Wysuń menu główne / MAIN MENU «•» wysuń / schowaj MENU
uStronie INDEX
Strona zgodna z najnowszą normą XHTML 1.1.: uStronie :. Spis artykułów / CONTENT
forum | chat | księga gości
INDEX Biblia Artykuły Hebrajski

JEROZOLIMA — Rozdarte miasto Bogów

Henryk Szafir z Jerozolimy
Jerozolima jest miastem podzielonym. Przez lata, między Żydami a Arabami wyrósł tutaj gruby mur wrogości. Ten mur może być największą przeszkodą na drodze do pokoju.
Jerusalem

KURZ i zapach wschodnich korzeni miesza się tu z wonią kadzideł. Ca jakiś czas słychać głosy muezinów, rozlegają się dźwięki kościelnych dzwonów. Ale to tylko pozorna sielanka. Jerozolima jest miastem rozdartym i niespokojnym. We wschodniej jej części większość stanowią Arabowie. W zachodniej mieszkają przede wszystkim Żydzi, którzy bardzo niechętnie zapuszczają się do dzielnic arabskich. „Żydzi bez problemów mogą mieszkać obok Arabów, we wschodniej Jerozolimie, pod warunkiem, że nie wychodzą z domu” — ironizuje Meir MArgalit, jeden z miejscowych radnych. Z sondażu, przeprowadzonego w roku 2001 przez izraelski Instytut Gallupa wynika, że w ciągu ostatnich 5 lat, tylko co 23 mieszkaniec Zachodniej Jerozolimy odwiedził wschodnią część miasta. Arabowie boją się Żydów (choć nic im nie grozi), Żydzi jak ognia unikają Arabów.

Tak jest od dziesiątków lat. Historia podziału miasta jest długa. W 1948 roku, Arabowie (7 arabskich państw + miejscowa ludność + wsparcie lotnictwa angielskiego) zaatakowali i zajęli Stare Miasto. Aż przez dwie dekady aglomeracja ta była rozdzielona murem i zasiekami z drutu kolczastego. Jordańczycy kontrolowali część wschodnią, Izraelczycy — zachodnią. Do 1967 roku, kiedy to wybuchła wojna sześciodniowa, sprowokowana przez Arabów — Żydzi nie mieli dostępu do ich jedynego „sanktuarium”: Ścianę Płaczu. Arabowie zniszczyli w tym czasie także wiele żydowskich synagog, będące w ich zasięgu terytorialnym…

Jerusalem

Po okresie względnego spokoju, pod zarządem izraelskim — od 1991 roku, miasto znów pogrążone jest w ogniu walk. Podczas rozmów pokojowych w Camp David, w lipcu 2000 roku, były premier Izraela, Ehud Barak, zrezygnował na rzecz Palestyńczyków z niektórych peryferyjnych terenów wschodniej Jerozolimy, takich jak: Kalandia, Szuafat i Abu Dis. Na tych terenach nigdy specjalnie Izraelczykom nie zależało; zostały przyłączone do miasta dopiero w 1967 roku, tuż po wojnie, tworząc wraz innymi satelitarnymi miejscowościami Wielką Jerozolimę. Mimo, iż ustępstwa Baraka zostały tradycyjnie odrzucone przez Arafata jako niewystarczające, w Izraelu wywołały szok. Żydom nie chodziło o ten mało atrakcyjny kawałek Jerozolimy, ale o to, że Barak — w zamian za porozumienie — gotów był dać Palestyńczykom formalną władzę na Starym Mieście i Świątynnym Wzgórzu. Bo nieformalnie Arabowie rządzili tam od lat, jednak każdy ich krok kontrolowały izraelskie wojska i służby specjalne.

Barak zapomniał, że na Starym Mieście, które położone jest we wschodniej, zabytkowej części, żyje także 3 tysięcy Żydów. Obok nich mają swe dzielnice Ormianie i chrześcijanie. Najwięcej jest muzułmanów, bo aż 25 tysięcy (ogółem w Jerozolimie mieszka 550 tys. ludzi). W dzielnicach: Ras al_Amud i Silwan, zamieszkanych w większości przez Arabów, kazdy żydowski dom ochrania policja i wojsko. To kosztuje nasz budżet milion szekli rocznie [ok. 200 tys. dolarów] — mówi Noam Hoffshteter z organizacji Peace Now.

