawda, że jestem przeciwny zepsuciu w chrześcijaństwie, ale nie odrzucam czystych nakazów samego Jezusa”. Rzeczywiście, istnieje różnica między chrześcijaństwem a chrystianizmem. Liczne dogmaty chrześcijaństwa mają za podstawę ludzkie tradycje. Natomiast prawdziwy chrystianizm opiera swe wierzenia wyłącznie na Biblii. Toteż w I wieku Paweł napisał Kolosanom, że potrzebne im jest „dokładne poznanie”, „mądrość” i „duchowe pojmowanie” (Kolosan 1:9-10).

Właśnie tego powinniśmy oczekiwać od prawdziwych chrześcijan, Jezus polecił bowiem swym naśladowcom: „Czyńcie uczniów z ludzi ze wszystkich narodów, chrzcząc ich (…), ucząc ich przestrzegać wszystkiego, co wam nakazałem” (Mateusza 28:19-20).

Sala Królestwa Świadków Jehowy

Nakaz ten wypełniają dziś Świadkowie Jehowy. Działają oni w 231 krajach świata. Przetłumaczyli Biblię na wiele języków i wydrukowali ją w przeszło 74 000 000 egzemplarzy. Prócz tego realizują program darmowych domowych studiów biblijnych, dzięki któremu pomagają obecnie ponad 4 500 000 osób przestrzegać wszystkiego, co nakazał Jezus. [dane liczbowe z 1994 roku, a więc znacznie zaniżone — Rumburak]

Ten program wychowawczy daje znakomite wyniki. Zapewnia prawdziwe oświecenie, gdyż nie jest oparty na ludzkim rozumowaniu, lecz na mądrości Bożej (Przypowieści 4:18). Poza tym pomaga ludziom ze wszystkich narodów przyodziać się „nową osobowością”, dzięki której rozwijają w sobie szczerą wzajemną miłość. „Oświecenie” będące dziełem człowieka nigdy nie miało tak wspaniałych osiągnięć (Kolosan 3:9-10).

W XX wieku religia prawdziwa święci tryumfy. Nie odrzuca ona Boga — ani Jego istnienia, ani władzy. Zachęcamy, byś osobiście się o tym przekonał, odwiedzając Świadków Jehowy w jednej z ich Sal Królestwa.

topStrażnica, nr 23 z 1 grudnia 1994