Wysuń menu główne / MAIN MENU «•» wysuń / schowaj MENU
uStronie INDEX
Strona zgodna z najnowszą normą XHTML 1.1.: uStronie :. Spis artykułów / CONTENT
forum | chat | księga gości
INDEX Biblia Artykuły Hebrajski

Inkwizycja hiszpańska

proporzec Inkwizycji Proporzec inkwizycji hiszpańskiej, utworzonej w 1478 roku, a definitywnie zniesionej dopiero w 1834 roku.

„Palono wszystkich: kobiety i mężczyzn, katolików i protestantów,
idiotów i uczonych, czteroletnie dzieci i osiemdziesięcioletnich starców,
wszystkich gnano na stos stracenia i na popiół zamieniono”.
(Walter Nigg, szwajcarski teolog i historyk Kościoła, 1903–1988)

INKWIZYCJA najczęściej kojarzona jest z Hiszpanią. W istocie, tam właśnie zaczęła działać z tak powszechnie znaną, dramatyczną agresywnością w okresie późniejszym. Co więcej, kiedy do tego doszło, jej działalność przedstawiała się — przynajmniej pod pewnymi względami — odmiennie niż w innych krajach. Powszechnym przekonaniom nie można także odmówić słuszności z innego powodu - albowiem to właśnie w Hiszpanii inkwizycja nabrała nowego wymiaru, jeśli chodzi o bigoterię, przewrotność i sianie strachu.

Należy tu przypomnieć, że w XIII wieku Hiszpania nie była jednym, skonsolidowanym państwem. Większa część Półwyspu Iberyjskiego wciąż jeszcze znajdowała się pod władzą muzułmańską, a jej rządzona przez chrześcijan część, składała się z licznych niezależnych królestw, które nie zawsze łączyła zgoda. Inkwizycja po raz pierwszy pojawiła się tam w 1236 roku, lecz tylko w Aragonii. Zrazu działała na chybił tracił, niesprawnie i chaotycznie, a na początku XV wieku jej aktywność jawnie przygasła. W innych regionach - na przykład w Kastylii, Leonie i Portugalii - trybunały inkwizycyjne nie działały przed rokiem 1376, a więc przez całe półtora stulecia po jej powstaniu we Francji.

autodafe Orszak inkwizytorów oraz ich ofiar, zmierzający na autodafé w Goa — portugalskiej kolonii indyjskiej.

W 1474 roku Izabela, zwana Kastylijską, wstąpiła na tron swego państwa. Pięć lat później jej przyszły mąż, Ferdynand, został królem Aragonii. Od 1479 roku obydwoje występowali jednak jako władcy organizmu państwowego, który przeobraził się w zjednoczone królestwo. W następnych latach podjęli oni zadanie bardzo ambitne pod względem celu i skali. Zamierzali mianowicie zniszczyć ostatnie mauretańskie, czyli muzułmańskie enklawy, istniejące jeszcze na ziemiach, którymi władali. Udało im się to w 1492 roku. Potem zaś rozpoczęli bezlitosną akcję wyprzedzającą o całe stulecia XX-wieczne praktyki gestapo albo czystki etniczne na Bałkanach z lat 90-tych dwudziestego stulecia. Pod berłem Ferdynanda i Izabeli, Hiszpania nie tylko jednoczyła się, lecz i pozbywała definitywnie wyznawców islamu i judaizmu, jak też herezji chrześcijańskich. Wreszcie monarchowie hiszpańscy ustanowili, w 1478 roku, własną inkwizycję.

W swojej strukturze i działaniach - „we wszystkim, co dotyczyło aresztowań, procesów, procedury, konfiskat i rekrutacji personelu”[1] - inkwizycja hiszpańska wiernie naśladowała praktyki inkwizycyjne z innych krajów. Inaczej jednak niż tam, nie stanowiła narzędzia papiestwa. Przeciwnie, podlegała bezpośrednio Ferdynandowi i Izabeli. A ponieważ monarchia hiszpańska była rodzajem teokracji, w ramach której Kościół i państwo działały ręka w rękę, inkwizycja w dużej mierze wspomagała tutaj i Koronę, i Kościół. Funkcjonowała więc nie tylko jako instrument kościelnej ortodoksji, ale w równej mierze i policja królewska. Ferdynand zwrócił się do jej świeżo wybranych w Aragonii urzędników z następującymi słowami:

Choć przynależy wam tytuł inkwizytorów, to ja i królowa wyznaczyliśmy
was na te stanowiska i niewiele zdziałacie sami bez naszego wsparcia[2]


palenie skazańców Publiczne palenie skazańców - ostatnia faza autodafé w Goa.

Torquemada

Papież Sykstus IV, w bulli z 1 listopada 1478 roku, usankcjonował utworzenie odrębnej inkwizycji hiszpańskiej. Inkwizytorami mianowano dwóch czy trzech ponad 40-letnich duchownych. Prawo ich mianowania i odwoływania mieli nie dominikanie czy też jakaś papieska instytucja, lecz wyłącznie hiszpańscy królowie. Dwudziestego siódmego września 1480 roku uczynili oni inkwizytorami dwóch dominikanów, którzy zaczęli działać na południu kraju, w bezpośrednim sąsiedztwie wciąż jeszcze mauretańskiego Królestwa Grenady. Pierwsze auto da fé odbyło się 6 lutego 1481 roku. Spalono wtedy na stosie sześć osób. W samej tylko Sewilli na początku listopada śmierć poniosło w ogniu 288 osób, a 69 skazano na dożywotnie więzienie.

