Wysuń menu główne / MAIN MENU «•» wysuń / schowaj MENU
uStronie INDEX
Strona zgodna z najnowszą normą XHTML 1.1.: uStronie :. Spis artykułów / CONTENT
forum | chat | księga gości
INDEX Biblia Artykuły Hebrajski

Żywe bomby

style="width:300px">
Dzihad

Bezpośrednie tłumaczenie terminu DŻIHAD, to „dokładanie starań w jakiejś dziedzinie”. W islamskiej tradycji, celem tym jest szerzenie islamu na całym świecie, z wykorzystaniem siły militarnej, gdy jest to konieczne.

Obowiązkiem każdego muzułmanina jest uczestniczenie w tego rodzaju działaniach.

Samobójcze ataki bombowe stanowią integralną cześć DŻIHAD. Gdy muzułmanin ponosi śmierć w czasie DŻIHAD, to w ten sposób wypełnia dwa ważne obowiązki: spełnia swój religijny obowiązek prowadzenia wojny, jak też złożenia ofiary Bogu przez przeznaczenie siebie na najwyższa ofiarę. W zamian śmiało może oczekiwać „hur in” — rajskich dziewczyn, usługujących bohaterom w raju, przepięknych i łagodnego usposobienia, które opatrzą jego rany i zaprowadzą do raju. Jest to, więc, dla muzułmanina najbardziej dostojna i piękna śmierć, po której następują wszelkie rozkosze raju.

Niektórzy muzułmanie jednak, którzy stracili swe życie w zamachach bombowych, nie chcieli wcale umierać w taki właśnie sposób. Gdy dokonano zamachu na dowództwo sił izraelskich w Tyrze, to w jego wyniku — wraz w Izraelczykami — zginęło również ponad 35 Palestyńczyków i Libańczyków. Podczas, gdy Koran wyraźnie potępia i zabrania zabijania swoich współwyznawców oraz przestrzega przez ciężkimi karami za ten właśnie postępek — Hezbollah broni swego punktu widzenia twierdząc, że pewne ustępy w Koranie pozwalają na dogodną dla organizacji interpretację. Ma to zapewnić bojownikom organizacji uzasadnienie podejmowanych akcji pod względem religijnym.

Hezbollah przyznaje, że we wczesnych latach swej działalności, gdy organizacja formowała się dopiero — zezwolono kilku młodym mężczyznom na samobójcze zamachy, mimo, że nie osiągnęli oni jeszcze odpowiedniego wieku. Obecnie do przeprowadzania zamachów wybiera się ludzi dorosłych. Ale dzieci wychowuje się w duchu podziwu i uznania dla męczeństwa już od najmłodszych lat. Religijne nauki islamskie obowiązkowo znajdują się w programach nauczania wszystkich szkół muzułmańskich. Od najmłodszych lat naucza się w nich dzieci, że za śmierć w bitwie nagrodą jest raj.

Al-Manar — stacja telewizyjna, która obecnie dociera do większości mieszkańców Libanu, jest zdominowana przez programy religijne. Pokazuje się w niej zdjęcia i nazwiska męczenników, podając przy tym odpowiednie wersety Koranu, które wychwalają ten rodzaj śmierci.

Indoktrynacja obejmuje również kobiety. Chociaż formalnie nie wolno im, w fizycznym znaczeniu tego słowa, brać udziału w DŻIHAD, to one przynajmniej się modlą, aby ich małżonek w taki właśnie, zaszczytny sposób, ofiarował swoje życie. Bowiem, jeżeli którakolwiek z kobiet straci męża w DŻIHAD, to zajmuje ona, jako wdowa po bohaterze, szczególne miejsce w społeczeństwie, a zwłaszcza w lokalnej społeczności.

Rima Fakhri — absolwentka Wydziału Agronomii Amerykańskiego Uniwersytetu w Bejrucie, która to sama planuje wstąpienie do Hezbollahu z propozycją, aby odwołać zakaz zabraniający kobietom brania udziału w samobójczych zamachach bombowych, wyznaje:
„W naszej wierze męczennik to człowiek, który osiągnął szczyt swego człowieczeństwa. Wierzymy, że przez swoją śmierć, przenosi się on do wiecznego, szczęśliwego świata.

