Wysuń menu główne / MAIN MENU «•» wysuń / schowaj MENU
uStronie INDEX
Strona zgodna z najnowszą normą XHTML 1.1.: uStronie :. Spis artykułów / CONTENT
forum | chat | księga gości
INDEX Biblia Artykuły Hebrajski

Bardzo pożyteczny KRYZYS

Równo trzydziesci lat temu, upokorzeni Arabowie sięgnęli po broń ostateczną — ropę. W ten sposób, niechcący, pomogli Polakom wyzwolić się od komunizmu.

Andrzej Krajewski Autor:
Andrzej Krajewski
— doktor historii

GDY 16 października 1973 r. delegacja ministrów spraw zagranicznych krajów Zatoki Perskiej przybyła do Waszyngtonu, na Bliskim Wschodzie trwała wojna arabsko-żydowska. Dziesięć dni wcześniej, kiedy w Izraelu obchodzono święto Jom Kippur, wojska egipskie i syryjskie znienacka rozpoczęły ofensywę. Izrael zawdzięczał ocalenie przede wszystkim pomocy amerykańskiej. W krótkim czasie USA przekazały sojusznikowi sprzęt wojskowy o wartości ok. 2,2 mld dolarów.

Jom Kippur War WOJNA JOM KIPPUR
Izraelskie działo na Wzgórzach Golan ostrzeliwuje Syryjczyków. To Arabowie przypuścili niespodziewany atak, ale po tygodniu walk, szala przechyliła się na stronę Izraela.

Tydzień po rozpoczęciu wojny, izraelska armia, gromiąc najeźdźców, podeszła pod Damaszek oraz zbliżała się do brzegów Kanału Sueskiego. Wyprawa arabskich dyplomatów do Waszyngtonu była rozpaczliwą próbą zapobieżenia całkowitej klęsce. Jednak w stolicy USA czekało ich upokorzenie. Prezydent Nixon w pierwszym dniu wizyty nie znalazł czasu dla gości, a podczas ich konferencji prasowej, po serii obelżywych pytań, któryś z dziennikarzy krzyknął, że Ameryka nie potrzebuje arabskiej ropy i Arabowie mogą ją sobie wypić. „Dobrze, wypijemy ją!” — odpowiedział Omar Sakkaf, szef MSZ Arabii Saudyjskiej, który stał na czele całej delegacji.

Następnego dnia spotkanie z Nixonem ograniczyło się do wręczenia przez dyplomatów ultimatum, żądającego od USA wstrzymania w ciągu dwóch dni pomocy dla Izraela. W przypadku odmowy państwa Zatoki Perskiej groziły wprowadzeniem embarga na dostawy ropy do USA. Nixon nie ustąpił, mimo że jego kraj 40 proc. tego surowca sprowadzał z zagranicy, zaś aż 50 proc. ropy na światowy rynek trafiało ze złóż rejonu Zatoki Perskiej.

Za wspieranie Izraela embargo objęło również Holandię. Równocześnie zdominowana przez Arabów OPEC, organizacja państw eksportujących ropę, drastycznie ograniczyła wydobycie, więc cena baryłki podskoczyła z 2,83 do 5-6 dolarów.

Sykwestra 1973 roku SYLWESTER '73
Żebrząc wciąż o benzynę, amerykańscy i zachodnioeuropejscy kierowcy ustawili się w kolejkach do stacji.
To zdjęcie zrobiono 31 grudnia na Manhattanie.

„Każdy kraj, który chce przez nas być uważany za przyjazny powinien albo w istotny sposób wspomóc sprawę arabską — np. przez pomoc wojskową — albo prowadzić działalność w celu zmuszenia Izraela do wycofania się z okupowanych terytoriów arabskich” — oświadczył w „Le Monde” 21 listopada 1973 r. Ahmad Zaki Jamami, minister przemysłu naftowego Arabii Saudyjskiej.

