Wysuń menu główne / MAIN MENU «•» wysuń / schowaj MENU
uStronie INDEX
Strona zgodna z najnowszą normą XHTML 1.1.: uStronie :. Spis artykułów / CONTENT
forum | chat | księga gości
INDEX Biblia Artykuły Hebrajski

TRUBADURZY — nie tylko piewcy miłości

Trubadur Miniatura z XII-wiecznego rękopisu

TRUBADURZY i minstrele — co przy wodzą ci na myśl te słowa? Być może pieśni o rycerzach i dwornej miłości. I słusznie, ale wiąże się z nimi coś więcej. Wprawdzie trubadurów najczęściej kojarzy się chyba z canso d'amor, czyli pieśniami miłosnymi (i dlatego zwykle przedstawia się ich z lutnią w ręce, śpiewających serenady jakiejś damie) ale nie poprzestawali jedynie na opiewaniu miłości. Uczestniczyli także w wielu ówczesnych wydarzeniach społecznych, politycznych i religijnych.

Sztuka trubadurów kwitła w XII i XIII wieku na południu dzisiejszej Francji. Owi poeci-muzycy tworzyli w najwytworniejszym z rodzimych języków romańskich. Zwano go językiem oc (langue d'oc)* i powszechnie używano niemal na całym obszarze Francji, na południe od Loary oraz w rejonach graniczących z Włochami i Hiszpanią.

*// Do owego czasu z łaciny, przejętej od legionów rzymskich, rozwinęły się we Francji dwa miejscowe języki: na południu kraju langue d'oc (znany także jako oksytański lub prowansalski), a na północy — langue d'oïl (wczesna forma francuskiego, zwana czasem językiem starofrancuskim). Te dwa języki rozróżniano na podstawie wyrazu „tak”. Na południu oddawano go słowem oc (od łacińskiego hoc), a na północy — oïl (od łacińskiego hoc ille), które przekształciło się we współczesne francuskie oui.

Wokół pochodzenia nazwy „trubadur” toczy się wiele sporów, ale najprawdopodobniej wywodzi się ona od oksytańskiego czasownika trobar, co znaczy „tworzyć, wymyślać lub wynajdować”. A zatem trubadurzy potrafili znaleźć odpowiednie słowo lub rym, by utworzyć harmonijny wiersz. Tę poezję śpiewano przy akompaniamencie instrumentów. Trubadurzy podróżowali z miasta do miasta, często w towarzystwie zawodowych muzykantów zwanych minstrelami lub żonglerami, i wykonywali swe pieśni przy wtórze harfy, gęśli, fletu, lutni lub gitary. Bez przedstawień muzycznych nie obywały się żadne oficjalne zabawy — czy to w komnatach bogaczy, czy też na targowiskach, turniejach, jarmarkach, w czasie świąt bądź uroczystości.

Rozmaite pochodzenie

Trubadurzy wywodzili się z różnych warstw społecznych. Część pochodziła ze znakomitych rodów, kilku było królami, a inni — raczej niskiego urodzenia — awansowali dzięki wstąpieniu w szeregi trubadurów. Niektórzy zdobyli wysoką pozycję społeczną. Wielu odznaczało się rozległym wykształceniem i dużo podróżowało. Wszyscy przechodzili solidne szkolenie w zakresie etykiety dworskiej, przestrzegania form towarzyskich, biegłości w poezji i muzyce. Według pewnego źródła, od dobrego trubadura oczekiwano „doskonałej znajomości wszelkich nowinek, umiejętności powtórzenia wszystkich godnych uwagi tez, rozważanych na uniwersytetach, dobrej orientacji w plotkach o życiu dworu, (…) zdolności układania na poczekaniu wierszy dla dostojnika bądź damy, a także gry co najmniej na dwóch instrumentach, modnych w owym czasie na dworze”.

Rozwój handlu w XII wieku ogromnie wzbogacił południowe rejony Francji. Zamożność pozwalała na używanie rozrywek, zdobywanie wykształcenia, doskonalenie smaku artystycznego oraz na wykwintne życie. Najbardziej oddanymi mecenasami trubadurów byli wielcy panowie i damy Langwedocji i Prowansji. Poeci cieszyli się dużym poważaniem i zaczęli wywierać znaczny wpływ na gusta, modę i zwyczaje arystokracji. Stali się prekursorami europejskiego tańca towarzyskiego. Ale w The New Encyclopœdia Britannica powiedziano, że „ich istotną zasługą było wytworzenie wokół dam dworu nieznanej dotąd aury uwielbienia i kurtuazji”.

Nowe przejawy szacunku dla kobiet

Kiedy mężczyzna otwiera kobiecie drzwi, pomaga zdjąć płaszcz lub wyświadcza jej jakąkolwiek inną grzeczność, hołdując zasadzie „damy mają pierwszeństwo”, przestrzeganej od stuleci w Europie Zachodniej, kultywuje zwyczaje wprowadzone prawdopodobnie przez trubadurów.

