Wysuń menu główne / MAIN MENU «•» wysuń / schowaj MENU
uStronie INDEX
Strona zgodna z najnowszą normą XHTML 1.1.: uStronie :. Spis artykułów / CONTENT
forum | chat | księga gości
INDEX Biblia Artykuły Hebrajski

Wojny religijne we Francji

Masakra w Wassy Masakra w Wassy zapoczątkowała wojny religijne we Francji

W NIEDZIELĘ, 1 marca 1562 roku książę Franciszek Gwizjusz i jego brat Karol, kardynał lotaryński — dwaj czołowi przywódcy francuskich katolików - jechali w towarzystwie zbrojnej eskorty do wioski Wassy, leżącej na wschód od Paryża. Postanowili zatrzymać się w tamtejszym kościele i wziąć udział we mszy.

Nagle usłyszeli dźwięki hymnów. Był to śpiew kilkuset protestantów zgromadzonych na nabożeństwie w stodole. Żołnierze siłą wtargnęli do środka. W ogólnym zamieszaniu zaczęto wymieniać obelgi, a potem posypały się kamienie. Żołnierze otworzyli ogień — kilkudziesięciu protestantów zginęło, a stu innych zostało rannych.

Jakie wydarzenia doprowadziły do tej masakry? Jak zareagowali na nią protestanci?

Tło historyczne

W pierwszej połowie XVI wieku w ludnej Francji panował dobrobyt. Rozkwitowi gospodarczemu i demograficznemu towarzyszyły próby wprowadzenia nowej formy katolicyzmu, która kładłaby większy nacisk na sprawy duchowe i miłość braterską. Ludzie chcieli Kościoła mniej bogatego, a bardziej świętego. Niektórzy duchowni oraz humaniści domagali się reform religijnych przeciwdziałających nadużyciom wyższych dostojników kościelnych i niekompetencji niższych. Wśród walczących o odnowę Kościoła był katolicki biskup Wilhelm Briçonnet.

medal Awers i rewers medalu jaki został wybity na rozkaz papieża Grzegorza XIII,
po otrzymaniu przezeń „radosnej” wieści o „wielkim zwycięstwie” odniesionym przez katolickiego króla Francji na swych protestanckich poddanych w Noc Św. Bartłomieja z 23 na 24 sierpnia 1572 roku.

W swej diecezji w Meaux Briçonnet zachęcał wszystkich do czytania Pisma Świętego. Sfinansował nawet przekład chrześcijańskich Pism Greckich na język francuski. Wkrótce odczuł na sobie gniew teologów z paryskiej Sorbony, którzy stali na straży ortodoksyjnego katolicyzmu i chcieli mu pokrzyżować plany. Ale Briçonneta ochraniał Franciszek I, królujący we Francji w latach 1515-1547. W tamtym czasie król był zwolennikiem reform.

Jednakże Franciszek I tolerował krytykę Kościoła jedynie dopóty, dopóki nie zagrażało to porządkowi publicznemu i jedności narodowej. W 1534 roku zagorzali protestanci rozwiesili plakaty przedstawiające katolicką mszę jako bałwochwalstwo, a jeden przybili nawet na drzwiach królewskiej sypialni. W rezultacie Franciszek I zmienił front i wszczął zaciekłe prześladowania.

Bezwzględny terror

Wkrótce protestanci płonęli już na stosach. Wielu humanistów, ich sympatyków oraz zwolenników rodzącego się protestantyzmu uciekło z kraju. Władze wprowadziły cenzurę książek i kontrolowały pracę nauczycieli, wydawców i drukarzy.

Gniew rządzących skrupił się na waldensach. Była to niewielka grupa mieszkańców biednych wiosek w południowo-wschodniej części kraju, którzy starali się trzymać Biblii. Niektórzy zginęli na stosach, setki zmasakrowano, a około 20 ich wiosek zniszczono (patrz ramka na dole strony, pt.: NIEZACHWIANI WALDENSI).

Świadomość potrzeby zreformowania Kościoła, skłoniła biskupów katolickich do zwołania w grudniu 1545 roku soboru w Trydencie. Jak podaje dzieło The Cambridge Modern History, gdy w roku 1563 sobór się zakończył, „ogólnym wynikiem jego obrad (…) było wzmocnienie rąk tych, którzy postanowili wykorzenić protestantyzm”.

oc św.Bartłomieja Na wieść o pogromie hugenotów w noc „świętego” Bartłomieja - papież Grzegorz XIII polecił odprawić mszę dziękczynną i posłał gratulacje Katarzynie Medycejskiej

Preludium wojny

Wielu zwolenników reform Kościoła katolickiego, zmęczonych oczekiwaniem na zmiany, opowiedziało się za protestantyzmem. Około roku 1560 sporo arystokratów francuskich i ich zwolenników przyłączyło się do hugenotów, jak zaczęto nazywać protestantów. Hugenoci coraz częściej zaznaczali swoją obecność. Ich publiczne zebrania miały niekiedy charakter prowokacyjny i stawały się zarzewiem konfliktów. Na przykład w 1558 roku, tysiące hugenotów zebrało się w Paryżu, by przez cztery kolejne dni śpiewać psalmy.