Znam kobietę, której mąż aktywnie działał w strukturach Hezbollachu i który na ochotnika zgłosił się do samobójczego ataku. Zginął on jednak w wypadku drogowym i jego żona była załamana, gdyż mąż nie osiągnął swojego celu, jakim było męczeństwo. Męczeństwo to rzecz najwyższa, jaką udaje się człowiekowi osiągnąć.”


Na początku lat osiemdziesiątych miały miejsce co najmniej trzy samobójcze zamachy bombowe, w których uczestniczyły kobiety. Pierwszą z nich była siedemnastoletnia dziewczyna Sanaa Muhaidily. Wjechała białym Peugeot'em w posterunek izraelski, zabijając dwóch izraelskich żołnierzy. Prezydent Syrii — Asad — pochwalił jej czyn, a najlepsi poeci, w tym znany poeta egipski, Chaled Mohammed Chaled, poświęcili jej swoje wiersze.


Każdego wieczora czteroletni Mohammed ogląda ten sam krótki film na taśmie video. Sam już potrafi włożyć do odtwarzacza kasetę i gdy już to zrobi — woła na całe mieszkanie, by również jego malutka siostrzyczka obejrzała ten film razem z nim. Jest to krótki i bardzo prymitywny film. Całość trwa nie dłużej niż pięć minut. Na ekranie telewizora widać kilka budynków, gdzieś w oddali, w tle… i nagle słychać huk eksplozji. „TO MÓJ TATUŚ” mówi Mohammed.

Ojciec Mohammeda, Salah Ghandur, 25 maja 1995 roku, wjechał samochodem wyładowanym 4500 kg materiału wybuchowego w izraelski konwój. Wybuch rozerwał na kawałki samego zamachowca oraz spowodował śmierć dwunastu izraelskich żołnierzy. Hezbollach filmował całą operację, tak jak to zawsze czyniono w wypadku większych akcji, oraz rozpowszechnił kasetę z jej nagraniem w całym kraju. Film dotarł do wszystkich środków masowego przekazu. Następnego dnia większość stacji telewizyjnych pokazywała go w wieczornych wiadomościach.

Rząd Libanu ocenił wyczyn Salaha jako bohaterski. Dwudziestotrzyletnia żona Salaha — Maha — mówiła zaś przede wszystkim o dumie, jaką czuje na myśl o czynie swego męża.

Zanim Sallah dokonał samobójczego ataku — przez trzy lata zwracał się do przywódców organizacji (Hezbollahu) o to, by to jemu udzielono tego przywileju i zezwolono na przeprowadzenie samobójczego zamachu. I to własnie wytrwałość samego Salaha doprowadziła do tego, że wybrano go do przeprowadzenia zamachu.

Młody Palestyńczyk

Ostatnim życzeniem Salaha było to, by jego syn, Mohammed, również został bojownikiem Ruchu Oporu Islamskiego.
Opracował: Rumburak, m.in. na podstawie książki „Hezbollah — Walka i zemsta”
sura
Terrorystów samobójców odróżnia od innych terrorystów przekonanie, że to cel – usunięcie filaru znienawidzonego ustroju, państwa zaborczego, przywódcy wrogiego narodu – jest wszystkim, ty jesteś niczym. Terrorysta samobójca to morderca zdecydowany na wszystko.

Samobójczy zamachowcy są zjawiskiem tak starym jak Biblia. Na dobrą sprawę pierwszym z kamikaze był Samson. Burząc świątynię pogrzebał siebie i wrogów Izraela.