Cztery miesiące później, w lutym 1482 roku, papież zgodził się, by inkwizytorami zostało kolejnych siedmiu dominikanów. Jeden z nich, przeor klasztoru w Segowii, przeszedł do historii jako uosobienie najstraszniejszych cech hiszpańskiej inkwizycji. Był to Tomas de Torquemada. W ciągu trzech lat po jego mianowaniu, trybunały inkwizycyjne ustanowiono w czterech innych miejscowościach. W 1492 roku działały już one w ośmiu głównych miastach królestwa.

W tym samym czasie hiszpańska inkwizycja osiągnęła granice szaleństwa. Skargi na jej działalność zaczęły napływać zresztą już 10 lat wcześniej, niedługo po nominacji Torquemady. W kwietniu 1482 roku papież, w odpowiedzi na listy oburzonych biskupów hiszpańskich, ubolewał w bulli nad tym, że:

Dużo prawowiernych chrześcijan, skutkiem doniesień ich nieprzyjaciół,
rywali czy niewolników (…) bez żadnego słusznego powodu wtrącono do
świeckich więzień, wzięto na męki i skazano, odzierając ich z własności,
po czym wydano sprawiedliwości świeckiej i stracono, co wielu oburzyło[3].

W tej samej bulli papież orzekł, że „inkwizycją powoduje niekiedy nie żarliwa wiara i chęć zbawienia dusz, lecz zachłanna żądza bogactw”[4]. Na tej podstawie odwoływano wszelkie przyznane inkwizycji uprawnienia, a papież zażądał, by inkwizytorzy podlegali kontroli lokalnych biskupów. Takie środki były, rzecz jasna, niezwykłym wyzwaniem wobec króla. Ferdynand poczuł się do tknięty i odesłał bullę papieżowi, dając wyraz podejrzeniom, że nie wyszła spod jego pióra. Swoje oficjalne pismo zakończył zaś niezawoalowaną groźbą, domagając się, by papież „nie poruszał w przyszłości tej kwestii i powierzył jej rozstrzygnięcie parze królewskiej”[5].

autodafe Spektakularne autodafé inkwizycji hiszpańskiej na Plaza Mayor w Madrycie.

Wobec tak prowokacyjnego tonu papież skapitulował bez reszty. Kolejną bullą, wydaną 17 października 1483 roku, ustanowił radę zwaną Consejo de la Suprema y General Inguisición, która miała być najwyższą instancją inkwizycji (stąd nazwa La Suprema). Utworzył też nowy urząd - kierującego nią Wielkiego Inkwizytora. Pierwszym został Torquemada. Wszystkie trybunały inkwizycji w całej Hiszpanii miały odtąd podlegać jednej scentralizowanej administracji, na czele której stał właśnie on.

W ciągu następnych 15 lat, aż do swojej śmierci w 1498 roku, Torquemada władzą, potęgą oraz wpływami dorównywał Ferdynandowi i Izabeli. Według historyków, „rozwijał świeżo utworzoną instytucję z niestrudzoną wytrwałością”[6], czyniąc to z „bezlitosną zawziętością” i „bezwzględnym fanatyzmem”. Oddanie, jakie pod tym względem wykazał, sprawiło, że zrezygnował z oferowanej mu godności biskupa Sewilli. Nigdy też nie zamienił skromnego habitu dominikańskiego na wspanialsze szaty kościelne. Był również rygorystycznym wegetarianinem. Zgarniał jednak wielkie sumy, pochodzące ze skonfiskowanych bogactw, rezydował w pełnych przepychu pałacach i podróżował z imponującą świtą, która miała zarówno olśniewać, jak i siać strach - 50 konnych gwardzistów oraz 250 innych zbrojnych. Nie łagodziło to zresztą jego paranoicznego wręcz lęku. Przy stole nie rozstawał się z rzekomym rogiem jednorożca, mającym jakoby chronić go przed otruciem, choć nie wiadomo, w jaki sposób ten osobliwy amulet mógł działać ani co właściciel z nim robił. Nie licząc ulegania tym drobnym przesądom, Torquemada był przenikliwym, inteligentnym człowiekiem, jednym z najbardziej makiawelicznych umysłów swojej doby, obdarzonym intuicją i zdolnościami przywódczymi. Inkwizytor z Braci Karamazow nie ma wprawdzie imienia, lecz Dostojewski niewątpliwie myślał tu o Torquemadzie. Jego Wielki Inkwizytor robi wrażenie wierniejszego wizerunku Torquemady niż opisy wszystkich historyków i biografów razem wziętych. Nietrudno wyobrazić go sobie, świadomie skazującego na stos Jezusa, jedynie ku większej chwale inkwizycji i Kościoła.

autodafe Publiczne autodafé w hiszpańskim mieście Valladolid.

Pod bezwzględnym przywództwem Torquemady, inkwizycja hiszpańska działała ze zdwojoną energią. 23 lutego 1484 roku w Ciudad Réal spalono jednocześnie 30 osób. W latach 1485-1501 w Toledo spalono na stosie kolejnych 250. W 1491 roku dokonano egzekucji trzech ofiar w Barcelonie, a 220 innych skazano zaocznie na śmierć. W Valladolid stracono jednocześnie 32 osoby. Wyliczanie mnożących się okrucieństw zajęłoby całe stronice. W pewnym momencie dostojnicy miejscy Barcelony napisali w liście do króla Ferdynanda: „Przejęły nas zgrozą wieści o egzekucjach i procesach, które - jak mówią - odbyły się w Kastylii”[7].

We wrześniu 1485 roku inkwizytora Saragossy zamordowano podczas modlitwy przed głównym ołtarzem katedry, lecz wywołało to w odwecie nową falę egzekucji. Inkwizycja nie tylko jednak szafowała śmiercią. W 1499 roku, czyli rok po śmierci Torquemady, inkwizytora Kordowy skazano za wymuszanie haraczu i oszustwa. Jego następca bez żadnych obaw kroczył jednak śladami poprzednika, wtrącając do więzienia każdego zamożniejszego człowieka, nawet członków pobożnych chrześcijańskich rodzin, byle tylko skonfiskować i zagarnąć ich własność.