Wszystko to pobudzało do gniewu zarówno potężnych dostojników Kościoła katolickiego, jak i ogół wiernych. W czerwcu 1559 roku, za podszeptem kardynała lotaryńskiego, Karola - król Henryk II, syn Franciszka I, wydał w Écouen pewien edykt. Jego jawnym celem było pozbycie się „nikczemnej luterańskiej hołoty”. Wywołało to w Paryżu falę terroru skierowanego przeciwko hugenotom.

Henryk II zmarł kilka tygodni później z powodu ran odniesionych w turnieju. Jego syn, król Franciszek II, pod naciskiem rodu Gwizjuszów odnowił edykt przewidujący karę śmierci dla opornych protestantów. W następnym roku Franciszek II zmarł, a jego matka, Katarzyna Medycejska, zaczęła sprawować władzę w imieniu jego dziesięcioletniego brata, Karola IX. Obrała politykę kompromisu, która jednak nie przypadła do gustu Gwizjuszom, zdecydowanym zniszczyć protestantyzm.

Demolowanie kościoła Protestanci również zabijali katolików i demolowali ich kościoły.

W 1561 roku Katarzyna zorganizowała w Poissy pod Paryżem kolokwium teologów katolickich i protestanckich. W edykcie, wydanym w styczniu 1562 roku, przyznała protestantom wolność zgromadzania się w celach kultowych poza miastami. Katolicy byli oburzeni! Dwa miesiące później doszło do opisanej już rzezi protestantów w stodole w Wassy.

Pierwsze trzy wojny

Masakra w Wassy zapoczątkowała pierwszą z ośmiu wojen religijnych, w których, od roku 1562 do połowy lat dziewięćdziesiątych, Francuzi wzajemnie się mordowali. Chociaż nie bez znaczenia były również względy polityczne i społeczne, to największą rolę w tym rozlewie krwi odegrała religia.

Po bitwie pod Dreux, która rozegrała się w grudniu 1562 roku i pochłonęła 6000 ofiar, pierwsza wojna religijna była bliska zakończenia. W marcu 1563 roku podpisano w Amboise traktat pokojowy przyznający szlachcie hugenockiej ograniczoną swobodę kultu w określonych miejscach.

„Do drugiej wojny doprowadził strach hugenotów przed międzynarodowym spisem katolików” - podąje The New Encyclopœdia Britannica. W tym czasie sądy katolickie wysyłały ludzi na szubienicę za to tylko, że byli hugenotami. W roku 1567 hugenoci próbowali pojmać króla Karola IX i jego matkę, Katarzynę, co dało początek drugiej wojnie.

Po przedstawieniu wyjątkowo krwawej bitwy stoczonej niedaleko Paryża, w Saint-Denis, historycy Will i Ariel Durantowie napisali: „Francja znowu się zastanawiała, cóż to za religia pchnęła ludzi do takiej rzezi”. Wkrótce potem, w marcu 1568 roku, zawarto pokój z Longjumeau i przyznano hugenotom tę skromną miarę tolerancji, jaką gwarantował im wcześniej traktat podpisany w Amboise.

Jednakże rozgniewani katolicy odmawiali respektowania tych postanowień. We wrześniu 1568 roku wybuchła więc trzecia wojna religijna. Kolejny traktat pokojowy dawał hugenotom jeszcze większe swobody. Przyznano im kilka twierdz, między innymi port La Rochelle. Ponadto znamienity książę protestancki, admirał Coligny, został przyjęty do rady królewskiej. Katolicy znowu wpadli we wściekłość.

Noc św.Bartłomieja Podczas nocy „świętego” Bartłomieja katolicy wymordowali tysiące protestantów.
W watykańskiej sali „Regia”, uczeń Michała Anioła, Vasari, wykonał freski, gloryfikujące „świętą i radosną noc” katolicyzmu.