Żydowscy zeloci terrorystycznymi zamachami prowokowali rzymski odwet – represje i krzyżowanie ujętych spiskowców – aby wywołać powstanie przeciwko ówczesnemu supermocarstwu. Chrześcijanie wynosili na piedestał męczenników, którzy świadomie wybierali śmierć jako świadectwo wiary. Z kolei w czasie wypraw krzyżowych arabscy asasini, odurzeni haszyszem sztyletnicy, terroryzowali Królestwo Jerozolimy tak jak dziś samobójcy Hamasu – Izrael. Ich przywódca, Stary z Góry, budził nie mniejsze przerażenie niż przywódcy Hezbollah lub Osama ibn Laden i jego islamska międzynarodówka z Afganistanu.

Wielu anarchistów, rzucających pod koniec XIX w. „piekielne maszyny” na powozy monarchów, następców tronu, premierów i prezydentów, było wiernych zasadzie: życie za życie, zabijasz, więc daj się zabić, a przynajmniej nie zważaj zbytnio na swe własne bezpieczeństwo.

Na pytanie angielskiego dziennikarza, dlaczego oni to robią, Sayed Hassan Nasrallah, instruktor Hezbollah w południowym Libanie, który posłał na śmierć wielu samobójczych zamachowców, odpowiedział: „Proszę sobie wyobrazić, że jest pan w saunie, jest niebywale gorąco, ale pan wie, że obok jest pomieszczenie klimatyzowane z wygodnym fotelem, klasyczną muzyką i drinkiem. Po prostu przechodzi pan do tego pomieszczenia”.

Koran co prawda wyraźnie zabrania samobójstwa (Sura 4,96), ale za śmierć w świętej wojnie kusi rajskimi rozkoszami. Siedemdziesiąt hurys i pałac ze złota czeka w islamskim niebie na każdego męczennika. Czy to naprawdę takie proste? Siąść za kierownicą ciężarówki wypełnionej dynamitem i wjechać nią do obozu amerykańskich marines w Libanie w 1983 r. czy włożyć dziś plecak z materiałem wybuchowym i wejść do izraelskiej pizzerii, to przenieść się z beznadziei palestyńskiego obozu do niebiańskiego seraju? Poderżnąć nożem gardło amerykańskiemu pilotowi i skierować Boeinga na wypełniony tysiącami ludzi drapacz chmur na Manhattanie to tylko przejście z sauny do klimatyzowanego pomieszczenia? Jeśli jest rzeczywiście tak, jak mówi Sayed Hassan Nasrallah, to atak terrorystów samobójców na USA jest drugim Pearl Harbor, a trzecia (lub czwarta) wojna światowa już się toczy jako huntingtonowskie zderzenie cywilizacji.

W tym samym czasie, gdy zachodni stratedzy szukają sposobów budowy szczelnych tarcz przeciwko atakowi z przestrzeni kosmicznej, a politycy gotowi są zaakceptować jedynie takie akcje, w których nie ma strat własnych, gdzieś w obozach islamistów – w Libanie, Afganistanie, Libii czy Algierii – młodzi ludzie są szykowani do akcji, w których pociągną ze sobą jak największą liczbę przypadkowych ofiar cywilnych – w tym kobiety i dzieci. Oto jak to wygląda.

Człowiek

Jest bardzo młody. Na dziecięcej twarzy zaledwie zalążek brody, która wskazuje, że jest muzułmańskim tradycjonalistą. Jest skupiony, w podniosłym nastroju. Przez 62 godziny był całkiem sam. Modłami i pieśniami religijnymi wprawiał się w ten dziwny stan transu i zarazem krystalicznie czystej świadomości. Teraz jest gotów. Wykąpał się, ogolił sobie głowę na znak, że jest męczennikiem, shahid. Znów się pomodli, po czym spotka się ze swymi pomocnikami, którzy doprowadzą go na miejsce jego przeznaczenia. Tam go opuszczą, a on wejdzie w tłum i włączy przycisk w kieszeni. W tym momencie zostanie rozerwany na strzępy. Umrze za Boga, za wiarę i za swój naród. I pociągnie ze sobą bardzo wielu wrogów. Jest szczęśliwy. Na twarzy ma uśmiech radości, bassamat al-farah.