Europa Zachodnia, która nie posiada wielkich złóż ropy i musi ją w ok. 70-80 proc. importować, zadrżała. „A jednak ten pobłyskujący niewyraźnie w oddali, trochę niesamowity, a trochę żałosny świat Wschodu znów — po wiekach — chwycił Zachód za gardło” — pisał dwa tygodnie po rozpoczęciu kryzysu zachodnioniemiecki tygodnik „Der Spiegel”.

Nie mogąc pokonać Izraela na polu bitwy, Arabowie uderzyli w gospodarki jego protektorów i sojuszników

Wszystkie kraje uprzemysłowione wprowadziły drastyczne ograniczenia. W Holandii od 4 listopada zaczął obowiązywać „paliwowy stan nadzwyczajny”, polegający m.in. na zakazie używania prywatnych samochodów w niedziele. We Włoszech potrojono opłaty za autostrady i nakazano zamykanie stacji benzynowych w soboty i w niedziele. W Japonii prywatnym samochodem w ogóle już nie było wolno wjechać na autostradę. Rząd Wielkiej Brytanii, korzystając z doświadczeń II wojny światowej, zaczął przygotowania do wprowadzenia systemu kartkowego na paliwo, choć wstrzymywał się z tym, poprzestając na wydaniu nakazu dystrybutorom ograniczenia jego sprzedaży o 10 proc. Francuzi wprowadzili ograniczenie temperatury w budynkach publicznych i mieszkaniach. Witryny musiały być wygaszane po godz. 22.oo. Rozpoczęto również propagandową akcję, nakłaniającą ludzi do oszczędzania energii. Wśród rad, dawanych obywatelom, znalazły się m.in. takie: „Zainstaluj w każdym pomieszczeniu termometr, aby kontrolować temperaturę”, „Nakryj naczynie, kiedy chcesz zagotować wodę”, a nawet: „Lodówka wymaga mniej prądu w pomieszczeniu chłodnym”.

Od 19 listopada w USA, temperatura w urzędach, szkołach, sklepach, a nawet prywatnych mieszkaniach nie mogła być wyższa niż 68 stopni Fahrenheita (ok.19ºC). Rządowe samochody i ciężarówki otrzymały zakaz przekraczania prędkości 50 mil na godzinę. W wielu stanach takie limity prędkości wprowadzano dla wszystkich pojazdów. Nawet okręty wojenne USA nie mogły pływać z prędkością większą niż 16 węzłów bez wyraźnej potrzeby. Żeby dać przykład obywatelom, na korytarzach w Pentagonie wykręcono większość żarówek. Modne stały się wspólne dojazdy do pracy sąsiadów, promowane przez lokalne rozgłośnie radiowe.

Zdrożała energia, zaczęto brakować benzyny, wzrosty inflacja i bezrobocie — ale Stany Zjednoczone nie wycofały się z poparcia dla Izraela

Najboleśniejszą konsekwencją kryzysu naftowego była recesja gospodarcza. Tania energia umożliwiła po II wojnie światowej rozwój całego świata, w latach 60-tych, nazywany wręcz drugą rewolucją przemysłową. Tymczasem, kilka tygodni po rozpoczęciu kryzysu, zakłady przemysłowe w Europie Zachodniej, z powodu ograniczeń w dostawach energii, skracały tydzień pracy, bądź w ogóle wstrzymywały produkcję. W takim momencie, gdy miasta ograniczały lub rezygnowały z iluminacji świąt Bożego Narodzenia, a autostrady świeciły pustkami, w Teheranie rozpoczęło się posiedzenie krajów OPEC. 23 grudnia postanowiły one jeszcze bardziej podbić cenę za baryłkę ropy — z 5,11 do 11,65 dol. Udało się z naddatkiem — już miesiąc później baryłka kosztowała ponad 14 dolarów. Zdawało się, że świat zachodni będzie musiał skapitulować.