Procedury inkwizycji

Inkwizycja hiszpańska wiernie naśladowała metody i techniki tej pierwotnej, papieskiej z XIII wieku, tyle tylko, że posługiwała się nimi w sposób jeszcze bardziej bezwzględny i cyniczny. Między sobą inkwizytorzy porzucali jednak maskę hipokryzji i wypowiadali się z otwartością, która nie pozostawiała wiele miejsca na litość. Na przykład w 1578 roku jeden z nich zwrócił się do kolegów z następującymi słowami: „musimy pamiętać, że głównym celem procesu i egzekucji nie jest zbawienie duszy oskarżonego, lecz dobro publiczne i zastraszenie innych”[8].

tortury Torturowanie podczas przesłuchań inkwizycyjnych. Po uznaniu ofiar za winne, wydawano je władzom świeckim by te „obeszły się z nimi łagodnie”, co oznaczało spalenie na stosie.

W tym właśnie celu inkwizycja hiszpańska, podobnie jak jej średniowieczna prekursorka, nawiedzała kolejne miasta lub wioski w regularnych odstępach czasu w - 1517 roku na przykład co cztery miesiące - choć z czasem częstotliwość tych wypraw malała, w miarę jak rosło rozleniwienie i wygodnictwo coraz mniej chętnych do podejmowania trudów podróży funkcjonariuszy. Przybywając do jakiejś miejscowości, inkwizytorzy okazywali listy uwierzytelniające lokalnemu duchowieństwu i władzom świeckim. Potem oficjalnie ustalano dzień, kiedy wszyscy musieli wysłuchać specjalnej mszy i wygłaszanego publicznie edyktu. W tymże dniu, pod koniec kazania, inkwizytor unosił do góry krucyfiks. Wierni winni byli wówczas unieść prawe ręce, przeżegnać się i powtórzyć za nim przysięgę, nakazującą wspierać inkwizycję oraz jej sługi. Po tych przygotowaniach uroczyście odczytywano edykt. Potępiał on wszelkie herezje, a także islam i judaizm oraz wzywał do ujawnienia się wszystkich skażonych taką „zarazą”. Jeśli wyznali winę w przewidzianym okresie łaski, czyli zazwyczaj w ciągu 30-40 dni, mogli zostać z powrotem przyjęci na łono Kościoła bez szczególnie ciężkiej pokuty. Musieli jednak ujawnić nazwiska wszystkich winnych, którzy dobrowolnie nie przyznali się do popełnienia grzechu. Był to wstępny warunek, by nie narazić się na karę sroższą niż pokuta.

Zadenuncjowanie siebie samego jako heretyka nie wystarczało do
skorzystania z warunków edyktu. Winny musiał też donieść na wszystkich
wspólników jego błędu lub tych, którzy go weń wciągnęli[9].

Łatwo się zorientować, jak działał psychologiczny mechanizm takiego procesu. W Hiszpanii, jak zresztą wszędzie, chętnie korzystano z okazji, by ujawnić dawno skrywaną wrogość, zemścić się na kimś, utrącić rywala w interesach lub handlu. Każdy chciał zadenuncjować kogoś i obciążyć go brzemieniem winy. Ludzie stopniowo zaczynali bać się sąsiadów, współpracowników lub konkurentów, każdego, kto mógł mieć powód do skargi na nich, każdego, kogo mogli do siebie zrazić albo nastawić przeciw sobie. Pragnąc uprzedzić donosy innych, wielu wolało fałszywie oskarżyć samych siebie. Nierzadko całe grupy jakiejś społeczności przyznawały się zbiorowo do winy.

inkwizycyjne tortury

Pod koniec XV wieku, kiedy edykt inkwizycyjny po raz pierwszy odczytano na Majorce, 337 osób oskarżyło się samych. W Toledo w 1486 roku, podobnie postąpiło aż 2400. Ludzie zaczęli żyć w nieustannym lęku przed konkurentem, sąsiadem, a nawet własnymi krewnymi. „Denuncjacje z błahych powodów były raczej regułą niż wyjątkiem”[10]. Ocenia się, że w latach 80-tych XV wieku na stosach, w samej tylko Kastylii, spalono ponad 1500 ofiar wskutek fałszywych donosów, często z niewiadomego źródła. Inkwizycja nie ujawniała donosicieli, a relacje notowano bez żadnych danych, mogących zdradzić tożsamość ich autorów. Czerpała więc siłę działania z tej samej populacji, którą prześladowała. Jej potęga miała źródło w karygodnym wykorzystywaniu słabości i ułomności ludzkiej natury.

W teorii każdy przypadek miało rozpatrywać kolegium teologów (wizytujący miejscowość inkwizytor i przynajmniej jeden miejscowy duchowny). Oskarżonego można zaś było zaaresztować jedynie w przypadku zebrania jaskrawych dowodów jego winy. W praktyce wiele osób zatrzymywano jeszcze przed rozpatrzeniem ich spraw. Więzienia inkwizycji pełne były ludzi, przeciw którym czasem nawet nie wniesiono wcale aktu oskarżenia. Przetrzymywano ich natomiast całymi latami, nie informując wcale o powodach.

