Wysuń menu główne / MAIN MENU «•» wysuń / schowaj MENU
uStronie INDEX
Strona zgodna z najnowszą normą XHTML 1.1.: uStronie :. Spis artykułów / CONTENT
forum | chat | księga gości
INDEX Biblia Artykuły Hebrajski

ALBIGENSI

Określani także mianem katarów, byli grupą heretyków, która zagroziła średniowiecznemu katolicyzmowi w takim stopniu, że papież Innocenty III w 1209 roku zaaprobował zbrojną inwazję armii katolickich na południową Francję. Pogromy zainicjowane przez siły zbrojne — głównie przez wielmożów północnej Francji i ich zwolenników — zakończyła Inkwizycja.

Doktryna katarów dała w XII stuleciu impuls fali pieśni i poezji tworzonej przez wędrownych śpiewaków tego regionu, trubadurów. Chociaż większość pism katarów została zniszczona przez ich wrogów; uczeni dowodzą, iż pieśni trubadurów, z których wiele się zachowało, mogły funkcjonować jako wyznanie wiary albigensów.

Władza albigensów nad współczesną wyobraźnią jest w rzeczywistości tak silna, że turyści nadal podróżują do ich siedzib, m.in. do osławionego zamku Montsegur, gdzie dwudziestu wybitnych katarów zginęło po długim oblężeniu (pozostałych uwięziono i ukarano grzywną).

Istnieje bardzo niewiele pism albigensów: rytuał inicjacji, napisany w języku prowansalskim (dawnym narzeczu południa Francji), komentarze do Ewangelii według Świętego Jana i modlitwy Ojcze Nasz. Tak więc doktryny katarów są znane głównie z pism ortodoksyjnych inkwizytorów i komentatorów. Klimat wzajemnych sporów ilustruje anegdota, dotycząca dyskusji między katolikiem a katarem, opowiedziana przez Etienne'a de Bourbona (około 1195-1261), dominikańskiego kaznodzieję i inkwizytora. Kiedy albigens twierdził, że jego religia jest wyższa, ponieważ ludzie przechodzili z katolicyzmu na kataryzm, ale nigdy odwrotnie, katolik odpowiedział, że wskazywało to na ich zepsucie, ponieważ wino może zamienić się w ocet, ale ocet w wino — nigdy.

„Heretycy” ci nazywali siebie Prawdziwym Kościołem Bożym. Prowansalski manuskrypt Obrona Kościoła Bożego, napisany około 1250 roku, podaje, że albigensi powstrzymywali się od zabijania, kradzieży, składania przysiąg i na inne jeszcze sposoby podążali za naukami Jezusa; w rezultacie znosili „prześladowania; cierpienia i męczeństwo w imię Chrystusa”. Obrona mówi dalej: „Zwróć uwagę, jak wszystkie te słowa Chrystusa stoją w sprzeczności z grzesznym Kościołem Rzymskim. Ponieważ on [Kościół katolicki] nie jest prześladowany ze względu na dobro lub sprawiedliwość, które są w nim, ale przeciwnie, to on prześladuje i morduje wszystkich, którzy odmawiają mu przebaczenia jego grzechów i uczynków. On nie ucieka z miasta do miasta, lecz rządzi miastami i prowincjami i nurza się we wspaniałościach i pompie tego świata; królowie, cesarze i inni ludzie boją się go. (…) A przede wszystkim prześladuje on i zabija święty Kościół Chrystusowy, przyjmujący to wszystko cierpliwie jak owca, która się nie broni przed wilkiem”.

Korzenie „herezji” albigensów są natury duchowej, moralnej i politycznej. Pytania duchowe koncentrowały się wokół podstawowego zagadnienia: Jak wszechdobry Bóg mógł stworzyć świat przepełniony bólem i cierpieniem? Kościół katolicki nauczał, że Bóg stworzył dobry świat, ale świat „upadł” z powodu nieposłuszeństwa Adama; podobnie w oczach wielu ludzi upadł średniowieczny Kościół katolicki jako wzorzec moralny. Haniebna era zachłannych papieży zaczęła się w drugiej połowie XI wieku, ale już wcześniej rosnące bogactwo Kościoła i lokalne skandale sprawiły, że niezliczone rzesze pobożnych ludzi odwróciły się od niego. Nawet papież Innocenty III, który w 1208 roku zarządził kampanię wojskową przeciwko albigensom, przyznał, że część duchowieństwa katolickiego w południowej Francji była „ślepymi, głuchymi psami, które nie potrafią szczekać. Ci, którzy dopuszczają się symonii, sprzedają sprawiedliwość, rozgrzeszają bogatych i potępiają biednych! Gromadzą prebendy i powierzają kapłaństwo oraz kościelne dostojeństwa nic niewartym księżom i niepiśmiennym dzieciom. Stąd zuchwalstwo heretyków”.