Krwawa noc „świętego” Bartłomieja

Jakiś rok później, 22 sierpnia 1572 roku, dokonano w Paryżu nieudanego zamachu na Coligny'ego, gdy szedł z Luwru, do swego domu. Rozzłoszczeni protestanci zagrozili okrutną zemstą, jeśli sprawiedliwości szybko nie stanie się zadość. Na tajnym spotkaniu, młody król Karol IX i jego matka, Katarzyna Medycejska, oraz kilku książąt postanowili pozbyć się Coligny'ego. Aby uniknąć odwetu, nakazali wymordowanie wszystkich hugenotów, którzy przybyli do Paryża na uroczystość zaślubin protestanta Henryka Nawarskiego i Małgorzaty de Valois, córki Katarzyny.

W nocy 24 sierpnia dzwony kościoła Saint-Germain-l'Auxerrois, stojącego naprzeciw Luwru, dały sygnał do rozpoczęcia masakry. Książę Gwizjusz ze swymi ludźmi wtargnął do domu, w którym spał Coligny. Admirał został zabity, a jego zwłoki wyrzucono za okno i zbezczeszczono. Katolicki książę powtarzał: „Zabijajcie wszystkich. To rozkaz króla”.

W dniach od 24 do 29 sierpnia na ulicach Paryża rozgrywały się dantejskie sceny. Niektórzy twierdzili, że woda w Sekwanie zaczerwieniła się od krwi tysięcy wymordowanych hugenotów. W innych miastach doszło do podobnych rzezi. Podaje się różne liczby ofiar - od 10 000 do 100 000, ale większość źródeł mówi, że było ich co najmniej 30 000.

„Równie okropna jak sama masakra” - donosi pewien historyk - „była radość, która potem wybuchła”. Na wieść o tym pogromie papież Grzegorz XIII polecił odprawić mszę dziękczynną i posłał gratulacje Katarzynie Medycejskiej. Polecił również wybić specjalny medal, upamiętniający rzeź hugenotów i uwiecznić ją na obrazie z napisem: „Papież pochwala zabicie Coligny'ego”.

Podobno po masakrze, Karol IX miewał wizje swych ofiar i krzyczał do swej pielęgniarki: „Posłuchałem diabelskiej rady! Boże mój, przebacz mi!” Zmarł w roku 1574 w wieku 23 lat, a tron po nim objął jego brat, Henryk III.

Dalszy ciąg wojen religijnych

Tymczasem przywódcy katoliccy podburzali wiernych przeciwko hugenotom. W Tuluzie duchowni nawoływali katolików: „Zabijajcie wszystkich, bierzcie łupy; jesteśmy waszymi ojcami. Ochronimy was”. Król, parlamenty, gubernatorzy i dowódcy wojskowi stosowali przemoc, a ogół katolików szedł za ich przykładem.

Jednakże hugenoci chwycili za broń. Dwa miesiące po nocy „świętego” Bartłomieja rozpoczęli czwartą wojnę religijną. W miejscowościach, w których przewyższali liczebnie katolików, niszczyli figurki, krzyże i ołtarze w kościołach, a nawet zabijali. „Bóg nie chce oszczędzać ani miast, ani ludzi” - oświadczył już wcześniej Jan Kalwin - duchowy przywódca francuskich protestantów, nawołując do „obrony prawowiernej wiary” (Déclaration pour maintenir la vraye foy).

Doszło jeszcze do czterech wojen religijnych. Piąta zakończyła się w roku 1576, kiedy to król Henryk III podpisał traktat pokojowy, gwarantujący hugenotom całkowitą wolność wyznania w całej Francji. Z czasem ultrakatoliccy paryżanie zbuntowali się i wypędzili Henryka III, który ich zdaniem był zbyt ugodowy wobec hugenotów. Powołali rząd opozycyjny, katolicką Świętą Ligę, której przewodził Henryk Gwizjusz.

Ostatecznie w ósmej wojnie, czyli wojnie trzech Henryków, Henryk III (katolik) zjednoczył się ze swym przyszłym następcą, Henrykiem Nawarskim (protestantem), przeciwko Henrykowi Gwizjuszowi (katolikowi). Tego ostatniego zamordowano na zlecenie Henryka III, który jednak w sierpniu 1589 roku sam zginął z ręki pewnego dominikanina. W ten sposób Henryk Nawarski, którego 17 lat wcześniej oszczędzono podczas nocy „świętego” Bartłomieja, wstąpił na tron jako Henryk IV.

Ponieważ Henryk IV był hugenotem, Paryż nie chciał mu się podporządkować. Katolicka Święta Liga zorganizowała w całym kraju zbrojną opozycję. Henryk wygrał kilka bitew, ale gdy katolikom przybyła z pomocą armia hiszpańska, postanowił wyrzec się protestantyzmu i przejść na wiarę katolicką. Po koronacji 27 lutego 1594 roku, wkroczył do Paryża, gdzie udręczeni wojnami ludzie przywitali go jako króla.