Tymczasem zaś i oni, i ich bliscy mogli stracić całe mienie, bo aresztowaniu nieodłącznie towarzyszyła konfiskata własności uwięzionego, od domu po naczynia kuchenne. Kiedy zaś wegetowali w celi, nadal bez aktu oskarżenia, majątki ich sprzedawano, żeby opłacić koszty utrzymania więźnia. Niekiedy w końcu ich wypuszczano, lecz po wyjściu na wolność okazywali się bankrutami lub nędzarzami. Zdarzało się, że dzieci zamożnych dotychczas ludzi przymierały głodem po konfiskacie majątku rodziców. Dopiero w 1561 roku złagodzono nieco te prawa i osobom pozostającym na utrzymaniu uwięzionych zezwolono na częściowe przynajmniej korzystanie ze środków uzyskanych ze sprzedaży skonfiskowanych dóbr.

tortury John Coustos został zatrzymany, przesłuchiwany i torturowany w Lizbonie, z powodu przynależności do masonerii, co poczytywano tam za zbrodnię. Po uwolnieniu, wydał w Anglii książkę, w której opisał swoje przejścia. [The Sufferings of John Coustos for Freemasonry (1746)]

Każdy trybunał, znajdujący się w 21 głównych siedzibach inkwizycji, miał własne więzienie. Więźniów trzymano na ogół w pojedynczych celach i zakutych w łańcuchy, bez żadnego kontaktu ze światem. Gdy ich wreszcie wypuszczano, musieli „składać przysięgę, że nie wyjawią tego, co widzieli, albo czego doświadczyli w celach”[11]. Nic dziwnego, że wielu podczas uwięzienia traciło zmysły lub popełniało samobójstwo, jeśli było to możliwe. A jednak, paradoksalne, więzienia inkwizycji często uchodziły za lepsze od świeckich. Niekiedy pospolici przestępcy udawali heretyków, żeby tylko przeniesiono ich tam ze zwykłych kazamatów.

Podczas śledztwa i przesłuchań notującemu zeznania i sekretarzowi zawsze towarzyszył reprezentant miejscowego biskupa, a także lekarz i kat (zazwyczaj był to po prostu wykonawca „świeckich” egzekucji). Wszystko dokładnie notowano - zadawane pytania, odpowiedzi oskarżonego, jego reakcje. Inkwizycja hiszpańska, podobnie jak wcześniejsza średniowieczna, wzniosłą retoryką i hipokryzją usprawiedliwiała niewysłowione wręcz okrutne tortury. Jej instrukcje z 1561 roku nakazywały, by je zadawać: „za świadomością i wolą zebranych sędziów, wedle nakazów prawa, rozumu, jak też sumienia. Inkwizytorzy winni dbać, by uciekano się do mąk tylko w przypadkach usprawiedliwionych i zgodnie z tym, co wyżej napisano”[12].

tortury John Coustos na torturach.

Hiszpańscy inkwizytorzy, jak zresztą i ich poprzednicy, uważali bowiem, iż wymuszone torturami zeznania same w sobie nie mają wartości. Wiedzieli, że człowiek nękany bólem może się przyznać absolutnie do wszystkiego. Dlatego oskarżony musiał dzień później potwierdzić własnoręcznym podpisem, że wyznał wszystko dobrowolnie i bez przymusu. I jedna, i druga inkwizycja mogła brać ofiarę na męki tylko raz. Jednakże - podobnie jak działo się to przedtem - w Hiszpanii obchodzono ten zakaz, określając koniec kolejnego przesłuchania jako „zawieszenie” męczarni. W ten sposób można było utrzymywać, że badanego poddano torturom jednorazowo, nawet jeśli oznaczało to trwające długi czas męczarnie, przerywane na krótko jedynie ze względów formalnych. No i, rzecz jasna, ofiara nie mogła się łudzić, że ostatnia rata będzie końcem jej męki.

Niezależnie od sadystycznych instynktów inkwizytorów należy wyraźnie podkreślić, że ich głównym celem było nie tyle wymuszenie zeznań z pojedynczych nieszczęśników, ile zyskanie danych, umożliwiających nieustanne kontrolowanie całej społeczności. Spodziewano się, że oskarżony nie tylko wyzna własne występki, lecz dostarczy, choćby nawet wątłych, dowodów przeciwko innym. Trudno się więc dziwić, że torturowani skwapliwie wymieniali każde nazwisko, jakie im przyszło na myśl, albo też każde, jakie jego dręczyciele chcieli usłyszeć.

W 1518 roku La Suprema, główna rada inkwizycji hiszpańskiej, orzekła, że tortur nie powinno się stosować automatycznie ani rutynowo. Przynajmniej w teorii o ich zastosowaniu miało odtąd rozstrzygać głosowanie lokalnego trybunału. W praktyce niewiele to zmieniało, gdyż orzeczenie o poddaniu torturom zapadało w każdym badanym przypadku. Potem oskarżonego wyprowadzano do sali przesłuchań, gdzie oczekiwali już na niego inkwizytorzy i przedstawiciele miejscowego duchowieństwa. Oznajmiano mu wynik głosowania i dawano jeszcze jedną sposobność do wyznań. Jeśli nadal ich odmawiał, odczytywano formalne orzeczenie:

Osądzono, iż wobec upartego zaprzeczania przez oskarżonego skazuje się
go na męki tak długie, jakie będzie mógł znieść, celem wyznania przezeń prawdy
(…) zastrzegając, iż jeśli podczas nich zemrze, dozna upływu krwi albo uszczerbku
na zdrowiu, nie nastąpi to z winy sędziów, lecz jego własnej zatwardziałości[15].

Sam rytuał stanowił już torturę psychologiczną. Mogły ją wzmagać podczas każdego stadium mąk kolejne odroczenia i okresy oczekiwania. Katusze, których się jedynie spodziewano, dawały czasem taki sam wynik jak prawdziwe.

sala tortur Inkwizycyjne tortury.