Co się w nim działo – był szaleńcem, działał w amoku, został poddany praniu mózgu? Palestyńscy zamachowcy samobójcy są znani od niemal 20 lat jako stały element konfliktu izraelsko-arabskiego. Fakt, że jedna samobójcza akcja nowo powstałej organizacji Hezbollah wystarczyła w 1983 r., by zmusić do odwrotu korpus ekspedycyjny amerykańskich marines, wywołał wśród islamistów euforię i znalazł naśladowców. Gdy w 1988 r. wybuchło na terenach okupowanych przez Izrael pierwsze powstanie dzieci (intifada), nie sięgano jeszcze do doświadczeń libańskich, lecz do środków klasycznych – rozruchy, kamienie, bomby, strzelanina. Dopiero gdy w 1992 r. rząd izraelski deportował do Libanu ponad czterystu Palestyńczyków podejrzanych o współpracę z Islamskim Ruchem Oporu (Hamas), nastąpiło połączenie obu szkół partyzantki miejskiej – tradycyjnej i akcji samobójczej.

6 kwietnia 1994 r., dokładnie 40 dni po ataku izraelskiego terrorysty w Hebronie, w wyniku którego zginęło 29 muzułmanów modlących się na zakończenie ramadanu, w izraelskim mieście Afula wysadził się w powietrze palestyński samobójca, zabijając dziesięciu Izraelczyków. Zamachy w następnych miesiącach i latach pochłonęły setki ofiar. Natomiast zamachowcy stali się pośmiertnie idolami uwielbianymi przez młodzież palestyńską jak na Zachodzie wielcy sportowcy czy piosenkarze.

Jak wynika z badań izraelskiego wywiadu i analizy dostępnych źródeł psychospołecznych, klasyczny zamachowiec samobójca istishhadi bynajmniej nie jest otumanionym i powolnym narzędziem w rękach pozbawionych skrupułów przełożonych. Fanatyzm religijny i nienawiść do izraelskiego okupanta to też tylko częściowe wyjaśnienie motywacji samobójców. Ci chłopcy nie są psychopatami, nie cierpią też na klasyczne przyczyny samobójstw wśród młodzieży na Zachodzie – zawód miłosny, kłopoty z rodzicami czy problemy w szkole. Z psychologicznego punktu widzenia wcale nie są samobójcami. Uważają się za ofiarnych bojowników w świętej wojnie, a ich akcje nie są wynikiem krótkiego spięcia czy załamania nerwowego, lecz starannej selekcji, przygotowania duchowego i wyszkolenia.

Trudno natomiast powiedzieć, kim samobójcy są dla ich instruktorów, mięsem armatnim, ludzkimi bombami czy jedynie cynicznym środkiem w walce o władzę z rzecznikami kompromisu z Izraelem. Faktem jest, że trzeźwym, oświeconym i świeckim ludziom Zachodu szkolenie dzieci do akcji samobójczych wydaje się zimnym cynizmem, „ale być może to tylko nasze subiektywne spojrzenie…” – pisze we wnikliwej pracy na temat psychiki palestyńskich terrorystów Edda Heiligsetzer. Ludziom Zachodu bohaterowie i męczennicy wydają się już tylko „wykopaliskami z innej epoki, dość prostackimi w swej ofiarności, wręcz śmiesznymi, ponieważ my przyzwyczailiśmy się myśleć w kategoriach racjonalnych – korzyści i kosztów”.

Motywy

Logika islamistów jest porażająco prosta. Toczy się totalna święta wojna (dżihad) o odzyskanie terenów muzułmańskich, a są nimi wszystkie terytoria – waqf, które kiedyś były muzułmańskie. Celem tej wojny jest stworzenie islamskiego państwa wyznaniowego na wzór Iranu, Sudanu, Afganistanu. W tej wojnie użycie żywych bomb jest z operacyjnego punktu widzenia środkiem doskonałym. Po pierwsze małym kosztem – utraty jednego, dwóch bojowników – można zadać wrogowi celne ciosy, wzbudzić przerażenie, panikę i histerię, ujawnić nieskuteczność jakichkolwiek środków prewencyjnych, wykazać bezgraniczną dyscyplinę i ofiarność swego społeczeństwa oraz kosztem niewielu, ale stałych, akcji nękających łamać wroga psychicznie.