Stare Miasto strzeżone jest w dzień i w nocy przez setki izraelskich policjantów, żołnierzy, nieznaną liczbę tajnych agentów, brygadę antyterrorystyczną, formację Straży Granicznej, 300 kamer telewizyjnych i kilkanaście posterunków policji. Do tego dochodzi Miszmar Ezrachi — żydowska ochotnicza straż obywatelska, oraz jednostki, zajmujące się ochroną świętych miejsc.

Jerusalem

Równocześnie izraelscy politycy od dawna wiedzą, że z Arabami należy postępować delikatnie — zwłaszcza w kwestii Świątynnego Wzgórza. Dlatego nie afiszowali się swoją władzą. Jedynym widocznym atrybutem suwerenności izraelskiej na Wzgórzu był mały, niebiesko-biały proporczyk z gwiazda Dawida, o wymiarach 20x30 cm, ustawiony na biurku komendanta posterunku policji, obok meczetu al-Aksa. W 1991 roku, po krwawych zajściach, ówczesny premier Icchak Szamir, polecił zwinąć i tę miniaturową flagę.

Dr Iftach Zilberman, z Uniwersytetu Hebrajskiego, specjalista od spraw żydowsko-arabskich, jest przekonany, że przyszłe porozumienie w sprawie Jerozolimy uszanuje istniejące już na Świątynnym Wzgórzu status quo: górna część masywu, wraz z meczetami dla Palestyńczyków, a peryferie, wraz ze Ścianą Płaczu dla Żydów.

Inaczej być nie może. Świątynne Wzgórze jest bowiem miejscem kultu nie tylko dla Żydów, ale także dla muzułmanów i chrześcijan. Legenda głosi, że Jerozolima jest centrum świata, Stare Miasto to centrum Jerozolimy, Wzgórze Świątynne — centrum Starego Miasta, a kamień, przy którym Abraham chciał złożyć Bogu w ofierze syna Izaaka — centrum Świątynnego Wzgórza. Jednak, teren o powierzchni 1 km kwadratowego, od zawsze był za ciasny dla trzech bogów.

Mimo wielu incydentów — druga intifada, która zaczęła się w 2000 roku, nie ogarnęła całej Jerozolimy. Wprawdzie Palestyńczycy ostrzeliwują z Betlejem i Bejt Dżala żydowską dzielnicę Gilo, ale palestyńscy mieszkańcy wschodnich dzielnic nie wyszli na ulice. W odróżnieniu od swoich braci z Gazy i Zachodniego Brzegu, nie tańczyli tez na dachach domów i nie urządzali festiwalów radości 11 września — dniu terrorystycznych ataków w USA. Nawet wschodniojerozolimskie gazety, wydawane po arabsku, starały się zachować umiar, a zdjęcia Osamy Bin Ladena należą w nich do rzadkości.

Jerusalem

Jednak, w rozdartym mieście każdy gwałtowny gest lub niekontrolowany ruch, może skończyć się tragicznie — tymbardziej, gdy w okolicach meczetów zbierze się pół miliona podekscytowanych wiernych. Wtedy zwykłe pstryknięcie zapalniczką może zapalić cały Bliski Wschód. „Napięcie w mieście jest duże. Nigdy nie wiesz, kiedy znowu coś wybuchnie” — mówi jeden z tamtejszych prawników, Danny Seidemann.

Mieszkańcy są już jednak zmęczeni nieustającą wojną. Według badań Gallupa z jesieni 2000 roku, jedynie 17% żydowskich mieszkańców Izraela było gotowych oddać Palestyńczykom wschodnią cześć Jerozolimy w zamian za porozumienie. Dzisiaj prawie połowa respondentów wyraża gotowość do daleko idących i bolesnych ustępstw. Gdyby nie intifada, procent Żydów gotowych do zrezygnowania z części Jerozolimy w zamian za pokój, byłby o wiele większy. Jak widać — palestyński terror wydatnie negatywnie wpływa na żydowską skłonność do ustępstw.

Niezależnie od układów, które w końcu podpiszą politycy — Arabowie i Żydzi dalej musza żyć obok siebie. Przyjaciółmi nie zostaną jeszcze długo.

topZe zmianami, na podstawie Newsweek 2.12.2001