Inkwizytorzy hiszpańscy, podobnie jak ich średniowieczni poprzednicy, starali się nie dopuszczać do świadomego rozlewu krwi, nie wolno im też było osobiście dokonywać egzekucji.

Metody tortur przystosowano do tych ograniczeń. W Hiszpanii szczególnie często uciekano się do trzech rodzajów męczarni. Jedną z nich była toca, czyli tortura wodna, podczas której siłą wlewano wodę w gardło ofiary. Druga, potro, polegała na przywiązaniu do koła mocnymi sznurami, które oprawca coraz silniej zaciskał. Trzecia, garrucha, stanowiła hiszpańską wersję włoskiego strappado. Ofiarę wieszano wtedy za ręce związane na plecach i podciągano do góry za nadgarstki, z ciężarami przymocowanymi do stóp. Czyniono to powoli, co potęgowało ból, a potem gwałtownie opuszczano ciało, wyłamując w ten sposób kości ze stawów. Nic dziwnego, że po przesłuchaniach wielu ludzi zostawało kalekami lub na zawsze traciło zdrowie. Nie rzadko też umierali. W takich razach mówiono, że śmierć nastąpiła przypadkowo, jako fatalny zbieg okoliczności albo uboczny skutek katuszy, a nie ich bezpośrednia konsekwencja.

Później hiszpańscy inkwizytorzy zaczęli korzystać z innych metod. Więzy ofiary przywiązanej do koła zaciskano na przykład tak mocno, że wrzynały się w ciało aż do kości. Liczne inne „udoskonalenia” musimy pominąć jako zbyt okrutne. Wszystko, co tylko mogła wymyślić spaczona wyobraźnia inkwizytorów, zyskiwało w końcu akceptację. Regulamin z 1561 roku ustala:

Jako że ludzie niepodobni są do siebie względem ciała i ducha… nie sposób
traktować ich jedną miarą i sędziowie winni o tym rozstrzygać wedle swego
uznania, w myśl jednakże prawa, rozumu i sumienia[14].

Nic dziwnego, że niełatwo było czasem znaleźć osoby zdolne zadowolić inkwizytorów swoimi umiejętnościami torturowania. Jeśli tylko się dało, obarczano tą funkcją miejskiego kata. Pod koniec XVII wieku płacono mu po cztery dukaty za każdą sesję przesłuchań, czyli pół uncji złota. Była to z grubsza równowartość dzisiejszych 90 funtów szterlingów. Nie trzeba chyba dodawać, że obowiązki wypełniane w zamian za to honorarium, nie zaskarbiały temu człowiekowi sympatii otoczenia. W rezultacie kat wolał zwykle zatajać swoją tożsamość. Edykt z 1524 roku zabraniał mu noszenia maski czy skrywania się pod opończą. Kompromisowym rozwiązaniem okazał się kaptur i odmienny strój, na co wyrażono zgodę. W XVII wieku ponownie zezwolono katowi występować w przebraniu, łącznie z maską, gdyż „lepiej byłoby, aby nie dał się poznać”[15].

autodafe Madryckie autodafé z 30 czerwca 1680 roku, odbywające się w obecności króla Karola II i jego młodej małżonki. Spalono wówczas 50 osób - żywcem lub in effigie (w postaci wizerunków).

Kara śmierci groziła przede wszystkim zatwardziałym heretykom oraz tym, którzy powrócili do herezji po nawróceniu się uprzednio na katolicyzm. Jak wkrótce zobaczymy, dotyczyło to najczęściej Żydów, zarówno praktykujących judaizm, jak i podejrzanych, że dalej go wyznają, mimo pozornego przyjęcia chrześcijaństwa. Hiszpańska inkwizycja, kontynuując wcześniej przyjęte praktyki, wydawała skazańca władzom świeckim i to one miały dokonać egzekucji. Jeżeli ktoś nawrócił się w ostatniej chwili, „miłosiernie” duszono go przed podpaleniem stosu, jeśli zaś nie, to płonął na nim żywcem.

Antyjudaizm inkwizycji

Hiszpańska inkwizycja wiernie naśladowała średniowieczną w zakresie metod, technik i procedury. Różniła się natomiast, jak pamiętamy, tym, że podlegała bezpośrednio hiszpańskiej Koronie, a nie papiestwu. Istniała jednak jeszcze druga ważna różnica. Głównym celem średniowiecznej inkwizycji we Francji i we Włoszech byli chrześcijańscy heretycy - katarzy, waldensi czy fraticelli - albo heretycy domniemani, jak templariusze. Natomiast głównym celem działalności hiszpańskich inkwizytorów stała się żydowska ludność Półwyspu Iberyjskiego. W zawziętości i systematyczności antysemickich poczynań, inkwizycja ta wyprzedziła patologiczne praktyki XX-wiecznego nazizmu.

W połowie XIV wieku, na ponad 100 lat przed ustanowieniem tam inkwizycji, Kastylię spustoszyła wojna domowa. Obydwie walczące strony potrzebowały kozła ofiarnego i znalazły go w postaci społeczności żydowskiej, szczególnie licznej w Hiszpanii dzięki godnej pochwały tolerancji ówczesnych władców muzułmańskich. Gorliwość chrześcijańskich kaznodziei doprowadziła jednak w późniejszym czasie do masakr. Akty przemocy osiągnęły apogeum w 1391 roku, kiedy wymordowano setki, a może nawet tysiące Żydów.