Trubadurzy

Średniowieczne wzorce zachowań wobec kobiet ukształtowały się w znacznej mierze pod wpływem nauk Kościoła, który obarczał niewiastę winą za grzech mężczyzny i wypędzenie go z raju. W kobiecie widziano kusicielkę, narzędzie diabła, zło konieczne. Życie w związku małżeńskim często uważano za poniżające. Prawo kościelne pozwalało bić żonę i ją oddalić, czym przyczyniało się do upokorzenia i uciemiężenia kobiet. Niemal pod każdym względem traktowano je jako płeć pośledniejszą. Ale z nastaniem epoki trubadurów, sposób myślenia mężczyzn zaczął się zmieniać.

Plejadę słynnych trubadurów otwiera Wilhelm IX, książę Akwitanii. W jego poezji po raz pierwszy pojawiły się elementy typowe dla specyficznie pojmowanej przez trubadurów miłości, którą zaczęto nazywać miłością dworną. Sami poeci prowansalscy określali ją mianem verai'amors (prawdziwa miłość) lub fin'amors (czysta miłość). Rewolucyjność tej koncepcji polegała na wydźwignięciu kobiety z upokarzająco niskiej pozycji w stosunku do mężczyzny.

W poezji trubadurów niewiastę otaczano wielką czcią, uwielbieniem i szacunkiem. Widziano w niej ucieleśnienie szlachetnych i cennych przymiotów. W niektórych pieśniach rozbrzmiewała skarga na zimną obojętność damy dla uwielbiającego ją barda. Miłość trubadura miała pozostać czysta, przynajmniej teoretycznie. Dążył nie tyle do zdobycia swej muzy, ile do moralnego udoskonalenia, dokonującego się w nim pod wpływem uczucia. Chcąc stać się godnym swej pani, poeta musiał pielęgnować pokorę, panowanie nad sobą, cierpliwość, lojalność i wszelkie cnoty, którymi ona się odznaczała. A zatem miłość potrafiła odmienić nawet najbardziej nieokrzesanego mężczyznę.

Trubadurzy wierzyli, że dworna miłość jest źródłem społecznego i moralnego oczyszczenia oraz korzeniem dobrych manier i szlachetnych czynów. W miarę jak ta koncepcja się rozbudowywała, oparto na niej cały kodeks postępowania, który z czasem przyjął się też wśród prostego ludu. Zaczął się upowszechniać nowy styl życia, kontrastujący z grubiaństwem i brutalnością społeczeństwa feudalnego. Kobiety oczekiwały teraz od mężczyzn ofiarności, delikatności i uprzejmości — słowem postawy dżentelmena.

Sztuka trubadurów szybko zyskiwała popularność w wielu częściach Europy. Jej tematy podchwycono w Hiszpanii i Portugalii. Północna Francja miała swych truwerów, w Niemczech działali minnesingerzy, a we Włoszech trovatori. Z połączenia motywu dwornej miłości oraz ideałów rycerskości narodziła się forma literacka nazwana romansem.* Na przykład truwer Chrétien de Troyes splótł koncepcję dwornej miłości z legendami celtyckich Brytów, by w opowieściach o królu Arturze i rycerzach Okrągłego Stołu ukazać takie cnoty, jak szczodrość i stawanie w obronie słabych.

*// Romansem nazywano każde dzieło w południowej czy północnej odmianie języka francuskiego. Ponieważ wiele opowieści rycerskich zawiera wątek dwornej miłości, stały się one standardem romansu i wzorcem dla wszystkiego, co romantyczne.

Rola w społeczeństwie

Wprawdzie trubadurzy zwykle wysławiali w pieśniach walory dwornej miłości, ale poruszali też aktualne tematy społeczne i polityczne. Francuski pisarz Martin Aurell w książce La vielle et l'épée (Skrzypce i miecz) wyjaśnił, że trubadurzy ‘czynnie uczestniczyli w sporach dzielących ówczesne społeczeństwo, a swymi utworami przyczyniali się nawet do powodzenia którejś ze stron’.

O wyjątkowej pozycji trubadurów Robert Sabatier napisał: „Nigdy przedtem poeci nie cieszyli się tak wielkim poważaniem; nigdy przedtem nikomu nie dano tak dużej swobody wypowiedzi. [Trubadurzy] sławili i ganili, przemawiali w imieniu ludu, mieli wpływ na politykę i stali się wyrazicielami nowych poglądów” (La Poésie du Moyen Age).

Mass media tamtych czasów

Można się pokusić o twierdzenie, że na długo przed wynalezieniem prasy drukarskiej, trubadurzy i minstrele pełnili funkcję ówczesnych mass mediów. Średniowieczni minstrele podróżowali po wielu krajach. Gdziekolwiek dotarli, na dworach całej Europy — od Cypru po Szkocję i od Portugalii po Europę Wschodnią — zbierali wiadomości i wymieniali opowieści, melodie i pieśni. Ludzie podchwytywali wpadające w ucho utwory trubadurów, szybko przekazywane z ust do ust przez żonglerów, skutkiem czego wywierały one ogromny wpływ na opinię publiczną, skłaniając pospólstwo do popierania takiej czy innej sprawy.