Wiadomo o Hamasie – a jest to organizacja znakomicie zakonspirowana według zasady winogrona, każdy zna tylko kilku bezpośrednich współpracowników – że przygotowanie samobójcy zajmuje około roku. Wbrew pozorom nie rekrutuje się ochotników spośród głośno rwących się do akcji, ale raczej wybiera kandydatów spośród uczniów obserwując cechy psychiczne, reakcję na opowieści nauczycieli w szkole i duchownych w meczecie o bohaterach akcji samobójczych, bada się doświadczenia rodzinne kandydata z Izraelczykami: czy ma krewnych w więzieniu, czy ktoś został zabity – następnie stopniowo przeprowadza się selekcję, wtajemniczenie.

Kandydat (12–17 lat) ma poczucie, że jest wybrany, że spotkał go zaszczyt. W końcu jest poddawany próbom – które z zachodniego punktu widzenia są klasycznym praniem mózgu i barbarzyńską torturą – jak na przykład rytuał zakopania kandydata żywcem w grobie. Jest to symboliczny pogrzeb i narodziny do nowego życia. Przez cały czas instruktorzy i wychowawcy stwarzają – jak w klasycznych sektach – poczucie niezwykłej więzi duchowej, czystości intencji i uniesienia. Sama akcja jest dokonywana w stanie niemal upojenia, czego dowodzą filmy wideo.

W swych listach pożegnalnych samobójcy zwykle podają motywy klasyczne: l Religijne oczekiwanie zbawienia połączone z narodowym ekstremizmem i mitycznymi fantazjami wszechmocy – ich akcja pozwoli odwrócić bieg wydarzeń na rzecz Palestyńczyków. l Zemsta za własne lub zbiorowe cierpienia i upokorzenia ze strony izraelskiego okupanta lub fanatycznych osadników. l Naśladowanie powszechnie podziwianych poprzedników, którzy wsławili się efektownymi akcjami samobójczymi. l Oczyszczenie z zarzutów kolaboracji lub tchórzostwa wobec izraelskich sił bezpieczeństwa.

Niewątpliwie psychiczna więź z instruktorami Hamasu ma dla tych młodych ludzi znaczenie kluczowe, są ważni, akceptowani, dopieszczeni. To pranie mózgu ma często jeszcze jeden element – samobójcy poświęcają się dla rodziny, która otrzyma za niego świadczenia, zarówno jednorazowe jak i dożywotnie – tysiąc dolarów miesięcznie, rodzeństwo otrzyma stypendia, a rodzice będą mogli wybudować nowy dom.

Zapotrzebowanie

Zapotrzebowanie na bohaterów samobójców pojawia się w czasach wyjątkowych zagrożeń. Wiemy coś o tym z polskiej historii duchowej: sienkiewiczowski Wołodyjowski wysadzający się w Kamieńcu Podolskim, mickiewiczowski Ordon (nawet jeśli w rzeczywistości przeżył powstanie listopadowe). Ale nawet jeśli będzie się za Brechtem powtarzać, że to nieszczęśliwe kraje potrzebują bohaterów, zapotrzebowanie na przypieczętowanie wspólnoty losu ikoną bohatera męczennika wciąż istnieje. Śmierć palestyńskiego terrorysty samobójcy nie rozładowuje napięć psychicznych, lecz je podsyca, zespala wspólnotę i skłania do dalszego użalania się nad sobą, nienawiści i kontynuacji walki na śmierć i życie z wrogiem, który może mieć bomby atomowe, ale jest bezsilny wobec zdecydowanego na wszystko bojownika, który zgodził się być żywą bombą eksplodującą w imieniu swego narodu.