W ostatniej dekadzie XIV wieku wiele żydowskich rodzin, przerażonych prześladowaniami, wyrzekło się judaizmu i przeszło na chrześcijaństwo. Zwano ich conversos. W wielu przypadkach bez trudu dało się dostrzec, że uczynili to jedynie z konieczności i powszechnie sądzono, iż w sekrecie wyznają dawną wiarę. Bez wątpienia często tak było, wielu jednak stało się pobożnymi chrześcijanami, podobnie jak przedtem byli pobożnymi Żydami. W każdym razie, niezależnie od charakteru ich katolicyzmu, bardziej lub mniej szczerego, rodziny conversos niezmiennie budziły podejrzenia oraz nieufność i w dalszym ciągu stanowiły cel agresji krzewicieli antyjudaizmu. Najgorzej traktowano „judaizantów”, czyli conversos podejrzewanych o skryte praktykowanie judaizmu lub - co gorsza - o to, że z powrotem przyciągają do niego schrystianizowanych pobratymców.

Mimo tych uprzedzeń, wielu rodzinom conversos wiodło się bardzo dobrze. Z biegiem czasu sporo z nich zrobiło karierę w administracji królewskiej, we władzach miejskich, a nawet w Kościele. Na przykład w 1390 roku, wielki rabin Burgos przeszedł na katolicyzm i zakończył życie jako biskup Burgos, legat papieski oraz wychowawca książęcy. Nie był to wcale przypadek odosobniony. W radach niektórych większych miast prym wiodły przodujące rodziny konwertytów. W tym właśnie czasie powstała inkwizycja hiszpańska. Skarbnik króla Ferdynanda miał przodków wywodzących się z conversos. Konwertytami było pięciu najwyższych urzędników administracyjnych w Aragonii, co najmniej czterech biskupów, jak też trzej sekretarze królowej Izabeli, oficjalny kronikarz dworski, jeden ze stryjów samego Torquemady; nawet św. Teresa z Ávila, tak później wielbiona za swój przybierający nieco patologiczne formy katolicyzm, miała „nieczyste” pochodzenie. Dziadka jej ukarano w 1485 roku za praktykowanie judaizmu, co dowodzi posiadania przez nią żydowskich przodków.

wypędzanie Żydów Metody, stosowane przez Inkwizycję, w stosunku do Żydów, przypominały te, które stosował Hitler kilka stuleci później.

Ogół conversos oraz ich rodzin należał do najlepiej wykształconych ludzi w Hiszpanii. Gdy zaś zyskali na znaczeniu, stali się też jednymi z najbogatszych. Ich społeczny i ekonomiczny status budził zawiść i niechęć otoczenia. Wzmogło to również wrogość inkwizycji.

Inkwizytorzy od samego początku zazdrościli Żydom bogactwa; sprawę pogarszał jeszcze fakt, że znajdowali się oni poza zasięgiem oficjalnej jurysdykcji inkwizycyjnej. Zgodnie bowiem z pierwotnym celem, inkwizycja mogła rozprawiać się z heretykami, czyli chrześcijanami, którzy odstąpili od tradycyjnie pojmowanej wiary. Nie miała jednak władzy nad wyznawcami innych religii, jak Żydzi i muzułmanie. Społeczności żydowskie i muzułmańskie były zaś w Hiszpanii liczne. W rezultacie znaczna część ludności kraju wymykała się inkwizycyjnej kontroli, a instytucji, pragnącej sprawować całkowitą kontrolę, sytuacja taka wydawała się czymś wprost nie do zniesienia.

Najpierw więc wystąpiła przeciw tak zwanym judaizantom. Konwertytę, który powrócił do judaizmu po uprzednim przyjęciu wiary chrześcijańskiej, bez trudu można było nazwać heretykiem. Można też było nazwać tak każdego, kto go do tego odstępstwa namówił, a w konsekwencji wszystkich wyznawców judaizmu. Inkwizycja miała jednak pewien kłopot: musiała mianowicie przedłożyć lub sfabrykować dowody w każdym przypadku prześladowań, a nie zawsze przychodziło jej to z łatwością.

Entuzjastycznie więc przyjęła agresywny antyjudaizm, szerzony przez osławionego kaznodzieję Alonsa de Espina, nienawidzącego zarówno Żydów, jak i conversos. Alonso, który zdołał zapewnić sobie szerokie poparcie pospólstwa, domagał się całkowitego wytępienia judaizmu w Hiszpanii, zarówno poprzez wypędzenie jego wyznawców, jak i ich eksterminację. Inkwizycja, skwapliwie popierając jego dążenia, rozpętała własną propagandę antyżydowską przy użyciu metod, jakimi wieki później posłuży się Josef Goebbels. Haniebne zarzuty wciąż ponawiano ze świadomością, że w końcu uzna się je za prawdziwe. Nieustanne podżeganie sprowokowało wreszcie zamieszki, wtedy zaś inkwizycja zwróciła się do Korony z prośbą o podjęcie odpowiednich środków. Projekt wygnania z Hiszpanii wszystkich Żydów wyszedł bezpośrednio od inkwizycji, a towarzyszący mu tekst jeden z historyków określił jako „dowód okrucieństwa”, który „tchnie zjadliwym antyjudaizmem”[16].