Dodajmy do tego różnicę polityczną. Prowincje południowej Francji — Prowansja, rozciągająca się w głąb lądu od Morza Śródziemnego na wschód od doliny Rodanu, i Langwedocja na zachód od niej — różniły się kulturowo i językowo od prowincji północnych; patrzyły na wschód, ku Włochom, na południe, ku morzu, mając na uwadze handel, i nawet na zachód, na Hiszpanię, gdzie miały dużo powiązań z Katalonią. Niektóre części Langwedocji były lennami króla Aragonii, jednego z chrześcijańskich królestw hiszpańskich, uwikłanego w ciągły konflikt z hiszpańskim południem, rządzonym przez muzułmanów. To rozdarcie pomiędzy północą a południem było bronią, której użył papież, kiedy nakazał, aby siłami wojskowymi zniszczyć heretyków, gdyż zawiodły kazania i perswazja: panom z północy obiecano nowe miasta południa i południowe posiadłości, którymi będą mogli władać, jeśli przyłączą się do krucjaty chrześcijan przeciwko chrześcijanom.

Znajomość nauki dualistycznej wśród katarów francuskich, którzy jawnie nazywali siebie Prawdziwym Kościołem, lub Kościołem Chrystusowym, mogła pochodzić ze Wschodu: postulowano związek między misjonarzami Bogomilów, uciekających przed prześladowaniami Greckiego Kościoła Prawosławnego w Cesarstwie Bizantyjskim, a włoskimi i później francuskimi katarami. W drugim i trzecim dziesięcioleciu XI wieku jednostkowe przypadki głoszenia nauk heretyckich, w oczywisty sposób powiązane z Włochami, zostały ukarane przez biskupów w diecezjach Orleanu i Arrasu; kilku kleryków spalono na rozkaz króla w Orleanie w 1022 roku za to, że fałszywie nauczali o kreacji świata materialnego przez zło.

W późniejszym okresie tego wieku Pierwsza Krucjata zajęła Jerozolimę; w Boże Narodzenie roku 1100 Baldwin, francuski wielmoża, został koronowany na króla Jerozolimy i przez 17 lat utrzymywał granicę Outremeru, enklawy zdobytej przez krucjatę na Środkowym Wschodzie. W związku z tymi wydarzeniami rozwinął się handel między Zachodnią Europą a Bizancjum i Środkowym Wschodem. Właśnie wędrówki ludzi i wymianę myśli podaje się jako przyczynę gwałtownego wzrostu heretyckich idei dualistycznych na początku XII wieku. W Tuluzie, w Langwedocji, na przykład, w 1119 roku rada papieska rzuciła anatemę na lokalnych heretyków, którzy twierdzili, że chrzest, małżeństwo i komunia święta nie są prawdziwymi sakramentami; wyrzeczenie się małżeństwa przypomina o starej gnostyckiej tezie, iż prokreacja przyczynia się jedynie do uwięzienia coraz większej liczby boskich iskierek w świecie materialnym.