Tak oto skończyły się francuskie wojny religijne, podczas których przez przeszło 30 lat katolicy i protestanci raz po raz mordowali się wzajemnie. Dnia 13 kwietnia 1598 roku Henryk IV wydał historyczny edykt nantejski, zapewniający protestantom wolność wyznania. Według papieża - ogłoszenie edyktu było „najgorszym posunięciem, jakie można sobie wyobrazić, ponieważ zagwarantowało wolność sumienia wszystkim bez wyjątku, a nie ma już nic straszniejszego na świecie”.

Katolicy w całej Francji uznali, że edyktem tym Henryk złamał obietnicę popierania ich wiary. Kościół nie spoczął, dopóki jakieś 100 lat później Ludwik XIV nie odwołał edyktu nantejskiego, wzniecając jeszcze cięższe prześladowania hugenotów.

Skutki wojen

Pod koniec XVI wieku, po dobrobycie Francji nie było już śladu. Połowa królestwa została splądrowana, złupiona lub zniszczona. Żołnierze dopuszczali się rozmaitych nadużyć, co wywoływało chłopskie rebelie. Społeczność protestancka - zdziesiątkowana przez egzekucje, masakry, wygnania i wyrzekanie się wiary - wkroczyła w wiek XVII znacznie zmniejszona liczebnie.

Wszystko wskazuje na to, że we francuskich wojnach religijnych zwyciężyli katolicy. Ale czy Bóg pobłogosławił ich zwycięstwo? Bynajmniej. Wielu Francuzów miało dość zabijania w imię Boga i odrzuciło religię. Stali się prekursorami XVIII-wiecznego ruchu antychrześcijańskiego.

stos

NIEZACHWIANI WALDENSI - Jak wpłynęli na innych?

PIERRE VALDES, czyli Piotr Waldo, był zamożnym kupcem francuskim żyjącym, w XII wieku. Chociaż w tych czasach Kościół katolicki celowo uniemożliwiał ludziom poznawanie Pisma Świętego - Waldo sfinansował tłumaczenie Ewangelii i innych ksiąg biblijnych na język prostych ludzi z południowo-wschodniej Francji. Następnie zrezygnował z interesów i poświęcił się głoszeniu ewangelii. Wkrótce przyłączyło się do niego wiele osób, a w roku 1184 papież Lucjusz III obłożył ich ekskomuniką.

Z czasem tę grupę kaznodziejów, trzymających się Biblii, zaczęto nazywać waldensami. Opowiadali się oni za powrotem do wierzeń i praktyk pierwotnego chrystianizmu. Odrzucali tradycyjne zwyczaje i wierzenia katolickie, między innymi odpusty, modlitwy za zmarłych, kult Marii i krzyża, modlitwy do „świętych”, chrzest niemowląt oraz naukę o czyśćcu i przeistoczeniu. W związku z tym często byli okrutnie traktowani przez Kościół katolicki. Historyk Will Durant tak opisuje ich los, gdy król Franciszek I wszczął prześladowania nie-katolików:
„Twierdząc, iż grupa ta knuje zdradziecki spisek przeciwko władzom, kardynał de Tournon przekonał schorowanego i niezdecydowanego króla do podpisania dekretu (1 stycznia 1545 roku), na mocy którego wszyscy waldensi, winni herezji musieli ponieść śmierć. (…) W ciągu tygodnia (12-18 kwietnia) doszczętnie spalono kilka wiosek, a w jednej z nich wymordowano 800 mężczyzn, kobiet i dzieci; w ciągu dwóch miesięcy zabito 3000 osób, zniszczono 22 wioski i wysłano na galery 700 mężczyzn. Kiedy 25 przerażonych kobiet próbowało schronić się w pieczarze - uduszono je, podkładając ogień przy wejściu”.

Komentując te wydarzenia historyczne, Durant oświadczył: „Prześladowania te były największą porażką rządów króla Franciszka”. A jak niezłomna postawa waldensów, dręczonych z rozkazu króla wpłynęła na obserwatorów? W.Durant napisał: „Odwaga tych męczenników dodała godności i chwały ich sprawie; musiała do głębi poruszyć tysiące postronnych osób, które bez tych pokazowych egzekucji być może nigdy nie pomyślałyby o zmianie religii”.

Zobacz, w dziale biblijnym uStronia - jak drastycznie rózni się Słowo Boże od nauczania Kościoła

Czy Kościół katolicki naucza Biblii ? - dowiesz się o tym w dziale BIBLIA, uStronia Rumburaka

topPrzebudźcie się! nr 8 z 22 kwietnia 1997