Król Ferdynand uważał, że prześladowanie Żydów i conversos nieuchronnie odbije się na gospodarce kraju. Ani on, ani królowa Izabela nie zdołali się jednak oprzeć presji inkwizycji i nastrojów podburzonej przez nią ludności. W liście do najznaczniejszych dostojników i dworzan król pisał:

Święte Oficjum inkwizycji, widząc, jakim niebezpieczeństwem grozi
chrześcijanom przestawanie z Żydami, zarządziło wygnanie ich z całego
królestwa i wszystkich naszych ziem, jak też przekonało nas, byśmy mu udzielili
zgody i wsparcia (…) czynimy tak zatem, chociaż z wielkim bólem,
przedkładając zbawienie dusz naszych nad własne korzyści[17]

Monarchowie wysłali również 1 stycznia 1489 roku pismo, w celu zaspokojenia żądań inkwizycji andaluzyjskiej. Głosiło ono, że wypędza się z tego regionu wszystkich Żydów. Po 12 maja wypędzono ich także z Aragonii. Dokończenie dzieła wygnania trzeba było jednak na jakiś czas odłożyć, gdyż pilnie potrzebowano żydowskich pieniędzy (i innych form wsparcia) na prowadzoną wtedy walkę z muzułmanami. Chodziło o odebranie Maurom należącego do nich od dawna Królestwa Grenady.

oszczerstwa oszczerstwa oszczerstwa Rozsiewane przez Inkwizycję wieści, jakoby Żydzi porywali i mordowali chrześcijańskie dzieci, tworzyły podwalinę późniejszych komór gazowych Auschwitz.

Pewne źródła zdają się świadczyć, że Torquemadę (jako reprezentanta inkwizycji) i hiszpańską Koronę łączyło tajne porozumienie. Zapewne godził się on na zwłokę w wypędzeniu wszystkich Żydów z Hiszpanii do chwili ostatecznego podboju Grenady. Innymi słowy, przystał na to, by zostawiono ich w pewnych regionach w spokoju, dopóki oni i ich bogactwo będą potrzebni. Jednocześnie inkwizycja przygotowywała grunt do tego, co miało nastąpić. Wtedy wydarzył się osławiony incydent „świętego dzieciątka z La Gwardia”, nagłośniony później w równie haniebny sposób, jak działo się w XX wieku za Hitlera czy Stalina.

Na dwa tygodnie przed upadkiem Grenady, 14 listopada 1491 roku, w Ávila posłano na stos pięciu Żydów i sześciu conversos za profanację hostii. Zarzucono im także ukrzyżowanie chrześcijańskiego dziecka, któremu jakoby wydarto żywcem serce. Powodem tych makabrycznych praktyk miała zaś być chęć odebrania mocy inkwizycji i uczynienia wszystkich chrześcijan „obłąkanymi aż do śmierci”. Inkwizycja trąbiła o całej sprawie we wszystkich miastach Kastylii i Aragonii, doprowadzając antyżydowskie wrzenie do szczytu[18].

W 14 dni później Grenada skapitulowała. Ostatnia enklawa islamu na ziemiach Hiszpanii przestała istnieć. Trzy miesiące później, w marcu następnego roku, edykt królewski postawił wszystkich Żydów w Hiszpanii przed wyborem: nawrócenie się lub wygnanie. Jak powiedział Carlos Fuentes, Hiszpania w 1492 roku wygnała zmysłowość wraz z Maurami, a intelekt wraz z Żydami, zapewniając sobie tym samym jałowość na najbliższe pięć stuleci.

Jeszcze nawet przed ostatecznym wygnaniem, Żydzi i konwertyci padali ofiarą inkwizycji o wiele liczniej niż heretycy. Po 1492 roku prześladowania przybrały na sile, zyskując pozór legalności i prawnego uzasadnienia. Wśród wszystkich zatrzymanych przez barcelońską inkwizycję w latach 1488-1505 Żydzi i konwertyci stano wili 95,3 procent, a w Walencji (1484-1530) - 91,6 procent. Jak zauważył jeden z historyków:

Innymi słowy, trybunału nie interesowała wcale herezja, tylko jedna jedyna
forma odstępstwa religijnego: praktykowanie w sekrecie judaizmu[19].

Kres inkwizycji

Inkwizycja hiszpańska z niesłabnącym okrucieństwem kontynuowała swoją działalność przez ponad 200 lat. W Anglii były to czasy rządów Wilhelma III Orańskiego i jego żony Marii, potem Anny Stuart, aż wreszcie dynastii hanowerskiej. Wkrótce kraj połączył się ze Szkocją i powstało Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii, po czym nastąpił okres szczytowego rozwoju „wysoko ukształtowanej cywilizacji”, znany pod nazwą Augustan Age. Francja doszła wtedy do zenitu swoich osiągnięć kulturalnych pod rządami Ludwika XIV, Króla Słońce, który - choć już wiekowy - nadal przewodził wyrafinowanemu dworowi w Wersalu. W Hiszpanii „XVII stulecie zamknęło się holocaustem conversos[20].

tortury

Wojna o sukcesję hiszpańską (1704-1715) przyniosła ze sobą zmianę dynastii i Burbon Filip V zasiadł na tronie, zajmowanym przedtem przez Habsburgów. Kiedy nowy monarcha odmówił uczestniczenia w organizowanym na jego cześć auto da fé, zaświtała nadzieja światlejszych czasów. Mimo to inkwizycja niebawem ponownie schwyciła społeczeństwo hiszpańskie za gardło z podobną srogością, jak w poprzednich dwóch stuleciach. Nowa fala represji rozpoczęła się w latach 20-tych XVIII wieku.

Niektóre z potencjalnych ofiar inkwizycji zyskały jednak pewną możliwość ratunku, i to w bardzo bliskim sąsiedztwie. W 1704 roku, podczas wojny o sukcesję hiszpańską, flota brytyjska pod dowództwem admirała sir George'a Rooke'a dokonała jednej z pierwszych jednoczesnych operacji na lądzie i na morzu w czasach nowożytnych, zdobywając fortecę Gibraltaru. W 1713 roku Hiszpania formalnie odstąpiła go Brytanii - pod warunkiem, że „żaden Żyd ani muzułmanin nie może przemieszkiwać ani przebywać w rzeczonym mieście Gibraltarze”. Ku wielkiemu rozczarowaniu inkwizycji, nikt nie próbował nawet przestrzegać hiszpańskiej klauzuli. Żydowska społeczność Gibraltaru szybko się powiększała, a w 1717 roku miała już własną synagogę.