Jedno pokolenie później, w 1147 roku, papież Eugeniusz III walczący z heretykami, których zastał lub o których słyszał na południu Francji, nawoływał do Drugiej Krucjaty i zarządził, żeby wielki reformator — opat Bernard z Clairvaux (później kanonizowany jako święty Bernard) wygłaszał przeciwko nim kazania. Wydawało się, że miasto Albi jest centrum herezji, stąd nazwa albigensi. (Heretyków tych nazywano także arriani, od nazwy wioski w pobliżu Tuluzy). Ostatecznie nakłonienie heretyków, żeby porzucili swe poglądy, nie udało się Bernardowi i sprawa ta czekała na następne synody w latach 1163 i 1165, które potępiły odrzucenie przez heretyków Starego Testamentu i sakramentów. W rzeczywistości, w 1167 roku heretycy zwołali własny otwarty synod, na który wezwali swych przywódców z Włoch, pozostałych regionów Francji, Hiszpanii, a nawet Bizancjum. Bizantyjski Wschód reprezentował Grek nazywany Niquinta lub Nicetas, który twierdził, że przewodzi kościołowi dualistycznemu w Konstantynopolu. Podpierając się zarówno tekstami pisanymi, jak i prestiżem najwspanialszego chrześcijańskiego miasta, przekonał obecnych, żeby zaoferowali mu fotel przewodniczącego synodu. W przeciwieństwie do stanowiska monarchianistów przyjmowanego przez wielu obecnych tam Włochów, Nicetas był ścisłym dualistą, a jego poglądy wywarły wpływ na grupę prowansalską .

Rytual i wierzenia albigensów

Albigensi i katarzy włoscy zarówno przyswoili sobie niektóre teksty religijne bogomilów, jak stworzyli swoje własne. Wśród tych pierwszych znajdowało się Wniebowstąpienie Izajasza, kompendium dzieł wczesnognostyckich napisanych w I i II wieku. Opisuje ono, jak duchowa istota żydowskiego proroka Izajasza wzniosła się przez szereg siedmiu sfer niebieskich, u stóp których walczyli dobrzy i źli aniołowie. W siódmym, najwyższym niebie Izajasz usłyszał Ojca rozkazującego Synowi zejść na ziemię i do piekła. Był świadkiem ukrzyżowania Chrystusa na rozkaz Szatana, księcia tego materialnego świata, i widział „udrękę piekła”, kiedy Jezus tam zstąpił. Dowiedział się, że dusze jego i innych prawych ludzi zostaną po śmierci zjednoczone z Bogiem Ojcem.

Kosmiczna wizja przedstawiona we Wniebowstąpieniu Izajasza jest zgodna z wierzeniami katarów w kilku punktach: jednaki jest obraz świata materialnego, rządzonego przez Szatana, będącego sceną nieustającej walki dobra ze złem, następuje odrzucenie Trójcy Świętej na korzyść poglądu monarchianistycznego o podległości Syna i Ducha Świętego Bogu Ojcu oraz pomija się wcielenie Jezusa w człowieka. W tekście tym Bóg Ojciec mówi: „Idź i zstąp ze wszystkich niebios i bądź w świecie, i idź nawet do anioła, który jest w piekle, przybrawszy jego postać. I ani anioły, ani książęta tego świata nie poznają cię”.

Albigensi wyzyskali jeszcze jedno dzieło bogomilów, znane jako Interrogatio Johannis (Pytania Jana) lub Tajemna Wieczerza, które dotarło do Włoch pod koniec XII wieku. Przedstawia ono apostoła Jana, który podczas niebiańskiej Ostatniej Wieczerzy zadaje Chrystusowi pytania dotyczące pochodzenia świata, przyczyny zła, buntu Szatana i sposobu zbawienia człowieka. Według tego dzieła świat został stworzony przez Szatana: zbuntowany przeciwko Bogu Ojcu, nie mógł zaznać spokoju w niebie, więc z litości Bóg dał mu siedem dni na stworzenie tego, co zechce. Dalej następuje wersja stworzenia z Księgi Rodzaju, a stwórcą jest Szatan; rozkazuje on upadłemu aniołowi z drugiego nieba wstąpić w ciało Adama i ożywić je, a aniołowi z pierwszego (najniższego) nieba ożywić ciało Ewy.

Pierwsza para małżeńska, skojarzona przez diabła, „była skażona pożądaniem rozpusty, płodziła dzieci diabła i węża, aż po spełnienie świata”. Innymi słowy, stworzenie świata materialnego jest efektem buntu Szatana.

Jak inne teksty gnostyckie Pytania Jana nauczają, że Jezus wstąpił do ciała Marii i opuścił je przez ucho, ą nie na drodze normalnych narodzin. Albigensi, zgodnie z tym tekstem, wierzyli, że Chrystus został stworzony w stanie bezgrzesznym i powoływali się na fragment Ewangelii według św. Jana: „słowo stało się ciałem i [w następstwie] zamieszkało między nami”.