Jedną z wielu form poezji trubadurów jest sirwent, co dosłownie znaczy „pieśń sługi”. Niektóre sirwenty demaskowały niesprawiedliwość rządzących. W innych sławiono akty męstwa, ofiarności, szczodrości i miłosierdzia, a krytykowano barbarzyńskie okrucieństwo, tchórzostwo, obłudę i samolubstwo. Sirwenty z początków XIII wieku dały historykom wgląd w polityczną i religijną sytuację Langwedocji, targanej wówczas wielkimi niepokojami.

Krytyka Kościoła

Niepowodzenia wypraw krzyżowych wzbudziły w wielu ludziach wątpliwości co do autorytetu Kościoła katolickiego zarówno w sprawach duchowych, jak i świeckich. Duchowni twierdzili, że reprezentują Chrystusa, ale swymi uczynkami temu zaprzeczali. Powszechnie znana była ich obłuda, zachłanność i zepsucie. Biskupi i kapłani schlebiali zamożnym, nieustannie dążąc do zdobycia większego bogactwa i znaczenia politycznego. Zaniedbywali potrzeby duchowe biedoty i klasy średniej, co nieuchronnie budziło sprzeciw.

Wielu mieszkańców Langwedocji, należących do klasy średniej bądź arystokracji, odebrało staranne wykształcenie. Jak zauważył historyk H.R.Trevor-Roper, światlejsza część laikatu dochodziła do wniosku, że Kościół w XII wieku „bardzo się różnił od swego pierwowzoru ze starożytności, którego naśladowcą się mienił”. Niejeden myślał: „Jakże inny był (…) niezinstytucjonalizowany Kościół przed Konstantynem, Kościół z czasów apostołów, (…) nękany prześladowaniami; Kościół bez papieża, biskupów feudałów, wielkich majętności, pogańskich nauk i nowych zasad wiary, obliczonych na osiągnięcie zysków i władzy!”

Langwedocja była krajem tolerancji. Hrabiowie Tuluzy i inni południowi możnowładcy pozostawiali ludziom swobodę religijną. Waldensi* [zob. artykuł: Waldensi w uStroniu] przetłumaczyli Biblię na język prowansalski i gorliwie jej nauczali, przemierzając parami całą krainę. Swe poglądy krzewili również katarzy (zwani także albigensami) i pozyskiwali wielu nowych wyznawców wśród szlachetnie urodzonych.

Sirwenty, tworzone przez trubadurów, często odzwierciedlały rozczarowanie oraz niechęć i oburzenie, jakie wśród ludzi wywoływały poczynania duchownych katolickich. Jeden z utworów, którego autorem jest Gui de Cavaillon, potępia kler za „za rzucenie pierwotnego powołania” na rzecz spraw bardziej przyziemnych. Trubadurzy w swych wierszach drwili z ognia piekielnego, krzyża, spowiedzi i „święconej wody”. Kpili z odpustów i relikwii oraz wyszydzali rozwiązłych księży i przekupnych biskupów, przedstawiając ich jako „zdrajców, kłamców i obłudników”.

Kościół ogranicza wolność

Jednakże Kościół katolicki uważał się za zwierzchnika nad wszelkimi mocarstwami i królestwami. Jego narzędziem władzy stała się wojna. Papież Innocenty III obiecał bogactwo całej Langwedocji tej armii, która zdoła zmusić książąt do uległości i rozprawić się ze wszystkimi odstępcami w południowych posiadłościach Francji. Nastał wówczas jeden z najkrwawszych okresów tortur i mordu w dziejach tego kraju. Przeszedł do historii pod nazwą krucjaty albigenskiej (1209-1229).*[zob. artykuł: Katarzy w uStroniu]

Trubadurzy określili ją mianem fałszywej krucjaty. W swych pieśniach wyrażali oburzenie z powodu okrutnego postępowania Kościoła wobec innowierców oraz udzielania przez papieża takich samych odpustów za mordowanie francuskich heretyków, jak za zabijanie muzułmanów, uważanych za niewiernych. W czasach krucjaty albigenskiej i późniejszej inkwizycji, Kościół ogromnie się wzbogacił. Wydziedziczano całe rodziny, konfiskowano ich ziemię i domy.

Większość trubadurów, oskarżona o przynależność do odszczepieńczych katarów, szukała schronienia w gościnniejszych krajach. Owa krucjata zakończyła erę oksytańską, wraz z jej stylem życia i poezją. W okresie inkwizycji prawo zabraniało śpiewać, a nawet nucić pieśni trubadurów. Ale ich spuścizna przetrwała. Co więcej, ich antyklerykalne pieśni stworzyły odpowiedni klimat dla późniejszych narodzin reformacji. A zatem pamięć o trubadurach rzeczywiście obejmuje więcej niż tylko pieśni miłosne.


[inne artykuły w uStroniu: Wojny religijne we Francji , Albigensi , Aleksander VI]
topPrzebudźcie się!, nr 3 z 8 lutego 1998