Szantażyści nie wzięli jednak pod uwagę, że pacyfizm społeczeństwa konsumpcyjnego ma swoje granice. Nie tylko w USA, ale i w Europie Zachodniej rosła fala nienawiści do świata arabskiego. Coraz powszechniejsze stało się żądanie interwencji zbrojnej na Bliskim Wschodzie.

Na początku 1974 r. prezydent USA Gerald Ford ostrzegał państwa Zatoki Perskiej, że „w historii różne kraje toczyły wojny o zasoby naturalne, jak woda czy żywność”. Teraz mogła przyjść kolej na wojnę o ropę, a świat arabski nie miał szansy w niej zwyciężyć.

Ponadto okazało się, że restrykcje wprowadzone przez państwa arabskie, choć niezwykle bolesne, nie powaliły Zachodu na łopatki. Pośpiesznie wprowadzone oszczędności przyniosły efekty i zużycie ropy naftowej w krajach wysoko rozwiniętych spadło. W USA modernizowano stare rafinerie i uruchamiano wycofane z eksploatacji. Wprawdzie koszt baryłki amerykańskiej ropy wynosił ponad 12 dolarów, ale po wzroście cen światowych, jej wydobycie stawało się opłacalne.

Arabowie skapitulowali 18 marca 1974 r., znosząc embargo na sprzedaż ropy do USA. Jednak, dzięki nacjonalizacji całości przemysłu naftowego, nie dopuścili już do spadku jej ceny. Od tamtej pory aż do dziś ropa pozostaje droga. Konsekwencją tego był skok bezrobocia w państwach Zachodu, porównywalny jedynie z kryzysem lat 30-tych. W RFN, z 0,8% w 1973 r. wzrosło ono do ok. 3% w 1975 r. W tym czasie w USA przekroczyło 7%, a w Wielkiej Brytanii nawet 14%. Gwałtownie wzrosła też inflacja — ceny w krajach wysoko rozwiniętych rosły rocznie średnio o ok.10-12%.

Na tym tle sytuacja w krajach arabskich wyglądała iście bajkowo. Koszt wydobycia baryłki ropy w Arabii Saudyjskiej i Kuwejcie wynosił 15-20 centów, po czym sprzedawano ją za 12-14 dolarów. Zachodni ekonomiści wyliczali, że w latach 1974-1979 kraje OPEC zarobiły na ropie ponad 300 mld dolarów.

„Rok 1974 był punktem zwrotnym, w którym ujrzano upadek starych potęg, starych sojuszów i starych filozofii — oraz narodziny nowych” — prorokował 6 stycznia 1975 r. „Time”. W tym czasie czasopisma zajmujące się ekonomią pełne były apokaliptycznych przepowiedni. Za petrodolary Arabowie w ciągu dekady mieli przejąć kontrolę nad koncernami kluczowymi dla gospodarki światowej, potem zaś stać się najważniejszą siłą ekonomiczną i polityczną świata.

W rzeczywistości scenariusz ten na samym początku przekreślił Koran. Prawowiernemu muzułmaninowi nie wolno, bowiem, zajmować się lichwą — czyli udzielaniem pożyczek na procent. Dlatego w latach 70-tych państwa arabskie nie posiadały własnego wielkiego systemu finansowo-bankowego. Z braku wyboru, swoje dochody lokowały na zachodnich rynkach finansowych. Już pod koniec lat 70-tych w zachodnich bankach zdeponowano ok. 200 mld petrodolarów. Resztę dochodów pochłonął rozbudzony na Bliskim Wschodzie boom konsumpcyjny. Kupowano masowo samochody, telewizory, zegarki, biżuterię itp., w większości wytwarzane w krajach wysoko rozwiniętych. Dzięki temu, prawdziwymi zwycięzcami „wojny naftowej” okazały się państwa nie posiadające praktycznie własnych złóż tego surowca. Już w 1977 r. RFN w handlu z krajami naftowymi uzyskała nadwyżkę ok. 6%. Podobne sukcesy odnotowała Japonia.