Niektóre źródła sugerują jednak, że określenie Matka Boska można interpretować alegorycznie, tak jak czynił to kościół heretyków w modlitwie „Bądź pozdrowiona, Maryjo”. Łączy się to z sugestią, że „pani”, którą czcili w swej poezji trubadurzy, była synonimem kościoła katarów (patrz niżej Albigensi i trubadurzy).

Inne zachowane dokumenty albigensów, napisane w języku prowansalskim i po łacinie, opisują ceremonie, głównie consolamentum, rytuał przystąpienia do różnie' przez heretyków określanego Prawdziwego Kościoła, Kościoła Chrystusowego czy też Kościoła Miłości. Rytuał ten, który oznaczał ewolucję słuchacza lub wierzącego w naukę katarów do Doskonałego, zastępował ortodoksyjne sakramenty chrztu oraz bierzmowania, a gdy udzielano go umierającym, jak to się często zdarzało, sakrament ostatniego namaszczenia. Jednak przed otrzymaniem consolamentum katar musiał przejść przynajmniej roczny okres próbny i być o wierze. Po dopełnieniu rytuału składał rygorystyczne śluby: nie jadł mięsa, jajek, sera, nie odbywał stosunków seksualnych, nie kłamał, nie zabijał, nie przysięgał. Ograniczenia w spożywaniu pokarmów narzucono Doskonałemu, ponieważ mięso, ser i jajka były, bezpośrednio lub pośrednio, skutkiem stosunków płciowych i prokreacji. Nawet niepotrzebnego rozrodu zwierząt należało unikać, ponieważ zwiększało to moc Szatana i, w dalszej kolejności — ponieważ przynajmniej część katarów najwyraźniej wierzyła w proces reinkarnacji, któremu podlegały zwierzęta i ludzie — więziła boskie lub anielskie duchy w ciele lub „tunikach”, jak je często nazywano w terminologii albigensów.

W czasie nauki zaznajamiano kandydata, między innymi, ze sposobem, w jaki katarzy odmawiali modlitwę Ojcze Nasz, którą często powtarzano dwu- lub sześciokrotnie z towarzyszącym jej przyklękiem. Tekst heretyków był identyczny z wersją ortodoksyjną, z wyjątkiem jednego słowa: zamiast „daj nam dzisiaj chleba naszego powszedniego” mówili „daj nam dzisiaj chleba naszego niebiańskiego”, ponieważ interpretowali oni „chleb” metafizycznie jako boską miłość. Była to ich najczęściej odmawiana modlitwa. Na przykład prowansalski manuskrypt z końca XIII wieku zaleca: „jeśli ktoś [katar] podróżuje konno, niech zmówi Podwójną [dwukrotnie Ojcze Nasz]. Powinien zmówić ją, kiedy wchodzi na łódź, kiedy wkracza do miasta lub kiedy idzie po drewnianym czy niebezpiecznym moście”. Ponadto zalecano im, aby nie jedli i nie pili po ostatniej wieczornej modlitwie.

Jeśli chodzi o samo consolamentum, kandydat i jego nauczyciel stali przed jednym z Doskonałych, który pytał, czy kandydat pragnie otrzymać „chrzest duchowy, przez który Kościół Boży przekazuje Ducha Świętego wraz ze Świętą Modlitwą oraz nałożeniem rąk przez Dobrych Ludzi (Doskonałych)”. Po dalszej rozmowie na temat istoty tego prawdziwego, duchowego chrztu i po otrzymaniu twierdzącej odpowiedzi Doskonały i kandydat wymieniali meliormentem (prośbę o błogosławieństwo wraz z trzema pokłonami lub przyklękami) i kandydat prosił o wybaczenie wszystkich grzechów, które popełnił w myśli, mowie i uczynku. Wtedy Doskonali kładli Ewangelię na głowie kandydata, dotykali go i odmawiali różne modlitwy, włączając w to sześciokrotną recytację Ojcze Nasz.