Po 1730 roku potęga i wpływy hiszpańskiej inkwizycji zaczęły się wyraźnie zmniejszać. Potencjalnych ofiar bynajmniej nie brakowało, lecz Hiszpania nie mogła żyć w zupełnej izolacji od tendencji tolerancyjnych, przeważających wówczas w całej Europie. Jej funkcjonariusze, jak zauważył pewien komentator, „zobojętnieli na wszystko i nie dbali o nic z wyjątkiem wypłacanych im poborów”. W latach 1740 1794 trybunał w Toledo rozpatrywał przeciętnie tylko jedną sprawę na rok.

Podczas rewolucji francuskiej inkwizycja praktycznie zaprzestała działalności, przerażona zatrważającymi antyklerykalnymi wydarzeniami, rozgrywającymi się tuż za Pirenejami. Miała się istotnie czego bać. W 1808 roku armia francuska pod dowództwem napoleońskiego marszałka Joachima Murata wkroczyła do Hiszpanii, okupując kraj. Dynastię Burbonów zmuszono do abdykacji, a królem został brat Napoleona, Józef Bonaparte. Zgodnie z zawartym później porozumieniem, religia katolicka miała być traktowana tak, jak wszystkie inne. Inkwizycja nie miała powodów do zadowolenia, lecz łudziła się nadzieją bezpieczeństwa i na tej podstawie zaaprobowała nową władzę. Niektórzy funkcjonariusze nie potrafili jednak wyrzec się fanatyzmu, cechującego tę instytucję od ponad trzech stuleci. Z rozbrajająco naiwnym zuchwalstwem uwięzili oni sekretarza Murata, znawcę kultury antycznej, jawnie głoszącego, że jest ateistą. Murat natychmiast wysłał wojsko, żeby go uwolnić, a 4 grudnia 1808 roku do Madrytu wjechał Napoleon we własnej osobie. Tego samego dnia wydał dekret, który znosił inkwizycję i konfiskował całe jej mienie.

tortury

W odległych okolicach, gdzie władza francuska nie sięgała, prowincjonalne trybunały nadal działały, ignorując edykt Napoleona, podczas wojny na Półwyspie Iberyjskim (1808-1814). Szybko jednak traciły rację bytu. Przeciwnikiem ich była nie tylko władza napoleońska, ale i brytyjska, pod wodzą przyszłego księcia Wellingtona, która usiłowała wydrzeć półwysep cesarskiej Francji. Nawet siły hiszpańskie, wspierające armię Wellingtona - rojaliści i katolicy, zmierzający do restauracji monarchii burbońskiej - nienawidziły inkwizycji. W 1813 roku, kiedy Wellington bliski już był zwycięstwa, jego hiszpańscy sojusznicy zrobili to samo, co ich francuscy nieprzyjaciele: zadekretowali formalne zniesienie inkwizycji.

Burbon Ferdynand VII zasiadł z powrotem na hiszpańskim tronie 21 lipca 1814 roku. Inkwizycję nominalnie przywrócono wraz z restauracją jego władzy, lecz w poprzednich latach utraciła większość swoich archiwów i dokumentacji, tak że działała bardzo niesystematycznie.

Miejscem ostatnich prześladowań Żydów w Hiszpanii stała się w 1818 roku Kordowa. Chociaż antyjudaizm nadal był w tym kraju czymś powszechnym, nie kierowała już nim inkwizycja, faktycznie unieszkodliwiona. W 1820 roku lud Barcelony i Walencji zaatakował jej siedziby i splądrował archiwa, a akta oddano lokalnym fabrykom ogni sztucznych, gdzie posłużyły do produkcji fajerwerków. Wreszcie 15 lipca 1834 roku formalny dekret położył kres jej istnieniu. Przetrwała trzy i pół stulecia, a pozostawiła Hiszpanię w warunkach tak fatalnych, że kraj ten dopiero w naszych czasach zaczyna przezwyciężać ich skutki.

[Źródła:]
[1] Kamen, The Spanish Inquisition, str.139
[2] Kamen, The Spanish Inquisition, str.137
[3] jak wyżej, str.49. Pełny tekst w: Lea, A History of Inquisition of Spain, t.1, str.587-590
[4] Kamen, The Spanish Inquisition, str.49
[5] jak wyżej, str.49. Pełny tekst w: Lea, A History of Inquisition of Spain, t.1, str.590-592
[6] Lea, A History of Inquisition of Spain, t.1, str.174
[7] Kamen, The Spanish Inquisition, str.69
[8] Kamen, The Spanish Inquisition, str.174
[9] Kamen, The Spanish Inquisition, str.178
[10] Kamen, The Spanish Inquisition, str.176
[11] Kamen, The Spanish Inquisition, str.186
[12] Kamen, The Spanish Inquisition, str.188
[13] Lea, A History of Inquisition of Spain, t.3, str.5
[14] Lea, A History of Inquisition of Spain, t.3, str.22
[15] Lea, A History of Inquisition of Spain, t.3, str.17
[16] Kamen, The Spanish Inquisition, str.20
[17] Kamen, The Spanish Inquisition, str.21
[18] Netanyahu, The Origins of the Inquisition in Fifteenth Century Spain, str.1090
[19] Kamen, The Spanish Inquisition, str.57
[20] Kamen, The Spanish Inquisition, str.301
[zob. w uStroniu:]
Kilka uwag o inkwizycjiRozprawa heretykaPochodnia HusaKrucjata przeciwko czarom
Techniki inkwizycjiInkwizycja w MeksykuNarzędzia tortur
topNa podstawie: „The Inquisition” - Michael Baigent & Richard Leigh