Dla potencjalnych ofiar ataków terrorystów samobójców wizja kompletnej przypadkowości i coraz silniejszych środków, jakie stoją do dyspozycji zamachowców – wyładowany kerozyną samolot pasażerski taranujący wieżowiec pociąga tysiące ofiar – jest przerażająca i demoralizująca. Przed takim zamachem nie ma obrony, a ofiarą może być każdy. Natomiast terrorysta, zmierzając z plecakiem pełnym dynamitu lub za sterami samolotu do celu, jest przez moment absolutnie wolny. Wolny od przymusów społecznych i konwencji, wolny od indywidualnych potrzeb i swego egoizmu staje się we własnej wyobraźni panem śmierci swych wrogów i, rzekomo zaraz po eksplozji, lepszego życia swej własnej wspólnoty.

Ideologia

Z zachodniego punktu widzenia terrorysta samobójca jest zbrodniarzem i ofiarą zarazem. Ofiarą prania mózgu, jakiemu poddali go jego instruktorzy, ofiarą agresywnego fundamentalizmu i ofiarą społecznej sytuacji bez wyjścia na terenach objętych konfliktami etnicznymi, religijnymi i cywilizacyjnymi, na których strony nie są zdolne do znalezienia i utrzymania kompromisu.

Najbardziej wyraźnymi cechami fundamentalizmu muzułmańskiego jest: l manichejski obraz świata podzielonego wyłącznie na dobrych (swoich, muzułmanie) i złych (obcych, Zachód); l upieranie się przy posiadaniu jedynej prawdy absolutnej; l irracjonalizm i mity spiskowej teorii świata; l ucieczka przed rzeczywistością w milenarystyczne wizje rzekomo harmonijnej prawspólnoty, w wersji muzułmańskiej umma; l protest przeciwko sekularyzacji i pluralizacji świata nowoczesnego; l mesjanizm i (całkiem świecki) głód władzy.

Straszliwy paradoks polega na tym, że wielki bunt islamskich fundamentalistów przeciwko nowoczesności kojarzonej przez nich ze Stanami Zjednoczonymi jako „państwem szatana”, Izraelem – jako „kolonią Zachodu” w świecie arabskim, sięga do coraz bardziej nowoczesnych środków. Walter Lacquer już pod koniec lat dziewięćdziesiątych przestrzegał przed terroryzmem postmodernistycznym, który będzie coraz uboższy ideologicznie, coraz bardziej pozbawiony etycznych hamulców, natomiast będzie miał do dyspozycji coraz potężniejsze środki, od mikrobomby atomowej, poprzez broń chemiczną i biologiczną, po atak na szalenie wrażliwe węzły techniczne nowoczesnego społeczeństwa elektronicznego. Lacquer przewidywał katastrofalne skutki ataku terrorystycznego na Culpeper w Wirginii, gdzie znajduje się centrala elektroniczna Federalnego Banku Rezerw, tymczasem terroryści uderzyli w symbole amerykańskiej potęgi militarnej i finansowej. Nie byli to, jak w wypadku bojowników Hamasu, piętnastoletni chłopcy z dynamitem na plecach. Ale logika, według której działali, nie była zbyt odmienna od tej, jaką w Egipcie stosują Bracia Muzułmańscy, w Afganistanie – talibanowie, na Sri Lance – Tamilskie Tygrysy. Niewielkim kosztem przynieść śmierć jak największej liczbie wrogów i zgładzić najbardziej znienawidzonych przeciwników.

Wstrząs, jaki wywołał zapadający się World Trade Center, jest dlatego tak potężny, że Zachód, że my wszyscy – tak racjonalnie i tolerancyjnie myślący o kompromisowych rozwiązaniach narastających problemów globalnych – nie mamy dziś prostych narzędzi ani na rozładowanie nabrzmiewających konfliktów religijnych, cywilizacyjnych i społecznych, ani nawet na uchronienie się przed kolejnymi atakami, które stosunkowo niskim nakładem środków są w stanie wykonać zdecydowani na wszystko mordercy.

topAdam Krzemiński polityka
Linki: Hezbollahland :: Dwa szatany i Allah :: Dwa szatany i Allah :: Ludzie-bomby :: Islam