Do obowiązków, jakie nakładano na nowego Doskonałego w czasie tego rytuału, zaliczano powstrzymywanie się od kłamania, zabijania i innych wymienionych wyżej czynności, ponadto wyrzeczenie się przemocy i zemsty w stosunku do tych, którzy mogli wyrządzić mu krzywdę. Jeśli consolamentum udzielano osobie chorej, powtarzano je w pełniejszej formie, gdy osoba ta odzyskała zdrowie. Ze względu na rygorystyczny styl życia, jaki byli zobowiązani wieść Doskonali, większość albigensów wolała pozostać słuchaczami i otrzymać consolamentum dopiero tuż przed śmier cią. Jeśli Doskonały dopuścił się odstępstwa od ślubów, sakrament unieważniano. Zamiast ryzykować; nowi Doskonali wybierali czasem drogę zwaną endura, czyli „rozmyślnego samobójstwa”. Doskonali głodzili się na śmierć lub, jak starożytni Rzymianie, otwierali sobie żyły i leżąc w gorącej kąpieli wykrwawiali się na śmierć. Wybierając sposób i czas zakończenia życia elita albigensów wierzyła, że pokonuje Szatana oraz kończy cykl transmigracji i uwięzienia w świecie materialnym.

Albigensi odprawiali także comiesięczne modły (lo servisi w języku prowansalskim, a po łacinie apparellamentum), aby wyznać grzechy i uzyskać od doskonałych danej kongregacji rozgrzeszenie i odwrotnie. Ich wersja komunii świętej wykluczała sakrament obowiązujący w Kościele katolickim; zamiast tego; jak w wielu wyznaniach protestanckich, które przyszły po nich, komunia jedynie czciła pamięć „najświętszej wieczerzy Jezusa Chrystusa i jego uczniów”, żeby zacytować modlitwę wznoszoną przy tym posiłku.

Ataki kościoła na albigensów

Innocenty III, który później wezwał do krucjaty przeciwko heretykom Langwedocji, został w 1198 roku, w wieku trzydziestu siedmiu lat wybrany papieżem. Jego rządy uważano za apogeum papiestwa, jeśli chodzi o wpływ na władzę świecką. W 1199 roku zatrwożony szerzeniem się herezji w północnych Włoszech i południowej Francji — której jednym ze źródeł było zepsucie duchowieństwa — papież Innocenty polecił grupie cystersów głosić kazania w Langwedocji, zorientować się w rozpowszechnieniu herezji oraz wzmocnić i zreformować kler.

Misja ta przyniosła różne rezultaty, choć władze Tuluzy obiecały odnaleźć i oskarżyć heretyków, i choć hrabia Tuluzy Rajmund VI, jeden z najpotężniejszych arystokratów na tym terenie, powrócił na jakiś czas na łono Kościoła, większość katarów i ich sympatyków zignorowała kazania cystersów. Po tym, jak dwaj hiszpańscy duchowni — Diego d'Azevedo , biskup Osmy, i Dominik de Guzman, którzy odbyli objazd tego terenu — stwierdzili, że jedynie kaznodzieje dorównujący Doskonałym Katarom w ascetycznym i czystym życiu mogą wpłynąć na heretyków, papież podjął decyzję, aby legaci papiescy, wysłani przez niego, a prowadzeni przez Piotra de Castelnau i Arnolda Amaury'ego, opata Citeaux, podróżowali jak książęta. Dominik (1170-1221) i biskup Osmy wygłaszali w całej prowincji kazania przeciwko albigensom i założyli zakład dla ubogich dziewcząt, żeby uchronić je przed wpływami heretyków. Choć przypisywano im wiele cudów, nie byli w stanie odzyskać tego obszaru i poddać go ponownie kontroli katolików. Po późniejszej krucjacie (patrz niżej) Dominik założył w roku 1216 w Tuluzie zakon dominikanów, który miał głosić kazania przeciwko herezjom i prześladować heretyków w Europie Zachodniej i później w Nowym Świecie.