kryzys PRL'u TRAFIENI RYKOSZETEM
Kryzys naftowy w dużym stopniu przyczynił się do gospodarczego załamania PRL.
Na zdjęciu marsz głodowy łódzkich kobiet 30 lipca 1981 roku

Arabskie sankcje okazały się też dla Zachodu bodźcem, skłaniającym do zmodernizowania technologii. Naczelną zasadą stało się dążenie do maksymalnego obniżenia energochłonności w każdej dziedzinie gospodarki. Wielkie nadzieje wiązano z energetyką jądrową. Zwiększono nakłady na wydobycie ropy i gazu ziemnego z dna mórz, a także powrócono do elektrowni zasilanych węglem. Rozpoczęto też na wielką skalę badania nad znalezieniem alternatywnych dla ropy naftowej źródeł energii, unowocześniono i zaczęto stosować do wytwarzania prądu urządzenia napędzane wiatrem, energią słoneczną, geotermiczną, a nawet ruchem fal morskich. Benzynę zastąpić miały olej rzepakowy lub alkohol metylowy, choć w praktyce okazało się, iż mogą być stosowane jedynie jako domieszki.

Bilans kryzysu naftowego jest korzystny — nasze technologie są nowocześniejsze, gospodarki mniej paliwożerne, a bloku komunistycznego nie ma

W dłuższej perspektywie państwa wysoko rozwinięte wyszły zwycięsko z kryzysu energetycznego, natomiast jego prawdziwymi ofiarami okazali się mieszkańcy krajów najbiedniejszych. W latach 70-tych, spośród ok. 120 państw rozwijających się, ponad 80 musiało importować ropę. Jak pisze Paul Johnson w książce „Historia świata od roku 1917”, krach gospodarczy, wywołany kryzysem naftowym, przyniósł w Trzecim Świecie klęski głodu, które pochłonęły dziesiątki milionów ofiar. Państwa lepiej zorganizowane kupowały surowce energetyczne za pożyczone pieniądze. W krótkim czasie zachodnie banki udzieliły im kredytów na ok. 147 mld petrodolarów, które wcześniej zdeponowali w nich Arabowie. Pułapka zadłużeniowa zapoczątkowana w 1985 r. przekroczyła 1000 mld dolarów i suma ta stale rosła. Dłużnicy nie mieli szans, by wywiązać się ze zobowiązań.

Kryzys naftowy uderzył z pewnym opóźnieniem i w Polskę. W latach 70-tych władze PRL kupowały większość potrzebnej ropy w ZSRR, po cenach preferencyjnych (ze Związku Radzieckiego pochodziło 14 mln ton, a na rynkach światowych kupowano tylko 3 mln ton rocznie). Rządzącym wydawało się więc, że problemy świata kapitalistycznego ich nie dotyczą. Jednak wbrew ich nadziejom, zawirowania w światowej gospodarce nie tylko nie ominęły Polski, lecz wręcz przyczyniły się do upadku komunizmu.

Wzrost inflacji na Zachodzie spowodował znaczne podniesienie stóp procentowych. Tymczasem gierkowska ekipa zadłużyła kraj dosłownie po same uszy. Za te same pieniądze trzeba było płacić coraz wyższe odsetki, czego reżim uparcie starał się nie dostrzegać. W styczniu 1976 roku, gdy kraj stał już na progu niewypłacalności, doradcy Edwarda Gierka uspokajali szefa, iż na zapłacenie odsetek znajdą się dewizy, bo — jak pisali — „obecnie istnieje jeszcze możliwość otrzymywania dalszych kredytów przez nasz kraj ze względu na recesję gospodarczą w krajach kapitalistycznych”. Podobnie jak w Trzecim Świecie, nad PRL zamknęła się pułapka zadłużenia. I w ten oto sposób arabska „broń naftowa” okazała się jedną z głównych przyczyn, które kompletnie załamały gospodarkę Polski Ludowej w 1980 roku i doprowadziły do powstania Solidarności.

topNEWSWEEK — 45/2003, z dnia 9 września 2003