Z sobie tylko znanych powodów wielu szlachciców południa nadal faworyzowało heretyków; Rajmund z Tuluzy drażnił legatów papieskich, dopóki nie został ekskomunikowany w 1207 roku. W styczniu następnego roku wezwał Piotra de Castelnau pod pretekstem wyrażenia zgody na wypędzenie heretyków, do porozumienia jednak nie doszło. W drodze na wschód Piotr de Castelnau został zamordowany nad Rodanem. Tymczasem papież Innocenty III stracił cierpliwość i poprosił szlachtę południowej Francji, w tym księcia Burgundii i wielu innych znaczących panów, o pomoc w stłumieniu herezji na południu. Obiecał im, że osiągną te same korzyści duchowe, co uczestnicy krucjat w Palestynie; otrzymają odpusty (odpuszczenie wszystkich pokut nałożonych za poprzednie grzechy), a jeśli zginą, zostaną zaliczeni do męczenników Kościoła. Część szlachty zgodziła się już wcześniej, a kiedy wieść o zamordowaniu legata papieskiego — prawdopodobnie z rozkazu hrabiego Rajmunda — dotarła na północ, do krucjaty przeciwko albigensom w 1208 roku przyłączyło się ich jeszcze więcej.

Choć krucjata ostatecznie pokonała militarnie heretyków i ich wyznawców, w dalszej perspektywie ważniejsza była teologiczna odpowiedź Kościoła katolickiego. Powołanie zarówno zakonu dominikanów jak i zakonu franciszkanów można postrzegać jako próbę odzyskania przez ortodoksję przewagi moralnej, która była po stronie Doskonałych Katarów, i duchowej żarliwości przynajmniej części trubadurów. W dodatku wyzwanie rzucone przez heretyków Kościołowi zmusiło go do ponownego zbadania i przeformułowania istotnych doktryn, szczególnie podczas soboru laterańskiego w 1215 roku, zwołanego przez Innocentego III. Przeciwstawiając się dualizmowi albigensów, delegaci potwierdzili, że jeden tylko Bóg stworzył świat materialny i wszystkie istoty duchowe, włączając w to demony; potwierdzili również doktryny zmartwychwstania i przeistoczenia, czyli obecności ciała i krwi Chrystusa w chlebie i winie Komunii Świętej. Ponadto sobór laterański polecił wszystkim katolikom, żeby spowiadali się osobiście swym księżom, zapewniając sobie w ten sposób kontrolę nad rozszerzaniem się herezji. Wielu historyków cytuje oficjalną zachętę do uprawiania kultu Najświętszej Marii Panny począwszy od XIII wieku, jako kolejny sposób, dzięki któremu popularne uczucia religijne odseparowano od herezji.

Krucjata przeciwko albigensom

Kiedy papież Innocenty III zarządził krucjatę przeciwko heretykom, uczestnictwo w tego typu wyprawach od wieku już, tj. od zdobycia Jerozolimy przez Pierwszą Krucjatę (1095-1099), stanowiło dla zachodnioeuropejskiej szlachty i jej świty styl życia. Jednak podczas gdy zdobycze krzyżowców w Palestynie i Syrii zostały ostatecznie odbite przez armie muzułmanów, krucjata przeciwko albigensom przyniosła trwałe militarne zwycięstwo.

Krucjata ta wymagała więcej niż jednej kampanii; przycichała i wybuchała przez szesnaście lat (nie licząc krótkotrwałych rebelii, które po niej nastąpiły); miasta i twierdze przechodziły z rąk do rąk, miejscowi wielmoże zmieniali poparcie dla stron, dochodziło do okrucieństw, które przynoszą działania wojenne, szczególnie wtedy, kiedy pobudką są religijne dogmaty. Najbardziej haniebne wspomnienie z czasów tej krucjaty pochodzi od cysterskiego kronikarza Caeseriusa z Heisterbachu (1220-1235). Po oblężeniu Beziers i późniejszym jego zdobyciu niektórzy uczestnicy wyprawy zwrócili się do duchowego jej przywódcy, Arnolda Amaury'ego, opata Citeaux, z pytaniem, jak mają postępować z ludnością, po części katolicką, po części katarską. Arnold, obawiając się, że katarzy, aby uniknąć śmierci, będą podawać się za katolików, odpowiedzieć miał mniej więcej tak: „Zabijajcie wszystkich, Bóg swoich rozpozna.” Choć nie wiemy na pewno czy Arnold wypowiedział te słowa, w swym liście do papieża Innocentego III opisał on, jak to uczestnicy krucjaty zabili wszystkich mężczyzn, kobiety i dzieci w mieście, prawdopodobnie piętnaście do dwudziestu tysięcy ludzi. Papież pogratulował mu i powiedział, że Bóg pozwala wiernym osiągnąć zbawienie, choćby nawet zostali wytępieni.

Religijna motywacja wojny była bodaj najwyraźniej widoczna w jej pierwszych latach. Po zdobyciu miasta Minerwy w 1210 roku trzech Doskonałych wróciło do Kościoła katolickiego, lecz około stu czterdziestu do stu osiemdziesięciu zostało spalonych, a wielu dobrowolnie wskoczyło w płomienie. „Po co nas nawracać” — zapytał jeden z nich Arnolda Amaury'ego — „nic nas nie obchodzi wasza wiara. Odrzucamy kościół rzymski.” W tym samym roku, w czasie oblężenia Termes, archidiakon Paryża zorganizował wśród obozowiczów i żołnierzy nieliniowych bractwo, któ re zbierało kamienie do katapult. Kiedy padło warowne miasto Lavaur, dziewięćdziesięciu książąt z południa zabito, a siostrę ich przywódcy — katarkę — wrzucono żywcem do studni. Takich opowieści było mnóstwo.

Najsławniejszym uczestnikiem krucjaty był Szymon de Montfort, który prowadził z jednego krańca Langwedocji na drugi małą, ale bitną armię, oblegając miasta, niszcząc młyny, domy, sady i winnice, wywierając stałą presję na heretyków oraz ich szlacheckich protektorów i sympatyków. Do 1212 roku podbił obszar tak duży, że mógł zwołać parlament, który uchwalił , procedury, według których heretyków będzie się wydawać Kościołowi, a ich mienie konfiskować.

Opozycja południa utworzyła się wokół hrabiów Tuluzy — wszyscy nosili imię Rajmund.

Prawdopodobnie Rajmund VI rozkazał lub zachęcił do morderstwa legata papieskiego w 1208 roku i dał odpór armii Szymona de Montforta w czasie dziewięciomiesięcznego oblężenia w 1216 roku. W odwecie ekskomunikowano w 1220 roku jego syna Rajmunda VII za prześladowanie kleru, ale w 1226 roku zawarł on pokój z królem Francji Ludwikiem VIII, który dowodził krucjatą po śmierci Szymona de Montforta podczas oblężenia Tuluzy.

Kiedy zakończono walki, północna Francja objęła kontrolę polityczną nad południem, a stan ów trwa do dzisiaj. Armie Ludwika VIII (był w nich Amaury de Montfort, syn Szymona, który kontynuował kampanię wojskową swego ojca) zaatakowały Langwedocję. Pomimo śmierci króla (prawdopodobnie na dyzenterię, której nabawił się podczas wojny), wyczerpana szlachta południa nie była w stanie już dłużej walczyć o swą niepodległość; nie było też możliwe zawarcie umów z sojusznikami z zewnątrz. Wojownicze i pozornie niepodległe miasta, takie jak Tuluza czy Avignon, zostały zniszczone przez armie Szymona i króla, ostatni Doskonali ukrywali się w tajnych fortecach, np. w Montsegur.

Montsegur, kwatera główna dwóch beznadziejnych buntów, została zdobyta przez armię królewską w 1243 roku, a dwustu Doskonałych spalono. Nigdy więcej Prawdziwy Kościół nie miał tej siły, którą posiadał wkraczając w XIII wiek, choć przetrwał do pierwszych lat wieku XIV, kiedy to niejaki Autier, heretyk z miasta Ax w południowo-zachodniej Francji, powrócił z pobytu wśród katarów włoskich i szybko zyskiwał zwolenników, dopóki nie został pojmały i spalony w 1310 roku. (Prześladowania katarów włoskich trwały do połowy XIV wieku).

Dla historyka religii Mircei Eliadego poglądy albigensów stanowiły jedyną udaną próbę wprowadzenia wschodniej myśli do Europy Zachodniej, aż do rozpowszechnienia się marksizmu — który Mircea Eliade sklasyfikował jako milenaryzm, czyli tradycję utopijną — w końcu XIX i na początku XX wieku.

topŻródło: Encyklopedia herezji i heretyków — Oficyna wydawnicza Atena>